Fatima

Fatima – odrzucone przesłanie. Cz.5 – OFIARA (19.VIII.1917)

"Módlcie się! Módlcie się bardzo i składajcie ofiary za grzeszników, ponieważ wiele dusz idzie do piekła przez to, że nie ma nikogo, kto by się za nie modlił i składał ofiary." Jak długo Matka Boga będzie cierpliwa? Jak długo będzie cierpliwy Pan Bóg widząc że ostatni ratunek jaki nam posyła, swoją Matkę, traktujemy jak panią z telewizora? Posłuchamy lub poczytamy, przytakniemy, może nawet przyznamy się do błędu, ale i tak potem skupimy się na sobie i własnych złudzeniach.

Fatima – odrzucone przesłanie cz.4 – Wizja piekła (13.VII.1917)

W czasie objawień fatimskich administratorem powiatu do którego należała Fatima był Artur Oliveira Santos. Opuścił Kościół i w wieku 20 lat wstąpił do loży masońskiej. Cała władza administracyjna, polityczna, a czasem nawet sądownicza, była skupiona w jego rękach. Wdawał również lokalną gazetę, w której starał się podważyć wiarę ludzi w Kościół Katolicki.

Rano, trzynastego sierpnia w domu Hiacynty zjawił się administrator Santos pod pozorem zobaczenia cudu. Namawiał dzieci że zabierze je powozem na miejsce objawień. Dzieci upierały się, że nie jest to konieczne więc użył innego sposobu. Zabrał dzieci podstępem, twierdząc że, przedtem miejscowy ksiądz chce je przesłuchać na plebanii. Tak też się stało. Po przesłuchaniu Łucji dzieci załadowano w powóz twierdząc że już pora jechać na miejsce objawień do Cova de Iria. Po chwili jazdy wszyscy zdali sobie sprawę że było już za późno. Dzieci zostały porwane, wywiezione do domu administratora i zamknięte. Nie wyjdziesz z tego pokoju, dopóki nie zdradzisz mi tajemnicy” – ostrzegł je.

Tłum w Cova de Iria trzynastego sierpnia był jeszcze większy niż w lipcu.Ludzi było tysiące.  Brak dzieci sprawił, że tłum się bardzo niepokoił. Kiedy okazało się, że sędzia dokonał porwania, powstało ogromne wzburzenie. Nie wiadomo co by się stało, gdyby nie zagrzmiało w tym momencie. Przejęci oczekiwaniem ludzie zaczęli płakać, obawiając się, że zostaną pokarani lub zabici.

Świadek opowiada: „Zaraz po grzmocie nadszedł błysk i natychmiast wszyscy zauważyliśmy małą chmurkę, bardzo białą, piękną i jasną, która nadleciała i zatrzymała się nad drzewem. Pozostała tak kilka minut, a potem uniosła się ku niebu i zniknęła.” „Rozglądając się, zauważyliśmy dziwny widok. Twarz każdego była rozjarzona, różowa, czerwona, niebieska, wszystkie kolory tęczy. Drzewa zdawały się nie mieć gałęzi ani liści, ale wszystkie były pokryte kwiatami; każdy liść był kwiatem. Ziemia była w małe kwadraty, każdy w innym kolorze. Nasze ubrania wydawały się przekształcać również w kolory tęczy.”.

Kiedy znaki zniknęły, ludzie zdawali sobie sprawę, że Matka Boża przyszła i nie znajdując dzieci, wróciła do Nieba. Czuli, że była rozczarowana i dlatego byli bardzo rozgniewani że ktoś odważył się sprzeciwić Matce Bożej i zabrać dzieci. Ruszyli w stronę wioski, domagając się sprawiedliwości od sędziego, księdza i innych którzy mieli coś wspólnego z aresztowaniem trójki pastuszków. Tłum uspokoił dopiero pojawiając się wtedy na miejscu Ti Marto. Apelował: „Bądźcie spokojni, ludzie, bądźcie spokojni„. Krzyczał z całej siły. „Nie krzywdź nikogo. Kto zasługuje na karę, dostanie ją. Wszystko to dzięki mocy Jedynego powyżej.”

