ZDAJ SIĘ NA WOLĘ BOŻĄ! (6) – Działanie Boże wobec nas tylko okiem wiary spostrzeżonym być może

Działanie Boże względem nas i w nas jest nieustanne, lecz tylko okiem wiary spostrzeżonem być może.

Wszystkie stworzenia życie swe czerpią z Boga, są w ręku Bożem; my, patrząc na świat okiem zmysłowem, widzimy tylko działanie stwo­rzeń, wiara zaś odsłania nam we wszystkiem działanie Boże. Ona nam ukazuje żyjącego i kryjącego się we wszystkiem Jezusa Chrystusa, dzia­łającego w ciągu wieków; ona nam mówi, że każda chwila i każdy proszek zamyka w sobie cząstkę jakąś tego życia ukrytego, tego działania mistycznego.

Działalność stworzeń jest tylko zasłoną, pokrywającą głęboką tajemnicę działania Bożego. Pan Jezus, ukazując się uczniom swoim po zmar­twychwstaniu swojem, różne przybierał postacie, pod któremi Go zrazu nie poznawali i znikał zaraz, skoro im się dał poznać.

Tenże sam Jezus, wiecznie żyjący i wiecznie działający, kryje się i w różnych postaciach nas nawiedza, a tylko Go wiara żywa i gorąca miłość poznaje.

 

W każdej chwili Bóg nas dotyka w po­staci jakiegoś obowiązku, który się do spełnienia nastręcza. Wszystko, co się w nas, do okół nas i przez nas dzieje, zawiera w sobie to dzia­łanie Boże. Bóg jest we wszystkiem niezawod­nie i rzeczywiście obecny w sposób niewidoczny, dlatego obecności i działania Jego zwykle nie spostrzegamy, aż wtedy, gdy już ustaje

Gdy­byśmy umieli przenikać zasłonę, gdybyśmy byli uważni i czujni, Bóg objawiałby nam się bez­ustannie; we wszystkiem widzielibyśmy cudowne działanie Opatrzności i miłości Jego — w każ­dej chwili mówilibyśmy: Pan jest — i we wszyst­kiem poznawalibyśmy dar miłości Jego.

Uważalibyśmy stworzenia za słabe narzędzie w ręku wszechmocnego mistrza, i uznawaliby­śmy, iż nam na niczem nie zbywa; iż jesteśmy ciągłym przedmiotem troskliwości Bożej, który w każdej chwili daje nam to, co nam jest najpotrzebniejsze.

Gdybyśmy mieli wiarę żywą, kochalibyśmy wszystkie stworzenia, dziękując im, że są w ręku Bożem tak sposobnemi narzędziami, służącemi do udoskonalenia naszego.

Gdybyśmy mieli w sobie życie wiary, byli­byśmy w ciągłem i jak najściślejszem zjednoczeniu z Bogiem; obcowanie nasze z Nim by­łoby nieustające — jak powietrze służy nam do przelewania myśli naszych w słowa, do nada­nia im sposobu udzielenia ich drugim , tak wszystko, co się w nas i z nami dzieje, wszystko, co nam Bóg czynić lub cierpieć pozwala, było­by uwydatnieniem boskiej Jego myśli, wszystkoby nam się zarówno świętem i doskonałem zdawało.

W takim stanie są dusze w chwale niebie­skiej, w takim przez wiarę powinny być już na tej ziemi. Wiara jest najwymowniejszym tłumaczem działania Bożego; bez jej światła wszyst­ko, co się z nami dzieje, cały nasz stosunek ze światem i z ludźmi niezrozumiałym i ciemnym jest dla nas, jak pismo, niewyraźnym charakte­rem kreślone. Życie wydaje się drogą jakąś pełną boleści i cierni. Lecz wiara ukazuje nam, jak Mojżeszowi, ogień miłości Bożej, w tym krzaku cierniowym, ona nam daje klucz tajemnicy, ona nas uczy poznawać we wszystkiem mądrość działania Bożego.

 

Wiara jest jedynem światłem prawdziwem życia tego, ona sięga do prawdy, choć jej nie widzi, dotyka jej choć jej nie czuje, dla niej świat ten jest niczem wraz z całą swoją ułudą, bo ona wszystkie rzeczy widzi w prawdzie — a świat w kłamstwie jest położony.

Wiara jest kluczem skarbów niebieskich, kluczem do zrozumienia otchłani potępionych i kluczem do poznania mądrości Bożej. Ona nam ukazuje nicość stworzenia, ona we wszystkiem uczy szukać i znajdować Boga, ona wszystko uświęca, ubóstwia, we wszystkiem odsłania prawdę przedwieczną.

Wszystko, czego zmysły nasze dotykają, próżnością jest i kłamstwem. — Początek i cel i prawda wszelkiego bytu i wszelkiej rzeczy jest w Bogu.

O ! jakaż jest nieskończona różnica między myślami Bożemi, a naszemi złudzeniami!

