Kategoria: Nauka Katolicka

Życie jest Mszą Świętą

Pewien katolicki pisarz powiedział kiedyś, że nie lubi niedzieli. Dzień Pański, uważał, to dzień, w którym sobie chrześcijanie drwią ze swego Boga. Nie wiele poważniej odnoszą się i do Mszy św. Lepszy jest dzień roboczy. Każdy się okazuje, czym jest.

W niedzielę jest wiele udawania, wyrachowania, nadrabiania miną, powierzchowności. Nawet i w ćwiczeniach pobożnych. Msza św. kłamie. Nie sama w sobie i dla siebie, ale święcenie jej przez dzisiejszych katolików.

Udaje się, jakoby ona była czymś najgłębszym, centralnym, obchodzącym cały świat, czymś najważniejszym w życiu, co się odgrywa raz w tygodniu na oczach całej ziemi.  W rzeczywistości jednak Msza św. nie wchodzi, a przynajmniej nie głęboko wnika w życie i dzieje świata. Nie jest sercem i duszą chrystianizmu, tak, by życie chrześcijan samych stawało się Mszą św., chociaż prawo Mszy św. jest prawem chrześcijańskiego życia.

Niedziela nie powinna kłamać. Msza św. również nie może kłamać. Musi ona być wiernym wyrazem tego, czym my jesteśmy, co myślimy i czego chcemy. To, co wykonujemy, to nie tylko coś najbardziej Bożego na ziemi, ale zarazem i coś dla ludzi największego. Niedziela ze swoją sumą to ośrodek i szczyt życia-Mszy świętej.

Czytaj dalej „Życie jest Mszą Świętą”

To, co byś sądził o takim zdrajcy, to zastosuj do siebie samego

Czyś to kiedy rozważył: że jedyna jedna jest rzecz, która ci może przeszkodzić do nieba, dla któregoś stworzony, a tą Jedną rzeczą jest grzech?i że zatem niczego nie powinieneś się tak obawiać jak grzechu?

Gdybyś o tej prawdzie był istotnie przekonany, tak jakby się należało, – czyż podobna, abyś z własną i to niezmierną i niepowetowaną szkodą mógł przenosić chwilową rozkosz, którą sobie z grzechu obiecujesz, i nad wieczne szczęście, dla którego Bóg cię  stworzył?

A przecież to czynisz, ilekroć zezwalasz na grzech, i zrzekasz się prawa swego do królestwa niebieskiego, które Chrystus Pan dla ciebie nabył ceną Krwi swojej.

Czytaj dalej „To, co byś sądził o takim zdrajcy, to zastosuj do siebie samego”

O małej liczbie wybranych

Czyś to kiedy rozważył? tę prawdę, co zbawienną bojaźnią przejmuje i najświętszych i nowych do pracy około zbawienia dodaje im sił, tę prawdę wielką i nieomylną, że mała jest liczba wybranych?

Tylko temu co wytrwa aż do końca obiecano, że zbawion będzie (1); powinieneś więc ustawicznie prosić Pana o wytrwanie, i na nie przez wierne współdziałanie z łaską zasługiwać. Bóg pragnie i chce wszystkich zbawić; i dlatego, aby ich zbawić wszystkich, stworzył i odkupił, a jednak mało ich tylko zbawienia tego rzeczywiście dostąpi. Tak naucza sam nasz Boski Zbawiciel, kiedy mówi: Wielu jest wezwanych ale mało wybranych (2). Rozważ to dobrze!

Czytaj dalej „O małej liczbie wybranych”

PIUS X – „Pascendi dominici gregis” – O zasadach modernistów, cz.II

CZĘŚĆ II

PRZYCZYNY MODERNIZMU

1. PRZYCZYNY MORALNE

 Niewczesna ciekawość i pycha

Aby głębiej rozpoznać modernizm i dokładniej odszukać lekarstw na tę ranę bolesną, zbadajmy teraz, Czcigodni Bracia, nieco przyczyny, z których się on wyłonił i rozwinął.

– Nie ulega wątpliwości, że najbliższa i bezpośrednia przyczyna tkwi w obłędzie umysłu. Jako dwie dalsze przyczyny podnosimy niewczesną ciekawość i pychę.
– Niewczesna ciekawość, niepowstrzymywana oględnie, sama jedna wystarczy do wytworzenia wszelkich błędów. Stąd pisał słusznie poprzednik nasz, Grzegorz XVI:

„Ubolewać należy bardzo nad otchłanią zboczeń umysłu ludzkiego, skoro ktoś zmian pożąda i wbrew przestrodze Apostoła usiłuje więcej rozumieć, jak potrzeba rozumieć, a zbytnio dufając sobie, łudzi się, że prawdy winien szukać poza Kościołem, w którym się ona bez najdrobniejszego znajduje cienia błędu” (22). 

Czytaj dalej „PIUS X – „Pascendi dominici gregis” – O zasadach modernistów, cz.II”

Trzy klasy ludzi

Żeby życie swoje urządzić według zamiarów Bożych, potrzeba nam nie tylko jasnego poznania, ale i ochotnej woli. Gotowość nasza nie powinna się ograniczać do tego tylko, co konieczne, ale ma objąć wszystko do czego nas Bóg zaprasza.

Otóż ludzi, jak idzie o tę gotowość, można podzielić na trzy klasy.

Chrześcijanie z pierwszej klasy chcieliby zostać dobrymi chrześcijanami, byleby to nic nie kosztowało.

Czytaj dalej „Trzy klasy ludzi”

PIUS X – „Pascendi dominici gregis” – O zasadach modernistów, cz.I

Wstęp (1)

Poruczony Nam od Boga urząd pasterski nad owczarnią Chrystusową obejmuje przede wszystkim zadanie, określone przez Chrystusa, zachowania jak najczujniej skarbu wiary, przekazanej wiernym, przed nowymi, niekościelnymi pojęciami i zarzutami nieprawej nauki. Tej czujności najwyższego Pasterza potrzeba ludowi katolickiemu po wszystkie czasy; za sprawą bowiem nieprzyjaciela rodzaju ludzkiego, nie zbywało nigdy na ludziach „mówiących przewrotności” (2), „próżnomównych i zwodzicieli” (3), „błądzących i w błąd wwodzących” (4). 

Przyznać jednakże należy że w ostatnim czasie pomnożyła się niesłychanie liczba nieprzyjaciół krzyża Chrystusowego, którzy usiłują sposobami nowymi zupełnie i pełnymi chytrości zniweczyć ożywczą potęgę Kościoła, a nawet, jeśliby im siły dopisały, zburzyć do szczętu Królestwo Chrystusowe. I stąd nie wolno nam dłużej milczeć, aby się nie zdawało, że zaniedbujemy najświętsze zadanie swoje, i ażeby łagodności naszej, którą kierowaliśmy się dotąd w nadziei, że nastąpi upamiętanie, nie poczytano za zapomnienie obowiązku.

Czytaj dalej „PIUS X – „Pascendi dominici gregis” – O zasadach modernistów, cz.I”

Pius X – Przysięga antymodernistyczna

Ja … przyjmuję niezachwianie, tak w ogólności, jak w każdym szczególe, to wszystko, co określił, orzekł i oświadczył nieomylny Urząd Nauczycielski Kościoła.

Najpierw wyznaję, że Boga, początek i koniec wszechrzeczy, można poznać w sposób pewny, a zatem i dowieść Jego istnienia, naturalnym światłem rozumu w oparciu o świat stworzony, to jest z widzialnych dzieł stworzenia, jako przyczynę przez skutki.

Po drugie: zewnętrzne dowody Objawienia, to jest fakty Boże, przede wszystkim zaś cuda i proroctwa, przyjmuję i uznaję za całkiem pewne oznaki Boskiego pochodzenia religii chrześcijańskiej i uważam je za najzupełniej odpowiednie dla umysłowości wszystkich czasów i ludzi, nie wyłączając ludzi współczesnych.

Czytaj dalej „Pius X – Przysięga antymodernistyczna”

O pokorze Maryi

Święty Bernard powiada, że pokora jest podstawą i strażniczką cnót wszelkich. I ma słuszność: bez pokory bowiem nie można posiadać żadnej cnoty. Chociażby dusza jaka przyozdobioną była wszystkiemi cnotami, postrada je wszystkie, jeśli postrada pokorę.
I nawzajem, jak o tem pisze święty Franciszek Salezy do świętej Joanny Szantal (de Chantal), Pan Bóg tak dalece miłuje pokorę, że wnet śpieszy tam gdzie jej dopatrzy.

Ta cnota tak piękna i tak niezbędna, nieznaną była światu; lecz Syn Boży przyszedł na ziemię, aby nas Sam wyuczył jej własnym przykładem, i w sposób szczególny polecił nam abyśmy w tem starali się Go naśladować. Uczcie się ode Mnie Jam jest cichy i pokorny sercem.

Owóż, ponieważ Marya była pierwszą i najdoskonalszą naśladowniczką Chrystusa Pana we wszystkich Jego cnotach, więc podobnież i w pokorze, i przez to właśnie zasłużyła na wyniesienie Jej nad wszystkie istoty stworzone.

Gdy razu pewnego święta Matylda prosiła przenajświętszą Pannę aby jej powiedzieć raczyła, w jakiej cnocie najprzód ćwiczyła się w latach dzieciństwa, odpowiedziała Jej że w pokorze.

Pierwszym stopniem pokory, jest mieć niskie o sobie rozumienie. Otóż, według tego co Marya objawiła także świętej Matyldzie, miała Ona zawsze tak niskie o Sobie rozumienie, że lubo widziała się ubogaconą większemi łaskami od innych, nigdy nie ceniła Siebie Samą wyżej nad drugich.

W wykładzie ustępu z Pisma świętego, w którym boski Oblubieniec powiada do swojej Oblubienicy: Zraniłaś serce moje siostro, Oblubienico.., jednym włosem szyi Twojej, opat Bupertus powiada, że tym włosem było właśnie niskie rozumienie jakie Marya miała o Sobie, to jest Jej pokora.

Bo w istocie, przydaje tenże, cóż wątlejszego nad włosek? Nie idzie wszakże zatem, aby przenajświętsza Panna miała się za grzesznice, gdyż pokora, jak powiada święta Teresa, jest prawdą, Marya zaś dobrze wiedziała że nigdy Boga nie obraziła. Ani też nie należy przypuszczać żeby nie uznawała, że obdarzoną została wiekszemi łaskami jak wszystkie inne istoty stworzone; gdyż serce pokorne, ocenia właściwie i bez trudności dary szczególne otrzymane od Stwórcy, i z nich tem bardziej się upokarza.

A przeto Matka Zbawiciela, otrzymawszy więcej od innych światła do poznania nieskończonej wielkości Boga, tem lepiej też poznawała własną małość.

Z tego też-to powodu upokarzała się więcej jak jakakolwiek inna istota stworzona, i powtarzała te słowa Oblubienicy Pieśni nad pieśniami: Nie patrzcie na Mnie zera jest śniada, bo mnie opaliło słońce;  co według wykładu świętego Bernarda znaczy jakby mówiła: gdy wpatruję się w Stwórcę, sama wydaję się ciemną. Jakoż, przydaje święty Bernardyn Seneński, Przenajświętsza Panna wpatrywała się wciąż, to w majestat Boski, to we własne nicestwo. Jak żebraczka, gdyby ujrzała się przyodzianą w bogatą szatę daną jej w jałmużnie, nic tylko by się nie pyszniła, lecz tem bardziej upokarzała przed dobroczyńcą, uznając wtedy jeszcze lepiej swoje ubóstwo, podobnież i Marya, im widziała się więcej zbogaconą łaskami, tem bardziej się upokarzała, pomnąc że wszystko w Niej było darem Boga.

To też razu pewnego sama oświadczyła świętej Elżbiecie opatce, że poczytywała się za godną pogardy i na łaski Boskie niezasługującą.

Słowem, powiada znowu święty Bernardyn, jak żadna inna stworzona istota, prócz Syna Bożego, nie wzniosła się do takiego szczytu łask jak Marya, tak podobnież żadna tak głęboko jak Ona, nie pogrążyła się w otchłań pokory.

Jedną także z własności pokory, jest ukrywać dary niebieskie. Marya chciała ukryć przed świętym Józefem łaskę przez którą stała się Matką Boga, chociaż zdawałoby się, że wypadało zawiadomić go o tem, aby nie narażać na niesłuszne posądzanie, a w każdym razie aby go nie wystawiać na ciężki niepokój którego doznał, gdy z jednej strony nie mógł wątpić o cnocie Maryi, a z drugiej nie wiedząc o tajemnicy która się w Niej spełniła, sądził się obowiązanym do rozłączenia się z Nią tajemnie: Chciał Ją potajemnie opuścić. I gdyby anioł nie był mu objawił że przeczysta małżonka jego poczęła za sprawą Ducha-Świętego, byłby się z Nią rozstał.