Tłum się uspokoił. Tysiące świadków wiedziało już jednak że dzieci nie były konieczne, aby Matka Boża objawiła swoją moc. Widzieli coś czego się nie da wytłumaczyć. Sami mogą świadczyć o niezwykłych wydarzeniach, które rzeczywiście głęboko zakorzeniły ich wiarę.

 

Dzieci całą noc spędziły same w zamknięciu i na modlitwie, błagając Matkę Bożą o siłę aby pozostać Jej wiernymi. Jednak już od rana zostały poddawane nieustannym przesłuchaniom, zabiegom i podstępom aby zdradziły tajemnicę. Próbowano je przekupić, składano różne obietnice i grożono różnymi karami, ale dzieci się nie poddały.  W końcu sędzia powiedział im, że zamierza ich zamknąć w więzieniu i wrzucić do zbiornika wrzącego oleju. Nie były to tylko groźby. Gdy dzieci dotarły do więzienia, mała Hiacynta zaczęła płakać. „… umrzemy, nigdy więcej nie widząc naszych rodziców. Żadne z nich do nas nie przyszło, ani twoi, ani moi. Już się o nas nie troszczą. Przynajmniej chcę się zobaczyć z moją matką.” „Nie płacz, Hiacynto” – stwierdził Franciszek – „składamy tę ofiarę za grzeszników”. Następnie cała trójka podniosła ręce do Nieba, powtarzając razem: „Mój Jezu, wszystko to z miłości dla Ciebie i za grzeszników i zadośćuczynienia za obrazę wobec Niepokalanego Serca Maryi.

Dzieci były już pogodzone że czeka ich śmierć. Jedynie najmłodsza Hiacynta nie mogła przyzwyczaić się do myśli że przedtem nie pożegna się z matką. Z więzienia dzieci ponownie zabrano na przesłuchanie do sędziego. Pierwszą wezwano Hiacyntę: „Olej już się gotuje!. Powiedz sekret … inaczej ... ” Hiacynta spokojnie milczała więc w tej sytuacji nie pozostało nic innego: „Zabierz ją i wrzuć do zbiornika!” krzyknął sędzia i strażnik złapał dziewczynkę i zamknął w innym pokoju.

Przed biurem sędziego, podczas oczekiwania na swoją kolej, Franciszek zwierzył się Łucji: „Jeśli nas zabiją, wkrótce będziemy w Niebie. Nic innego się nie liczy. Mam nadzieję, że Hiacynta się nie boi. Powinienem powiedzieć za nią Zdrowaś Maryjo.”

Jako drugi na przesłuchanie decydujące, jak przekonano dzieci, o śmierci poszedł Franciszek. On również trwał w pewności że nie może nic powiedzieć. Groźby były nieskuteczne. Chłopca zabrano do następnego pokoju, gdzie znalazł bezpieczną Hiacyntę. Natomiast Łucja była przekonana, że ​​zostali zabici i myśląc, że zaraz zostanie wrzucona do płonącego kotła z oliwą, ufała Maryi, że jej nie opuści i będzie tak odważna, jak Franciszek i Hiacynta. Tak się stało. Łucja również trafiła do pokoju z Hiacyntą i Franciszkiem. Sędzia jednak ciągle próbował. Wysłał strażnika, aby przypomnieć im, że wkrótce zostaną wrzuceni do płonącego oleju. Jednak myśl dzieci o wspólnej śmierci dla Matki Bożej uczyniła je szczęśliwszymi.  W końcu przyznał, że nic nie osiągnie. Następnie, w obawie przed rozwścieczonymi ludźmi odwiózł dzieci z powrotem do Fatimy.  Kościół obchodził w tym dniu Święto Wniebowzięcia.

Na tym, tymczasowo sprawa się skończyła. Jednak opatrzność sprawiła że postępowanie sędziego jeszcze bardziej uświadomiło ludziom że istnieje tajemnicze objawienie dane dzieciom przez Matkę Bożą.


fatima-ukazanje
Hiacynta, Łucja i Franciszek sfotografowani między 13 lipca a 13 sierpnia przez Joachima Antonio do Carmo, w ogrodzie rodziny Marto.

