O łasce cierpienia – św. A.M. Liguori

Miłość jest cierpliwa.

Dusza miłująca Pana Jezusa miłuje cierpienie.

1. Ziemia jest miejscem zasługi i dlatego jest miejscem cierpienia. Ojczyzną naszą, w której nam Bóg przygotował odpocznienie w wiecznem weselu, jest niebo. Na tym świecie przez czas krótki przebywać mamy; ale w tym krótkim czasie wiele utrapień przecierpieć nam trzeba. „Człowiek  urodzony z niewiasty, żyjąc przez czas krótki, napełnion bywa wielą nędz

Cierpieć trzeba, i każdy cierpieć musi; czy sprawiedliwy, czy grzesznik, każdy swój krzyż dźwigać musi. Kto go dźwiga z cierpliwością, ten się zbawia, kto z niecierpliwością, ten się potępia.

Jedne i te same bóle, powiada św. Augustyn, jednych posyłają do nieba, drugich do piekła. Przez próbę cierpienia, mówi tenże święty, odłączają się plewy od ziarna w Kościele Bożym: kto w utrapieniach się upokarza i poddaje się woli Bożej, jest ziarnem dla nieba; kto się buntuje i w gniew popada i tak Boga opuszcza, jest plewą dla piekła.

2. W dzień sądu, kiedy roztrząsana będzie sprawa naszego zbawienia, by uzyskać błogosławiony wyrok wybranych, życie nasze będzie musiało przedstawiać się na podobieństwo życia Pana Jezusa. Albowiem które przejrzał i przeznaczył, aby byli podobni obrazowi Syna Jego.”
Ten był cel, dla którego Słowo Boże zstąpiło na tę ziemię, aby nas nauczyć swym przykładem, jak mamy w cierpliwości znosić krzyże, które nam Bóg przysyła. »Chrystus ucierpiał za nas, pisze Piotr Św., zostawiając wam przykład, abyście naśladowali tropów Jego«. Tak więc Pan Jezus chciał cierpieć, aby nam dodać odwagi do cierpienia. Mój Boże, jakież to było życie Jezusa! życie zniewag i cierpień. Prorok nazwał naszego Odkupiciela »wzgardzonym, najpodlejszym z mężów, mężem boleści«. I zaiste życie Pana Jezusa pełne było udręczeń i boleści.

3. Otóż tak samo jak Bóg obszedł się ze swym umiłowanym Synem, tak samo i teraz obchodzi się z każdym, którego miłuje i przyjmuje za syna.

Albowiem kogo Pan miłuje, karze, a biczuje każdego syna, którego przyjmuje.

Pan Jezus tak się odezwał raz do św. Teresy; wiedz, że im droższą jest jaka dusza memu Ojcu, tem większemi nawiedza ją utrapieniami. I dlatego ta święta, kiedy była cierpieniami udręczoną, mawiała, iż nie oddałaby cierpień swoich za wszystkie skarby świata. Po śmierci ukazała się jednej ze sióstr zakonnych i objawiła jej, że wielkiej nagrody dostąpiła w niebie nie tyle za swe dobre uczynki, jak raczej za cierpienia zniesione ochotnie za życia dla miłości Bożej: i że gdyby dla jakiej przyczyny mogła pragnąć wrócić jeszcze do życia ziemskiego, to chyba jedynie dlatego, by móc jeszcze coś więcej przecierpieć dla Boga.

4. Kto miłuje Boga wśród cierpień podwójną sobie skarbi zasługę dla nieba. Mawiał św. Wincenty a Paulo, że brak cierpień na tym świecie powinno się uważać za wielką krzywdę, i że osoba lub zgromadzenie, które nic nie cierpi, ale same zbiera od wszystkich poklaski, bliskim jest upadku. A św. Franciszek z Asyżu, jeśli mu się zdarzył jaki dzień bez szczególnego krzyżyka od Boga, obawiał się, czy Pan Bóg nie zapomniał o nim.

Św. Jan Chryzostom pisze, że kiedy Pan Bóg nawiedza kogo cierpieniem, większą mu wyświadcza łaskę, niż gdyby mu dał moc wskrzeszania zmarłych, gdyż odbierając łaskę czynienia cudów, człowiek staje się dłużnikiem Boga, ale cierpliwie znosząc cierpienia, robi sobie niejako dłużnikiem Boga.
Tenże św. doktor dodaje, że jeśli kto cierpi dla Boga, choćby innej nie otrzymał nagrody, już to samo jest dla niego obfitem wynagrodzeniem, że może cierpieć dla Boga, którego miłuje. I dlatego utrzymywał, że w jego oczach większą łaskę otrzymał św. Paweł apostoł, kiedy został zakuty w kajdany dla Pana Jezusa, niż gdy był porwany do trzeciego nieba.

