Tag: nawrócenie

Bóg karą dla przewrotnych – św. Bernard z Clairvaux

Czym jest Bóg? Nie mniejszą karą dla przewrotnych, niż chwałą dla pokornych. Jest najmędrszą regułą sprawiedliwości, niezłomną i niezmienną, która wszędzie przenika. Na niej to rozbija się wszelkie bezprawie. Jakże miałaby nie rozpaść się w zetknięciu z nią wszelka zuchwałość albo przewrotność?

Biada więc opornym, gdyż taka reguła sprawiedliwości nigdy się nie cofa, bo jest potęgą. Cóż zatem bardziej przeciwne i szkodliwe dla woli opornej, jak walczyć i zawsze przegrywać?

 

Biada buntownikom, którzy w końcu otrzymają za swe bunty należytą karę! Co za poniżenie chcieć ustawicznie tego, co nigdy się nie stanie, i nie chcieć tego, co zawsze będzie? Co za straszliwe przekleństwo dla woli wydanej takiemu chceniu i niechceniu, zdążającej zawsze do zła i nieszczęścia. Nigdy nie zdobędzie tego, czego pragnie, a to, czego nie chce, stanie się dla niej wieczną udręką. I słuszna to kara: kto nigdy nie skłaniał się ku dobremu, nigdy nie nasyci swojego pragnienia. Kto to sprawia? Pan nasz, który jest samą sprawiedliwością i jest roztropny wobec przebiegłego (por. Ps 17,27). Nie może być zgody pomiędzy sprawiedliwością i grzechem. To dwaj wrogowie walczący ze sobą bezustannie, którzy jednak nie mogą się zranić jednakowo. Jeden bowiem zostaje pokonany, a tym z pewnością nie jest Pan Bóg! Oto mówi On: „Trudno ci wierzgać przeciwko ościeniowi” (Dz 26,14). Tak, trudno, ale nie dla ościenia, tylko dla wierzgającego.

 

Bóg jest też karą dla bezwstydników, ponieważ jest światłością. I cóż bardziej przerażającego dla serc zepsutych i rozwiązłych? „Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości” (J 3,20). Ale – zapytam o to – czy nie można by jakoś skryć się przed nią? – Nie, w żaden sposób! „Światłość w ciemnościach świeci i ciemności jej nie ogarniają” (J 1,5). Jasność widzi ciemności, gdyż dla niej świecić – to widzieć; przeciwnie zaś – ciemności jej nie widzą, „nie ogarniają jej”, jak czytamy. Dlatego bezwstydnicy są widziani przez światłość, dla większego ich zawstydzenia. Sami jednak nie mogą jej widzieć i doznać od niej pociechy. I nie tylko są widziani przez światłość, ale również w światłości. Przez kogo, albo przez których są widziani? Przez wszystkich, którzy mogą widzieć, aby większa liczba patrzących powiększała sromotę bezwstydników.

 

Żaden jednak obcy wzrok, choć tak wielu jest patrzących, nie jest równie dokuczliwy, jak wzrok własny. Nie ma na niebie i na ziemi większego prześladowcy, jak własne brudne sumienie, którego wzroku nie można uniknąć i odepchnąć. Ciemności nie zaciemniają siebie samych. Widzą siebie, choć czego innego nie widzą. Uczynki ciemności idą za nimi i nie są w stanie ukryć się nawet w ciemnościach. Wspomnienie win przeszłości – oto robak, który nie umiera (por. Mk 9, 43. 45). Robak ten, wprowadzony do duszy, a raczej w niej wylęgły na skutek grzechu, broni się gwałtownie przed wyrzuceniem. Nie przestaje nigdy toczyć sumienia, gdyż jest to dla niego żer niewyczerpany; karmi się nim ustawicznie. O jakże się boję tego robaka kąsającego, tej śmierci żyjącej i życia umierającego!