W niedzielę, 19 sierpnia, po mszy dzieci udały się na Cova da Iria. Tam odmówiły Różaniec, a następnie wróciły do ​​Aljustrel. Po obiedzie Łucja z Franciszkiem i jego starszym bratem Janem udali się do miejsca zwanego Valinhos, gdzie mieli spędzić popołudnie. Przed czwartą Łucja uświadomiła sobie znaki: „odczułam, że zbliża się i otacza nas coś nadprzyrodzonego, przypuszczałam, że Matka Boska może nam się ukazać i żałowałam, że Hiacynta może Jej nie zobaczyć. Poprosiłam więc jej brata Jana, żeby po nią poszedł. Ponieważ nie chciał iść, dałam mu 20 groszy; zaraz pobiegł po nią.”

 

Gdy Jan wrócił z Hiacyntą miał miejsce drugi błysk rozrywający powietrze. Kilka chwil później pojawiła się Matka Boża.

– „Czego Pani sobie życzy ode mnie?” – zapytała Łucja.

Chcę, abyście nadal przychodzili do Cova da Iria trzynastego i codziennie odmawiali Różaniec.

Łucja powiedziała Matce Bożej o swoim cierpieniu że wielu ludzi nie wierzy w Jej objawienia i zapytała Matkę Bożą, czy chciałaby dokonać cudu, który wszyscy mogą zobaczyć i uwierzyć.

– „Tak” – odpowiedziała Matka Boża

– „W ostatnim miesiącu, w październiku, dokonam cudu, aby wszyscy uwierzyli w moje objawienia. Gdyby nie zabrali cię do wioski, cud byłby większy. Święty Józef przyjdzie z Dzieciątkiem Jezus, aby dać pokój światu. Nasz Pan również przyjdzie, aby błogosławić lud. Poza tym przyjdzie Matka Boża Różańcowa i Matka Boża Bolesna”

– „Co mamy robić z pieniędzmi, które ludzie zostawiają w Cova da Iria?

– „Zróbcie dwa przenośne ołtarzyki. Jeden będziesz nosiła ty z Hiacyntą i dwie inne dziewczynki ubrane na biało, drugi niech nosi Franciszek i trzech chłopców. Pieniądze, które ofiarują na te ołtarzyki, są przeznaczone na święto Matki Boskiej Różańcowej, a reszta na budowę kaplicy, która ma tutaj powstać”.

– „Chciałam prosić o uleczenie kilku chorych„.

„Tak, niektórych uleczę wciągu roku”

Ale dalej prosiła, aby modlić się raczej o zdrowie dusz niż ciał:

 – „Módlcie się! Módlcie się bardzo i składajcie ofiary za grzeszników, ponieważ wiele dusz idzie do piekła przez to, że nie ma nikogo, kto by się za nie modlił i składał ofiary.”

Potem jak po każdym wcześniejszym objawieniu, zaczęła unosić się w stronę wschodu i zniknęła.

 

MODLITWA

Ostatnie słowa Matki Bożej głęboko zapadły w umysły dzieci. Jeszcze usilniej pragnęły umartwienia, cierpienia i modlitwy. Wszystko aby ratować przed piekłem nieszczęśliwych grzeszników. Spędzali godziny padając na ziemię, powtarzając modlitwy, których uczył ich Anioł:

O Mój Boże, wierzę w Ciebie, wielbię Cię, ufam Tobie i kocham Cię. Błagam Cię o przebaczenie dla tych, którzy nie wierzą w Ciebie, nie wielbią Cię, nie ufają Tobie i nie kochają Cię.”

Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty,uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, które Go obrażają. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Was o nawrócenie biednych grzeszników”.

