Tag: grzech

Dusze opóźnione

Mówi się nieraz o tzw. „drugim nawróceniu”, przez które przechodzi się z
większą lub mniejszą szlachetnością, z drogi oczyszczającej początkujących, na drogę oświecającą postępujących.

Należy jednak zaznaczyć, iż niektóre dusze, wskutek niedbalstwa lub duchowego lenistwa, nie przechodzą od wieku początkujących do postępujących: są to dusze opóźnione, podobne do owych dzieci niezupełnie normalnych, które nie przeszły szczęśliwie kryzysu młodzieńczego, i przestawszy być dziećmi, nie dochodzą nigdy do pełnego rozwoju wieku dojrzałego. Zatem te dusze opóźnione nie należą ani do początkujących, ani do postępujących. A jest ich niestety, bardzo wiele.

Pomiędzy tymi duszami opóźnionymi niektóre dawniej wiernie służyły Panu; teraz zaś znajdują się w stanie bliskim obojętności. Jeżeli znały one dawniej prawdziwą gorliwość duchową, to można powiedzieć bez obawy zuchwałego sądu, że wielce nadużyły łask Bożych; inaczej Pan byłby na pewno dokonał w nich tego, co zaczął, gdyż nie odmawia On nigdy pomocy tym, co czynią wszystko, co w ich możności, aby tę pomoc Bożą otrzymać.

Jakim sposobem dusze te doszły do tego stanu oziębłości?

Czytaj dalej „Dusze opóźnione”

Mówi się nieraz o tzw. „drugim nawróceniu”, przez które przechodzi się z
większą lub mniejszą szlachetnością, z drogi oczyszczającej początkujących, na drogę oświecającą postępujących.

Należy jednak zaznaczyć, iż niektóre dusze, wskutek niedbalstwa lub duchowego lenistwa, nie przechodzą od wieku początkujących do postępujących: są to dusze opóźnione, podobne do owych dzieci niezupełnie normalnych, które nie przeszły szczęśliwie kryzysu młodzieńczego, i przestawszy być dziećmi, nie dochodzą nigdy do pełnego rozwoju wieku dojrzałego. Zatem te dusze opóźnione nie należą ani do początkujących, ani do postępujących. A jest ich niestety, bardzo wiele.

Pomiędzy tymi duszami opóźnionymi niektóre dawniej wiernie służyły Panu; teraz zaś znajdują się w stanie bliskim obojętności. Jeżeli znały one dawniej prawdziwą gorliwość duchową, to można powiedzieć bez obawy zuchwałego sądu, że wielce nadużyły łask Bożych; inaczej Pan byłby na pewno dokonał w nich tego, co zaczął, gdyż nie odmawia On nigdy pomocy tym, co czynią wszystko, co w ich możności, aby tę pomoc Bożą otrzymać.

Jakim sposobem dusze te doszły do tego stanu oziębłości?

Czytaj dalej „Dusze opóźnione”

Wierności Bogu – O wielkim znaczeniu małych rzeczy

Pyłki unoszące się w powietrzu, niewidzialne są dla nas w cieniu; ale widzimy je wyraźnie i w ogromnej ilości w promieniach słońca.

Podobnie się dzieje i z duszą naszą: im więcej w niej światła łaski Bożej, tym jaśniej ona widzi swoje najdrobniejsze błędy i tym gorliwiej poprawia się z nich, stając się coraz doskonalszą w wierności Bogu w małych rzeczach. O Panie, mówi Psalmista, odsłoń oczy moje: a przypatrzą się dziwom zakonu Twego; i jeszcze: Rozmyślałem drogi moje, a obracałem drogi moje ku świadectwom Twoim (1).

Czytaj dalej „Wierności Bogu – O wielkim znaczeniu małych rzeczy”

Pyłki unoszące się w powietrzu, niewidzialne są dla nas w cieniu; ale widzimy je wyraźnie i w ogromnej ilości w promieniach słońca.

Podobnie się dzieje i z duszą naszą: im więcej w niej światła łaski Bożej, tym jaśniej ona widzi swoje najdrobniejsze błędy i tym gorliwiej poprawia się z nich, stając się coraz doskonalszą w wierności Bogu w małych rzeczach. O Panie, mówi Psalmista, odsłoń oczy moje: a przypatrzą się dziwom zakonu Twego; i jeszcze: Rozmyślałem drogi moje, a obracałem drogi moje ku świadectwom Twoim (1).

Czytaj dalej „Wierności Bogu – O wielkim znaczeniu małych rzeczy”

Modernizm w Kościele – PIUS X i walka z herezją.

Encyklika Pascendi dominici gregis – z dnia 8. IX. 1907 r. – jest najobszerniejszą z tych, jakie wyszły spod pióra Piusa X. Encyklika ta ujawnia herezję szczególniej subtelną.

Pisarze włoscy, niemieccy, francuscy i innych narodowości, prawie wszyscy mistrzowie stylu, wybornie umieli ukrywać swe właściwe dzieło podnformułkami szacunku dla religii: pretendując do zmodernizowania Kościoła, rzekomo dla jego dobra, podkopywali jego autorytet, jego dogmaty, jego etykę.
Przygotowanie tej obszernej rozprawy o błędach herezji rozmyślnie pokawałkowanej, rozbitej i w ten sposób ukrytej, zajęło nie mniej niż dwa lata.
Papież nie zabierał na razie głosu wprost, lecz na jego rozkaz i w jego imieniu ukazał się (3. VII. 1907 r.) dekret Kongregacji Świętego Oficjum, który potępił 65 zdań błędnych, zacytowanych z książek, lub z artykułów modernistów.

Czytaj dalej „Modernizm w Kościele – PIUS X i walka z herezją.”

Bóg zsyła pokusy dla naszego dobra

Wszyscyśmy z natury pyszni, ambitni, przywiązani upornie do naszego zdania i swego widzimisię; wszyscy się mamy za coś większego niż w istocie jesteśmy. To nasze samolubstwo tak dalece przeszkadza naszemu duchownemu postępowi, że to zaraźliwe tchnienie miłości własnej, gdy choć z daleka doleci, odbiera wszelką nadzieję doskonałości.

Dlatego to Bóg w dobroci Swojej nieskończonej stawia nas umyślnie w takich warunkach, abyśmy tego strasznego niebezpieczeństwa uniknęli i przemocą prawie przywodzi nas do jasnego poznania własnej nędzy.

Czytaj dalej „Bóg zsyła pokusy dla naszego dobra”

O sumieniu

1. Człowiek ma różne kłopoty, a jeżeli ich nie ma, to je wymyśla. Pomiędzy wszystkimi kłopotami i troskami, pierwsze miejsce winna zajmować troska o sumienie i obowiązki sumienia.

Prawdziwym twoim szczęściem, człowiecze, nie są bynajmniej spełnione życzenia, lecz spełnione obowiązki. Wszystko jest próżne, jeżeli życiu naszemu brak poczucia obowiązku.

Sumienie jest to sąd praktycznego rozumu o moralnej wartości naszych postępków; jest to zastosowanie prawa moralnego do naszych czynów, słów i myśli; jest to leżąca w naturze moralna zasada, która nas popycha do tego, co czynić powinniśmy, a odstrasza od tego, czego czynić nie należy.

Czytaj dalej „O sumieniu”

Jak się traci wiarę?

