nawrócenie

Bóg nas karze w tym życiu, aby nam okazać w drugim miłosierdzie – Św. A.M. Liguori

Bóg nas karze w tem życiu, ażeby nam okazał w drugiem miłosierdzie.

Ego, quos amo, corrigo et castigo.
Ja, które miłuję, strofuję i karzę.
Apok, 3, 9.

 

Gdy Pan Bóg zesłał wielką burzę, która groziła zatopieniem okrętu, na którym pły­nął prorok Jonasz, z powodu, iż tenże nie usłuchał rozkazu Bożego, wedle którego miał się udać do Niniwy, wszyscy byli nader wylęknieni, i każdy się uciekał do swojego Boga. Sam tylko Jonasz spał spokojnie na spodzie okrętu. Lecz gdy się dowiedziano, iż on właśnie był przyczyną burzy, wyrzu­cono go w morze i został połknięty przez rybę. Kiedy Jonasz ujrzał się tak blisko śmierci, zaczął modlić się do Boga i Bóg go przeto wyswobodził. Jonasz, będąc na okrę­cie, spokojnie zasypiał w swym grzechu; ale gdy kara nadeszła, a on ujrzał się już bliskim śmierci, otworzył oczy, wspomniał na Boga, i zawezwał Jego miłosierdzia. Bóg się nad nim ulitował i rozkazał rybie złożyć go na brzegu.Czytaj dalej »Bóg nas karze w tym życiu, aby nam okazać w drugim miłosierdzie – Św. A.M. Liguori

Co katolik wiedzieć powinien (5) – Skarby nabożeństwa do Boskiego Serca Pana Jezusa i Najśw. Maryi Panny

Skarby nabożeństwa do Boskiego Serca Pana Jezusa i Najśw. Maryi Panny.

Z pomiędzy licznych widzeń św. Mał­gorzaty Alacoque najważniejsze było to, gdy modlącej się przed Najśw. Sakramentem stanął Pan Jezus i okazał Boskie Serce Swoje gorejące miłością i otoczone cierniami. Tedy nakazał jej rozpowszechniać gorliwie nabożeń­stwo do Boskiego Serca Swego, które do­znaje tyle niewdzięczności od ludzi ciągle, przyrzekając obfite łaski za wytrwa­nie w niem. Zbawiciel rzekł: “Chcę to Serce moje objawić ludziom, by obdarzyć ich skarbami łaski “uświę­cającej”, mogącej wszystkich uratować od piekła.
Czytaj dalej »Co katolik wiedzieć powinien (5) – Skarby nabożeństwa do Boskiego Serca Pana Jezusa i Najśw. Maryi Panny

Wszystko, co złem nazywasz, byłoby dla ciebie dobrem…

1. Cierpliwość jest tą cnotą, za pomocą której ze spokojem ducha znosimy doczesne nieszczęścia.

Ponieważ zaś te nieszczęścia są bardzo liczne, przeto też stosownie do rodzaju tych nieszczęść, jakim ona się opiera, przybiera różne nazwiska. A mianowicie nazywa się cierpliwością we właściwym tego słowa znaczeniu, kiedy mężnie znosi doznane krzywdy; o ile zaś odnosi się do spokojnego znoszenia uszczerbku na majątku, nazywa się bezinteresownością; kiedy zaś uzbraja człowieka do spokojnego wyczekiwania przewidywanych katastrof nazywa się wytrwałością. Stałością zaś nazywa się wtenczas, kiedy krzepi wolę człowieka ku znoszeniu wszelkich innych przeciwności, czy to własnych czy cudzych, prywatnych czy publicznych. Nie ma innej cnoty, do której wykonania częściej by się nadarzała sposobność.

Czytaj dalej »Wszystko, co złem nazywasz, byłoby dla ciebie dobrem…

POSTĘP DUSZY: Jak przestać być „letnim katolikiem”?

Teoria bez praktyki to piąte koło u wozu; jednak i praktyka, nie oparta o silne podstawy teoretyczne, zazwyczaj także niewiele przynosi owoców i brak jej trwałości. Sprawdza się to w wielu dziedzinach, osobliwie jednak w życiu duchownym.

Bóg zwykł stosować do nas swe postępowanie: Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Z świętym święty będziesz, a z przewrotnym przewrotny się staniesz. Dlatego stwierdziwszy u siebie pewne oznaki postępu , ostrzeżeni przed jego zwodniczymi pozorami, umiejąc pogłębiać w sobie prawdziwe objawy postępu, musimy teraz dobrze zrozumieć tego ducha, z jakim winniśmy się Bogu powierzyć i wstępować w Jego świętą służbę. Jasne zrozumienie naszych obowiązków będzie nam wielką pomocą w ich wypełnieniu, a spoistość naszych poglądów stanie się rękojmią wytrwania. Zdajmy więc sobie dokładnie sprawę z tego, czego się podejmujemy, co przyobiecujemy, jak winno odtąd wyglądać nasze życie i czego się Bóg po naszym dobrowolnym zobowiązaniu ma prawo od nas spodziewać.Czytaj dalej »POSTĘP DUSZY: Jak przestać być „letnim katolikiem”?