Kiedy klęczenie w niskim pokłonie stawało się nie do zniesienia,  dzieci zmienialy pozycje i odmówiały Różaniec, dodając szczególną modlitwę, której Matka Boża ich nauczyła:

„O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia

 

 

OFIARA

Dużo się modliły, ale poświęciły się jeszcze bardziej. Odkrywały nowe sposoby cierpienia za nawrócenie grzeszników. Ale wszystko trzymały w tajemnicy. Dopiero lata później Łucja relacjonowała na czym polegały ich ofiary.

Przy pracy, gdy były same, całymi dniami nie piły nic. To była jedna z najtrudniejszych ofiar. Cały sierpień dzieci spędziły bez wody. Pewnego razu Hiacynta była bardzo spragniona i z ogromnym bólem głowy, więc stwierdziła że musi się choć trochę napić . Nie słuchając ostrzeżeń że woda jest brudna bo myją się w niej pielgrzymi i piją zwierzęta stwierdziła:  „Nie chcę dobrej wody. Wypiję tą, ponieważ mogę ofiarować naszemu Panu poświęcenie picia tej ohydnej wody,  zamiast mojego pragnienia.

Odmawiały sobie jedzenia. Kiedy podarowano im owoce, np koszyk fig Hiacynta przypomniała sobie grzeszników, których tak bardzo chciała ocalić od ognia piekielnego. Odłożyła je i uciekła na chwilę, aby nie ulec pokusie zjedzenia.

Pewnego razu znaleźli kawałek liny. Żartobliwie Łucja zawiązała ją na ramieniu i wkrótce odkryła, że ​​to boli. „Patrz, to boli! Możemy zawiązać to wokół naszego ciała, by złożyć kolejną ofiarę.” Lina była gruba i szorstka. Dzieci pocięły ją i obwiązały się wokół talii. Ostry ból, który spowodował sznur, był trudny do zniesienia, szczególnie dla małej Hiacynty, ale nie pozwoliła jej z siebie zdjąć. Chętnie zniosłaby każdą ofiarę, aby ocalić grzeszników przed piekłem. Nosili sznur nawet w czasie snu. To uniemożliwiło im odpoczynek, którego potrzebowali.

 

 

Dzieci były pewne że modlitwa i ofiara ma wielki wpływ na to że mniej dusz trafi do piekła. Chciały ratować wszystkich grzeszników. Były pewne że ich ratują bo tak powiedziała Matka Boża.

Nam wydaje  się niekiedy, że modlitwa mało znaczy. Często nie widzimy efektów. Powodów jest dużo, jeden z nich jest taki ze w konsekwencji spełniona prośba byłaby tylko pozornym dobrem. Pan Bóg ma swoje rachunki, ale trudno nam to przyjąć do wiadomości.

Ale jeśli Matka Boża przychodzi i żąda-  módlcie się za grzeszników i ratujcie ich przed piekłem, to  zupełnie inna sytuacja. Tu nie ma się nad czym zastanawiać. Tej modlitwy oczekuje od każdego.

Maryja apeluje o pokutę za nich. Ostrzega przed straszną rzeczywistością piekła. Nie zdajemy sobie sprawy jak wielką łaską dla nas jest przesłanie od Boga przekazane przez Maryję w Fatimie. Pan Bóg daje nam ostatni ratunek – swoją Matkę. My sami nad piekłem prawie się nie zastanawiamy, nawet jeśli chodzi o naszą duszę. Jest to prawda współcześnie tak przez nas wypierana że trudno nie posądzać się o głupotę. Złudna, niczym nie uzasadniona pewność siebie. Odkładamy pokutę, spowiedź, życie wg przykazań na później.

Ale to człowiek decyduje co zrobi i kogo słucha.

Nie ma żadnego orędzia w którym Matka Boża prosi o modlitwę za zdrowie czy inne rzeczy które powszechnie nazywamy szczęściem. Nigdzie nas tego nie uczy. To my wybieramy takie modlitwy które nam przynoszą „korzyść” a Ona przychodzi i pokazuje że błądzimy.

„Módlcie się! Módlcie się bardzo i składajcie ofiary za grzeszników, ponieważ wiele dusz idzie do piekła przez to, że nie ma nikogo, kto by się za nie modlił i składał ofiary.”

