herezje

Tylko jedna religia może być prawdziwą – św. bp. J. S. Pelczar

Spotykamy się z zarzutem: Wszystkie religie opierają się na prawdzie i dają człowiekowi jakieś prawidła życia: czyż tedy nie słuszna, by mu zostawić do woli, jaką religię chce wyznawać?

Nie jest to rzeczą słuszną, bo jak Bóg jest jeden i prawda jedna, tak jedna tylko religia może być prawdziwą; inaczej trzeba by twierdzić, że ma prawdę za sobą i ten katolik, który wierzy w to, czego Kościół naucza, – i ten protestant, który nie uznaje Kościoła, – i ten żyd, który odrzuca Zbawcę Jezusa Chrystusa, – i ten muzułmanin, który Mahometa uważa za boskiego proroka, – czyli że jedna prawda drugą wyklucza, a więc że wszystkie religie są fałszywe.

Czytaj dalej »Tylko jedna religia może być prawdziwą – św. bp. J. S. Pelczar

Szeroka jest brama z ludzkich błędów

Pozostaje nam tylko brama, przez którą byśmy do tego najszczęśliwszego domu przyjść mogli. Otóż Pan sam w Ewangelii nie tylko nam bramę wskazał, ale też powiedział, że ona jest bardzo ciasna i upomniał nas, abyśmy wejść usiłowali. Zapytany bowiem, „czy mało tych, co mają być zbawieni”, odpowiedział: Usiłujcie, abyście weszli przez ciasną furtkę. Bo powiadam wam, że ich wiele będą chcieli wejść, a nie będą mogli. A gdy wnijdzie gospodarz i zamknie drzwi, poczniecie stać na dworze i kołatać we drzwi, mówiąc: Panie, otwórz nam. A odpowiadając rzecze wam: Nie znam was skądeście… Odstąpcie ode mnie wszyscy czyniciele nieprawości. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów (1).

Czytaj dalej »Szeroka jest brama z ludzkich błędów

Czemu jestem katolikiem? cz.V – Modernizm – Jatho

Czemu jestem katolikiem? – cz.IV Nauczyciele wiary katoliccy a ewangeliccy

 Modernizm – Jatho

Protestanci nie mają najwyższego nieomylnego nauczyciela w Kościele swoim. Nie zgadzałoby się to z ich zasadą o wolności wierzenia w to, co każdy z Pisma św. sobie wyczyta. Wprawdzie ogólnie biorąc, uważają księcia panującego za głowę Kościoła swojego; atoli jemu nie przysługują żadne prawa; nie ma mianowicie żadnej władzy duchownej, ani prawa rozstrzygania sporów religijnych, lub ogłaszania dogmatu obowiązującego cały kościół, lub wreszcie ustanowienia przepisów odnoszących się do chrześcijańskich obyczajów.

Skutkiem braku nieomylnego urzędu nauczycielskiego w kościele ewangelickim, każdy wierzy, jak mu się podoba i nie ma we wierze żadnej jednolitości. Sami duchowni protestanccy, którzy mają nauczać owieczki swoje i głosić im dogmaty wiary i zasady moralności, czyli obyczajnego życia, błędną głoszą naukę.

Czytaj dalej »Czemu jestem katolikiem? cz.V – Modernizm – Jatho

Czemu jestem katolikiem? – cz.III Sakramenty katolickie a protestanckie

Czemu jestem katolikiem? cz.II – Zbór a kościół

Zupełnie odrębną od nauki protestanckiej jest wiara katolicka o Sakramentach świętych.

Katolicy uznają siedem Sakramentów świętych, mianowicie: Chrzest, Bierzmowanie, Ciało i Krew Pańską, Pokutę, Kapłaństwo, Małżeństwo i Ostatnie Olejem św. Namaszczenie. Wiemy z katechizmu, że wszystkie są człowiekowi do zbawienia potrzebne, one zaopatrują nas bezustannie w łaskę Boską uświęcającą od kolebki aż do grobu i jednają nas z Bogiem zagniewanym.

Protestanci mają tylko dwa Sakramenty: Chrzest i Sakrament Ołtarza.