Pierwsze źródło niewiary

Zaniedbywanie religijnych praktyk. Aby lampę zgasić, niekoniecznie potrzeba silnie w nią dmuchać, wystarczy przestać oliwy do niej dolewać. Zostaw ją sobie samej, nie troszcz się o nią, a ogień jej pocznie słabnąć i w końcu zgaśnie. Aby w nabytej wiedzy lub sztuce stracić wiarę, wystarczy nią się nie zajmować; nieznacznie straci się do niej zamiłowanie, potem chęć, a nieraz nawet i pamięć. Tak samo ma się z wiarą świętą. Kto w praktykach religijnych poczyna się zaniedbywać, ten wiarę poczyna tracić. Młody człowiek, który dzisiaj nie dba o post, jutro w niedzielę opuszcza Mszę św., pojutrze także pacierz wieczorny i ranny, a z roku na rok odkłada swą spowiedź, na kazaniu lub z książką budującą nie zobaczysz go nigdy: taki powoli pocznie tracić także i zamiłowanie do praktyk świętych, a straciwszy zamiłowanie, pocznie je sobie lekceważyć, aż wreszcie dojdzie do tego, że choć w sercu zachowa jakieś pojęcie o Panu Bogu, będzie ono mdłe, nieokreślone, jakby o kimś co go niewiele obchodzi. Stąd do całkowitej niewiary już tylko krok. Oto pierwsza droga, na której bardzo wielu wiarę traci.

Czytaj dalej „Jak się traci wiarę?”

O grzechu z powodu pewności własnych cnót

Stary wąż, kusiciel, znachodzi tak zręczne środki ułudy, iż samych cnót używa przeciw nam jako pokus, jako podniet do grzechu. Podnieca naszą dumę, wiedzie do szacunku i upodobania w sobie samych, i tak nas wynosi wysoko, iż prawie jest niepodobna, abyśmy próżnej nie dali się uwieść chwale i zarozumieniu.

Abyś uniknął synu, takiego omamienia i ułudy, nigdy nie opuszczaj utarczki, upokarzaj się zawsze, miej dokładne samego siebie poznanie, bądź w głębi duszy mocno przeświadczonym o swej nicości, że jesteś w istocie niczym, nie umiesz nic, nie możesz nic, że jesteś pełen nędzy i zdrożności, że wreszcie zasługujesz jedynie na wieczne potępienie. Tę ważną prawdę poznania własnej nicości, miej zawsze synu, przed oczyma, niech ona stanowi rodzaj warowni i obronnych szańców, poza które nie wychodź nigdy; a jeśli zbliżać się będą do twej wyobraźni myśli i uczucia zarozumiałe, nacieraj na nie, i odpieraj silnie, bo one właśnie są owym niebezpiecznym wrogiem, który się sprzysiągł na twą zgubę.

Czytaj dalej „O grzechu z powodu pewności własnych cnót”

O ułudzie doskonałości

O ułudzie tych, którzy mniemają że już wysoko postąpili w drodze doskonałości, chociaż od niej są dalekimi.

Chociaż nieprzyjaciel raz i drugi pokonanym zostanie, nie zaniedba on jeszcze po raz trzeci wystąpić do walki. Starać się on będzie, abyśmy zapomnieli błędów i skłonności jakieśmy już rzeczywiście stłumili, i umysłowi naszemu przedstawi różne urojone wysokiej doskonałości marzenia i stopnie do jakich wie, że my nigdy nie dojdziemy. To sprawi, że my co chwila nowe i ciężkie odbierać będziem rany, i ani pomyślimy o ich uleczeniu; same pragnienia i ułudne postanowienia, już się nam wydadzą rzeczywistością i skutkiem ukrytej pychy, przywiodą do mniemania, żeśmy do wysokiej już doszli świątobliwości życia. Nie będziemy mogli znieść najmniejszej przykrości, najmniejszej krzywdy, a przecież w wyobraźni naszej nie przestaniemy zabawiać się wzniosłymi o sobie myślami i tworzyć wielkie zamiary heroicznych poświęceń, cierpieć najstraszliwsze męczarnie, a nawet same ognie czyśćcowe dla miłości Boga.

Czytaj dalej „O ułudzie doskonałości”