Tag: nawrócenie

Wszystko, co złem nazywasz, byłoby dla ciebie dobrem…

1. Cierpliwość jest tą cnotą, za pomocą której ze spokojem ducha znosimy doczesne nieszczęścia.

Ponieważ zaś te nieszczęścia są bardzo liczne, przeto też stosownie do rodzaju tych nieszczęść, jakim ona się opiera, przybiera różne nazwiska. A mianowicie nazywa się cierpliwością we właściwym tego słowa znaczeniu, kiedy mężnie znosi doznane krzywdy; o ile zaś odnosi się do spokojnego znoszenia uszczerbku na majątku, nazywa się bezinteresownością; kiedy zaś uzbraja człowieka do spokojnego wyczekiwania przewidywanych katastrof nazywa się wytrwałością. Stałością zaś nazywa się wtenczas, kiedy krzepi wolę człowieka ku znoszeniu wszelkich innych przeciwności, czy to własnych czy cudzych, prywatnych czy publicznych. Nie ma innej cnoty, do której wykonania częściej by się nadarzała sposobność.

Czytaj dalej „Wszystko, co złem nazywasz, byłoby dla ciebie dobrem…”

Nawrócenie św. Pawła

Kościół katolicki w ogóle obchodzi zazwyczaj rocznicę śmierci swoich Świętych, uważając dzień ich śmierci jako dzień ich narodzin dla Kościoła. Obchodzi jednak Kościół dzień urodzin św. Jana Chrzciciela, gdyż ten narodził się już uświęcony. Rzadko wszakże święci Kościół jakąś chwilę z żywota Świętego, bo rzadko zdarza się chwila tak ważna, by zasługiwała na doroczny i uroczysty obchód. Kościół święci Nawrócenie św. Pawła. Wydarzenie to posiada bowiem kilka cech wybitnych.

Nawrócenie św. Pawła jest nagłe, zupełne, stanowcze, wspaniałe.

Czytaj dalej „Nawrócenie św. Pawła”

Komunie Św. bez dziękczynienia

„Si scires donum Dei”
„Gdybyś znała dar Boży!”

Kilka dusz wewnętrznych wyraziło nam smutek, jakiego doznają, widząc, że w niektórych miejscowościach większa część wiernych opuszcza kościół zaraz po Mszy świętej, podczas której komunikowali. Co gorsza, zwyczaj ten rozpowszechnia się coraz bardziej nawet w zakładach wychowawczych i internatach, w których niegdyś uczniowie, przystąpiwszy do Stołu Pańskiego, pozostawali w kaplicy po kilkanaście minut po zakończeniu Mszy, przyzwyczajając się w ten sposób do dziękczynienia, po czym najlepsi z nich zachowywali do końca życia piękne to nawyknienie.

Wówczas też chcąc wykazać konieczną potrzebę dziękczynienia, przytaczano fakt, że święty Filip Nereusz kazał raz dwom ministrantom towarzyszyć z zapalonymi świecami pewnej pani, opuszczającej kościół niezwłocznie po Mszy i Komunii. Ileż to razy opowiadano o tej zasłużonej nauczce, która nieraz wydawała owoce!

Dzisiaj jednak widzimy coraz większe poufalenie się w stosunkach zarówno z wyższymi, jak z równymi i niższymi, a nawet z Panem Bogiem.

Czytaj dalej „Komunie Św. bez dziękczynienia”

Nieustanny żal za grzechy najlepszą drogą do świętości

Smutno doprawdy pomyśleć, że tyle osób szcze­rze rwie się do wyższych celów, a tak niewielu je osiąga; że – jak się wyraża Godinez – tylu powo­łanych do doskonałości, a tak mało powołaniu odpo­wiada; że tylu poczyna sobie z zapałem i z roztrop­nością, by umrzeć, zostawiając swą wieżę niedokoń­czoną; że tylu – jak mówi Arbiol – oddaje się modlitwie myślnej, a nigdy nie osiąga doskonałości. Smutno o tym pomyśleć, gdyż budzą się zaraz nie­wesołe przeczucia co do nas samych, oraz – przy mniej samolubnym nastawieniu – żal utraconej chwały Bożej i mocy Kościoła. Każdy bowiem człowiek święty jest prawdziwą krynicą mocy Kościoła, jak­kolwiek ukryty, nieznany i niepozorny byłby jego żywot. Niezawodnie istnieje pewna analogia pomię­dzy tym marnotrawieniem łaski w świecie nadprzy­rodzonym a trwonieniem nasion, kwiatów i owoców w świecie przyrody. Wszelako odległe to porównanie niewielką nam przynosi pociechę. Może by i miało jakieś znaczenie w księgach rejestracyjnych, lecz nas ani oświeca, ani rozgrzewa. Takie uzasadnienie straconych łask nie zadowala nas. Musimy podążyć w trop naszej smutnej refleksji, aby z niej wydobyć przestrogę i pouczenie.

(…)

W rezultacie doszedłem do prze­konania, które tu podaję z pewnymi zastrzeżeniami, że powszechną przyczyną braku postępu w doskonałości jest brak nieustannego żalu za grzechy.

Podobnie jak załamuje się wszelka pobożność, o ile nie jest oparta na należnym stosunku stworzenia do Stwórcy, podobnie jak licha warte są wszelkie nawrócenia, które nie są przede wszystkim odwróceniem się od grze­chu, podobnie jak wszelkie pokuty równają się zeru, o ile nie opierają się na Chrystusie, a wszelkie do­bre uczynki nie znaczą nic, jeśli nie zmierzają do chwały Bożej – tak samo wszelka świętość traci źródło swego postępu, o ile nie łączy się z nieustan­nym żalem za grzechy. Nie miłość sama jest bowiem źródłem naszego postępu, ale miłość zrodzona z prze­baczenia.

Czytaj dalej „Nieustanny żal za grzechy najlepszą drogą do świętości”

O czystości naszych intencji i wartości uczynków

Dusza miłująca Pana Jezusa nie zazdrości możnym tego świata, lecz tylko tym, którzy więcej miłują Pana Jezusa.

1. Św. Grzegorz wykładając trzecie to znamię miłości, powiada, że miłość nie zna zazdrości, bo nie umiałaby nawet zazdrościć ludziom światowym tych wielkości ziemskich, których nie tylko nie pragnie, ale nawet niemi
gardzi.

Czytaj dalej „O czystości naszych intencji i wartości uczynków”

O dobrym i złym niepokoju

Synu! jeśliś utracił spokój w sercu, staraj się go odzyskać co prędzej, i wszystko, cokolwiek wydarzyć się może w tym życiu, nie powinno cię mieszać ani pozbawiać spokoju.

Winniśmy co prawda, zachować boleść i żal za nasze winy, ale ten powinien być daleki od wszelkiej burzy, od wszelkiego rozpaczliwego niepokoju, jakeśmy to już na wielu wskazali miejscach. Potrzeba także, abyśmy litowali się nad grzesznikami, zwłaszcza wewnętrznie, abyśmy jęczeli nad ich zgubą; potrzeba, abyśmy współubolewali nad bratem, lecz to współubolewanie ma być rzewne, dalekie od gwałtowności, pomieszania, ma być skutkiem prawdziwej, w Bogu i dla Boga miłości.

Czytaj dalej „O dobrym i złym niepokoju”

Trwanie myślami przy Chrystusie – O przemianie serca

Ujrzymy to jaśniej, jeśli rozważymy, że co innego odczuwamy zwracając się do naszych przyjaciół, lub mówiąc o nich, gdy są obecni, a co innego, gdy ich nie ma. Ich obecności jest dla nas punktem odniesienia; działa jak zewnętrzne prawo, które ukazuje nam, co czynić a czego nie, czego nie powinniśmy robić i co powinniśmy zrobić inaczej, lub co powinniśmy uczynić wyłącznie w takiej i nie innej mierze.

Oto, czego brakuje obecnie większości ludzi w ich życiu religijnym – takiego oto zewnętrznego ograniczenia, wynikającego ze świadomości Bożej obecności.

Czytaj dalej „Trwanie myślami przy Chrystusie – O przemianie serca”

Piekło w wizji św. Teresy od Jezusa

„Boże mój, Boże! bądź mi miłościw! Jakaż boleść mnie przenika, gdy sobie wyobrażam stan człowieka, co za życia powszechnie był poważany, powszechnie lubiony i kochany, wszyscy mu się kłaniali, usługiwali i dogadzali, a po śmierci widzi, że jest potępiony, że wszystko na wieki stracone, że czeka go nędza bez miary i końca; kiedy pomyślę jak on daremnie się sili wmówić w siebie, że to złudzenie, że to nieprawda, albo przynajmniej zapomnieć o tej straszliwej wieczności, tak jak to zwykł był czynić za życia; albo jak krótkie mu się wydaje to życie które już skończył i znikome te rozkosze, których ledwo że począł kosztować, już mu się w wieczną zamieniły gorycz; – albo gdy spojrzy i rozpatrzy się w tym towarzystwie, z którym ma cierpieć wieczność całą. A wszystko to co mówię, jakże to małe i prawie nic w porównaniu do okropnej rzeczywistości piekła! Panie, któż zdołał tak zaślepić tego człowieka, że tego wszystkiego zawczasu widzieć nie chciał? Któż go tak głuchym uczynił, że nie słuchał, choć mu tysiąc razy mówiono o wielkości i wieczności tych mąk? O życie wieczne nieszczęśliwe! o męki bez miary i końca! jakże podobna, że was tak mało się boją i strzegą właśnie ci, co najmniejszej nie mogą znieść niewygody i którym zdaje się rzeczą nie do wytrzymania, spędzić, na posłaniu przytwardym choćby jedną tylko noc.

Czytaj dalej „Piekło w wizji św. Teresy od Jezusa”