Nauka Katolicka

Maryja Matką grzeszników skruszonych – Św. A.M. Liguori

Przenajświętsza Panna oświadczyła razu pewnego świętej Brygidzie, że jest Matką nie tylko sprawiedli­wych i niewinnych, lecz i grzeszników, byle mieli pragnienie poprawy. „Jestem, powiedziała, jakby Matką wszystkich grzeszników pragnących poprawić
się.

O! zaiste, gdy grzesznik, stanowiący zmieni swoje postępowanie, upada do nóg Maryi, znajduje w Niej matkę najmiłościwszą i najlitościwszą, nie­równie skorszą w przygarnięciu go do siebie i pora­towaniu, aniżeli najprzywiązańsza matka rodzona!

To właśnie święty Grzegorz VII Papież wyrażał w liście swoim do Matyldy, za jego czasów udzielnej pani je­dnej z krain włoskich: „Połóż koniec chęci grze­szenia, pisze on, a znajdziesz Maryję, za to ci zarę­czam , skorszą do miłowania cię, aniżeli matka rodzona”

Tak tedy, ktokolwiek wzdycha do godności stania się dzieckiem tej Matki Boga naszego, powinien najprzód wyrzec się grzechu, a potem może mieć na­dzieję że go Ona łaskawie przyjmie.

Wykładając te słowa Przypowieści, stosujące się do przenajświętszej Panny, Powstali synowie Jej, Ryszard od świętego Wiktora zwraca uwagę na to, że wyraz Powstali umie­szczony jest przed wyrazem Synowie; co znaczy, że nie staje się dzieckiem Maryi, kto przede wszystkiem nie stara się powstać z upadku.

Kto trwa w grzechu śmiertelnym, pisze ten autor, nie godnym jest zwać się synem takiej Matki.

Jakoż, według zdania świę­tego Piotra złotoustnego: Kto nie postępuje w ślady
rodziców, ten się rodziców wyrzeka. Kto postępuje zupełnie inaczej jak Maryja, czynem dowodzi że nie chce być Jej dzieckiem.

Maryja pokorną jest, a on pysznym; Maryja czystą a on wszetecznym; Maryja pełną miłości, a on nienawidzi bliźniego. Czegóż wię­cej potrzeba żeby dowieść, że nie chce się być dzieckiem tak świętej Matki. — Dziećmi Maryi, powiada wyżej przytoczony Ryszard, są ci którzy Ją naśladują w Jej czystości, pokorze, łaskawości, miłosierdziu Bo któżby śmiał poczytywać się za dziecko Maryi gdyby bezustannie zasmucał Ją złem postępowa­niem ?

Zdarzyło się, że pewien grzesznik odezwał się do przenajświętszej Panny temi słowy z hymnu kościelnego : Monstra te esse Matrem – Okaż się Ma­tką ; lecz mu na to odpowiedziała Maryja: „Okażże się ty synem moim„.

Gdy znowu inny wzywał Jej jako Matki miłosierdzia, rzekła do niego: „Wy grze­sznicy gdy chcecie bym was ratowała, nazywacie mnie Matką miłosierdzia; a potem nie przestając grzeszyć, czynicie ze mnie Matkę bolesną, Matkę strapioną.”

 

Duch święty wyraźnie powiada: Przeklęty od Boga, kto utrapia matkę (1).

Zaś według Ryszarda matką tą jest głównie Maryja. Pan Bóg przeklina tych, którzy złem postępowaniem, albo raczej za­twardziałością swoją, zasmucają serce tej najmiłościwszej Matki. 

A powiedziałem zatwardziałością, gdyż skoro grzesznik, chociaż jeszcze nie wyzwolony z pętów grzechowych, usiłuje jednak z nich się wydobyć, i w tym celu wzywa pomocy Maryi, ta najlitosciwsza Matka nie omieszka mu przyjść na ratunek, i przy­wiedzie go do uzyskania łaski u Boga.

To razu pe­wnego usłyszała święta Brygida z ust Samego Pana Jezusa, w te słowa przemawiającego do Swojej Matki najmiłosierniejszej : „Usiłującemu nawrócić się do Boga udzielasz pomocy, i nigdy nie odprawiasz go od Siebie bez pociechy'”.

Gdy tedy grzesznik zatwardza się, Maryja miłować go nie może; lecz jeśli uwi­kłany w jakiej namiętności trzymającej go w niewoli piekła, przynajmniej poleca się przenajświętszej Pan­nie, i z ufnością a wytrwale prosi Ją aby go wydo­była z grzechu, niemasz wątpliwości że ta najmiłościwsza Matka wyciągnie do niego Swoją dłoń potężną, wyzwoli go z więzów i doprowadzi do zbawienia.

Jest to błędem kacerskim, potępionym na Soborze Trydenckim, utrzymywać jakoby wszelkie modlitwy i wszelkie czyny spełnione w stanie grzechu, były grzechami. Święty Bernard powiada, że modlitwa w ustach grzesznika chociaż wadliwa, gdyż nie towarzyszy jej stan łaski, jest pomimo tego przydatną i pomocną do wydobycia się z grzechu.

Jakoż, we­dług nauki świętego Tomasza, modlitwa grzesznika jest wprawdzie bez zasługi, lecz może mu uzyskać łaskę nawrócenia; skuteczność bowiem modlitwy opiera się nie na zasługach modlącego się, ale na dobroci Boga i na zasługach i przyrzeczeniach Chrystusa Pana, który powiedział: Każdy który prosi, otrzymuje (2). — Toż samo co do modlitw zanoszonych do Matki Bożej. Jeśli modlący się, powiada święty Anzelm, nie zasługuje na to, aby był wysłuchanym, wysłuchanym jednali będzie na mocy zasług i
Maryi której się poleca, i która wstawi się za nim.

To też święty Bernard upomina wszystkich grze­szników aby się modlili do Maryi, i aby to czynili z wielką ufnością; jeśli bowiem grzesznicy nie zasługują na to aby otrzymali to o co proszą, Przenajświętsza Panna otrzymała Swojemi zasługami ten przywilej, że łaski o jakie prosić będzie Pana Boga dla grzeszników udzielone im zostaną(…)

Maryja, po­wiada on dalej, postępuje z nami jak matka najle­psza, i gdyby jaka matka wiedziała że dwaj jej sy­nowie poróżnieni są śmiertelną nienawiścią, i że jeden czyha na życie drugiego; czyżby nie dokładała wszel­kich starań aby ich pojednać? Otóż, podobnie i Maryja, która jest Matką Pana Jezusa i Matką ludzi, nie może przenieść tego że grzech ich poróżnił i robi co tylko może aby zwaśnionych pogodzić. O! Maryjo, woła ten święty Doktór, Tyś matką winowajcy, i Tyś matką Sędziego; gdy więc obu jesteś matką, niezgody
pomiędzy synami swoimi przenieść nie możesz.

 

Jedyna rzecz której ta miłościwa Pani nasza do­maga się od grzesznika, jest aby się Jej polecał, i aby pragnął poprawić się.

Gdy widzi u nóg Swoich winowajcę wzywającego Jej miłosierdzia, nie patrzy na grzechy któremi obciążony, lecz na pobudki jakie go do niej przywiodły. Jeśli z dobremi postanowieniami przychodzi, i chociażby popełnił grzechy świata całego, ta Matka litościwa przygarnie go do Siebie, uściska i wszystkie rany duszy jego zleczy; gdyż nie tylko nazwaną została przez nas Matką miłosierdzia, lecz jest nią w istocie, czego dowodzi miłość i dobroć jaką nam objawia w niesieniu ratunku we wszelkich na­szych potrzebach.

Co wszystko Sama przenajświętsza Panna powiedziała w objawieniu świętej Brygidzie,
w tych słowach: „Chociażby najcięższe człowiek po­pełnił grzechy, jeśli ze szczerą skruchą zwróci się do Mnie; zaraz gotowam przyjąć wracającego. I nie zwra­cam uwagi na wielość jego grzechów, lecz z jakiem usposobieniem przychodzi; albowiem nie wzdragam się namaścić i zleczyć rany chociażby nąjobrzydhwsze, gdyż zowią Mnie i w istocie jestem Matką miłosierdzia.”

 

Maryja jest matką grzeszników chcących się nawró­cić, i niemożliwym jest dla Niej aby nie ulitowała się nad nieszczęściem swych dzieci, albo raczej aby ta­kowego nie odczuła jakby własne nieszczęście.

Gdy niewiasta Chananejska przystąpiła do Zbawiciela aby córkę jej wybawił od złego ducha, rzekła: Zmiłuj sie nademną Panie, Synu Dawidów, córka moja od szatana cieżko dręczona jest (3). Lecz ponieważ to córka jej, a nie ona sama, dręczoną była, więc zdaje się że powinna była powiedzieć: Zmiłuj się nad córką moją, zamiast mówić: Zmiłuj się nade mną. Ale tak nie jest i słusznie powiedziała; Zmiłuj się nademna, gdyż matki wszelkie cierpienia dzieci swoich odczuwają jak cierpienia własne.

Otóż, w ten to zupełnie sposób, powiada Ryszard od świętego Wawrzyńca, przemawia Maryja do Boga, gdy mu poleca grzesznika który wezwał Jej pomocy; Maryja za grzeszną duszą woła do Boga: Zmiłuj się nade mną. Jakby mówiła: Panie! ta biedna dusza w grzechu zostająca to moje dziecię, zmiłuj się więc nie tyle nad nią ile nade mną, i któram jej matką.

 

O! dałby Bóg dobry żeby wszyscy grzesznicy ucie­kali się do tej Matki najlitościwszej, wszyscy bez wątpienia otrzymaliby przebaczenie. O! Maryjo, woła z uniesieniem święty Bonawentura, Ty do macierzyńskiego serca przygarniesz grzesznika od całego świata
wzgardzonego; i nie opuszczasz go, aż tego nędznika pojednasz z jego Sędzią .

Święty ten Doktór chce przez to powiedzieć, że człowiek będący w stanie grzechu, znienawidzonym jest i odrzuconym przez każde stworzenie; twory nawet nieżywotne, ogień po­wietrze, ziemia, chciałyby ukarać go i pomścić na nim znieważoną godność ich Stwórcy i Pana. Lecz gdy ten nieszczęśnik ucieknie się do Maryi, czyż i Ona go odepchnie? Nie wcale, jeśli przychodzi z pragnieniem aby go wspierała i z chęcią poprawy, obejmie go miłością macierzyńską, i nie opuści aż przemożnem pośrednictwem Swojem przywróci do łaski Bożej.

 

Czytamy w Księdze królewskiej drugiej, że pewna niewiasta z krainy Tekueńskiej, tak przemówiła do Dawida: „Królu, miałam dwóch synów; na moje nie­szczęście jeden z nich zabił drugiego. Owóż, wyrok sprawiedliwości ma teraz pozbawić mnie i tego jedynaka
który mi pozostał. Ulituj się więc nad nieszczę­sną matką; spraw abym współcześnie nie została po­zbawioną obydwóch synów.” (4) Dawid zdjęty litością nad strapioną matką, przebaczył winowajcy i wypuścił go na wolność.

Otóż, jak przemawiała ta niewiasta Tekueńska, tak zdaje się zupełnie przemawia Maryja, gdy widzi Boga zagniewanego na grzesznika a który się Jej poleca: „Boże mój, mówi wtedy, miałam dwóch synów: Jezusa i tego oto człowieka; człowiek zamor­dował mojego Jezusa na krzyżu, a teraz sprawiedli­wość Twoja ma potępić człowieka. Panie! Jezus mój umarł; zlituj się nade mną; a gdym już jednego syna straciła, niechże nie tracę i drugiego.”

 

O! nie masz wątpliwości: Pan Bóg nie potępia grze­szników uciekających się do Maryi i za któremi się Ona wstawia, albowiem Sam polecił ich Jej litości, oddając za dzieci.

Pobożny Lanspergiusz następujące słowa kładzie w usta Chrystusa Pana: „Maryi, za dzieci jakby Jej własne, zleciłem grzeszników, dlatego jest najtroskliwszą, aby zadość czyniąc Swojemu obo­wiązkowi, żadnego z Sobie poleconych, zwłaszcza wzy­wających Jej pośrednictwa, nie dopuściła zgubić się, a stąd wszelkiej używa możności aby wszystkich do mnie nawrócić”

Tej bowiem matki, powiada Ludwik Bloziusz, taka jest dobroć, miłosierdzie, i miłość ku
ludziom, taką troskliwość o zbawienie tych którzy Jej pomocy wzywają, że tego nikt wypowiedzieć nie jest w stanie.

Upadnijmy przeto do przenajświętszych nóg tej naj­droższej Matki, jak wzywa nas do tego święty Ber­nard, obejmijmy Jej błogosławione stopy, i nie od­stępujmy aż nam pobłogosławi.

I któżby mógł zwąt­pić o Jej miłości macierzyńskiej ? Chociażby mi śmierć zadała, mawiał święty Bonawentura, ufać w Nią będę; a pełen takiej ufności, pragnę przy Jej wizerunku umierać, i zbawienia dostąpię.

Tak przemawiać po­winien każdy grzesznik uciekający się do tej litościwej Matki i w te słowa do Niej się modlić:

Pani moja i Matko moja! grzechami zasłużyłem abyś mnie odepchnęła od siebie i postąpiła ze mną tak jak na to zasługuję; lecz chociażbyś mnie odegnała, a nawet śmierć mi zadała, nie stracę nigdy nadziei że mnie zbawisz, tak jest, całą ufność moją w Tobie
pokładam; abym tylko mógł umierać przy Twojem wizerunku, polecając się Twojemu miłosierdziu, a pe­wny jestem że nie zginę, lecz pójdę do nieba chwa­lić Cię w społeczności wielu sług Twoich, którzy wzywając Cię w chwili śmierci, wszyscy zbawienia dostąpili, za przemożnem Twojem wstawieniem się.

 

 

MODLITWA.

O! Pani moja, czcigodna Matko Boga, Przenaj­świętsza Maryjo Panno! wiedząc jak obrzydliwą i wzgardy godną jestem istotą,, nie powinien bym mieć odwagi zbliżenia się do Ciebie i nazywania Cię Matką; wszelako, niechże nędza moja nie pozbawia mnie pociechy i ufności jaką przejętym się czuję gdy Cię pod tem słodkiem imieniem wzywam. Wprawdzie za­służyłem abyś mnie odepchnęła; lecz proszę zważ co uczynił i co wycierpiał za mnie boski Syn Twój Je­zus; a wtedy spróbuj czy będziesz miała serce oddalić mnie od Siebie. Niegodziwym ja grzesznik, gdyż bardziej od innych znieważyłem majestat Boski; lecz niestety! stało się; teraz uciekam się do Ciebie, która możesz mnie wesprzeć, bo wiem żeś Wszechmocną i otrzymujesz od Boga Twojego wszystko czego
tylko pragniesz. A jeśli powiesz że nie chcesz mnie ratować, to przynajmniej powiedzże do kogo mam się udać o pomoc, w ciężkiem utrapieniu mojem. Słowy świętego Anzelma odzywam się do Ciebie i do Bo­skiego Syna Twojego: Albo zmiłujcie się nademną, Ty Zbawco mój odpuszczając, a Ty Matko moja wsta­wiając się; albo wskażcie, do kogóż miłosierniejszego mam się uciec, i nauczcie komuż potężniejszemu mam zaufać?
O! zaiste, ani na ziemi ani na niebie nie znajdę nikogo, bardziej od Was litującego się nad
nieszczęśliwym, i kogoś coby mnie skuteczniej mógł poratować: boś Ty o! Jezu ojcem, a Ty o! O Maryjo matką. Najniegodziwszych miłujecie i wyszukujecie ich by zbawić. Jam ci winowajca, godny piekła, najniegodziwszy ze wszystkich grzeszników, lecz już mnie szukać nie potrzebujecie i nie wymagam tego, sam staję przed Wami z niezachwianą ufnością że mnie nie opuścicie. Otom u nóg Waszych: Jezu mój odpuść, Mario Matko moja ratuj mnie.!

 


UWIELBIENIA MARYI przez Św. ALFONSA LIGUOREGO Biskupa i Doktora Kościoła. Kraków. 1887 r. str. 41 – 52.

Przypisy:
1) Ekl. 3. 18
2) Łuk. 11. 10
3) Mat. 16. 22
4) II Król. 14. 5.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s