Fatima

Fatima – odrzucone przesłanie. Cz.1 – Anioł posłaniec

Fatima jest darem Naszej Matki Najświętszej Maryi Panny na nasze czasy. To praktyczny plan jak żyć w czasach wszechobecnego bardziej niż kiedykolwiek zła, grzechu i cierpienia. Dar i obietnica Nieba dla tych którzy podejmą to koło ratunkowe dla świata.

Ale nie wystarczy posłuchać,ani nawet zrozumieć i przytaknąć. Trzeba ten plan  zastosować w praktyce. Dokładnie tak jak mówi Matka Boża. 

Maryja przychodzi aby nas ratować. Można Jej nie słuchać i myśleć, oraz robić po swojemu. Bo wiemy lepiej, bo nie mamy czasu albo sił… Jednak trzeba jeszcze raz siebie zapytać: czy na pewno?

A jeśli odmówimy, to czy wtedy mamy prawo prosić Ją jeszcze o cokolwiek?!

To pierwsza część z serii zawierającej treść przesłania Matki Bożej oraz nasze refleksje. Zachęcamy do poznawanie przesłania Matki Bożej, krok po kroku razem z nami. Od początku, aby zobaczyć co przeoczyliśmy, czego nie rozumiemy, a najważniejsze: co musimy zrobić?

 

<<>>

Najświętsza Maryja Panna, ukazała się 6 razy trzem pastuszkom; Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie; od 13 maja do 13 października 1917 r. Przyszła do małej wioski Fatima, która pozostała wierna Kościołowi katolickiemu podczas prześladowań ze strony rządu.

Przyszła z przesłaniem od Boga do każdego z nas i obiecała, że ​​cały świat będzie żył w pokoju i że wiele dusz pójdzie do Nieba, jeśli Jej prośby zostaną wysłuchane i zastosowane.  Obiecała że „Jeśli moje prośby zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój”.

Czy tak się stało?

Równocześnie ostrzegła: „Jeśli Moje prośby nie zostaną spełnione, Rosja rozprzestrzeni swoje błędy na całym świecie, wzniecając wojny i prześladowania Kościoła, dobrzy będą się stawali męczennikami, Ojciec Święty będzie musiał wiele cierpieć, wiele narodów przestanie istnieć ”.

Czy tak się nie stało?

Warto zapoznać się z tymi objawieniami kolejny raz i zapytać siebie dlaczego? Dlaczego Nie słuchamy? Albo dlaczego za mało jest słuchających…

Dlaczego jesteśmy głusi na wołanie z Fatimy?

Bo chyba nikt nie ma wątpliwości że jesteśmy głusi.

Czy nie wierzymy Matce Bożej?…

<<>>

 

Część I

Anioł

 

I. Biała postać

Według mego obliczenia – ws[pmina Siostra Łucja-  zdaje się, że pierwsze zjawienie się Anioła było w roku 1915. Na zboczu Cabeco, które jest zwrócone na południe, kiedy odmawiałam różaniec z trzema dziewczętami: Teresą Matias, Maria Rosa Matias, jej siostrą, i Marią Justiną z wioski zwanej Casa Velha zobaczyłam, że ponad drzewami doliny, która rozciągała się u naszych stóp, unosi się jakiś obłok bielszy od śniegu, przezroczysty, w kształcie ludzkiej postaci. Moje towarzyszki pytały mnie. co by to mogło być. Odpowiedziałam, że nie wiem. Dwa razy powtórzyło się to samo w różnych dniach.”

Małe dziewczynki były zaskoczone i nie mogły tego zrozumieć ani wytłumaczyć. Wydarzenie wywarło na ich umysłach niewytłumaczalne wrażenie. Z czasem jednak w pamięci zanikało. Być może zapomniałyby o nim całkiem gdyby nie wydarzenia które nastąpiły później.

 

2. Módlcie się!

Minął rok. Łucja jak zwykle była na polu z owcami. Tym razem z kuzynami Hiacyntą i Franciszkiem. Około południa zaczęło padać. Szukając schronienia dzieci wspięły się na zbocze aby ukryć się w grocie. „To wtedy po raz pierwszy weszliśmy do groty, która miała stać się tak święta.” opowiada Łucja.

Większość dnia dzieci spędziły w grocie. Deszcz ustał, odmówiły Różaniec i zaczęły się bawić. Łucja opowiada: „Bawiliśmy się przez pewien czas, gdy nagle silny wiatr zatrząsł drzewami, co skłoniło nas do popatrzenia, co się dzieje. Wtedy ujrzeliśmy w oddali, nad drzewami rozciągającymi się ku wschodowi, światło bielsze od śniegu, w kształcie przezroczystego młodego mężczyzny, jaśniejszego niż kryształ w promieniach słońca.

W miarę jak się przybliżał, mogliśmy rozpoznać jego postać: młodzieniec w wieku około 14–15 lat, wielkiej urody. Byliśmy zaskoczeni i przejęci. Nie mogliśmy wypowiedzieć ani słowa.
Gdy tylko zbliżył się do nas, powiedział:

– Nie bójcie się. Jestem Aniołem Pokoju. Módlcie się ze mną!

I klęcząc nachylił się, aż dotknął czołem ziemi.

Pobudzeni nadprzyrodzonym natchnieniem, naśladując Anioła, zaczęliśmy powtarzać jego słowa:

O Mój Boże, wierzę w Ciebie, wielbię Cię, ufam Tobie i kocham Cię. Błagam Cię o przebaczenie dla tych, którzy nie wierzą w Ciebie, nie wielbią Cię, nie ufają Tobie i nie kochają Cię.

Po trzykrotnym powtórzeniu tych słów podniósł się i powiedział:

– Módlcie się tak. Serca Jezusa i Maryi uważnie słuchają waszych próśb.

Anioł zniknął, a świadomość nadprzyrodzoności była tak intensywna, że przez długi czas  dzieci pozostawały  w tej samej pozycji, w jakiej ich pozostawił, nieświadome własnego istnienia, powtarzając tę samą modlitwę w kółko…

Łucja opowiada: ” Obecność Boga sprawiała wrażenie tak intymnej i tak intensywnej, że nawet nie odważyliśmy się ze sobą rozmawiać. Następnego dnia byliśmy jeszcze zanurzeni w tej duchowej atmosferze, która dopiero stopniowo zaczęła zanikać.

Nie przyszło nam do głowy mówić o tym objawieniu, ani też nie myśleliśmy o zaleceniu, by zachować je w tajemnicy. Samo objawienie narzuciło tajemnicę. Było tak intymne, że nie można było w ogóle o tym mówić. Wrażenie, jakie na nas wywarło, było być może tym większe, że była to pierwsza taka manifestacja, jakiej doświadczyliśmy.”

 

3. Ofiarujcie umartwienia!

 

pobrane (4)

Studnia na ziemi rodziców Łucji To tutaj po raz drugi  Anioł ukazał się latem 1916 roku.

 

Studnia na ziemi rodziców Łucji To tutaj po raz drugi  Anioł ukazał się latem 1916 roku.Z czasem dzieci wróciły do codziennej rutyny, ale od tamtej pory spędzały razem cały czas. Pewnego wczesnego letniego  popołudnia Anioł odwiedził ich ponownie podczas odpoczynku. Łucja tak opowiada co się stało:

 

 

„W dniach największego upału prowadziliśmy naszą trzodę w południe do domu, aby ją wyprowadzić znowu pod wieczór. Popołudniowe godziny odpoczynku spędzaliśmy w cieniu drzew, które otaczały studnię, wiele razy już wspomnianą.

 

Nagle zobaczyliśmy tego samego Anioła przed nami:

– „Co robicie? Módlcie się! Módlcie się dużo!

Serce Jezusa i Maryi chcą przez was okazać (światu) wiele miłosierdzia. Ofiarujcie bezustannie Największemu modlitwy i umartwienia”.

– „Jak mamy się umartwiać?” – zapytałam.

– „Z wszystkiego, co tylko możecie, zróbcie ofiarę jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi On jest obrażany i dla uproszenia nawrócenia grzeszników.

W ten sposób ściągniecie pokój na waszą Ojczyznę. Jestem Aniołem Stróżem Portugalii. Przede wszystkim przyjmijcie i znoście z poddaniem cierpienia, które wam Bóg ześle„.

 

W późniejszych latach Łucja ujawniła:

Słowa Anioła były jak światło, które uświadomiło nam, kim jest Bóg, jak nas kochał i jak chciał być kochany; wartość ofiary, do jakiego stopnia Mu się podobała i jak została nagrodzona nawróceniem grzeszników. Od tego momentu zaczęliśmy ofiarowywać Panu wszystko, co nas umartwiło, nie próbując znaleźć innych sposobów umartwienia lub pokuty, niż mijanie godziny po godzinie, kłaniając się na ziemię, powtarzając modlitwę, której nauczył nas Anioł ”.

 

Tylko Łucja i Hiacynta słyszały słowa Anioła. Franciszek widział tylko Anioła i wiedział, że rozmawia z dziewczynkami. Bardzo chciał dowiedzieć się, co zostało powiedziane – „Hiacynto, powiedz mi, co powiedział Anioł!” „Powiem ci jutro, Franciszku. Nie mogę teraz mówić. ” Dziewczynka była tak przytłoczona zdarzeniem, że nie miała siły rozmawiać….

