NIE CUDZOŁÓŻ – Katechizm Św. A.M. Liguori o szóstym przykazaniu


Szóste przykazanie Boże.
„Nie cudzołóż “

1. O grzechach przeciw szóstemu przykazaniu mało można mówić. Twierdzi bowiem św. Franciszek Salezy, że  czystość się bruka, już gdy się o niej mówi. Stąd każdy, co ma jaką­kolwiek wątpliwość w tej sprawie, niech zasięga rady u swo­jego spowiednika i do wskazówek jego niech się stosuje. Tylko przestrzegam w ogólności, aby wyznawać na spowiedzi nie-tylko uczynki spełnione, ale także wszelkie dotykania zmysło­we, wszelkie spojrzenia nieczyste, wszelkie słowa nieskromne, a osobliwie gdy się je wymawiało z upodobaniem i ze zgor­szeniem dla słuchających.

Tym bardziej należy się spowiadać ze wszystkich myśli nieczystych. Czasem mniemają prostacz­kowie, iż należy się spowiadać tylko z uczynków dokonanych. Bynajmniej, należy wyznawać na spowiedzi nawet wszelkie złe myśli, na które się przyzwoliło. Ustawy ludzkie zabraniają jedynie złych uczynków zewnętrznych, ponieważ ludzie widzą zwyczajnie tylko rzeczy zewnętrzne, ale Pan Bóg, który zna skrytości serc ludzkich, potępia nawet wszystkie nasze złe po­ruszenia woli. Jednym słowem, co grzechem jest czynić, jest również grzechem i tego pragnąć.

 

 

2. Powiedziałem: złe myśli, na które się przyzwoliło. Jednak tutaj należy rozróżnić, kiedy zła myśl jest grzechem śmiertel­nym, kiedy grzechem powszednim, a kiedy nie jest wcale żad­nym grzechem. W grzechu myślą popełnianym należy brać na uwagę trzy rzeczy: podnietę, uczucie rozkoszy i przyzwolenie.

Podnietą jest pierwsza myśl, aby źle uczynić. Ta myśl nie jest grzechem, owszem jeśli bywa zaraz odrzuconą, staje się nawet zasługą. Naucza św. Antonin: „Ilekroć pokusie się sprzeciwisz, tylekroć otrzymasz wieniec”. Nawet i święci musieli się bory­kać z podobnymi myślami. A by pokonać pokusę tego rodzaju, św. Benedykt razu jednego rzucił się pomiędzy ciernie; a św. Piotr z Alkantary zanurzył się w sadzawce zamarzniętej; a na­wet św. Paweł apostoł oskarża się sam na pokusy cielesne: które go nieustannie napastowały (2. Kor. 12): „Dan mi jest bodziec ciała, anioł szatanów, aby mnie policzkował”. Stąd święty apostoł trzykroć Pana Boga prosił, aby ta pokusa od niego odstąpiła. Jednak Pan Bóg go od niej nie zwolnił, ale mu powiedział: „Dosyć ty masz na łasce mojej… albowiem moc w słabości doskonalszą się stawa”.

Naucza św. Franciszek Salezy: kiedy złodziej tłucze się z zewnątrz, jest najlepszym do­wodem, że go jeszcze nie ma wewnątrz domu; również kiedy diabeł kogo kusi, jest znakiem, że dusza znajduje się w stanie łaski. Św. Katarzyna Seneńska jednego razu przez trzy dni doznawała silnych pokus przeciw świętej czystości; po trzech dniach okazał się jej Pan Jezus, aby ją pocieszyć; wtedy za­pytała Go: „Zbawicielu mój, kędyś przebywał przez te trzy dni?” — A Pan Jezus odrzekł: „Byłem w sercu Twoim i wspie­rałem cię, abyś pokusom nie uległa”. I w tejże chwili sprawił, iż ujrzała serce swoje więcej oczyszczone.

 

 

3. Po podniecie następuje uczucie rozkoszy. Jeśli osoba do­znająca pokusy nie czuwa nad sobą i natychmiast jej nie odpędza, ale wdaje się z nią w rozmowę, wtedy pokusa zaczyna przypadać do smaku i ciągnie człowieka do przyzwolenia na nią. Póki wola nie przyzwoli, póty nie ma grzechu śmiertel­nego; ale tylko grzech powszedni; lecz gdy dusza nie ucieka się do Pana Boga i nie zadaje sobie gwałtu, aby sprzeciwić się uczuciu rozkoszy, wnet ono ją pociągnie do przyzwolenia i ją zabije, jak się wyraża św. Anzelm.

Pewna niewiasta, którą miano za świętą, doznała jednego razu silnej pokusy nieczystej względem swojego służącego i zaniedbała odrzucić ją zaraz; upadła przeto myślą w grzech. Potem popełniła grzech jeszcze cięższy, albowiem ze wstydu nie wyznała na spowiedzi tego przyzwolenia niedobrego i nieszczęsna w tym stanie umarła. A ponieważ miano ją powszechnie za świętą, biskup kazał ją pochować w swojej kaplicy. Następnego jednak dnia rano uka­zała się biskupowi ogniem otoczona i wyznała, jednak bez po­żytku dla siebie, że jest potępioną na wieki dla myśli nieczystej, na którą przyzwoliła.

 

 

4. Skoro tedy dusza da przyzwolenie na myśl złą, natych­miast utraca łaskę Bożą i zostaje na piekło zasądzona.

To przyzwolenie jest dwojakie: bądź gdy się przyzwala na żądzę, aby popełnić grzech, bądź gdy się doznaje uczucia rozkoszy, jakby się ten grzech już rzeczywiście popełniało.

Należy więc złe myśli natychmiast płoszyć, jak tylko na umysł się nasuną, wzywając zaraz pomocy Pana Jezusa i Najświętszej Panny Maryi. Kto tedy przyzwala na myśli nieczyste, naraża się na wielkie niebezpieczeństwo śmierci w stanie grzechu. Najpierw dlatego, ponieważ te grzechy myślne z wielką łatwością się popełniają: człowiek bowiem w jednej cwierci godziny może doświadczyć tysiąc pragnień nieczystych, a za każde grzeszne pragnienie, na które przyzwolił, zasługuje na piekło.

W godzinę śmierci konający nie może już popełniać grzechu uczynkiem, gdyż wówczas ledwo się może ruszyć. Lecz może popełniać grzechy przez złe pożądanie, zwłaszcza, że wówczas szatan konającego kusi z całą mocą. Święty Eleazar, jak poświadcza Syrjusz, miał w godzinę śmierci tyle i tak wiel­kich myśli złych, iż głośno wyznał: „O jak wielką jest moc czartów w godzinę śmierci!” Święty jednak zwyciężył szatanów, ponieważ był przyzwyczajony do odpędzania złych myśli: lecz biada człowiekowi, który przyzwyczaił się do przyzwalania na złe myśli.

Opowiada Segneri, sławny kaznodzieja włoski o je­dnym człowieku, który w życiu swoim często przyzwalał na złe myśli; w godzinę śmierci z wielką skruchą swoje grzechy wyznał i stąd miany był u wszystkich za świętego; jednak po śmierci się ukazał, mówiąc, iż jest potępiony: powiedział, że spowiedź jego ostatnia była dobrą, i że Pan Bóg mu nawet był grzechy odpuścił, lecz przed skonaniem diabeł mu podsu­nął myśl, jakoby było niewdzięcznością ze strony jego, gdyby odzyskawszy zdrowie, porzucił oną niewiastę, która go kochała wielce. Najpierw tą myśl odrzucił zaraz; lecz potem powróciła znowu do niego, i wtedy dłużej nad nią się zatrzymał, atoli ją w końcu także odrzucił; przyszła wreszcie doń po trzeci raz, i wtedy na nią przyzwolił; i w tym stanie umarł, i jest potępiony.

 

 

5. Nie mów tedy, mój przyjacielu, jak niejeden mawia, że grzech nieczysty nie jest tak wielkim grzechem, i że Pan Bóg go znosi cierpliwie. — Co mówisz? że jest grzechem niewielkim? ale jest grzechem śmiertelnym, a jeśli jest grzechem śmiertelnym, to grzech tego rodzaju, nawet myślą popełniony wystarcza, aby cię do piekła wtrącić. Naucza bowiem św. Pa­weł, (Efez. 5. 5): „Wszelki porubca albo nieczysty nie ma dzie­dzictwa w królestwie Chrystusowym” .

Jest niewielkim grzechem? Wszak poganie już mawiali, że ten grzech jest gorszym od innych nieprawości, z powodu
wielu złych następstw, które powoduje. Seneka (Comp. ad Helviam mówi: „Największym złem na świecie jest niewstydliwość”. A Cyceron (I. de senectute): „Choćbyś nie wiem jaki grzech wymienił, nie znajdziesz nadeń równego” .

 

 

6. W żywotach ojców żyjących w starożytności (tom I. orat. 21) czytamy, że pewien pustelnik szedł za łaską Bożą z jednym z aniołów mu towarzyszącym, i spotkali na drodze psa zdech­łego, który cuchnął bardzo; lecz anioł nie okazał przy jego napotkaniu żadnego obrzydzenia. Ale gdy po chwili spotkali młodzieńca pięknie ubranego i woniejącego od miłych olejków, anioł zatkał sobie nos. A gdy go zapytał o przyczynę pustel­nik, anioł odpowiedział, że ów młodzieniec z powodu grzechu nieczystego, któremu ulega, wydaje ze siebie większe cuchnienie, aniżeli ów pies zgniły.

Pisze Lireneńczyk, że nieczystość obrzydłą jest nawet szatanom: oto pewien czarownik, jednego razu popełniwszy grzech nieczysty, wezwał czarta i tenże mu się zaraz ukazał z daleka i plecami doń zwrócony.. Czarownik wtedy go zapytuje o przyczynę takiego zachowania się; a szatan odpowiada, iż grzech nieczysty przezeń popełniony go wstrzymuje, aby się doń zbliżyć.

A jednak, jak naucza św. To­masz, szatan żadnym grzechem tak się nie cieszy, jak właśnie grzechem nieczystym, z którego człowiekowi bardzo trudno wybrnąć. Szatan dlatego w nim sobie tak podoba, ponieważ ci, którzy się w nim znajdują, tylko z trudnością mogą się z niego wydobyć.

 

7. A dlaczegóż tak? 

  1.  Dlatego, ponieważ ten grzech zaślepia grzesznika, iż nie daje poznać stanu nieszczęsnego po­tępienia, w którym żyje i zasypia. Mówi św. prorok Ozeasz, że „ludzie takowi tracą nawet chęć nawrócenia się do Pana Boga ” (Ozeasz 5. 4);
  2.  ponieważ ten grzech zatwardza serce i czyni je nieużytym;
  3. diabeł wielce się nim cieszy, ponieważ z niego powstaje sto innych rodzajów grzechów, jako to: kradzieże, nienawiści, zabójstwa, krzywoprzysięstwa, szemrania i t. p.

Nie mów więc, przyjacielu, że ten grzech jest niewielkim; że Pan Bóg go cierpliwie znosi! Masz wiedzieć tedy, że Pan Bóg żadnego grzechu tak srodze nie karał, jak właśnie grzechu nieczystego.

 

Czytajcie Pismo św., a zobaczycie, iż dla tego grzechu Pan Bóg zesłał raz ogień na ziemię i spalił nim pięć miast z jego mieszkańcami. Dla tego grzechu zesłał Pan Bóg potop; „bo wszelkie ciało popsowało było drogę swą” (Księga rodzaj. 6. 12). Prawie wszyscy ludzie żyjący wtedy na tej ziemi zmazali się tym sprośnym grzechem, a Pan Bóg wskutek tego zesłał na nich strugi deszczu, lejące się na nich przez czter­dzieści dni i przez czterdzieści nocy i tym sposobem umorzył wszystkich, wyjąwszy osiem osób, które się były schroniły do arki. Oto „przyszedł potop i zabrał wszystkich”.

Jest także w Piśmie świętem napisane, że Hebrejczycy wszedłszy do miasta moabickiego Settim, zaczęli grzeszyć z kobietami tej miejscowości, a Mojżesz na rozkaz Boży kazał zabić mieczem 24 tysięcy Hebrejczyków. Również i w czasach nowszych wi­dzimy, jako Pan Bóg karze ten grzech już na tej ziemi. Wnijdźcie do szpitala nieuleczalnych i zapytajcie ich, dlaczego tam wiele boleści ponosi tyle młodych chorych mężczyzn i kobiet? a oni wam odpowiedzą, że wskutek grzechu nieczystego. Św. prorok Ezechiel (23. 35) mówi: „Ponieważeś mnie zapomniało, mówi Pan Bóg, i zarzuciłoś mnie za ciało swoje, t. j. aby dogodzić ciału swemu, ty też ponieś złość twoją i cudzołóstwa twoje”.

 

 

8. I taka kara czeka nieczystych, już na tej ziemi; lecz ja­każ będzie dla nich w drugim życiu? Ty powiadasz, że Pan Bóg ten grzech znosi cierpliwie; lecz św. Remigjusz (u św. Cyprjana 1. 1. de Bono pudic.) twierdzi, że wielu dorosłych jedynie dlatego grzechu pójdzie na wieczne potępienie. A zaś O. Segneri pisze, że trzy części ludzi tych, którzy idą na potępienie wieczne, giną na zawsze wskutek tego grzechu.

 

9. Opowiada św. Grzegorz (Dial. 1. 4. c. 32), że pewien zamożny człowiek dopuścił się grzechu nieczystego; z początku doznał stąd wielkich wyrzutów sumienia; lecz zamiast się zaraz wyspowiadać, zwlekał z dnia na dzień, aż nareszcie nie zwa­żając ani na grzech, ani na głos Boży wzywający go do pokuty, umarł śmiercią nagłą i niespodziewaną, nie dawszy żadnego znaku skruchy. A zaś z grobu, kędy ciało jego było pogrzebione, przez kilka dni bez przerwy widziano, jak płomień wy­chodził, który nie tylko spalił jego ciało i kości, ale nadto cały jego grób.

 

Środki zaradcze przeciw pokusom nieczystym.

 

Dla tych, którzy nie umieją wstrzymać się od grzechów nieczystych, albo też którzy znajdują się w wielkiem niebezpieczeństwie ich popełnienia, Pan Bóg dał na to środek za­radczy, to jest związek małżeński, jako naucza św. Paweł(1 Kor. 7. 9.): „A jeśli się nie wstrzymywują, niech w małżeństwo wstąpią, bo lepiej w małżeństwo wstąpić aniżeli być palonym”.
Powie niejeden: Ten środek dla mnie za ciężki, bo mał­żeństwo jest wielkim brzemieniem. — Kto temu przeczy?
Czyś nie zrozumiał tego, co mówi apostoł? On mówi, że lepiej jest wstąpić w stan małżeński i dźwigać to ciężkie brzemię, aniżeli potem gorzeć w ogniu piekielnym. Zresztą nie myśl, że dla tych osób, które nie chcą albo nie mogą zawrzeć związku małżeńskiego, nie ma już innego środka, aby zachować czystość. Owszem, za łaską Bożą i za pomocą modlitwy można pokonać wszelakie pokusy diabelskie.

Jakież to środki są jeszcze?

Oto następujące:

1. Pierwszym środkiem jest poniżanie się ustawicznie wobec Pana Boga. Pan Bóg bowiem karze pychę wielu tym, iż dopuszcza, aby upadli w grzechy przeciw świętej czystości. Należy tedy ćwiczyć się w pokorze i nie ufać własnym siłom. Dawid wyznawał, iż za to, że nie był pokornym i że zbytecznie ufał samemu sobie, upadł w grzech Ps. 108. 67.: „Pierwej niźlim był uniżon, jam wykroczył”. Powinniśmy więc zaw­sze obawiać się o samych siebie, a ufać Panu Bogu, iż nas ochroni od tego grzechu.