Nadto, kto pokorny ten odwraca od siebie pochwały ludzkie, a odnosi je do Boga.

Widzimy też że Marya zmieszała się, usłyszawszy pochwały dawane Jej przez świętego Gabryela. A gdy święta Elżbieta powiedziała Jej: Błogosławionaś Ty między niewiastami… A zkądze mnie to ze przyszła Matka Pana mego do mnie?  błogosławiona któraś uwierzyła, Ona odnosi to wszystko do Boga, odpowiadając tym hymnem Swoim pełnym pokory: Wielbij duszo moja Pana, to jest: Elżbieto! ty mi pochwały oddajesz, lecz ja chwalę Pana któremu jedynie wszelka chwała się należy. Ty podziwiasz żem do ciebie przybyła, a ja wielbię dobroć Boga który jest jedyną moją radością. I rozradował sie duch mój w Bogu Zbawicielu moim. Ty chwalisz mnie żem uwierzyła, ja chwałę oddaję Bogu mojemu, który do takiego szczytu wyniósł nicestwo moje, iż wejrzał na niskość służebnicy Swojej.

Razu też pewnego, przenajświętsza Panna w te słowa przemówiła
do świętej Brygidy: „Tak się upokorzyłam i tak wielką odebrałam łaskę jedynie dlatego, żem najsilniej przekonaną była iż sama z siebie byłam niczem i nic nie posiadałam; a ztąd nie szukałam własnej chluby, lecz jedynie chwały Najwyższego, wszelkich łask dawcy i Stwórcy mojego”  Zapatrując się na pokorę Maryi, woła święty Augustyn: O! zaprawdę,
błogosławiona pokora, która Boga sprowadziła pomiędzy ludzi, raj otworzyła, i duszo z otchłani wyzwoliła.

 

Przydajmy i to jeszcze, iż właściwe to pokornym,  że chętnie służą drugim.

To też Marya udała się do Elżbiety, aby przez trzy miesiące być na Jej usługi, i to właśnie podziwiać należy. Elżbieta zdziwiona była że Marya przyszła ją nawiedzić, powiada święty Bernard, lecz w tych nawiedzinach to najgodniejszem było podziwu, że przybyła nie żeby Jej służono, lecz
żeby Sama służyła.

Pokorni chętnie trzymają się na ustroniu, i ostatnie miejsce obierają. Dlatego też Marya, chcąc rozmówić się z Panem Jezusem, kiedy On w pewnem mieszkaniu miał kazanie, jak o tem pisze święty Mateusz, nie chciała tam wejść, dopóki na to nie otrzyma zezwolenia. Stała na dworze, pisze święty Bernard, i chociaż jako matka mogła wejść zaraz, nie
chciała jednak przerywać kazania i nie weszła.

Dlatego także, znajdując się w wieczerniku wraz z świętymi Apostołami, zajęła ostatnie między nimi miejsce, jak się to okazuje z tych słów świętego Łukasza: Ci wszyscy trwali jednomyślnie na modlitwie z niewiastami
i z Marya Matka. Jezusowa.

Święty Ewangelista znał dobrze godność Matki Boga, i wiedział że wypadało żeby o Niej nasamprzód wspomniał; lecz że Marya zajęła miejsce po Apostołach i innych niewiastach, chciał on, według słusznej uwagi pewnego autora, wymienić wszystkich tam znajdujących się w takim porządku w jakim się znajdowali. Rozbierając to święty Bernard powiada: słusznie ostatnia stała się pierwszą, gdy z będąc wyższą od wszystkich, sama się uniżyła.

Na koniec pokorni lubują, się w pogardzie.

Owóż, nie czytamy nigdzie aby Marya pojawiła się w Jerozolimie wtedy kiedy Boski Syn Jej był tam tryumfalnie i ze czcią wielką przez lud przyjmowany; lecz przeciwnie, widzimy że przy śmierci Pana Jezusa nie wahała się wystąpić publicznie na Kalwaryi, i ściągnąć na siebie ze strony motłochu bezcześć, spadającą, na Nią jako na matkę skazanego na śmierć najhaniebniejszą.