„Następnego dnia, gdy tylko do mnie podszedł, zapytał mnie:„ Czy spałeś ostatniej nocy? – Ciągle myślałem o Aniele i tym, co mógł powiedzieć.” Potem powiedziałem mu wszystko, co Anioł powiedział podczas pierwszego i drugiego objawienia. Wydawało się jednak, że nie zrozumiał wszystkiego, co oznaczają te słowa, ponieważ zapytał: „Kto jest Najwyższy? Co oznacza: „Serca Jezusa i Maryi zwracają uwagę na głos waszych błagań?”

„Po otrzymaniu odpowiedzi zastanowił się przez chwilę, po czym wtrącił się z innym pytaniem. Ale mój umysł nie był jeszcze wolny, więc kazałem mu poczekać do następnego dnia, ponieważ w tym momencie nie byłem w stanie mówić! „Czekał ale po pewnym czasie znów zaczął dopytywać. „Hiacynta powiedziała mu: „Słuchaj! Nie powinniśmy dużo rozmawiać o tych sprawach ”.

„Kiedy rozmawialiśmy o Aniele, nie wiem, co czuliśmy. „Nie wiem, jak się czuję”, powiedziała Hiacynta. „Nie mogę już rozmawiać, śpiewać ani grać. Nie mam dość siły na nic ”. „Ja też nie”, odpowiedział Franciszek, „ale co z tego? Anioł jest piękniejszy niż wszystko. Pomyślmy o nim ”

 

 

4. Czułem że Bóg był we mnie

Zbliżała się jesień. Dzieci wyruszały z owcami na wzgórza na cały dzień. To była trzecia i ostatnia wizyta Anioła:

„Trzecie zjawienie, wydaje mi się, miało miejsce w październiku albo w końcu września, w tym czasie przerwy obiadowej nie spędzaliśmy już w domu. Jak już wspomniałam pisząc o Hiacyncie, przeszliśmy z Pregueiry (lasku oliwnego należącego do moich rodziców) do Loca de Cabeco okrążając zbocza wzgórza od strony Aljustrel i Casa Velha. Tam odmówiliśmy najpierw różaniec i modlitwę, której nas nauczył Anioł w czasie swego pierwszego zjawienia.

 

Kiedy tam byliśmy, ukazał się nam Anioł po raz trzeci. Trzymał w ręce kielich, nad którym unosiła się święta Hostia, z której spływały krople Krwi do kielicha.

Nagle kielich z Hostią zawisł w powietrzu, a Anioł uklęknął na ziemi i powtórzył trzy razy modlitwę:

Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty,uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, które Go obrażają. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Was o nawrócenie biednych grzeszników”.

Potem Anioł powstał, ponownie trzymając kielich i Hostię, dał Hostię Łucji, a zawartość kielicha Hiacyncie i Franciszkowi, mówiąc:

„Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, okropnie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagrodźcie ich grzechy i pocieszajcie waszego Boga!”

Potem znowu padł na ziemię, odmówił  z dziećmi trzy razy modlitwę: „Trójco Przenajświętsza …” i zniknął.

„Poruszeni siłą nadprzyrodzoną, która nas otaczała naśladowaliśmy we wszystkim Anioła, tzn. uklękliśmy jak on na ziemi i powtarzaliśmy modlitwy, które on odmawiał. Siła obecności Bożej była tak intensywna, że prawie całkowicie nas pochłaniała i unicestwiała. Zdawało nam się nawet, że przez dłuższy czas zostaliśmy pozbawieni  zmysłów. To Franciszek uświadomił sobie, że robi się ciemno, zwrócił naszą uwagę na ten fakt i pomyślał, że powinniśmy zabrać nasze stada z powrotem do domu.”

 

«Gdy minęło kilka pierwszych dni i wróciliśmy do normalności, Franciszek zapytał:  „wiem, że Anioł dał ci Komunię Świętą. Ale co dał mi i Hiacyncie? ” – „To samo; to była Komunia Święta – odpowiedziała Hiacynta, przepełniona radością – czy nie widziałeś, że to Krew spadła z Hostii? – „Czułem, że Bóg jest we mnie” – odpowiedział Franciszek, „ale nie wiedziałem jak”.

Potem, padając na ziemię, on i jego siostra pozostali przez długi czas, powtarzając raz za razem modlitwę Anioła:„ Trójcy Przenajświętszej …

 

 

<<>>

Obecność Boga jest czymś oszałamiającym, a nawet miażdżącym dla naszych ludzkich zdolności pojmowania. Anioł był dla przyszłych posłańców Matki Bożej wstępem do jeszcze większej łaski. Najpierw przeszły szkołą prawdziwej pokory, poznania wielkości i świętości Boga oraz nicości człowieka.

Oprócz przesłania, które widzący od razu zaczęli praktykować – „odtąd spędzaliśmy długie okresy, padając na twarz jak Anioł, powtarzając jego słowa, aż czasami upadaliśmy, wyczerpani”  – wizyta anioła sprawiła ze otrzymali także łaskę pokoju i radości w Bogu: „pokój i szczęście, które odczuwaliśmy, było wielkie, ale całkowicie wewnętrzne, ponieważ nasze dusze były całkowicie zanurzone w Bogu. Fizyczna słabość, która nas ogarnęła, była również wielka.”

 

„Módl się! Módlcie się dużo! ” Anioł dał im przykład. Czuli się poruszeni, aby go naśladować, nieustannie powtarzając, padając na ziemię jak on, dwie modlitwy, których ich nauczył.

Byłby to ich pierwszy akt umartwienia, potem były następne. Bezustanie i do utraty sił.

„Czasami biedny Franciszek nie mógł już dłużej mówić: Po tym, kiedy pokłoniliśmy się, aby odmówić tę modlitwę, jako pierwszy czuł napięcie takiej postawy; ale klęczał lub siedział i modlił się, dopóki nie skończyliśmy. Później powiedział: „Nie jestem w stanie tak długo pozostać, jak ty. Bolą mnie plecy tak bardzo, że nie mogę tego zrobić.”

 

Czytając wspomnienia Siostry Łucji zauważamy że czas pierwszych objawień zbiegł się z próbami i cierpieniami jakie dotknęły jej rodzinę. Stopniowo sytuacja rodzinna stawała się coraz bardziej trudna:

„W tym okresie moje dwie najstarsze siostry opuściły dom, po otrzymaniu sakramentu małżeństwa. Mój ojciec wpadł w złe towarzystwo i pozwolił, by słabość go pokonała; oznaczało to utratę części naszej własności. Kiedy moja matka zdała sobie sprawę, że nasze środki do życia maleją, postanowiła wysłać moje dwie siostry, Glorię i Caroline, do pracy jako służki. W domu pozostał tylko mój brat, który opiekował się naszymi kilkoma pozostałymi polami; moja matka opiekująca się domem; i ja, aby zabrać nasze owce na pastwisko”

„Moja biedna matka wydawała się utopiona w otchłani cierpienia. Kiedy w nocy zbieraliśmy się wokół ognia, czekając, aż mój ojciec przyjdzie na kolację, moja matka patrzyła na puste miejsca córek i wołał z głębokim smutkiem: „Mój Boże, gdzie zniknęła cała radość z naszego domu? ” Potem, opierając głowę na stoliku obok, wybuchnęła gorzkimi łzami. Mój brat i ja płakaliśmy z nią. To była jedna z najsmutniejszych scen, jakie kiedykolwiek widziałem. A co z tęsknotą za moimi siostrami i widzeniem mojej matki tak nieszczęśliwej, sprawiało, że serce mi pęka.”

„Chociaż byłam tylko dzieckiem, doskonale rozumiałam sytuację, w jakiej się znaleźliśmy. Potem przypomniałam sobie słowa Anioła:„ Przede wszystkim przyjmujcie ulegle ofiary, które Pan wam pośle ”. W takich chwilach wycofywałam się do odosobnionego miejsca, aby nie zwiększać cierpienia mojej matki, pozwalając jej zobaczyć swoje własne.”

„To miejsce było zwykle naszą studnią. Tam, na kolanach, pochylając się nad krawędzią kamiennych płyt pokrywających studnię, moje łzy zmieszały się z wodą poniżej i ofiarowałem moje cierpienie Bogu. Czasami Hiacynta i Franciszek przychodzili i znajdowali mnie w takim stanie, z gorzkim żalem. Ponieważ mój głos był zdławiony szlochem i nie mogłem powiedzieć ani jednego słowa, dzielili moje cierpienie do tego stopnia, że płakali też obfitymi łzami.”

 

<<>>

„Co robicie? Módl się! Módlcie się dużo! –  Lekcja nie poszła na marne. Jesienią, kiedy Anioł przyszedł po raz ostatni, aby dzieci przyjęły  Komunię Świętą, już się nie bawiły. Zastał je w modlitwie. Padały na ziemię, powtarzając słowa których ich nauczył.

Dzieci modliły się nieustannie.

Czy nas usprawiedliwia to że nie widzieliśmy Anioła z Fatimy?

Jak bardzo wiele nam brakuje w porównaniu do nich!….

Przede wszystkim przyjmujcie ulegle ofiary, które Pan wam pośle

 


Żródła cytatów: 1. Wspomnienia Siostry Łucji –  tekst zatwierdzony przez Biskupa diecezji Leiria.  2. The True Story of Fatima – ks. Giovanni de Marchi.

4 odpowiedzi »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s