Jak długo Matka Boga będzie cierpliwa? Jak długo będzie cierpliwy Pan Bóg widząc że ostatni ratunek jaki nam posyła, swoją Matkę, traktujemy jak panią z telewizora? Posłuchamy lub poczytamy, przytakniemy, może nawet przyznamy się do błędu, ale i tak potem skupimy się na sobie i własnych złudzeniach.

Kary przed którymi przestrzegała Maryja już świat i Kościół dotknęły. Powszechna apostazja, niewiara w rzeczywistą obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii to tylko przykład.

A wszystko efektem ludzkich fałszywych przekonań: My nie musimy słuchać ostrzeżeń, bo to przecież nie do nas mówi Maryja. Akurat my jesteśmy wyjątkowi.

Otóż nie. Jesteśmy głupcami którzy wierzą we własne wyobrażenia a za nic mają słowa Matki Bożej!  Jak długo sami nie spojrzymy krytycznie na siebie i swoje winy nie powinniśmy oczekiwać od naszej Matki niczego. Nie jesteśmy uczciwi wobec Niej.

Ile jest w tych prośbach codziennie szturmujących Niebo dbania o nas samych, a ile odpowiedzi na żądania Matki Bożej z Fatimy?

Czytając to, jak i poprzednie świadectwa o dzieciach z Fatimy, parząc na cierpienie tak widoczne w ich oczach na ostatnim zdjęciu, warto sobie zdać sprawę za co idzie się do Nieba. Przecież wszyscy oczekujemy że tam trafimy. Co robimy aby na nie zapracować?

Może warto pomyśleć odwrotnie. Może Matka Najświętsza w Fatimie prosi aby to za nas się modlić. Z pewnością większości z nas bliżej do piekła niż do Nieba.

Dzieciom to Niebo już od początku obiecano a i tak chciały cierpieć dla Boga, Maryi i za grzeszników. Nam nikt Nieba jeszcze nie obiecał…

 

Św. A. M. Liguori mówi tak:

Mówiąc że nie sposób jest aby sługa Przenajświę­tszej Panny potępił się, nie stosujemy tego do tych, którzy nabożeństwem takowym uzuchwalają się do tem bezpieczniejszego grzeszenia. Zdaje się przeto, że gdy uwielbiamy i wysoko wynosimy miłosierdzie Maryi nad grzesznikami, niesłusznie nam przyganiają niektórzy, zarzucając jakobyśmy przez to upoważniali te nieszczęsne dusze do tem swobodniejszego grzeszenia; powiadamy bowiem, że tacy zarozumialcy zu­chwałą swoją ufnością stają się godnymi kary, a nie miłosierdzia.

A Św. Bonawen­tura dodaje : Kto zarzuca służbę Maryi, w grzechu umrze.

Dodam że zuchwałością jest też ignorowanie słów Matki Bożej i Jej całego orędzia z Fatimy.

 

Fatima – odrzucone przesłanie. cz.1 – Anioł posłaniec
Fatima – odrzucone przesłanie cz.2 – Jestem z Nieba (13.V.1917)

Fatima – odrzucone przesłanie cz.3 – Niepokalane Serce Maryi (13.VI.1917)

Fatima – odrzucone przesłanie cz.4 – Wizja piekła (13.VII.1917)


Żródła: 1. Wspomnienia Siostry Łucji –  tekst zatwierdzony przez Biskupa diecezji Leiria.  2. The True Story of Fatima – ks. Giovanni de Marchi.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

3 komentarze dotyczące “Fatima – odrzucone przesłanie. Cz.5 – OFIARA (19.VIII.1917)

  1. Pingback: Fatima – odrzucone przesłanie. Cz.6 – Cudowne znaki (13.IX.1917) – Niewolnik Maryi – Tak Tak Nie Nie

  2. Pingback: Fatima – odrzucone przesłanie! – Niewolnik Maryi – Tak Tak Nie Nie

  3. Pingback: Fatima – odrzucone przesłanie! – Niewolnik Maryi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: