Jak należy się modlić?

Jeśli modlitwa nasza bywa bezowocną, to przyczyna tego leży nie w Bogu, ale w nas. Trzy mogą być tego powody: albośmy sami, którzy się modlimy, nic nie warci, albo nasza modlitwa nic nie warta, albo też nic nie warta rzecz, o którą prosimy. Powiada św. Augustyn: proszą ludzie źli, źle, o złe rzeczy.

W ogólności musi mieć modlitwa następujące przymioty:

Przede wszystkiem sami musimy wiedzieć co Bogu przedkładamy, t.zn. nie wolno nam modlić się bezmyślnie, nieuważnie, z roztargnieniem.
Rzecz najważniejsza jest w tem, abyśmy nie chcieli roztargnień i świadomie
w roztargnieniu nie trwali. Jakże bowiem ma nas wysłuchać Bóg, jeśli my sami siebie nie słyszymy i nie wiemy nawet, co mówimy!

I dla naszych Aniołów Stróżów nie byłoby to zaszczytem ani pociechą, zanosić taką modlitwę przed tron Boga. A nawet ze względu na nas byłoby lepiej, gdyby tego nie czynili, ponieważ dobrowolne roztargnienie na modlitwie jest grzechem. Ściąga więc na nas nie łaskę, lecz karę. Niedobrowolne zaś roztargnienia, nagabujące nas wbrew naszej woli, nie pozbawiają nas zasługi, ani zadośćuczynienia, ani nie przeszkadzają wysłuchaniu, lecz jedynie nie dają nam słodkiej rozkoszy nabożeństwa podczas modlitwy. Nierozumne szczebiotanie niemowlęcia nie gniewa matki, ni ojca. Pan Bóg zna naszą słabość, więc jest cierpliwy.

Po wtóre, winniśmy się do modlitwy poważnie zabierać: powinno nam o to chodzić, żeby nas Bóg wysłuchał. Trzeba zatem modlić się z gorliwością i pożądaniem tego, o co prosimy.

Gorliwość atoli nie polega na wielkiej ilości modlitw, lecz na wysiłku woli.
-Kadzidło nie uniesie się pod niebo, jeśli ogień go nie spali, wtedy dopiero wstępuje jako wonność. Otóż gorliwość jest ogniem i duszą modlitwy. Bóg słucha serca, nie ust. Przestawanie z Bogiem jest zawsze czemś ważnem; nie mniej doniosłą sprawą bywa też zawsze przedmiot naszej modlitwy. Dlatego gorliwość i żądza wysłuchania zawsze tu jest na miejscu. Jeśli jednak po naszej modlitwie nie spodziewamy się wysłuchania, to oglądajmy się za pomocą u ludzi, wspólnie i publicznie się modlących, wzywajmy Świętych i Najświętszego Imienia Jezus, które w szczególniejszej mierze ma zapewnioną moc wysłuchania (Jan 16, 23).

Po trzecie, modlitwa nasza musi łączyć się z pokorą. Przystępujemy bowiem do Boga jako proszący, a nie jako wierzyciele; jako grzesznicy a nie jako równi mu kontrahenci.. Nawet z zewnętrzną pokorą jest nam tu bardzo do twarzy. Ona podoba się Bogu, zjednywa nam jego Serce, nas zaś samych pobudza do gorliwości.

Czwarty przymiot, jakim się powinna nasza modlitwa odznaczać, to ufność i nadzieja. Wszystko też nas do niej zachęca. Modlitwy domaga się od nas sam Bóg, a zatem chce nas wysłuchać. Jesteśmy przecież jego stworzeniami i jego dziećmi. Lepiej niż my sami, ocenia Bóg wszystkie te tytuły, które nam zapewniają łaskę wysłuchania.

Nie należy wreszcie i o tem nigdy zapominać, że na modlitwie mamy
przede wszystkiem i jedynie do czynienia z dobrocią i litością Boga, która jest nieskończona. Ona ma tu pierwsze i rozstrzygające słowo. Im bardziej duchowne jest to dobro, o które prosimy, tem większą możemy żywić nadzieję, że zostaniemy wysłuchani.

Prosząc o dobra doczesne, wystrzegajmy się dwóch błędów: naprzód, nie módlmy się o nie bezwarunkowo i bez zastrzeżeń, gdyż te dobra mogą nam być w pewnych warunkach szkodliwe; powtóre, nie sądźmy, że o dobra doczesne nawet prosić nie wolno. Bo i o doczesne rzeczy należy się modlić, byle tylko w sposób odpowiedni. Bóg pragnie, abyśmy go uznawali również za sprawcę i źródło wszelkich dóbr doczesnych i dlatego sam umieścił prośbę o chleb powszedni w »Ojcze Nasz«.

Piąty przymiot modlitwy — to wytrwałość . W przepisach Bożych, dotyczących modlitwy, odgrywa ona ważną rolę. Mamy się modlić, zawsze się modlić i nie ustawać (Łuk18, 1).

Nie przestawać nigdy się modlić, znaczy tyle, co nie opuszczać modlitwy z lenistwa, małoduszności, nieufności i uprzykrzenia. A modlimy się zaś zawsze, jeśli to stale czynimy w pewnych czasach, podobnie jak mówimy, że zawsze jemy, ponieważ jedzenia nie opuszczamy w czasie zwykłym.

Jeśli Bóg zwleka z wysłuchaniem, myślmy, żeśmy się albo jeszcze do otrzymania daru niedość przysposobili, albo że chce doświadczyć dobrej woli naszej; myślmy o tem, że i sami nieraz kazaliśmy mu czekać na siebie. Tymczasem nic oczywiście nie tracimy; owszem, za każde ponowienie prośby naszej obdarza nas Bóg nową zasługą.

Nie zapominajmy również nigdy o tem, że Pan Bóg to nie nasz sługa, który ma za obowiązek spełniać dokładnie wszystkie nasze życzenia. On jest Ojcem naszym, on daje wtedy i to, co i kiedy uważa za korzystne dla nas. Do nas należy modlić się, a wysłuchanie to sprawa Boga. Najlepiej zrobimy, jeśli mu ją zostawimy.

Do wytrwałości należy także i to, aby wiele się modlić, modlić się, ile tylko można. Módlmy się często, ponieważ o tak wiele i za tak wielu prosić nam trzeba. Kto modli się tylko za siebie i swoje drobne, osobiste potrzeby, ten marnie spełnia swoją rolę w świecie, ten także nie wyzyskuje całej potęgi i skuteczności modlitwy. Modlitwa nasza jest modlitwą dziecka Bożego, powinna więc objąć wszystkie potrzeby Kościoła i ludzkości. A ileż to i jak bardzo ważnych spraw, od których w wielkiej części zależy zbawienie dusz i chwała boża, czeka w każdej chwili na rozstrzygający wyrok Boży? Obejmować w modlitwie, poruczać i polecać Bogu wszystkie potrzeby świata — to dopiero znaczy modlić się po apostolsku, po katolicku, po ludzku i po bożemu. Tak czynił Zbawiciel i tak nauczył nas modlić się w »Ojcze Nasz«.

Jeśli czasem już nie wiemy, o cobyśmy mogli i powinni prosić, obiegajmy myślą wszystkie kraje świata i polecajmy Bogu wszystkie wielkie sprawy, czekające tam na swe rozstrzygnięcie. I one także pragną naszej pomocy
przez modlitwę.

W końcu trzeba nam się wiele modlić, aby się nauczyć dobrze modlić. Modlitwy uczy się człowiek najprędzej i najlepiej, modląc się; podobnie jak chodzić, czytać i pisać nauczyliśmy się przez chodzenie, czytanie, pisanie. Jeśli nam modlitwa trudno idzie, pochodzi to stąd, iż się za mało modlimy. A przecież zamiłowanie i łatwość modlitwy to rzecz tak wielka i ważna! Starajmy się tylko pokochać modlitwę, a wtedy zawsze na nią znajdziemy czas. Dla tego, co nam miłe, zawsze czas znajdziemy, albo go sobie nawet stworzymy.


O. Maurycy Meschler T. J. – TRZY PODSTAWY ŻYCIA DUCHOWNEGO, 
KRAKÓW 1927 WYDAWNICTWO KSIĘŻY JEZUITÓW, str. 38 – 43.

[Oprac. A.S]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s