5. A cierpliwość ma doskonały uczynek pisze św. Jakub, to znaczy że nic milszego nie jest Bogu nad duszę, która w cierpliwości i pokoju znosi wszystkie krzyże, które Bóg jej zsyła. Jest to właściwem miłości, że miłującego robi podobnym umiłowanemu.

Ile ran Zbawiciela, mawiał św. Franciszek Salezy, tyle ust, które nas wymownie pouczają, ile powinniśmy cierpieć dla Niego. Cierpieć ustawicznie dla Pana Jezusa, oto cała mądrość świętych, i w ten sposób i my szybko się uświęcimy. Kto miłuje Pana Jezusa, ten pragnie na wzór Jego być ubogim, dręczonym, wzgardzonym. Święty Jan widział w objawieniu wszystkich świętych przyodzianych w białe szaty i z palmami w ręku. Palma jest godłem męczeństwa, nie wszyscy jednak święci śmierć męczeńską ponieśli; skądże więc wszyscy palmy otrzymali? I odpowiada św. Grzegorz, że wszyscy święci byli męczennikami, jedni przez żelazo, drudzy przez cierpliwość. I my także, dodaje, bez żelaza zostać możemy męczennikami, jeśli cierpliwość zachować umiemy.

6. Cała zasługa duszy miłującej Pana Jezusa na tem polega, że miłuje i cierpi. Oto co Pan Jezus wyrzekł raz do św. Teresy:

„Czy myślisz, córko moja, że zasługa polega na pociechach? bynajmniej, lecz polega na cierpieniu i miłowaniu. Wierzaj mi, córko, że im więcej Mój Ojciec kogo miłuje, tem więcej też zsyła krzyżów na niego, i że cierpienie zawsze jest odpowiedniem do stopnia miłości. Przypatrz się ranom Moim, nigdy im nie dorównają twoje cierpienia. Kto by sądził, że Mój Ojciec przypuści kogo do swej przyjaźni bez cierpienia, myliłby się wielce”.

A św. Teresa przydaje na naszą pociechę. Bóg nie zsyła nigdy cierpienia, żeby go niezwłocznie nie nagrodził jaką łaską. Ukazał się dnia jednego Pan Jezus bł. Baptyście Varani i powiedział jej, że trzy są największe łaski, jakich zwykł udzielać duszom przez się umiłowanym: pierwsza, żeby nie grzeszyły, druga, cenniejsza, by wykonywały dobre uczynki, trzecia, największa, by cierpiały dla miłości Jego. Stąd to mawiała św. Teresa, że każdemu, kto wypełni jaki dobry uczynek na chwałę Bożą, Pan Bóg mu go zapłaci krzyżykiem. Święci, kiedy cierpień doznawali, Bogu za nie składali dzięki. Sw. Ludwik, król francuski, wspominając o cierpieniach doznanych w niewoli tureckiej, powiadał: „więcej doznaję radości i gorętsze dzięki Bogu składam za łaskę cierpliwości, której mi udzielił w czasie mej niewoli, niż gdybym był zdobył cały świat”.  (…)

7, Św. Józef Kalasanty mawiał: „żaden trud nie jest za wielki tam, gdzie chodzi o niebo”. A przed nim tę samą myśl wyraził Apostoł: „Utrapienia tego czasu niniejszego nie są godne przyszłej chwały, która się w nas objawi” Już to byłoby dla nas wielką nagrodą, gdybyśmy za cenę wszystkich mąk, jakie znosili święci męczennicy, okupili sobie jedną chwilę radości niebieskich; o ileż ochotniej powinniśmy obejmować krzyże nasze, skoro wiemy, że za cierpienia krótkiego życia naszego uzyskamy wiekuistą szczęśliwość!  „To, które teraz jest, prędziuczko przemijające i lekkie nasze utrapienie, nader na wysokości wagę chwały wiekuistej w nas sprawując” Św. Agapit, młodzieniaszek ledwo z lat dziecięcych wyrastający, kiedy mu tyran groził, że mu każe włożyć na głowę szyszak w ogniu rozpalony, odpowiedział: „I czyż mógłbym dostąpić większego szczęścia, jak tu stracić głowę, by ją w niebie ozdobiła korona chwały?” A św. Franciszek zwykł mówić: „Tak wielkiem jest dobro, którego dostąpić ufam, że wszelki trud miłym mi się staje.”  Kto jednak pragnie korony chwały niebieskiej, winien walczyć i cierpieć. ” Jeśli cierpimy, spół też królować będziemy.”

Nie można dostąpić nagrody bez zasługi, niema zaś zasługi bez cierpliwości. »Nikt nie bierze wieńca, ażby się przystojnie potykał.” A kto walczy z większą cierpliwością, ten wspanialszy sobie wieniec wywalczy.

Dziwna rzecz! kiedy się rozchodzi o doczesne sprawy ziemskie, miłośnicy tego świata starają się zapewnić ich sobie o ile się tylko da najwięcej; ale skoro idzie o dobra wieczne, wtedy mówią: „bylebym miał ostatni kąt w niebie, to mi wystarczy.”  Nie tak mówią święci: w tem życiu byle czem się zadowalają, nawet przeciwnie pozbywają się wszelkich dóbr tego świata; ale co do dóbr wiecznych, starają się zapewnić ich sobie o ile możności jak najwięcej – Pytam się: po której stronie znajduje się prawdziwa mądrość i przezorność?

8. A jednak nawet ze względu na życie doczesne pewnem jest, że z im większą cierpliwością znosimy cierpienia nasze, tem większego zażywamy pokoju.

Mawiał św. Filip Nereusz, że na tym świecie nie ma czyśćca, lecz albo niebo albo piekło: kto swoje utrapienia znosi z cierpliwością, zażywa pociech niebieskich, kto się w nich niecierpliwi, ponosi męki piekielne.

I tak jest w istocie, bo, jak zapewnia św. Teresa, kto ochotnie obejmuje krzyże, które mu Bóg zsyła, ten ich nie czuje. Św. Franciszek Salezy, będąc przez pewien czas wielkiemi utrapieniami nawiedzony, tak się wyrażał: „Od pewnego czasu niezliczone przeciwności, które mnie spotykają, i bolesne zawody, których doznaję, przynoszą mi pokój i słodycz, jakich z niczem porównać nie mogę i są mi zapowiedzią bliskiego utwierdzenia mej duszy w Bogu moim, co, w całej szczerości prawdy, jest jedynem dążeniem, jedynem pragnieniem mego serca.”   I zaiste, pokoju nie zazna, kto pędzi życie bezładne, wedle upodobań serca swego, ale jedynie ten, co żyje w jedności z Bogiem i z Jego najświętszą wolą.

(…)

9. Bądźmy przekonani, że na tym padole płaczu tylko ten może mieć prawdziwy pokój serca, kto z miłością znosi i oburącz obejmuje cierpienia, aby się Panu Bogu przypodobać: jest to stan konieczny, jako skutek skażenia natury przez grzech, którym wszyscy zarażeni jesteśmy.
Stan świętych na ziemi jest, by cierpieć w miłości, stan świętych w niebie, radować się w miłości. O. Paweł Segneri młodszy radził jednej ze swych penitentek, którą chciał zachęcić do cierpienia, aby u stóp swego krzyża
napisała te słowa: „Tak się miłuje”.

Jednakowoż nie samo doznawanie cierpienia, ale raczej wola gotowa na cierpienia z miłości ku Panu Jezusowi jest najpewniejszym znakiem, że Go dusza istotnie miłuje.

„A cóż może być dla duszy droższem, mówi św. Teresa, jak jakakolwiek pewność, że jest miłą Bogu? Ale niestety! na samo słowo krzyża, upokorzenia, cierpienia, większa część ludzi się przeraża! Nie brak jednak i dusz miłujących i wiele ich jest, które całe swe szczęście znajdują w cierpieniu i byłyby wprost niepocieszone, gdyby miały żyć na tej ziemi bez cierpienia. (…)

A jaką radę daje Pan Jezus tym, co chcą iść za Nim? aby wzięli krzyż swój i nieśli go cierpliwie. Lecz należy przyjąć go i dźwigać nie z przymusu i ze wstrętem, ale z pokorą, cierpliwością i miłością.

10. O! jakże miłym jest Bogu, kto w pokorze i cierpliwości obejmuje krzyże, jakie mu Pan zsyła.(…) Razu pewnego zapytała się św. Gertruda Pana Jezusa, jaka ofiara byłaby Mu najmilszą. „Córko moja, odpowiedział, nic milszego dla Mnie zrobić nie możesz, jak kiedy cierpliwie znosisz wszystkie przykrości, które cię spotykają.” (…) Ale niestety, jakże mało znają ludzie wartość cierpień zniesionych dla Boga!
Bł. Aniela z Foligno mówiła, że gdyby to mogli ludzie poznać, cierpienia stałyby się „przedmiotem powszechnego rozboju”,  to znaczy, że wszyscy by się o to starali, by drugich ubiec i wydrzeć im sposobność do cierpienia. Tak rozumiała wartość cierpienia św. Marya Magdalena Pazzi, i dlatego pragnęła raczej dłużej żyć na tej ziemi, aniżeli umrzeć i iść do nieba, bo, jak mówiła, „w niebie już cierpieć nie można”.