Przeszkody postępu duchowego

Zdawałoby się żeśmy już jasno nakreślili naszą marszrutę i znamy wszystkie wskazówki co do służby Bożej. Odbiliśmy od przystani, lecz jakże to wytłumaczyć, że w miejscu stoimy? Widzimy innych, jak mkną pełnymi żaglami, a nasze płótna zwisają bezczynnie. Może to bliskość brzegu działa tak hamująco, a może co innego, w każdym razie to pewna, że nie chwytamy wiatru. Ta sama skarga zjawia się u wszystkich dusz w tym okresie. Coś im przeszkadza w postępie, sami nie wiedzą co. Naszym zadaniem będzie teraz odsłonić te tajemnicze przeszkody i podać sposób ich zwyciężania.

Czytaj dalej »Przeszkody postępu duchowego

POSTĘP DUSZY: O roli roztropności w życiu duchowym

Na zakończenie mojego dzieła położę jeszcze napis na sterze duchownego okrętu. Opowiada tradycja, że kiedy na zebraniu starych pustelników każdy z nich wymieniał jakąś cnotę, którą uważał za najwyższą oraz podawał tego powody, wielki św. Antoni przyznał pierwszeństwo roztropności, gdyż ona jest kierowniczką wszystkich cnót pozostałych. Za jej wzór stawiają św. Józefa, a pisarze duchowni zgodnie stwierdzają, że trudno jest przebrać miarę w jej wychwalaniu. Krótko można by ją określić jako Miłość Nieustającą.Czytaj dalej »POSTĘP DUSZY: O roli roztropności w życiu duchowym

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (Cz. 7) – Jakie pożądania wystarczą do wywołania szkód w duszy

ROZDZIAŁ XII.
W którym znajduje się odpowiedź na inne pytanie, mianowicie, jakie pożądanie wystarcza
do wywołania w duszy szkód wymienionych.

 

Szeroko moglibyśmy się rozwodzić na temat Nocy zmysłów, mówiąc o wszystkiem, co byłoby do powiedzenia o szkodach, wywoływanych przez pożądania, nie tylko w spo­sób przez nas wspomniany, lecz i w wiele innych. Jednakże odnośnie do naszego planu, to, cośmy powiedzieli, wystarcza, bo, jak się zdaje, wyjaśnia nazwę Nocy, nadaną ich umartwieniu, a i konieczność wejścia w nią, by dojść do Boga. Jedno, co się nasuwa, zanim mówić zaczniemy o spo­sobie, w jaki się w nią wstępuje, aby już część tę zakończyć, to wątpliwość, jaką mieć mógłby czytelnik w związku z tem, o czem mówiliśmy.Czytaj dalej »Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (Cz. 7) – Jakie pożądania wystarczą do wywołania szkód w duszy

O oziębłości w wierze – Oznaki, następstwa i środki zaradcze

Belecjusz w swym Traktacie o cnocie rzetelnej umieszcza oziębłość prawie na samym początku książki. Zawsze odnosiłem wrażenie, że wybór miejsca w tym wypadku był mniej logiczny i mniej odpowiadający rzeczywistości życia duchownego. To bowiem nigdy nie rozpoczyna się od stanu oziębłości. Można u wstępu do życia duchownego być zimnym, ale nigdy oziębłym. Albowiem oziębłość każe się domyślać osiągniętych już wcześniej postępów i wyżyn, z których dopiero ściągnęło nas tchórzostwo, wzgląd ludzki lub zmęczenie.Czytaj dalej »O oziębłości w wierze – Oznaki, następstwa i środki zaradcze

Cokolwiek nasuwa się twym myślom, badaj to jak najskrzętniej – Kard. Jan Bona: O zmysłach wewnętrznych

1. Najpotężniejszą dźwignią prawdziwej mądrości jest nieprzyjmowanie żadnego zdania i zapatrywania, przeciwnego naturze lub rozumowi. Stąd też, pominąwszy wszystko inne, musisz się opierać tak usilnie wszelkim poruszeniom wyobraźni, jak uczeni w sztuce dysputowania występują przeciwko tym, co pozornie słusznymi, lecz w gruncie rzeczy fałszywymi dowodami wojują; „Umarł syn”. – „Śmierć nie zależy od człowieka, więc nie jest czymś złym”. – „Ojciec go wydziedziczył”. – „I to nie zależy od syna, a więc nie jest nieszczęściem”. – „Lecz zmartwił się tym”. – „To już od niego zależało, więc jest złem”. – „Zniósł to mężnie”. – „To od nas zależy, a więc jest dobrem”. Czytaj dalej »Cokolwiek nasuwa się twym myślom, badaj to jak najskrzętniej – Kard. Jan Bona: O zmysłach wewnętrznych