„Rozróżnili wiarę od życia, dlatego wiara utraciła siłę” – Ks. K. Antoniewicz- O WIERZE

Wiara martwa, a wiara żywa. — Stosunek wiary do życia. – Źródło nieszczęść naszych w praktycznem zapoznaniu tego stosunku. — Konieczność wiary w każdej chwili życia. — Następstwa wiary szczerej i prawdziwej. — Jej związek z miłością i nadzieją. — Zasady wiary, a zasady własnego egoizmu i zasady świata.—Potrzeba wiary w szczęściu i w nieszczęściu. – Musimy cierpieć z Chrystusem , aby nie cierpieć z szatanem . — Zbliżmy się do Boga, serce i rozum żywą wiarą u stóp krzyża składając. 

 

Wszystkie tajemnice wiary naszej, jako w Bogu mające swój początek, do Boga nas zbliżają; wszystkie obrzędy Kościoła naszego,mając te tajemnice na widoku, chcą wtajemniczyć nas w życie duchowe,w życie wewnętrzne i przez to samo obudzając życie ducha, sparaliżować to życie ciała, które jeśli kiedy, to w naszych czasach, na tak potężny rozwinęło się rozmiar. Wiara nasza jest wiarą żywotną, a myśmy ją uczynili wiarą martwą; wiara nasza jest wiarą czynu, a myśmy ją uczynili wiarą słowa, i właśnie dlatego, żeśmy ją uczynili tylko wiarą słowa, jako słowo przebrzmiała w głębi serca naszego.

Całe nieszczęście nasze jest to, że, gdy Bóg tak ściśle wiarę z życiem połączył, myśmy rozbrat uczynili, rozróżnili wiarę od życia i dlatego wiara utraciła siłę, życie utraciło urok.

Bóg chciał, aby życie rozwinęło się z wiary, a my wiarę z życia rozwijamy; życie i wiara stanęły groźno naprzeciw siebie, w ciągłym sporze, w ciągłej walce i stąd ta anarchia, ten niepokój w sercach naszych, a z pojedynczych osób przenosi się na rodziny, z pojedynczych rodzin na kraj, z kraju na ludzkość.

Nie pojmując Boga, nie pojmujemy świata; nie pojmując wiary, nie pojmujemy życia

 

Cały porządek od Boga ustalony usunęliśmy, zmieniliśmy, przewróciliśmy i dlatego cechą naszych czasów jest rodzaj drażliwego niepokoju, nieładu i w sercu i w myśli i w słowie i w czynie; wszystkie działania władz naszych umysłowych zeszły na przeczenie; a każde przeczenie jest żywiołem śmierci, nie życia, żywiołem burzącym, a nie budującym. Nie łudźmy siebie, ale spokojnie i rozważnie rozbierzmy to pytanie: Skąd źródło nieszczęść naszych wypływa i gdzie na nie szukać pomocy?

 

Źródło nieszczęść naszych z nas samych, odrodzenie nasze z Boga.
Zguba twoja Izraelu z ciebie pochodzi! (1) – Pokąd siebie nie stracimy, Boga nie znajdziemy; pokąd sobie nie umrzemy, w Bogu nie ożyjemy; a do tego jedynie przez wiarę przyjść możemy, bo wiara daje miłość, a kto nie jest w miłości, w Bogu nie mieszka, w śmierci jest (2). Wszystko, co nie jest z wiary, grzechem jest (3); to są słowa tak pełne wagi, równie jak i te, które tenże apostoł narodów, Paweł święty, dodaje: Sprawiedliwy z wiary żyje (4). Nie mówi: sprawiedliwy wiarę ma, wiarą żyje, ale z wiary żyje, t. j. że życie sprawiedliwego z wiary, jak owoc z kwiatu, jak promień ze słońca wynurzyć się musi i wszystko, co nie jest z wiary, grzechem jest, t. j. że wszystko, co nie jest oparte na wierze, jest niczem, jest negacyą w oczach Boskich

i dlatego te wszystkie cnoty i ofiary, te wszystkie poświęcenia, bez Boga i nie dla Boga uczynione, są piękną, lśniącą mgłą, która może olśnić oczy, ale zawsze jest mgłą, która nicością się rozpływa.

 

My byśmy chcieli Boga ze światem pogodzić i stać się tą spójnią, ale to na próżno, bo Bóg klątwę rzucił na świat, której my zdjąć nie potrafimy. My powinniśmy świat kochać o tyle, o ile nam Bóg kochać pozwala; ale my przeciwnie tyle tylko kochamy Boga, ile Go nam świat kochać pozwala.

Jak w praktycznem życiu widzimy wielu ludzi trwoniących majątek z przyczyny nieporządnego zarządu, tak też tracimy wszystkie uczucia, ten drogi skarb serca, bo niemi rozrządzić nie umiemy. Zaczynamy kochać siebie i siebie czynimy bogiem; z tej miłości rozwija się miłość ludzi o tyle, o ile ta miłość przynosi nam jakąś wewnętrzną pociechę, czasem że nas bawi lub chwałę jedna u innych, a dopiero resztki uczucia naszego oddajemy Bogu. Zaiste, tym porządkiem miłując, nie tylko że serce w miłości się nie rozwija, ale się kurczy, lodowacieje. Gdybyśmy ten porządek zmienili, a tak jak kładziemy Boga na końcu, postawili siebie, a poczęli od Niego, wystarczyłoby serce na wszystko.

 

Dziwimy się miłości św. Wincentego a Paulo, św. Salezego i tylu innych, ale nie ta miłość ludzi nas dziwić powinna, ale miłość ku Bogu; bo, że umieli Boga kochać, umieli ludzi kochać.

My zawsze z Bogiem w układy chcemy wchodzić, zawsze chcemy, aby Bóg trochę dla nas zwolnił ustawy swoje, aby trochę od prawdy ujął, a wtenczas i my słuchać Go będziem. Ale to napróżno. Bóg wieczny jest i prawda wieczna jest; ona rządzi czasem, a nie czas nią. Bóg światu nie ustąpi, bo jest Panem świata.

 

Wierzmy tak, jak Bóg wierzyć przykazał; kochajmy tak, jak Bóg kochać nauczył; a dopiero wtenczas rozwinie się w nas nadzieja. Gdy ktoś wyrzekł do św. Augustyna: „Gdy zrozumię, uwierzę“ — św. Augustyn mu odpowiedział: „Wierz, a zrozumiesz!” — i prawdę tych słów dziś praktycznie rozwiniętą widzimy. Serce stało się zimne dla Boga jak lód, a rozum stał się dla nas ciemnym jak noc, że ani w rozumie światła, ani w sercu miłości nie mamy! Odrzuciwszy tajemnicę wiary, staliśmy się tajemnicą dla siebie samych; zwątpiwszy w życie wieczne, życie obecne stało nam się problemem. Nie wiemy, jak je użyć, bo nie wiemy, na co nam dane; życie w ręku naszem jest jak narzędzie w ręku dziecka, co nie wie, na co je użyć.

 

Formy zewnętrzne wiary i miłości zachowujemy, ale w formach życia nie ma, a co życia nie ma, życia dać nie może. I dlatego nie masz w nas nadziei i tylko albo płochość niepojęta dla dusz płaskich i brudnych, które żyją życiem zwierzęcem, albo rozpacz dla dusz gorących, które żyją życiem szatańskiem.

Miłość nasza jest zupełnie przyrodzonem usposobieniem. Kochamy ludzi nie z powinności, ale z uczucia. I dlatego w jednem i temże samem sercu miłość i nienawiść ma miejsce; a gdzie Bóg jest, tam żadne nienawistne uczucie miejsca mieć nie może. Jedną ręką koimy boleść bliźniego, a drugą ranimy serce jego; wywołujemy i błogosławieństwa i przekleństwa na siebie. Pan Jezus kazał nam kochać nieprzyjaciół, a my nie wypełniając rozkazu tego, zapominamy kochać i przyjaciół.

Bo nie dlatego kazał nam Pan Jezus kochać, żeby z tą miłością nam dobrze było, ale tym, których kochamy. Nie umiejąc kochać Boga, ani tych kochać nie umiemy, co są najdrożsi sercu naszemu!

Żadna matka, która Boga nie kocha, i dziecko swoje kochać nie potrafi, bo je kocha dla siebie, nie dla Boga! Miłości własnej to dziecko poświęca, zabija; w młodym wieku rozwija próżność w niej; w starszym wieku sprzedaje ją, rzuca ją w ręce rozpusty, bo ta rozpusta spersonifikowana głośno brzmiącem imieniem, bo to niedowiarstw o spersonifikowane znacznym majątkiem.

 

O! wejdźmy sami w siebie i poznajmy przy świetle wiary to, czego przy świetle rozum u nigdy pojąć nie zdołamy. Poznajmy, że życie nasze nie jest igraszką i zabawką, abyśmy je przetrwonili, prześmiali, przebawili; ale jest pracą, ciężką i wielką pracą; jest obowiązkiem względem Boga i ludzi i nas samych.

Pamiętajmy, że życie nasze całe jest tylko jednem, ciągłem przygotowaniem do śmierci, jest przedmową do wielkiego dzieła; a świat do śmierci pewnie nas nie przygotuje.

Świat nas nauczy, jak się wesoło bawić; ale nie nauczy nas, jak dobrze umierać. Świat ciągle nad tem pracuje, jakby dzieło Boskie w nas zburzyć; my się do świata nigdy nie zrażamy, choćby nas splamił lub zranił, a wyrocznie jego są dla nas tak święte, że i Bóg i sumienie i przekonanie ustąpić im musi! 

