Nauka Katolicka

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XIII – Oschłości duchowe.

Oschłość czysto zmysłowa może pochodzić od Boga, lub od szatana. Kiedy zaś pochodzi od szatana, natenczas człowiek robi się niecierpliwym, oziębłym, zmiennym i pełnym nieufności i rozpaczy.

Z tego, cośmy o pociechach powiedzieli, możnaby już mieć pewne poję­cie o oschłościach. Jednakże dla większej jasności pomówimy nieco i o nich z osobna.

 

5. Po pierwsze zauważyć należy że  oschłości są dwojakie: jedne zmysłowe, dru­gie istotne. Pierwsze obejmują tylko niższe władze ludzkiej natury; drugie zaś tak da­lece przyjmują zmysły, że przenoszą smutek także na wolę, łamiąc ją i podbijając tak, że tylko z największą trudnością przystępuje do praktyk duchownych. Tamte nie są czem innem, jak tylko ociężałością, rozgoryczeniem i osłabieniem władz niższych, nie odczuwa­jących w ćwiczeniach pobożnych najmniejszej radości, czyli pociechy zmysłowej. Te zaś, wskutek przyćmienia umysłu i sparaliżowania woli, są tak straszną boleścią dla duszy, że na oko równają się karom piekielnym.

Oschłość czysto zmysłowa może pochodzić od Boga, lub od szatana. Od kogo zaś pochodzi, dowodzą skutki. Może także pocho­dzić z natury ludzkiej, która szukając we wszystkiem samej siebie, w braku pociech popada w smutek i stroni od świętych zajęć a wyszukuje sobie złudnych pociech w stworzeniach. Kiedy zaś pochodzi od szatana, natenczas człowiek robi się niecierpliwym, oziębłym, zmiennym i pełnym nieufności i rozpaczy. Na wzmiankę o krzyżu, cierpli­wości, pokorze, zdradza odrazę i wstręty a odwracając się od drogi cnotliwej, zwraca się do trujących pociech światowych i cielesnych.

Kiedy zmysłowa oschłość pochodzi od Boga, nie zwraca się dusza pod jej ciężarem do stworzeń i nie szuka w nich pociechy; nie czuje żadnego przyćmienia lub wstrętu, ale zdana zupełnie na Pana Boga, trwa dalej w ćwicze­niach pobożnych. A im większa jest oschłość zmysłowa, tern więcej potęguje się pociecha istotna i tern więcej cieszy się dusza, że służy Bogu jedynie dla niego samego, a nie dla pociech zmysłowych i nie wygląda innego szczęścia, jak tylko wiecznego. Weźmy za przy­kład człowieka złożonego chorobą. Gdyby cho­ry, mający wstręt do jedzenia, wierzył żołądko­wi, wzdrygającemu się na widok wszelkiego pokarmu, musiałby nic nie jeść. Wiedząc jednak dobrze, że nikt bez pokarmu obyć się nie może, zmusza się przeto do jedzenia.

Tak też dzieje się i z duszą pobożną. Na­wiedzona oschłością zmysłową, lubo ze smutkiem i trudnością, przecież oddaje się ćwiczeniom pobożnym, nie skłoniona do nich zmysłową słodyczą, lecz przekonana o ich konieczności.

 

 

6. Powtóre zauważyć należy, ze oschłość czysto zmysłową, nie dotykającą duszy, łatwo znoszą ludzie pobożni i duchowni, bo wiedzą z doświadczenia, że pociecha zmysłowa bywa na chwilą odjęta, ale też tem obficiej po­wraca, jeżeli dusza jej stratę mężnie znosi zdając się wspaniałomyślnie na wolę Bożą.

Wiele przyczyn składa się na wywołanie powyższych zmian. Bóg bowiem użycza człowiekowi pociechy, aby nie ustawał; oschłości, aby się nie wynosił; tam ta budzi nadzieję ta zaś poskramia zarozumiałość; tam ta wspiera małoduszoość, ta zaś rodzi pokorę. Zresztą, czy łaska pocieszająca przychodzi, czy odchodzi, miłującemu Boga wszystko dopomaga ku dobremu(1). Bóg udziela jej, komu chce. a odejmuje ją w stosownym czasie, aby wielkość pociechy nie wynosiła człowie­ka, aby jej nie posiadano jakoby prawem dziedzictwa, aby człowiek poznał, że ten dar nie jest dziełem chcącego, ani bieżącego, ale litującego się Boga (2), aby poznał dokładniej samego siebie, aby się lękał własnej słabości i aby zawsze trwał w pokorze; aby otrzymaną łaskę usilniej pilnował, a utra­coną aby skwapliwiej szukał; aby się nauczył współcierpieć z bliźnimi, aby przez cierpliwość czynił zadosye za grzechy, aby ciało nie osła­bło pod ciężarem długotrwałych pociech du­chowych, aby usunąć zbyteczne przywią­zanie do darów Bożych, aby darmo Bogu służyć, aby człowiek nie był jako przy­jaciel towarzysz stołu, który nie wytrwa czasu potrzeby (3), aby cnota była wypró­bowaną, jako napisane: Iżeś był przyjemny Bogu, potrzeba było, aby cię pokusa doświadczyła (4); aby człowiek poznał z chwil­ki doczesnej oschłości, jak złe i gorzkie będzie wieczne odłączenie od Pana Boga.

Atoli najważniejszą przyczyną odjęcia łaski jest według zdania św. Bernarda (5) pycha. Nie bez przyczyny, mówi tenże święty, przy­szło na mnie owo otrętwienie duchowe i przy­tępienie umysłu i niezwykła ociężałość du­cha. Biegłem dobrze, potknąłem się i upadłem. Znalazła się we mnie Pycha, a Pan odstąpił z gniewem od sługi swego. Stąd pochodzi owa czczość ducha i brak pobożności, jakich doznawałem. Jakimże sposobem wyschło serce moje, zsiadło się jako mleko, stałem się jako ziemia bez wody ? Tak stwardło me serce, iż  zapłakać nie mogę. Nie smakują mi Psalmy, nie mam ochoty do czytania, modlitwa nie- sprawia mi przyjemności, a na dawne roz­myślania zdobyć się nie mogę. Gdzież się podziało owo upojenie duszy? Gdzie pogoda umysłu i spokój i wesele Ducha świętego? Skąd pochodzi owa opieszałość do pracy rę­cznej, ospałość przy czuwaniu, pochopność do gniewu, zatwardziałość w nienawiści, rozwiązłość nadzwyczajna w języku i smaku, niechęć i nieudolność do kazań. Biada! wszystkie góry na około mnie odwiedza Pan, lecz do mnie się nie zbliża. 

Cokolwiek zaś niżej wykazuje, że to opuszczenie koniecznie należy przypisać pysze i tak mówi: Nie ma wątpliwości, że pycha tego przyczyną, luboby się na zewnątrz nie ukazywała; chociażbyś się w niczem nie czuł; bo czego ty nie wiesz, wie Bóg, a On jest twym Sędzią; Czy ten, który pokornym daje łaskę, odbiera ją pokornym? Tak więc dowodem pychy jest utrata łaski. Jednakże bywa niekiedy łaska odjętą lub raczej cofniętą, nie dla dokonanej pychy, ale dla tej, w jakąby się popadło, gdyby ła­ska nie była cofniętą. Masz na to dowód na św. Pawle, któremu „dan jest bodziec ciała”(6), nie dlatego, iż się wynosił, ale dla­tego, żeby się nie wynosił. Tak więc, czy do­konana, czy nie dokonana, zawsze jednak pycha będzie przyczyną utraty łaski. 

Nie wyklucza św. Bernard innych także przy­czyn, ale pychę uważa za najpierwszą. Obok pychy pierwszorzędne miejsce pomiędzy przy­czynami chwilowego odjęcia pociech należy postawić doświadczenie i oczyszczenie duszy od przywiązania do siebie samej i do wła­snych korzyści, aby przez oderwanie od wszelkich pociech, nawet duchowych, stała się godną ścisłego zjednoczenia z Bogiem.

 

 

 

7. To oczyszczenie dokonuje się w dzi­wny i bardzo przykry sposób; bo niższe władze człowieka tracą wszelką słodycz zmysłową, osuszają się łzy nabożne, a źródła łask wysychają. Lato przemienia się w zimę, a ten, co niedawno krzepił się zdrojem roz­koszy, napełniony goryczą powtarza za Tomaszem: Co za wesele mi będzie, który w ciemności siedzę, a światłości niebieskiej nie widzę(7), a za Izajaszem: Uschła trawa, ustał urodzaj, a zieloność wszelaka zaginęła (8).

Niekiedy bywa taki człowiek pozbawiony dóbr doczesnych, opuszczony od przyjaciół, brany na kieł przez wszystkie języki, jako półgłówek wzgardzony, a życie jego i oby­czaje bywają wszędzie szkalowane; nacho­dzą go ciężkie choroby, trapią go pokusy szatańskie, a gdziekolwiek się zwróci, napo­tyka same utrapienia, pośmiewiska, prześla­dowania i nieprzeliczone obrazy śmierci.

We wyższych zaś władzach: rozum okrywa nieprzejrzana ciemność a wola popada w otrętwienie, nie znajdując nigdzie pociechy ani w Bogu, ani w stworzeniach; stygnie wszelki żar miłości a najcięższe jest to, że duszę w takim stanie tyle nagabywa pokus, że się jej często zdaje, jakoby się zgodziła na niedowiarstwo, bluźnierstwo lub rozpacz.

Te straszne męki porównują ci, co je po­nosili, z karami piekielnymi. Znakomity przykład tego wszystkiego mamy w życiu W. Anieli de Fuligno, która sama o sobie pi­sze, iżby wolała przecierpieć wszystkie tor­tury męczeńskie, aniżeli znosić takie oschło­ści. Podobnie też była doświadczana św. Magdalena de Pazzis (9). Przeżyła ona przez pięć lat, jakoby w ogniu pokus, zobojętniała, zastygła, opuszczona od wszystkich, policzko­wana przez szatana, trapiona pokusami bluźnierczymi i prawie pozbawiona użycia ro­zumu.

 

 

Pomijam inne przykłady, a przystę­puję do podania środków zaradczych.

Pierw­szym z nich jest dokładne wykrycie przy­czyny oschłości; bo jeżeli opuszczenie pochodzi z naszej winy i opieszałości, musimy je zgładzić przez pokutę i poprawić się na
przyszłość. Jeżeli pochodzi z napaści szatań­skich, trzeba się im opierać. Jeżeli z woli Bożej, należy mężnie znosić ten ciężar i wy­czekiwać cierpliwie, aż wreszcie Bóg rozproszy ciemności i na nowo napełni słodyczą.

Następnie przyznać należy, że nikt ze siebie samego nic nie ma, jak tylko grzechy i niedoskonałości; stąd też dobrze jest wy­glądać cierpliwie zbawienia Bożego, a nie porzucać ani zmniejszać modlitw, lecz owszem powiększać je za przykładem Pana Jezusa, który będąc w ciężkości, dłużej się modlił (10). A jako On nie prosił Ojca, aby Go uwolnił od krzyża, lecz aby się stała Jego wola; tak też i my powinniśmy wśród wszelkich ucisków ofiarować się i poddawać woli Bożej i dzięki jej składać, mówiąc z Jobem : Pan dał, Pan odjął; jako się Panu upodobało, tak się stało; niech będzie Imię Pańskie błogosławione (11).

Następnie należy rozważyć że Pan Bóg spuszcza lub dopu­szcza oschłości w tym samym celu, w jakim dusza pobożna pragnie pociech t. j. w celu oświecenia umysłu, dokładniejszego poznania tajemnic Bożych, w celu nabycia pokory, męstwa i jak najgorętszej miłości.

Nie na­leży też w chwilach oschłości opuszczać zwyczajnych ćwiczeń pobożnych, ani zmie­niać dawnych postanowień, bo dusza chora nie może sobie dobrze radzić. Wreszcie po­winniśmy być najsilniej przekonani, że oschłości są szczególniejszymi darami Opatrzności, dowodami gruntownej cnoty i ozna­kami największej ku nam miłości Bożej.
Jednakże tylko za pomocą wiary można to zrozumieć. Dlatego też dobrze jest zachować się w każdem utrapieniu spokojnie i powa­żnie.

Już Prorok Pański (12) powiedział, a św.. Paweł potwierdził to zdanie, że: Sprawie­dliwy z wary żyje (13), t. j. żyje życiem duchowem, opartem na zasadach wynikających z wiary; a one nim kierują i dodają mu siły.

Wiara zaś uczy, że sprawiedliwi by­wają doświadczani, jako złoto w piecu (14), że to przemijające i lekkie nasze utrapienie wagę chwały wiekuistą w nas sprawuje(15), że Bóg jest z nami we wszelkiej przygodzie, że od Jego skinienia wszystko zależy, że wreszcie smutek w radość się obraca, jak powiada Psalmista w imieniu Boga: Z nim jestem w ucisku, wyrwę go i uwielbię go . . . a okażę mu zbawienie moje (16).

Św. Bernard (17), objaśniając powyższe słowa, tak mówi:

,,Z nim jestem w ucisku” mówi Bóg; a ja miałżebym czego innego szukać, aniżeli uci­sku? „ Ale mnie dobrze jest trwać przy Bogu“ i nie tylko to, lecz i pokładać w Panu na­dzieję moję (18); bo On powiada „wyrwę go i uwielbię go”.

Wolę, o Panie, żyć w utrapieniu bylebyś był ze mną, aniżeli królować bez Ciebie, biesiadować bez Ciebie, chwalić się bez Ciebie. Wole, o Panie, posiadać Cię w ucisku , mieć cię ze sobą w ogniu, aniżeli żyć bez Ciebie, chociażby w niebiesiech.

 

 

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XII – Pociechy duchowe – skąd pochodzą i kiedy są niebezpieczne


Kard. Jan Bona – O rozpoznawaniu duchów.  Przełożył Ks. Dr. Jan BernackiTARNÓW.  Nakładem tłumacza. Drukiem Józefa Pisza 1891. str. 249 – 259.

Przypisy:

1) Rzym., VIII, 28.
2) Tamże, IX , 16.
3) Ekkli., VI, 10.
4) Tob., XII, 13. 3;
5) Sarm. 54. in Cant.
6) II. Kor., XII, 7.
7) Tob., V, 12.
8) Isai., XV, 6.
9) Yitae c. 2.
10) Łuk., XXII, 3.
11) Job. I, 21.
12) Habak., II, 4.
13) Rzym., I, 17.
14) Przyp.,XXVII, 21.
15) II. Kor., IV, 17.
16) Ps. XO, 15, 19.
17) Serm. 17. in hune Psal.
18) Ps., LXX11.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XIII – Oschłości duchowe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: