Nasza wojna – Św. Maksymilian Kolbe

Oglądając się dookoła i widząc wszędzie tyle zła, chcielibyśmy szczerze, zwłaszcza jako członkowie „Milicji Niepokalanej”, naprawić to zło, ludzi do Przen. Serca Jezusowego przyprowadzić przez Niepokalaną i tak naszych współbraci na całym świecie wiecznie i nawet na tej jeszcze ziemi uszczęśliwić.

Więc wojna złu, nieubłagana, ciągła, zwycięska – wojna.

Lecz na czemże ona polega? Gdzie znajduje się jej najważniejszy, pierwszorzędny nerw? Gdzie przede wszystkiem uderzyć należy?

Nieraz nam się zdaje, że Pan Bóg „za mało energicznie” rządzi tym światem. Przecież mógłby jednem skinieniem Swej wszechmocnej Woli zmiażdżyć i w proch skruszyć takich Callesów, bezbożników w Sowietach, podpalaczy hiszpańskich kościołów, niemoralnych zatruwaczy młodzieży i im podobnych. Tak myśli nasza głowa skończona, ciasna, gdy tymczasem Mądrość Przedwieczna sądzi inaczej. Prześladowania oczyszczają dusze jak ogień złoto, ręce katów tworzą rzesze męczenników, a prześladowcy doznają nieraz wkońcu łaski nawrócenia. – Niezbadane, a zawsze najmędrsze są drogi Boże.

Nie wynika z tego jakobyśmy mieli założyć ręce i pozwolić wrogom dusz ludzkich swobodnie hasać. Bynajmniej. Ale…

Ale… nie chciejmy poprawiać Mądrości Nieskończonej, kierować Duchem Świętym, lecz dajmy się Mu prowadzić.

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy pędzlem w ręku nieskończonej doskonałości malarza. Co ma czynić pędzel, by jak najpiękniej obraz wypadł? Ma się jak najdoskonalej dać prowadzić. Jeszcze pędzel mógłby mieć pretensje do poprawienia ziemskiego, skończonego, omylnego malarza, lecz, gdy Mądrość Odwieczna, Bóg używa nas jako narzędzie, wtedy najwięcej, najdoskonalej będziemy działać, gdy jak najdoskonalej, całkowicie pozwolimy się prowadzić.

Oddaliśmy się przez akt poświęcenia Niepokalanej na zupełną własność. Ona jest bez wątpienia najdoskonalszem narzędziem w ręku Boga; my zaś mamy być narzędziami w Jej niepokalanych rękach.

Kiedy więc najprędzej, najdoskonalej zwalczymy zło na całym świecie? Kiedy najdoskonalej damy się Jej prowadzić.

I to jest najważniejsza i jedyna sprawa.

Powiedziałem – jedyna. Doprawdy, o nic innego każdy z nas starać się nie powinien, jak tylko o zgodzenie, dostosowanie, jakby zupełne zlanie swej woli z Jej Wolą, tak jak Jej Wola jest całkowicie zjednoczona z Wolą Bożą, Jej Serce z Sercem Jej Syna Jezusa.

Sprawa to – jedyna. Cokolwiek uczynimy, chociaż to byłby akt więcej niż heroiczny, wstrząsający podstawami wszelkiego zła na ziemi, o tyle tylko będzie miał jakąś wartość, o ile będzie się w nim wola nasza zgadzała z Jej Wolą, a przez Nią z Wolą Bożą. Więc to jedno tylko, t. j. zlanie naszej woli z Jej Wolą ma jakąś wartość i – całą wartość

To jest istotą miłości (nie uczucia, choć i to jest piękne), która ma nas zmienić przez Niepokalaną w Boga, która ma spalić nas i przez nas podpalić świat i zniszczyć w nim, spalić wszelkie zło. To jest ten ogień o którym powiedział Zbawiciel przyszedłem puścić ogień na ziemię: czegóż chcę, jedno aby był zapalon? (Łuk. XII. 49).

Rozpłonąwszy sami tym Bożym ogniem miłości (powtarzam, nie chodzi tu o łzy słodkie i uczucia, lecz o wolę, chociaż pośród wstrętu i odrazy), spalimy cały świat.

Ale sami musimy rozpłonąć i sami musimy nie ochłonąć, lecz coraz silniej gorzeć; musimy się stopić, stać jedno z Bogiem przez Niepokalaną.

Całą więc uwagę na to i na to jedynie skupić, musimy, by zjednoczyć się ściśle, stopić z ręką naszej Mistrzyni, naszego Wodza. by Ona mogła czynić z nami co Jej się podoba.

I to jest istotny warunek M. I. „Oddać się całkowicie Niepokalanej jako narzędzie w Jej Niepokalanych rękach”.

Wtedy i tylko wtedy Niepokalanej podbijemy i przez Nią ogniem miłości z Przen. Sercem Jezusa zjednoczymy, stopimy cały świat i każdą duszę z osobna.

Kreśliłem na ziemi japońskiej w dzień Objawienia Niepokalanej w Lourdes.

M. K.


RYCERZ NIEPOKALANEJ – Maj, 1932 r.

Św. M. Kolbe – Oddanie się Matce Bożej (Część 1 – 6)

Skomentuj