 

2. Drugim środkiem jest natychmiast udawać się o po­moc do Pana Boga, nie wchodząc w żadne rozprawy z po­kusą. Skoro tedy nasuwa się nam do głowy jaka ponęta nie­czysta, natychmiast wtedy zwracajmy nasz umysł ku Panu Bogu, albo nawet na inny przedmiot obojętny. Jednak jeszcze lepiej będzie, gdy wezwiemy wówczas imion Jezusa i Maryi, i dotąd tych imion wzywać nie przestaniemy, aż pokusa zu­pełnie ustąpi, albo przynajmniej osłabnie. A gdy pokuszenie jest silne, wtedy jest rzeczą dobrą odnowić postanowienie, mó­wiąc: „Boże mój, wolę raczej umrzeć, aniżeli Cię obrazić”. I zaraz potem szukajcie pomocy Bożej, modląc się: „Jezu mój, przybądź mi ku pomocy, Najświętsza Maryjo Panno, ratuj mnie”. Imiona Jezusa i Maryi zawierają w sobie osobliwą moc do pokonania pokus diabelskich.

 

3. Trzecim środkiem jest przystępować często do Sakra­mentu pokuty i do stołu Pańskiego. A na spowiedzi zaś jest rzeczą słuszną wykryć spowiednikowi pokusy nieczyste. Na­ucza św. Filip Nereusz: „Pokusa wyjawiona jest już pokonaną do połowy”. A gdyby zaś kto miał nieszczęście upaść w jaki­kolwiek grzech przeciw 6 przykazaniu, niech natychmiast idzie do spowiedzi. W ten sposób św. Filip Nereusz uratował pew­nego młodzieńca od nałogu tego, nakazawszy mu, aby zaraz szedł do spowiedzi, skoro w grzech upadnie. A zaś Komunia święta daje siłę szczególną ku zwyciężaniu tego rodzaju pokus. Najświętszy Sakrament nazywany jest w Piśmie św. (Zach. 9.17.) „zbożem wybranych a winem rodzącym panny”. Ma się rozumieć winem przeistoczonym przez konsekrację kapłańską w Krew Pana Jezusa. Wino ziemskie jest przeciwne czystości, lecz wino niebieskie ją zachowuje.

 

4. Czwartym środkiem jest nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny, która się zowie „Panną nad pannami”. O ileż to młodzieńców za pomocą tego nabożeństwa stało się czystymi i niepokalanymi na wzór aniołów! (…)
Niech więc każdy odmawia codziennie rano po 3 Zdrowaś Maryjo na cześć Najświętszej Panny, dodając po każdym „Zdrowaś” słowa: „Przez Twoje przeczyste i Niepokalane Poczęcie, Maryjo, spraw, aby czystym i świętem stało się ciało i dusza moja”.

 

5. Piątym i najbardziej potrzebnym środkiem w tej spra­wie jest unikanie sposobności czyli okazji. Mówiąc ogólnie, po­między wszystkimi środkami zaradczymi, najpierwszym jest unikanie złych sposobności. Zbawiennym środkiem do zwalcze­nia grzechów nieczystych jest uczęszczanie do św. Sakramen­tów ; również uciekanie się do Pana Boga o pomoc w poku­sach; jako też nabożeństwo do Najśw. Marji Panny; lecz naj­pierwszym między środkami jest unikanie okazji. Pismo św. (Izaj. 1. 31.) wyraźnie nań wskazuje: „Moc wasza jako perz z zgrzebi (z kłaków ), a dzieło wasze, jako iskra: i zapalą się oboje pospołu, a nie będzie ktoby zagasił”. To jest, siła nasza jako siła zgrzebia położonego na ogniu, która zaraz się zapala i niszczeje. Gdyby kto kłaki rzucił na ogień a nie zapaliły się, czyż nie byłoby to cudem? Takimże cudem jest narazić się na złą sposobność, a nie grzeszyć.

Sw. Bernardyn ze Sieny mawiał: „Większym cudem jest w okazji nie zgrzeszyć, aniżeli umarłego wskrzesić” . Sw. Filip Nereusz mawiał, że w tej wojnie z ciałem zwyciężają ci, którzy pierzchają, to jest ci, którzy unikają okazji. Ty zaś mawiasz: Spodziewam się, że Pan Bóg mnie wspomoże. Lecz Pan Bóg (Ekl. 3. 27.) mówi: „Kto miłuje nie­bezpieczeństwo, w nim zginie”  Pan Bóg tego nie wspiera, który dobrowolnie, bez potrzeby naraża się na złą okazję. Tu­taj należy pamiętać, że kto naraża się na najbliższą sposobność zgrzeszenia, już znajduje się w grzechu, choćby nawet nie miał zamiaru, aby popełnić grzech główny. W skutek okazji bliskiej upadli nawet święci.

Nawet ko­nający przed samym skonem zgubili się wskutek okazji bliskiej.
Opowiada O. Segneri (Cristiano istruito par. 1.), że pewna kobieta, która miała stosunki z jednym młodzieńcem, przed sa­mą śmiercią kazała do siebie zaprosić spowiednika, i spowia­dała się ze łzami z całego życia. Potem kazała zawołać do siebie przyjaciela swojego w dobrym zamiarze, iżby ten za jej przykładem pojednał się z Panem Bogiem. Lecz cóż się dzieje? Słuchajcie, jaka jest moc złej okazji! Gdy przybył do niej mło­dzieniec, ona zaczęła na niego poglądać, a potem podniecona namiętnością, rzekła doń: „mój kochany, zawszem cię kochała i teraz także cię kocham, a nawet więcej, aniżeli kiedykolwiek. Widzę, że z przyczyny twojej pójdę do piekła, lecz z miłości ku tobie nie dbam na własne potępienie”. I tak mówiąc, skonała.

 

A zatem musimy unikać okazji, jeśli chcemy się zbawić; i tak: należy pamiętać, aby nie poglądać na te osoby, których widok mógłby obudzić w nas złe myśli. Pisze św. Bernard: „Oczyma wchodzi do duszy strzała miłości nieczystej”. Oczyma wchodzą te strzały do duszy, które ją potem zabijają. A Duch św. mówi (Ekl. 25. 28.): „Nie patrz na piękność niewieścią”. Jakoż to? Czyż jest grzechem spoglądać na kobiety? Tak, przyja­cielu, gdy niewiasty są młode, poglądać na nie jest przynajmniej grzechem powszednim; a gdy spojrzenia się powtarzają, wtedy jest nawet niebezpieczeństwo popełnienia grzechu śmiertelnego. Uczy św. Franciszek Salezy, że szkodliwym jest poglądanie, ale jeszcze więcej szkodliwym jest poglądanie wielokrotne.

Również powinniśmy unikać spoglądania na obrazy nie­przyzwoite. A jeszcze więcej należy unikać czytania złych ksią­żek i brania udziału w widowiskach niemoralnych. Pisze św. Cyprjan: „Niejedna niewiasta idzie na widowisko skromna, a powraca z widowiska bezwstydna”. Wielu idzie do teatru na przedstawienia niemoralne w stanie łaski Bożej, a powraca w stanie grzechu śmiertelnego.

 

Wreszcie niejeden ciekawy, czy wolno utrzymywać z płcią drugą miłostki i przyjaźni. Doświadczenie uczy, że rzadki czło­wiek znajdzie się między osobami takimi, któryby nie popeł­niał grzechów śmiertelnych. Jeśli osoby te nie popełniają ich na początku zawartej przyjaźni, to łatwo w nie wpadają z po­stępem czasu, ponieważ zrazu rozmawiają ze sobą z przyro­dzonej przychylności, potem skłonność staje się namiętnością, a gdy raz namiętność zapuści korzenie, zaślepia umysł, spro­wadza tysiączne upadki myślą, potem słowy a w końcu i uczyn­kami. Kardynał Picodella Mirandola, biskup z Albano, takich ludzi nie kazał rozgrzeszać, jeśli po otrzymanym napomnieniu nie chcą zaniedbać schadzek i rozmów na osobności przez dłuższy czas a osobliwie w nocy. O ileż młodzieży pozyskuje zły duch na tej drodze!

 


KATECHIZM ŚW. ALFONSA LIGUOREGO DOKTORA KOŚCIOŁA. NAKŁADEM TOWARZYSTWA ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA 1931

WESPRZYJ NAS

Jeśli podobają się Państwu treści które publikujemy i uważacie, że powinny docierać do większej ilości odbiorców, prosimy o wsparcie rozwoju naszej strony.
Wybraną kwotą:

10,00 PLN
50,00 PLN
100,00 PLN

Lub inną dowolną:

PLN

Dziękujemy

WSPIERAM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: