Komunie Św. bez dziękczynienia

„Si scires donum Dei”
„Gdybyś znała dar Boży!”

Kilka dusz wewnętrznych wyraziło nam smutek, jakiego doznają, widząc, że w niektórych miejscowościach większa część wiernych opuszcza kościół zaraz po Mszy świętej, podczas której komunikowali. Co gorsza, zwyczaj ten rozpowszechnia się coraz bardziej nawet w zakładach wychowawczych i internatach, w których niegdyś uczniowie, przystąpiwszy do Stołu Pańskiego, pozostawali w kaplicy po kilkanaście minut po zakończeniu Mszy, przyzwyczajając się w ten sposób do dziękczynienia, po czym najlepsi z nich zachowywali do końca życia piękne to nawyknienie.

Wówczas też chcąc wykazać konieczną potrzebę dziękczynienia, przytaczano fakt, że święty Filip Nereusz kazał raz dwom ministrantom towarzyszyć z zapalonymi świecami pewnej pani, opuszczającej kościół niezwłocznie po Mszy i Komunii. Ileż to razy opowiadano o tej zasłużonej nauczce, która nieraz wydawała owoce!

Dzisiaj jednak widzimy coraz większe poufalenie się w stosunkach zarówno z wyższymi, jak z równymi i niższymi, a nawet z Panem Bogiem.

Czytaj dalej „Komunie Św. bez dziękczynienia”

O złym smutku

Smutek wedle Boga – mówi Paweł święty – pokutę ku zbawieniu sprawuje, smutek zaś światowy śmierć sprawuje .

Smutek więc może być dobry i zły, według różnych skutków jakie w nas wywołuje, lubo w istocie więcej złych aniżeli do­brych rodzi owoców. Dobrych jest tylko dwa: miłosierdzie i pokuta; złych zaś aż sześć, to jest, tęsknota, lenistwo, gniew, zazdrość, nienawiść i niecierpliwość. Przeto Mędrzec Pański powiada: „Wiele ludzi smutek pobił, a nie masz w nim pożytku„. Bo obok dwóch dobrych strumyków wytryskuje ze źródła smu­tku sześć bardzo złych.

Czytaj dalej „O złym smutku”

Nieustanny żal za grzechy najlepszą drogą do świętości

Smutno doprawdy pomyśleć, że tyle osób szcze­rze rwie się do wyższych celów, a tak niewielu je osiąga; że – jak się wyraża Godinez – tylu powo­łanych do doskonałości, a tak mało powołaniu odpo­wiada; że tylu poczyna sobie z zapałem i z roztrop­nością, by umrzeć, zostawiając swą wieżę niedokoń­czoną; że tylu – jak mówi Arbiol – oddaje się modlitwie myślnej, a nigdy nie osiąga doskonałości. Smutno o tym pomyśleć, gdyż budzą się zaraz nie­wesołe przeczucia co do nas samych, oraz – przy mniej samolubnym nastawieniu – żal utraconej chwały Bożej i mocy Kościoła. Każdy bowiem człowiek święty jest prawdziwą krynicą mocy Kościoła, jak­kolwiek ukryty, nieznany i niepozorny byłby jego żywot. Niezawodnie istnieje pewna analogia pomię­dzy tym marnotrawieniem łaski w świecie nadprzy­rodzonym a trwonieniem nasion, kwiatów i owoców w świecie przyrody. Wszelako odległe to porównanie niewielką nam przynosi pociechę. Może by i miało jakieś znaczenie w księgach rejestracyjnych, lecz nas ani oświeca, ani rozgrzewa. Takie uzasadnienie straconych łask nie zadowala nas. Musimy podążyć w trop naszej smutnej refleksji, aby z niej wydobyć przestrogę i pouczenie.

(…)

W rezultacie doszedłem do prze­konania, które tu podaję z pewnymi zastrzeżeniami, że powszechną przyczyną braku postępu w doskonałości jest brak nieustannego żalu za grzechy.

Podobnie jak załamuje się wszelka pobożność, o ile nie jest oparta na należnym stosunku stworzenia do Stwórcy, podobnie jak licha warte są wszelkie nawrócenia, które nie są przede wszystkim odwróceniem się od grze­chu, podobnie jak wszelkie pokuty równają się zeru, o ile nie opierają się na Chrystusie, a wszelkie do­bre uczynki nie znaczą nic, jeśli nie zmierzają do chwały Bożej – tak samo wszelka świętość traci źródło swego postępu, o ile nie łączy się z nieustan­nym żalem za grzechy. Nie miłość sama jest bowiem źródłem naszego postępu, ale miłość zrodzona z prze­baczenia.

Czytaj dalej „Nieustanny żal za grzechy najlepszą drogą do świętości”

O sposobie przystępowania do Komunii Św.

Staraliśmy się dotąd synu, przedstawić ci do walki oręże duchowe i nauczyć sposobu jak nimi masz władać, teraz pozostaje nam wskazać ci najdzielniejszy środek, jakim zwalczyć wrogów zbawienia i doskonałości chrześcijańskiej, niezawodnie nabyć podołasz; tym środkiem jest Najświętszy Sakrament. Przechodzi On w swej godności, w swej mocy wszystkie inne, jest przeto z pomiędzy wszystkich środków duchowych orężem najdzielniejszym, najstraszniejszym szatanom. (…) Bóg nam dał ten środek i oręż tak dzielny, abyśmy potęgą samegoż Jezusa Chrystusa wrogów naszych kruszyli, albowiem pożywając Jego ciało i krew Jego pijąc, zostajemy w Nim a On w nas.(…)

Czytaj dalej „O sposobie przystępowania do Komunii Św.”

O czystości naszych intencji i wartości uczynków

Dusza miłująca Pana Jezusa nie zazdrości możnym tego świata, lecz tylko tym, którzy więcej miłują Pana Jezusa.

1. Św. Grzegorz wykładając trzecie to znamię miłości, powiada, że miłość nie zna zazdrości, bo nie umiałaby nawet zazdrościć ludziom światowym tych wielkości ziemskich, których nie tylko nie pragnie, ale nawet niemi
gardzi.

Czytaj dalej „O czystości naszych intencji i wartości uczynków”

„Twierdza wewnętrzna” – św. Teresa od Jezusa (mieszkanie VI, cz.6)

 
„Twierdza wewnętrzna” – św. Teresa od Jezusa (mieszkanie VI, cz.5)
Rozdział X

1. Na różny sposób Bóg udziela w tych widzeniach siebie duszy: dla pocieszenia jej w smutku; dla przygotowania jej do wielkiego, które na nią ma przyjść, strapienia; bądź wreszcie dlatego, że chce się cieszyć nią, aby ona nawzajem cieszyła się posiadaniem Jego.
Nie mam potrzeby wchodzić tu w bliższe szczegóły. Chciałam tylko wskazać wam, siostry, o ile ja sama rozumiem, różne odmiany zjawisk na tej drodze, abyście poznać mogły ich właściwości i skutki. (…)

Czytaj dalej „„Twierdza wewnętrzna” – św. Teresa od Jezusa (mieszkanie VI, cz.6)”

O dobrym i złym niepokoju

Synu! jeśliś utracił spokój w sercu, staraj się go odzyskać co prędzej, i wszystko, cokolwiek wydarzyć się może w tym życiu, nie powinno cię mieszać ani pozbawiać spokoju.

Winniśmy co prawda, zachować boleść i żal za nasze winy, ale ten powinien być daleki od wszelkiej burzy, od wszelkiego rozpaczliwego niepokoju, jakeśmy to już na wielu wskazali miejscach. Potrzeba także, abyśmy litowali się nad grzesznikami, zwłaszcza wewnętrznie, abyśmy jęczeli nad ich zgubą; potrzeba, abyśmy współubolewali nad bratem, lecz to współubolewanie ma być rzewne, dalekie od gwałtowności, pomieszania, ma być skutkiem prawdziwej, w Bogu i dla Boga miłości.

Czytaj dalej „O dobrym i złym niepokoju”

Krótka analiza krytyczna NOM – czyli znanej Ci Mszy ( cz.II)

Zapraszamy do zapoznania się w pierwszej kolejności z częścią pierwszą analizy tutaj ⇒  Krótka analiza krytyczna NOM – czyli znanej Ci Mszy ( cz.I)
Część II

Rozdział V

Przejdźmy do spełnienia ofiary.

W Mszy katolickiej dokonuje się to za pośrednictwem czterech elementów. Są to w kolejności: Chrystus, kapłan, Kościół i wierni.

1. Wierni w nowym rycie

Novus Ordo przypisuje wiernym funkcję autonomiczną, a tym samym całkowicie błędną, począwszy od definicji – „Msza jest to święta synaksa, czyli zgromadzenie ludu Bożego”, po końcowe pozdrowienie ludu przez kapłana, wyrażające obecność Pana w zgromadzonej wspólnocie, „w którym to pozdrowieniu oraz odpowiedzi ludu przejawia się tajemnica zgromadzonego Kościoła” (nr 28).

Prawdziwa obecność Chrystusa? Z pewnością, lecz tylko duchowa. Tajemnica Kościoła? Tak, lecz tylko jako zwykłego zgromadzenia, które jej pragnie i jest jej znakiem.

Powraca to nieustannie: w przesadnym podkreślaniu wspólnotowego charakteru Mszy (nr 74-152), w niesłychanym dotychczas rozróżnieniu między Mszą z ludem („cum populo”) a Mszą bez ludu („sine populo”) (nr 203-231), w definicji „modlitwy powszechnej albo modlitwy wiernych” (nr 45), gdzie po raz kolejny podkreśla się „funkcję kapłańską” ludu („populus sui sacerdotii munus exercens”), przedstawioną w sposób dwuznaczny z powodu pominięcia wzmianki o podporządkowaniu kapłaństwu hierarchicznemu. To kapłan, poświęcony pośrednik, przedstawia wszelkie intencje wiernych w modlitwach Kanonu rzymskiego – Te igitur i Memento.

Czytaj dalej „Krótka analiza krytyczna NOM – czyli znanej Ci Mszy ( cz.II)”