 


Św. Bernard z Clairvaux, doktor Kościoła
O rozważaniu, Kraków 1992,
s. 138-139.

Continue reading „Bóg karą dla przewrotnych – św. Bernard z Clairvaux”

„Twierdza wewnętrzna” – św. Teresa od Jezusa, (mieszkanie II)

„Twierdza wewnętrzna” – św. Teresa od Jezusa, (Mieszkanie I, cz.2)

Zobaczmy teraz, jakie to są dusze, które wchodzą do mieszkania drugiego, i co w nim robią. (,,,) Mam tu na myśli dusze, które już zaczęły się oddawać modlitwie wewnętrznej i rozumieją już, jak wiele na tym zależy, by nie pozostawały ciągle tylko w mieszkaniu pierwszym, ale jeszcze nie mają odwagi i dość mocnego postanowienia, aby je zdołały porzucić bezpowrotnie i jeszcze raz w raz do niego wracają, bo nie opuszczają okazji, przez co na wielkie narażają się niebezpieczeństwo.

Choć więc te dusze jeszcze zostają pod wpływem rozrywek, interesów, przyjemności i marności światowych, i często jeszcze to podnoszą się z grzechu, to znowu upadają(…)  Tutaj wezwania Boże dochodzą do duszy za pośrednictwem rzeczy zewnętrznych: słowo jakie z ust człowieka cnotliwego, kazanie słyszane, czytanie pobożne, te i wiele innych rzeczy, o których nieraz słyszałyście, są środkami, przez które Bóg zwykł wzywać dusze do siebie; mogą być jeszcze choroby i utrapienia, albo zwłaszcza prawda jaka jaśniej poznana i głębiej odczuta w chwili rozmyślania. Bo jakkolwiek by słabym jeszcze i nieudolnym był sposób odbywania modlitwy wewnętrznej, rzecz sama zawsze ma wielką wagę u Boga.(…)  Ale straszliwa jest wojna, jaką tu na różne sposoby przeprowadza diabeł, z większym, niż w mieszkaniu pierwszym, udręczeniem duszy. Tam ona była jakby głuchoniema albo przynajmniej mało co słyszała, a jeszcze mniej się opierała, jak kiedy to prawie całkiem już straci nadzieję w możność zwycięstwa. Ale tu zrozumienie jest żywsze i władze swobodniejsze, a pociski i strzały są takie, że dusza nie może ich nie słyszeć.

Continue reading „„Twierdza wewnętrzna” – św. Teresa od Jezusa, (mieszkanie II)”

Fałszywe miłosierdzie – Abp. Fulton Sheen

„Nie mów: «Zgrzeszyłem i cóż mi się stało?»
Albowiem Pan jest cierpliwy.
Nie bądź tak pewny darowania ci win,
byś miał dodawać grzech do grzechu.
Nie mów: «Jego miłosierdzie
zgładzi mnóstwo moich grzechów».
U Niego jest miłosierdzie, ale i zapalczywość,
a na grzeszników spadnie Jego gniew karzący.
Nie zwlekaj z nawróceniem do Pana
ani nie odkładaj tego z dnia na dzień:
nagle bowiem gniew Jego przyjdzie
i zginiesz w dniu wymiaru sprawiedliwości” (Syr 5, 4-7).


Im bardziej świat mięknie, tym częściej używa słowa „miłosierdzie”. Byłoby to godne pochwały, gdyby miłosierdzie było rozumiane w sposób prawidłowy. Lecz zbyt często pod tym pojęciem kryje się zwalnianie z odpowiedzialności każdego, kto łamie prawo naturalne albo Boże, lub kto zdradza swój kraj. Takie miłosierdzie jest emocją, a nie cnotą, gdy usprawiedliwia zabicie ojca przez syna, ponieważ jest „za stary”. Aby uniknąć jakiegokolwiek pomówienia o winę, to, co tak naprawdę jest morderstwem, nazywane jest eutanazją.

Continue reading „Fałszywe miłosierdzie – Abp. Fulton Sheen”

„Twierdza wewnętrzna” – św. Teresa od Jezusa, (Mieszkanie I, cz.2)

Twierdza wewnętrzna” – św. Teresa od Jezusa, (Mieszkanie I, cz.1)

Nim postąpię dalej, pragnę wam powiedzieć, abyście naprzód dobrze zrozumiały, jaki to widok przedstawia dusza, ta twierdza tak jasna i wspaniała (..), którą jest sam Bóg, gdy wpadnie ona w grzech śmiertelny.

Nie ma ciemności tak mrocznych ani rzeczy tak ciemnej i czarnej, której by ciemność jej nie przewyższała. Nie pytajcie o więcej, bo chociaż to samo Słońce, które taki jej nadawało blask i urok, zawsze jest w pośrodku niej, ale dla niej jest jakby nie było, bo już udziału w nim mieć i życia z niego czerpać nie może, pomimo że z natury swojej tak jest zdolna cieszyć się uczestnictwem Majestatu Bożego, jak kryształ do wchłaniania w siebie blasku promieni słonecznych. Z tego też powodu nic już w tym stanie jej nie pomoże, wszelkie dobre uczynki, jakie by spełniła, dopóki trwa w grzechu śmiertelnym żadnej nie mają zasługi na żywot wieczny, bo nie wypływają z tego źródła, którym jest Bóg i w którym jedynie cnota nasza jest cnotą, a odłączona od Niego, nie może być przyjemna w oczach Jego; nadto jeszcze, kto popełnia grzech śmiertelny, ten nie chce podobać się Bogu lecz szatanowi, który jest samą ciemnością, więc i biedna dusza, oddając się jemu, staje się sama takąż ciemnością.

Continue reading „„Twierdza wewnętrzna” – św. Teresa od Jezusa, (Mieszkanie I, cz.2)”

Mój Jezu, Miłości moja, pomóż grzesznikowi, który chce Cię kochać i być cały Twój.

Mój drogi i kochany Jezu, mój Skarbie, ze względu na uczynione Ci zniewagi nie zasługuję już więcej na to, by móc Cię kochać, ale przez Twoje zasługi, proszę Cię, uczyń mnie godnym Twojej czystej miłości. Kocham Cię ponad wszystko i żałuję z całego serca, że kiedyś Tobą wzgardziłem i wyrzuciłem Cię z mojej duszy. Teraz zaś kocham Cię bardziej niż siebie samego. Kocham Cię z całego serca, o Dobro moje nieskończone.

Continue reading „Mój Jezu, Miłości moja, pomóż grzesznikowi, który chce Cię kochać i być cały Twój.”

Dlaczego to wszystko? – św. Maksymilian Kolbe

 

Dlaczego dziś wielu usiłuje wmówić w siebie i w innych, że nie ma Boga, chociaż doskonale wiedzą o tym, że nawet marnego komara wszyscy razem uczeni utworzyć nie potrafią? A twierdzić jakoby wszystko powstało jakimś niewytłumaczalnym przypadkiem, niedorzecznością jest taką samą, jak gdyby ktoś sądził, że zegarek sam, bez niczyjej pomocy, ot tak przypadkiem się utworzył!

Dlaczego tylu, skądinąd inteligentnych i w różnych kierunkach wykształconych ludzi, nie stara się zupełnie poznać swego celu życia i stosunku do Pana Boga? Dlaczego w innych sprawach zazwyczaj postępowi, w tej najważniejszej tak bardzo są zacofani?

Dlaczego tylu potrafi znaleźć odpowiednie książki dla zdobycia wiedzy, a o religii katolickiej dowiadują się z nieodpowiednich, nieraz mętnych źródeł, byle nie wziąć do ręki książki najpewniejszej i najjaśniejszej – katechizmu?

Dlaczego to wszystko? Continue reading „Dlaczego to wszystko? – św. Maksymilian Kolbe”