W skrócie. Leon we Francji: ten sam schemat, te same złudzenia i rozczarowania, ta sama wybiórczość. Ale komunikacja bardziej wyrafinowana niż u Bergoglia
Oczywiście Leon nie tylko starannie unikał radykalnego zakwestionowania ideologicznej zarazy, która od stuleci szaleje w społeczeństwie europejskim, a od dziesięcioleci w Kościele powszechnym, lecz także po papieskich Mszach trydenckich w najbardziej „tradycyjnym” kraju, jaki istnieje – ça va sans dire! (to oczywiste!) – nie było nawet śladu.