Dlatego powiedziała świętej Brygidzie: „Cóż bardziej jest upokorzającego jak uchodzić za pozbawioną rozumu, zostawać w wielkim niedostatku i poczytywać sio za ostatnią ze wszystkich. Otóż córko miła, taką właśnie
była moja pokora, takiem moje na ziemi poniżenie, i w tem zakładałam jedyna moją pociechę, tego jedynie pragnęłam , gdyż chodziło mi tylko o to, aby się Synowi mojemu przypodobać”.

Wielebna siostra Paula z Folino będąc w zachwyceniu, dostąpiła łaski dokładniejszego zrozumienia jak wielką była pokora przenajświętszej Panny; a gdy potem zdawała z tego -prawe swojemu spowiednikowi, w najwyższem uniesieni zawoła: „pokora Maryi o! mój Ojcze, cóż to za pokora! nie masz w świecie pokory najgłębszej, któraby iść mogła w porównanie z najmniejszą cząsteczką pokory Maryi.”

A razu pewnego Pan Bóg okazał świętej Brygidzie dwie panie, z których jedna odznaczała się wystawnością i próżnością i rzekł do niej: „ta przedstawia pychę; a ta druga którą widzisz ze spuszczoną głową, gotową na usługi wszystkich, mającą Boga tylko w myśli i poczytującą się za nic, to pokora, a nazwa jej Marya”. Przez co Zbawiciel chciał dać do zrozumienia, że jego błogosławiona Matka tak była pokorną, że można Ją poczytywać za pokorę uosobioną.

 

Nie masz wątpliwości, że dla naszej natury skażonej grzechem, cnotą najtrudniejszą do wykonania, jak to powiada święty Grzegorz Nisejski, jest cnota pokory.

Wszelako, bądz co bądź, nie staniemy się nigdy prawdziwemi dziećmi Maryi, jeśli nie staniemy sie pokornymi.

Ryszard od świętego Wawrzyńca powiada, że Marya osłania nas płaszczem pokory, i toż samo Matka Boska dała do zrozumienia świętej Brygidzie, mówiąc do niej: „Skryj się córko pod płaszcz mój, a płaszczem tym jest moja pokora.”

I przydała, że rozważanie Jej pokory, jest jakby płaszczem utrzymującym ciepło w duszy; lecz że jak płaszcz grzeje tylko tego który go nosi nie samą myślą ale rzeczywiście, tak i pokora pożytek przynosi tym którzy nie tylko się nad nią zastanawiają, lecz którzy ćwicząc się w niej, starają się naśladować pokorę Przenajświętszej Panny.

 

O! jak dusze pokorne miłemi są Maryi.

Święty Bernard upewnia, że przyznaje Ona za swoich i miłuje wszystkich którzy Ją miłują, i śpieszy na ratunek każdego który Ją wzywa: lecz opiekuje się przede wszystkiem tymi którzy są wiernymi naśladowcami Jej czystości i pokory.

I z tej przyczyny tenże Święty upomina wszystkich miłośników Maryi, aby jeśli prawdziwie Ją miłują, usiłowali na wzór Jej, być pokornymi.

Ojciec Marcin Alberro Towarzystwa Jezusowego, miał w zwyczaju zamiatać klasztor i własnemi rękoma wynosić śmiecie, spełniając ten czyn pokorny
na cześć pokory przenajświętszej Panny. Dnia pewnego, jak w jego żywocie pisze o tern ojciec Nirenberg, Matka Boska objawiła się temu słudze Swemu rzekła jakby dziękując: „Jakże miłym jest mi ten czyn pokory, spełniony dla miłości mojej.”

Nie będę więc mógł nigdy należeć do liczby prawdziwych dzieci Twoich, o! Pani moja jeśli nie stanę się pokornym; lecz czyż nie widzisz że grzechy moje, przez które stałem się wiarołomcą względem Boga, uczyniły mnie także wyniosłym. O! Matko moja, Ty temu zaradzić możesz: przez zasługi Twojej pokory otrzymaj mi łaskę, abym stając się pokornym, stał się przez to dziecięciem Twojem. Amen.


Św. Alfons Maria Liguori Uwielbienia Maryi,  KRAKÓW. W drukarni Wł . Ł. Anczyca i Sp. 1877r. str. 507 – 514.

[Oprac. A.S]