 

I jakże się to dzieje, że my, oświeceni i na­uczeni przez wiarę, że wszystko, co się w świecie dzieje i co ze światem przemija, jest tylko cieniem, figurą, tajemnicą, zawsze po ludzku i według zmysłów o rzeczach sądzimy i że tym sądem się kierujemy?

Dajemy się niebacznie uwikłać w sidła świata, zamiast wzrok nasz w górę podnosząc, odnosić wszystko do pierwszego źródła, to jest do Boga, początku wszyst­kiego, w którym rzecz każda ma swoje wyższe, nadprzyrodzone, Boskie znaczenie, w którego ręku wszystko staje się środkiem uświątobliwienia, każda rzecz przemienia się w kamyczek na budowanie Jeruzalem niebieskiego.

My, żyjąc życiem zmysłowem i odpychając światło wiary, które by nas tak jasno oświecało i tak pewnie prowadziło w tym labiryncie zdarzeń i stworzeń, błądzimy i giniemy w ciemnościach. Lecz dusza oświecona i rządzona światłem wiary, we wszystkiem szuka, pragnie i znaj­duje Boga, pomijając wszystkie figury i cienie.

Wiara tem jaśniej widzi Boskie działanie, im ono pod lichszymi ukrywa się pozorami.

 

Dusza, oświecona wiarą, zupełnie inaczej sądzi o rzeczach, niż ci, co je tylko zmysłami mierzą i prawdziwej ich wartości nie znają.
Kto wie, że go pod lichą szatą przebrany król nawiedza, inaczej go przyjmuje, niż ten, co się obecności króla nie domyśla i z pozoru o go­ściu swym sądzi. Tak dusza, która we wszyst­kiem, w najmniejszych nawet rzeczach widzi Wolę Bożą, przyjmuje wszystko — najsmutniej­sze i najboleśniejsze wypadki z wdzięcznością, z radością, z uszanowaniem. Czego się inni lę­kają i unikają z przestrachem, ona to całem sercem przyjmuje.

Pozory Woli Bożej są czasem bardzo nędzne; zmysły oburzają się na ich widok, lecz serce poznaje, pod tą lichą szatą, króla swo­jego, i im w mniejszej, w nędzniejszej widzi go postaci, tem żywszą pała ku niemu miłością.

 

Trudno opisać, czego doznaje serce, gdy w takiej lichej i nędznej postaci króla swego przyjmuje, Przypomnijmy sobie, czem był dla Najswiętszej  Maryi Panny, dla św. Józefa, dla magów i dla pastuszków Pan Jezus maleńki, ubożuchny, wyniszczony, w stajence betlejemskiej na garstce siana złożony, drżący od zimna! Czy im nie był droższy, niż gdyby się był otoczył całym blaskiem bogactwa i chwały i ukazał im cały swój majestat królewski? Czyż nie widzicie, że w tem ubóstwie, w tem poni­żeniu i wyniszczeniu jest coś, co wielkiego Boga droższym niejako dla nas czyni; zmysły pokarmu w tem żadnego dla siebie nie znajdują, ale wiara tem obfitsze ma tu pole.

Uwielbiać Wolę Boską na Taborze, korzyć się przed nią, gdy się w ca­łym blasku i majestacie przedstawia w zdarzeniach cudownych i nadzwyczajnych, nie jest to taki żywioł dla wiary, jak wielbić Pana i wolę jego w ukryciu, na krzyżu, we wzgardzie i poni­żeniu, bo tam dopiero wiara króluje, gdzie zmysły i rozum nasz żadnego oparcia nie mają.
Wtedy wiara w tej walce ze zmysłami staje się prawdziwie zwycięzką.

Kochać i uwielbiać dobroć Boga zarówno w małych codziennych, jak i w wielkich nadzwyczajnych objawach tej dobroci, jest to mieć wiarę nadprzyrodzoną, wielką i niezwyczajną.

 

Znać cenę każdej chwili obecnej, to znaczy: wszystko, co wola Boża do czynienia lub do cierpienia nastręcza, z wdzięcznością uważać za objaw miłości Jego i środek uświęcenia swego, jest to prawdziwie chwalić Pana Boga w duchu i w prawdzie.

Dusze tak usposobione tem większą ku Bogu pałają miłością, im w nędzniejszej, lichszej po­staci im się przedstawia; to wyniszczenie, uta­jenie, upokorzenie Boga dla żywej ich wiary nie jest żadną zasłoną; im bardziej umysł się burzy, tern silniej i miłośniej dusza tuli do serca swego bukiet myrry, niczem się nie zniechęcając i niczemu się nie dziwiąc.

Wzorem tego jest sama Najświętsza Panna. Apostołowie uciekają przy męce Pana Jezusa — O na sama pod krzyżem zostaje, Ona w Synu swym najmilszym, ranami okrytym, zelżonym, zeplwanym i zeszpeconym, siłą wielkiej swej wiary Boga swego uznaje i uwielbia. Owszem, te rany i te zniewagi i to opuszczenie, w którem Go widzi, czynią Go macierzyńskiemu Jej sercu jeszcze droższym ; im więcej zniewag mio­tać nań będą, tem Go żywszą czcią i miłością otoczy serce Maryi! Żywa wiara wszędzie szuka, goni, upatruje Boga i poznaje Go i znaj­duje poza wszystkiemi zasłonami, dosięga przez wszystko, co Go ukryć, zeszpecić, zniszczyć usi­łuje. Maryja przez cały ciąg życia swojego od żłóbka aż do Kalwarji, wiernie się trzyma Boga swojego, którego świat cały nie poznaje, opuszcza, prześladuje!

 

Jej śladem idą dusze wybrane — wiarą ustawicznie zwyciężać muszą tysiące śmierci, wiarą pokonywać cienie i zasłony, które im Boga zasłaniają; one wiarą dochodzą do po­znania W oli Bożej, którą kochają, za którą idą posłuszne aż do śmierci krzyżowej. One wiedzą, że trzeba przejść odważnie i mężnie przez wszystkie ciemności, aby się dostać do słońca sprawiedliwości, które od wschodu aż do zachodu swego, jakkolwiek nieraz ciemnemi chmurami zakryte, zawsze jednak rozjaśnia, ogrzewa, zapala serca wierne, które się ku Nie­mu, mimo ciemności, zawsze i z ufnością zwracają i wpatrują się weń z wiarą i miłością.

 

Biegnijcie więc dusze wierne z radością za waszym wodzem i oblubieńcem i nie ustawaj­cie w biegu, gdyż Pan i Mistrz wasz olbrzy­mim idzie krokiem; On w mgnieniu oka prze­strzenie wieków przebiega od krańca do krańca; On chodzi z równą łatwością po listkach trawki, po ziarnkach piasku, jak po ogromnych cedrach i niebotycznych górach.
Gdziekolwiek się obrócisz, Jego stopa tam przechodziła — wszędzie więc za Nim iść możesz!

O jakże słodkiego doznaje pokoju, kto umie przez wiarę widzieć Boga w każdem stworze­niu, niby pod przeźroczystą zasłoną. Dla takiej duszy ciemności światłem się stają a gorycze słodkością. Wiara jej zamienia brzydotę w piękno—a złość w dobroć! Wiara jest matką słodyczy, ufności, radości świętej, matką miłości nadprzy­rodzonej, mistrzynią miłości nieprzyjaciół.

My, żyjąc życiem zmysłowem i odpychając światło wiary, które by nas tak jasno oświecało i tak pewnie prowadziło w tym labiryncie zdarzeń i stworzeń, błądzimy i giniemy w ciemnościach. Lecz dusza oświecona i rządzona światłem wiary, we wszystkiem szuka, pragnie i znaj­duje Boga, pomijając wszystkie figury i cienie.

Wola Boska jest pełna łaskawości, słodyczy i miłości dla dusz, które się jej całkowicie pod­dają. Nigdy zanadto Jej nie zaufamy, gdyż ta Wola najmiłosierniejsza dąży zawsze do naj­większego naszego dobra i zawsze ma na pierwszym względzie doskonałość naszą.

Wiara to jasno widzi i poznaje, dlatego nie dopuszcza zwątpienia i przez zupełne poddanie się Woli Bożej wszystko sobie obraca na ko­rzyść. Nie ma przeszkody, którejby siła wiary zwyciężyć nie mogła; ona przechodzi przez wszystkie cienie, przebija ciemności i przez nie dostaje się do światła prawdy i miłości, z którem się łączy na wieki!

 

cdn.

Pozostałe części ZDAJ SIĘ NA WOLĘ BOŻĄ

Jezuita apeluje o zmiany w NOM i zakazanie młodym uczestniczenia w Mszy Wszechczasów


W. O. J. P. CAUSSADE, T. J. – ZDAJ SIĘ NA WOLĘ BOŻĄ! Przekład z szóstego wydania oryginału francuskiego, przejrzanego i skróconego przez W. O. H. RAMIERE T. J. KRAKÓW 1935. NAKŁAD I WŁASNOŚĆ KSIĘGARNI KATOLICKIEJ

 

Codziennie wieczorem wspieramy osoby wyrażające swoje poddanie się woli Boga naszą modlitwą:

Niech się stanie wola Twoja! (Módlmy się)

„Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Jednak nie Moja wola, lecz Twoja niech się stanie.”

Wskazane jest też dodać za Matką Boga: „Oto Ja służebnica(sługa) Pańska(i), niech Mi się stanie według Twego słowa!”

Codziennie wieczorem wspieramy osoby tak wyrażające swoje poddanie się woli Boga modlitwą :

CZYTAJ CAŁOŚĆ