11. Dusza rozmiłowana w Bogu jednego tylko pragnie, to jest zjednoczenia się całkowitego z Bogiem: ale czegóż potrzeba, aby dojść do tego doskonałego zjednoczenia? Posłuchajmy, co w tym względzie mówi św. Katarzyna genueńska: „Aby dojść do zjednoczenia z Bogiem, potrzebne nam są przeciwności, bo one właśnie są środkiem w zamiarach Bożych, aby w nas wyniszczyć wszystkie złe poruszenia, zewnętrzne i wewnętrzne. Tak więc wszystkie obelgi, zniewagi, choroby, opuszczenia od rodziny i przyjaciół, upokorzenia, pokusy i wszelkie inne przeciwności są nam w najwyższym stopniu potrzebne, abyśmy mieli sposobność do walczenia i do zwyciężania wszystkich na szych złych skłonności, tak, abyśmy je w końcu za pomocą zwycięstw doszczętnie wytępili i już więcej ich nie odczuwali. Nie dojdziemy w żaden sposób prędzej do zjednoczenia z Bogiem, aż dopóki wszelkie przeciwności nie przestaną nam być gorzkiemi, a nie’ staną się nam słodkiemi z miłości ku Bogu.”

12. Z tego, co się powiedziało, wynika, że dusza, pragnąca całkowicie oddać się Bogu, powinna, jak pisze św. Jan od Krzyża, raz na zawsze na to się poświęcić, by w tern życiu w każdej rzeczy szukać nie radości, ale cierpienia i podejmować z świętą chciwością wszystkie umartwienia dobrowolne, a z większą jeszcze chciwością i miłością niedobrowolne, bo te są milsze Panu Bogu. „Lepszy jest cierpliwy, niźli mąż mocny”, są słowa Mędrca. Miłym jest Bogu, kto się umartwia postami, włosiennicami, biczowaniem, dla męstwa, jakiego daje dowody w swych umartwieniach; ale o wiele milszym mu jest, kto jest mężnym w cierpliwem i radosnem znoszeniu krzyżów, jakie mu Bóg zsyła.

Zdaniem św. Franciszka Salezego „umartwienia, jakie nam przychodzą wprost od Boga, albo za dopuszczeniem Bożym od innych ludzi, mają zawsze większą zasługę, niż te, które pochodzą z naszej własnej woli; ogólną jest bowiem zasadą, że w każdej rzeczy im mniej własnej woli, tern więcej upodobania Bożego i pożytku dla duszy.”

Tę samą przestrogę daje nam św. Teresa: „ Więcej zasług możemy zebrać, znosząc przez dzień jeden przykrości zesłane nam od Boga lub spowodowane przez bliźnich, aniżeli przez dziesięć lat cierpień wedle własnego wyboru.”

Mawiał O. Hipolit Durazzo: „Niech kosztuje, co chce, by posiąść Boga niema ceny za drogiej.”

Uczucia i prośby.

Najdroższy i umiłowany mój Jezu, skarbie mój, dla wielu niewierności moich, któremi Cię obraziłem, nie zasługiwałbym już na to, żeby Cię móc kochać; ale dla zasług Twoich błagam Cię, uczyń mnie godnym swej przeczystej miłości- Miłuję Cię nade wszystko i z całego serca żałuję, żem dawniej Tobą gardził i z duszy swojej Cię wydalił; teraz za to miłuję Cię więcej, niż siebie samego, miłuję Cię z całego serca, o dobro nieskończone, miłuję Cię, miłuję Cię, miłuję Cię, i niczego innego nie pragnę, jak miłować Cię doskonale, niczego się tak nie lękam, jak widzieć się pozbawionym miłości Twojej.
O mój miłościwy Zbawicielu! daj mi poznać, jak wielkim dobrem jesteś i jak wielką miłość mi okazałeś, aby mię pobudzić do miłości swojej. O mój Boże! nie dozwól, żebym jeszcze nadal miał trwać w niewdzięczności względem niepojętej dobroci Twojej.
Dość już Cię naobrażałem, więcej nie chcę Ciebie opuścić; każdą chwilkę, która mi jeszcze do życia pozostaje, chcę wyzyskać, aby Ciebie miłować i Tobie się przypodobać. Jezu mój, miłości moja, wspomagaj mnie; wspomagaj nędznego grzesznika, który pragnie Cię miłować i oddać się Tobie całkowicie. O Maryjo, nadziejo moja, Syn Twój zawsze Cię wysłuchuje, proś Go za mną i wyjednaj mi łaskę umiłowania Go jak najdoskonalej.


Św. Alfons Maria LiguoriO miłowaniu Pana Jezusa w życiu codziennem., Poznań. Nakładem i czcionkami Drukarni i Księgarni św. Wojciecha. 1917, str. 59 – 73.

[Oprac. A.S]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s