 

Kiedy jest kolizja między Bogiem i światem, cóż powiemy?
Jakie sobie uczynim zapytanie: co Bóg na to powie? czy co świat na to powie? Niestety, podobno drugie częściej się sprawdza. Mniej się boimy całego gniewu Bożego, jak jednego dowcipnego ucinku świata! A któż jest ten świat, którego tak się boimy? To najczęściej ludzie, którymi w głębi duszy pogardzamy, i dla nich zdradzamy Boga, sumienie, przekonanie nasze! Czem jest to życie nasze? Jest ciągłą boleścią i poświęceniem, a jeśli wszystkich w ogóle, to tem bardziej kobiety…

Ale jak się cierpieć nauczymy, jeśli kochać nie umiemy; jak kochać się nauczymy, jeśli wiary w nas nie masz! Przez tyle cierpień przechodząc, już byśmy się byli mogli nauczyć cierpieć, a jednak jakże mało kto umie? W szczęściu żyjemy bez Boga i dlatego w cierpieniu Go nie znajdujemy.

Cierpienie nasze jest cierpienie pogańskie, bo nie masz w niem nadziei.

Pastwimy się sami nad sercem naszem, rozdrapujemy ranę serca i wołamy: O boli! — ale nie wołamy w cichości i pokorze przed Bogiem, lecz w dumie i rozpaczy przed ludźmi, bo nawet w cierpieniu miłość własna i próżność nas nie omija.

I sądzimy, że to jest znak uczucia wielkiego, to, co jest tylko skutkiem braku miłości. Bo kto ma miłość i wiarę, tego boleść jest wielka, potężna, ale cicha i łagodna, nic w niej nie masz udanego, nic nie masz cierpkiego; nie ścieśnia, ale rozwija; nie ziębi, ale rozgrzewa serce!

 

Gdzie jest wiara, tam nigdy nie masz dumy; gdzie jest miłość, tam nigdy nie masz nienawiści; gdzie jest nadzieja, tam nie masz rozpaczy; gdzie jest Bóg, tam jest prawda; a gdzie prawda, tam zbawienie.

 

Mamy dwa przykłady cierpienia. Jeśli nie chcemy cierpieć, jako Chrystus cierpiał na krzyżu, będziem cierpieć jak szatan cierpi w piekle.

Jeśli nie chcemy cierpieć w miłości, będziem cierpieć w rozpaczy.
Jeśli nie chcemy cierpieć dla zbawienia, będziem cierpieć dla potępienia.
Ale żeby tak cierpieć, jak Chrystus, trzeba tak kochać, jak On; żeby tak kochać, jak On kochał, trzeba wierzyć w Chrystusa!

Chrystus między dwoma łotrami spełnił ofiarę miłości. Jeden, na krzyżu bluźnił Go w dumie swojej — to rozum nasz; drugi w pokorze kochał — to wiara nasza! Przekleństwo i błogosławieństwo wyszło z krzyża, przekleństwo i błogosławieństwo i dziś z krzyża na nas życiem ukrzyżowanych pada!

Zbliżmy się do Boga, bo sami nie poznajemy, jak nas świat daleko od Niego odwiódł; wprowadźmy wiarę żywą, czynną w serca nasze, a serce nam się rozpłynie na wszystkie uczynki życia naszego.

Serce i rozum nasz złóżmy u stóp krzyża, aby pierwsze wzmocnione, a drugi oświecony został. Mężnie i odważnie naprzód w życie za Chrystusem, dla Chrystusa, dla prawdy i za prawdą! Za każdym krokiem bliżej grobu, za każdym krokiem bliżej albo dalej od Boga jesteśmy! Im bliżej Boga, tem dalej od świata; a im dalej od świata, tem bliżej Boga. Amen.

 


KAZANIA ks. Karola Antoniewicza. T. IV Kazania przygodne.  NAKŁADEM WYDAWNICTWA TOW . JEZUSOWEGO. KRAKÓW. 1906. Str. 1 – 5.

 

1) Ozee XIII. 9.

2) List I. Jana IV. 16.

3) Rzym. XIV. 23. 4) Rzym. I. 17

Codziennie wieczorem wspieramy osoby wyrażające swoje poddanie się woli Boga naszą modlitwą:

Niech się stanie wola Twoja! (Módlmy się)

„Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Jednak nie Moja wola, lecz Twoja niech się stanie.”

Wskazane jest też dodać za Matką Boga: „Oto Ja służebnica(sługa) Pańska(i), niech Mi się stanie według Twego słowa!”

Codziennie wieczorem wspieramy osoby tak wyrażające swoje poddanie się woli Boga modlitwą :

CZYTAJ CAŁOŚĆ