Czytaj dalej »Czemu jestem katolikiem? – cz.III Sakramenty katolickie a protestanckie

Czemu jestem katolikiem? cz.II – Zbór a kościół

Czemu jestem katolikiem? – cz.I -Chrystus a Luter

II. Zbór a kościół

Zwolennicy każdego wyznania mają osobne domy, gdzie się zgromadzają celem czczenia Boga na swój sposób. My, katolicy mamy kościoły, protestanci zbory, żydzi synagogi, czyli bóżnice, mahometanie meczety, masoni loże, poganie świątynie.

Porównując kościół katolicki ze zborem protestanckim widzimy znowu ogromną różnicę w sposobie czczenia Boga i dążenia do celu ostatecznego człowieka.

W kościele katolickim środowiskiem [punktem środkowym] jest Wielki ołtarz, na którym się odprawia Przenajświętsza Ofiara. Na nim zbudowany tron dla Pana Jezusa, utajonego w Najświętszym Sakramencie pod postaciami chleba, tzw. tabernakulum. Przed nim dzień i noc goreje wieczna lampka. Świadczy ona wymownie, że w naszym kościele jest życie, że Pan Jezus w nim jest rzeczywiście i prawdziwie obecny. Katolik wstępując do kościoła swojego, klęka nabożnie na kolana, wyznając wiarę swoją, że w tabernakulum mieszka Bóg ukryty i oddając Mu cześć należną.

Protestant wchodzi do zboru swojego jak do zwyczajnego domu. Nie klęka, bo nie wierzy, ażeby Pan Jezus był osobiście obecny w zborze; jest w nim tylko obecny mocą swojej wszędyobecności jako Bóg, tak samo jak w każdym innym domu. Dlatego też domu modlitwy protestantów nie nazywamy kościołem, ale zborem, tj. miejscem, gdzie się gmina ewangelicka w dni świąteczne zbiera na nabożeństwo i na modlitwy.

Czytaj dalej »Czemu jestem katolikiem? cz.II – Zbór a kościół

Czemu jestem katolikiem? – cz.I -Chrystus a Luter

Pewien misjonarz z Ameryki opowiadał mi następujące zabawne zdarzenie z życia nawróconych Indian, którzy mimo zaznajomienia się z europejską kulturą, pozostają naiwnymi jak dzieci.

Dwóch Indian nawróconych, jeden katolik, drugi metodysta, spotkało się i poczęli się sprzeczać o to, która religia jest prawdziwą, katolicka czy protestancka. Nareszcie uradzili, że ta religia musi być prawdziwą, która ma najdłuższy pacierz. Postanowili na miejscu zrobić próbę. Katolik ukląkł, wyciągnął różaniec i począł się modlić. Protestant odmówił Ojcze nasz i Skład Apostolski i – skończył, nie wiedząc, co dalej odmawiać. Widząc, że towarzysz jego wciąż jeszcze się modli, rzekł wreszcie zniecierpliwiony: Skończ już! widzę, że macie prawdziwą religię, bo macie najdłuższy pacierz…

Czytaj dalej »Czemu jestem katolikiem? – cz.I -Chrystus a Luter

Wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie.

Jak to? Przecież jeszcze herezje istnieją, a tu Kościół św., w pacierzach o Matce Najświętszej, mówi o dokonanym już zniszczeniu herezji i to wszystkich?

Gdy Napoleonowi w jednej z bitew doniesiono, że niespodziewanie ukazała się jazda nieprzyjacielska na jednym odcinku, odparł: „więc nieprzyjaciel przegrał”. A przecież walka jeszcze nie była ukończona, ani nawet zwycięstwo widoczne. Wiedział jednak bystry ten wódz, że po owym ukazaniu się jazdy nie było dla przeciwników nadziei zwycięstwa. Nie inaczej i my zwyczajnie słyszymy nieraz: „ten już przepadł, lub przegrał, stracony”, chociaż jeszcze sprawa nie ukończona, ale już beznadziejna.

W podobnym znaczeniu głosimy o Matce Najświętszej: „wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie” [Oficjum NMP].

Czytaj dalej »Wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie.