Nauka Katolicka

ZDAJ SIĘ NA WOLĘ BOŻĄ! (1) – O zasadach i istocie zupełnego zdania się na Opatrzność Boską

...to fiat święte w głębi serca naszego tak miłe jest Panu Bogu i tak dla duszy naszej pożyteczne, że Pan Bóg gotów jest dać nam nagrodę za wolę przyjęcia cierpień taką, jakąby był dał za cierpienia doznane rzeczywiście.

PRZEDMOWA

O zasadach i istotnej naturze cnoty zupełnego zdania się na Opatrzność Boską.  Obrona i wytłumaczenie nauki Ojca Caussade’a.

I.

(…) Ojciec Caussade przedstawia bardzo jasno, w swych listach, dwie zasady, które stanowią podstawę cnoty zdania się na Opatrzność Boską:

1. Pierwsza zasada: iż nic się stać nie może tak w porządku przyrodzonym, jako i w nadprzyrodzonym czego by Bóg przed wieki nie przewidział, nie chciał, lub nie dopuścił.

2. Druga zasada: iż Bóg wszystko chce lub dopuszcza w odniesieniu do celu ostatecznego, który sobie zamierzył przy stworzeniu świata, to jest w odniesieniu do chwały swojej i do uwielbienia Syna swego jedynego, Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa.

Do tych dwóch zasad, założonych przez autora jako podstawę tego dziełka, dodamy trzecią, która całkowicie rozjaśni ten przedmiot.

3. Dokąd człowiek żyje na tej ziemi, Pan Bóg chce być chwalony szczęściem tej uprzywilejowanej istoty, zamiary więc Boże, to jest: chwała Boska, uświęcenie i szczęście człowieka schodzą się ze sobą i nie można ich rozdzielać.

Trzymając się więc tych zasad, o których żaden chrześcijanin wątpić nie może, zrozumiemy, że ufność nasza w boską Opatrzność Ojca Niebieskiego powinna być dziecięca, mocna i ślepa.

Jeżeli nic się stać nie może bez woli Boskiej, a Bóg jedynie chce naszego dobra, czegóż więc mamy się lękać? — Chyba tego tylko, abyśmy się nie wyrywali z rąk najmiłosierniejszych Opatrzności Boskiej. O ile z Nim jesteśmy zjednoczeni, o ile w duchu boskich Jego zamiarów postępujemy, — choćby się wszystkie stworzenia przeciw ko nam obróciły, nic nam nie zdołają zaszkodzić. Kto się na Bogu opiera, staje się przez to samo jak Bóg mocnym i niezwyciężonym i żadne potęgi ziemskie ani piekielne przemóc go nie zdołają.

Lecz nieograniczona ufność w Opatrzność Boską nie uwalnia nas bynajmniej od współdziałania z Panem Bogiem nad spełnieniem boskich Jego w nas zamiarów ; tego tylko od nas wymaga, abyśmy uczyniwszy, z naszej strony, co możemy, z resztą zdali się całkowicie na Boga.

To doskonałe poddanie się woli Bożej stosuje się do wszystkiego: do przeszłości, do chwili obecnej i do przyszłości; do ciała i do duszy, do wszystkich nędz i boleści, które nas mogą dotknąć, do wszelkich — miłych lub trudnych— z ludźmi stosunków, do wszystkich wypadków w świecie fizycznym i moralnym, do życia i śmierci, do czasu i wieczności. Ponieważ jednak nie wszystkie z tych rzeczy w jednakowy sposób wchodzą w zamiary Opatrzności Boskiej, dlatego i nasza względem ich przyjmowania gotowość do ich natury w następny sposób stosować się powinna.

Pomiędzy wypadkami, w których przyjęciu praktykować mamy cnotę doskonałego poddania się Opatrzności, są jedne, które wyłącznie zależą od Pana Boga, w których wola ludzka żadnego nie ma udziału. Takimi są, na przykład, zmiany powietrza, pewne niepodobne do przewidzenia wypadki, wady i kalectwa, nieusposobienia ciała i duszy.
Względem tego rodzaju rozporządzeń Boskich czy to przeszłych, obecnych lub przyszłych, poddanie nasze powinno być całkowitem.
Nic nam w tym względzie nie pozostaje, jak ulec chętnie i miłośnie temu, co Bóg na nas zsyła, i przyjąć ślepo wszystko, czem Mu się podoba w przyszłości nas dotknąć. Opór w tem woli naszej i brak szczerego poddania się woli Bożej, nie tylko byłby niepożyteczny, ale nadto uczyniłby nas nieszczęśliwymi; przeciwnie zaś, akt poddania się, często odnawiany, stanowi zasługę cierpień, od których uchronić się nie możemy. Nadto, rzecz dziwna, poddanie się nasze doskonałe wszelkiej możliwej względem nas woli bożej, nie tylko uświęca rzeczywiste nasze cierpienia, ale jeszcze zjednywa nam zasługę z cierpień, których nigdy nie doznamy.
Skoro bowiem skłaniamy ku nim wolę naszą, gdy się wyobraźni naszej przedstawiają jako możliwe, to fiat święte w głębi serca naszego tak miłe jest Panu Bogu i tak dla duszy naszej pożyteczne, że Pan Bóg gotów jest dać nam nagrodę za wolę przyjęcia cierpień taką, jakąby był dał za cierpienia doznane rzeczywiście.
Tym sposobem praktyka doskonałego poddania się Opatrzności Boskiej, w tych rzeczach, jest jednym z dzielnych środków uświątobliwienia.

II.

1. Lecz są inne cierpienia, których źródłem i pobudką jest złość ludzka, jako to: prześladowania, obmowy, złe obchodzenie się drugich z nami, rozmaite zranienia i zawody serca, niesprawiedliwości i inne tym podobne przygody.
Cóż mamy czynić i jak się usposobić względem cierpień tego rodzaju? Nie możemy być obojętni na obrazę Boską, która zwykle towarzyszy cierpieniom tego rodzaju, owszem powinniśmy ją nienawidzieć o tyle, o ile uczynki te sprzeciwiają się prawu bożemu i narażają zbawienie dusz, które je czynią, a zgodzić się z wolą Bożą w’ takich razach możemy i powinniśmy w tem, w czem te rzeczy ranią i dotykają naszą miłość własną.

2. Co zaś nas dotyczy, powinniśmy widzieć dobro nasze w tem, co jest złe samo w sobie, i dlatego przywołując sobie na pamięć pierwszą zasadę doskonałego poddania się Opatrzności, nie widzieć pierwszej i głównej przyczyny swych cierpień w stworzeniu, ale wznieść myśl swą do Boga, który to cierpienie nasze przewidział i przeznaczył od wieków i który, zsyłając i dopuszczając je na nas, miał tylko na celu wieczne nasze szczęście. Ta myśl złagodzi gorycz, która się wkrada do naszego serca, gdy się widzimy ofiarą niesprawiedliwości i złości stworzeń.

3. Co zaś do skutków tej niesprawiedliwości, spełnionych i niepowrotnych, trzeba je przyjąć z poddaniem się i uległością największą, na jaką tylko zdołamy się zdobyć, — aby zebrać z nich drogie owoce zasług.
Często łatwo bardzo odgadnąć zamiary Boże w cierpieniach doczesnych, któremi nas nawiedza. Chce nas często oderwać od stworzeń, oswobodzić od związków i stosunków niepotrzebnych, zetrzeć pychę naszą, pobudzić naszą gorliwość, słowem uleczyć jakąś chorobę duszy, tem często niebezpieczniejszą, im mniej się sami do niej poczuwamy.

Boski lekarz używa czasem gorzkiego lekarstwa złości ludzkiej, by nas z tej choroby uleczyć. Często dla wyleczenia się z lżejszej choroby ciała nie wahamy się bolesnej poddać się operacji; przyjmujmyż z wdzięcznością zdrowie duszy z rąk Niebieskiego lekarza, jakkolwiek bolesnym wrócone nam środkiem. Gdyby jednak w naszej było mocy uwolnić się od skutków złośliwości ludzkiej, jeśli tego chwała Boża i dobrze zrozumiane dobro nasze wymaga, możemy w tym celu uczynić pewne kroki, — ale zawsze towarzyszyć tu powinien akt szczerego i całkowitego poddania się woli Bożej.

Skutek usiłowań naszych zawsze polecajmy Bogu i zawsze bądźmy gotowi przyjąć niepowodzenie, jeśli je Bóg w zamiarach swych uzna za pożyteczniejsze dla naszej duszy. My jesteśmy sami z siebie tak ślepi, że zawsze lękać się powinniśmy samych siebie, bo zawsze omylić się możemy, ale Bóg jest nieomylny, zawsze więc z całą ufnością na Niego się spuszczajmy, wierząc mocno, że to dla nas najlepsze i najzbawienniejsze co nam najmiłosierniejsza ręka Jego wybierze. Jemu więc z całą ufnością powierzmy rezultat wszelkich prac naszych.

III.

Lecz zastanówmy się, czy cnota poddania się woli Bożej powinna obejmować i stosować się równie bezwzględnie do naszych błędów, niedoskonałości i różnych wypadków , których taż niedoskonałość nasza jest źródłem ?

Trzeba w tym względzie rozróżnić dwie rzeczy, które miłość własna zwykle miesza i za jedno bierze: a mianowicie: w błędach naszych samych odróżnić powinniśmy winę naszą i upokorzenie, które stąd na nas spływa.

W skutkach błędów tak samo uważać trzeba i odróżniać: obrazę wyrządzoną Panu Bogu — i zawstydzenie naszej miłości własnej. Grzech więc sam w sobie jest złem nieskończonem, jest rzeczą woli Bożej najprzeciwniejszą, powinniśmy go więc całem sercem nienawidzić i jak najmocniej zań żałować, jako za zniewagę wyrządzoną chwale Bożej.

Lecz co się tyczy naszego upokorzenia i zawstydzenia miłości własnej, które-to upokorzenie zwykłym bywa skutkiem grzechu, — powinniśmy się nim cieszyć i stosować doń cnotę poddania się w całej rozciągłości. Takie usposobienie targa w nas najskuteczniej więzy miłości własnej i dzielnie pomaga do prędkiego postępu w cnocie.

Dla dusz, które długiem ćwiczeniem się i pracą doszły do tego usposobienia, upokorzenia z zewnątrz przybywające lekką się rzeczą wydają. Poznawszy dobrze próżność chwały ludzkiej, łatwo się znosi kolce wzgardy i poniżenia, ale z tem oderwaniem serca od chwały u ludzi poza nami, może się łączyć wielka miłość chwały własnej i egoistyczna żądza doskonałości. W takim razie miłość własna zmienia tylko swój przedmiot, a staje się tylko bardziej subtelną i niebezpieczną. Nie ma wtedy na jej zwalczenie dzielniejszego środka jak upokorzenie, wynikające z błędów i niedoskonałości naszych.

Powinniśmy przeto wszelkiemi siłami o to się starać, aby to upokorzenie z najzupełniejszem poddaniem się przyjmować, niemniej jednak pracując nad poprawą samychże błędów naszych. I to, co mówimy o minionych błędach naszych, to sam o się i do przyszłych stosuje.

Doskonałe poddanie się działaniu Opatrzności Boskiej powinno wyniszczyć w nas tę niecierpliwą żądzę dostania się, jakby jednym skokiem, na górę doskonałości, która to żądza wielką jest przeszkodą do uświątobliwienia się, gdyż sprowadza nas z wytkniętej drogi, po której stopniowo wznosić się mamy do szczytu świętości. Tą drogą wytkniętą, pewną i nieomylną, jest droga pokory; niecierpliwość zaś, o której wzmiankuję, jest jedną z ukrytych form pychy. Pracujmyż więc wszelkiemi siłami nad poprawą błędów naszych, ale znośmy to z poddaniem się, że się ich w jednym dniu pozbyć nie zdołamy. Błagajmy Boga jak najgoręcej i z najżywszą ufnością o tę łaskę stanowczą wyjścia z siebie, aby żyć w Nim, ale z poddaniem się najzupełniejszem czekajmy chwili, w której ta łaska ma nam być daną.

Tem słuszniej powinniśmy spuścić się na Pana Boga co do stopnia świętości, do którego dójść mamy w tem życiu i co do stopnia chwały w wieczności.

O ile w naszej jest mocy, powinniśmy najusilniej pracować nad tem, co świętość stanowi— nie opuszczać żadnego środka, żadnej sposobności uświątobliwienia się, aby się nie minąć ze stopniem świętości od Boga nam wytkniętym. Lecz o ile z jednej strony, rozwijać mamy całą energji działania, by się w nas spełniły zamiary Boskie, o tyle, z drugiej strony, powinniśmy nie chcieć, aby te zamiary były inne, jak są.

Jeżeli mamy miłość Bożą prawdziwą, dziękować będziemy Bogu za to, że udzielił innym duszom łask, których nam odmówił i niemniej wielbić i chwalić Go będziemy równie za ich bogactwo, jak za nasze ubóstwo.

IV.

Czy nasze poddanie się Opatrzności Boskiej dalej jeszcze sięgać powinno? Czyśmy powinni, przypuszczając rzecz, niestety, bardzo możliwą, to jest potępienie nasze, temu się, jako zrządzeniu Bożemu, poddać, i tym sposobem uczynić Bogu ofiarę zupełną i całkowitą ze wszelkiej własnej korzyści-i pociechy? Tak mniemał Fenelon, który czystość miłości i doskonałość poddania się aż do tego stopnia chciał posunąć, i który wiele na poparcie tej zasady przedstawiał na pozór dobrych dowodów. Czerpał on nawet w pismach i przykładach świętych wiele dowodów, iż Bóg wymaga często od dusz wybranych takiego najzupełniejszego wyrzeczenia się, takiej całkowitej ofiary, i aby ją od nich otrzymać, daje im pewne przekonanie o ich potępieniu.

Według zdania tego świątobliwego biskupa— miłość Boża dochodzi dopiero do czystości zupełnej w tych duszach, które taką próbę przejdą i które się na taką, choć w przypuszczeniu, zdobędą ofiarę, a tym sposobem oczyszczą się w uczuciu miłości Bożej od wszelkiej myśli o pożytku własnym, nawet o wiecznem swem uszczęśliwieniu. Lecz Kościół potępił tę naukę, która wymagała od człowieka doskonałości, przeciwnej jego naturze i odwracającej porządek zamiarów Bożych. Jakżeby bowiem doskonałość mogła zależeć na zniweczeniu prawa, najwłaściwszego naturze naszej moralnej, to jest dążności i pragnienia szczęścia?! jakżeby miłość Boża mogła wymagać, byśmy zapominali o jednym z najważniejszych Jego przymiotów i o tym przymiocie, który sprawia, że Bóg jest przedmiotem szczęścia naszego? Jakżeby jedna z cnót teologicznych mogła być w sprzeczności z drugą, Jakżeby miłość wyłączała nadzieję?

Bo i uczucie jest szczęściem wiecznem, jeśli nie królestwem czystej miłości, a jakżeby czysta miłość na ziemi mogła wyłączać, choćby tylko w przypuszczeniu, pragnienie czystej miłości na wieki!

Czysta miłość wymaga owszem, abyśmy w pragnieniach naszych zachowali porządek Bożych względem nas zamiarów. Bóg stworzył wszystkie rzeczy naprzód dla swojej chwały, a potem dla naszego szczęścia. Czyńmyż jak On — nie rozdzielajmy sprawy chwały Bożej od sprawy szczęścia naszegouważajmy tylko drugie, jako zależne od pierwszego — kochajmy Boga jako przedmiot szczęścia naszego, ale kochajmy Go przede wszystkiem dla Niego samego, dla Jego nieskończonej dobroci. Pragnijmy i spodziewajmy się wiecznego szczęścia, ale ponieważ to szczęście będzie wynikiem czystej miłości Boga dla Niego samego, zacznijmy się starać o nią już w doczesności, pragnijmy jej, a to pragnienie nasze ofiarujmy Bogu na chwałę, jak Mu w niebie posiadanie tej miłości ofiarujemy kiedyś, gdyż Pan i Bóg nasz chce być wszystkiem we wszystkiem.

Tym sposobem możemy razem w nadziei i w miłości się ćwiczyć — szukać razem chwały Bożej i szczęścia naszego, spełniać zamiary Stwórcy naszego i zadosyćczynić najniezbędniejszej potrzebie natury naszej.

Tak czynili święci! A Ojciec Caussade w jednym z listów swoich dowodzi, iż wyrazy jakoby rozpaczy, których używali w poczuciu ciężkich prób swoich, zawierały, w rzeczy samej, akty najżywszej ufności. Dalej dowodzi, jak jest nieuzasadniony ten rozdział (choćby tylko w przypuszczeniu) sprawy chwały Bożej od sprawy naszej własnej, naszego szczęścia. (…)

V.

(…) Przypatrzmy się bliżej ogólnemu planowi Bożemu w uświęcaniu dusz i zauważmy, jakie tam miejsce zajmuje zdanie się na wolę i Opatrzność Bożą.

Wiadomo każdemu, iż sprawa uświęcenia duszy jest dziełem Boskiem i ludzkiem zarazem. Boskiem — co do swego źródła bezpośredniego, którym jest Duch święty — co do przyczyny zasługującej, którą jest wcielenie i śmierć krzyżowa Syna Bożego, co do celu swego, którym jest szczęście wiekuiste obcowania z Trójcą Przenajświętszą, w którem uczestniczyć mają dusze święte — na koniec jest dziełem Bożem co do głównych środków, za pomocą których się sprawuje, a temi są, nauka i łaska Jezusa Chrystusa podawana ludziom przez Kościół święty.

Lecz uświęcenie duszy jest też zarazem i dziełem ludzkiem, gdyż łaski Ducha Świętego, zasługi Syna Bożego, zamiary Trójcy Przenajświętszeji wszystkie działania miłosierdzia i Opatrzności Boskiej nie mogą wydać owocu w duszy, jeśli ona z całą świadomością nie współdziała z niemi.

To współdziałanie, którego Bóg wymaga od nas w celu uświęcenia naszego, składa się z trzech części: Naprzód zależy ono na zniszczeniu wszystkiego, co w zepsutej naturze naszej mogłoby być przeszkodą dla dzieła Bożego, jako to: grzechów, występków, złych skłonności, złych uczuć, wad, niedoskonałości.

Ta pierwsza część odpowiada temu, co mistrze życia duchownego nazywają drogą
oczyszczającą. To się dopełnia przez rachunek sumienia, dzieła pokuty, praktyki umartwienia i inne używane w Kościele świętym zwyczaje.

Drugi rodzaj pracy, który Bóg nakazuje duszy, pragnącej się uświęcić, mniej jest bolesny i łatwiejszy — to jest droga oświecająca. Dusza na tę drogę wprowadzona zdobywa się na wewnętrzne akty cnót, do których łaska Boża ją wzywa przez natchnienie święte i przykłada się do dobrych uczynków, skutkiem działania tejże łaski.

Na koniec, gdy już przeszkody zostaną usunięte i dusza przygotowana, wtedy Bóg łączy się z nią, napełnia ją łaską swoją, zapala swoją miłością i używa jej za narzędzie do spełnienia boskich swych zamiarów. Jest to droga jednocząca.

Nie łudźmy się jednak i nie sądźmy, aby dusza, doszedłszy do takiego stanu zjednoczenia, była w stosunku zupełnie biernym do Pana Boga, gdyż i wtenczas Bóg nic w niej nie czyni bez niej, owszem, wtedy najbardziej wymaga od niej wierności łasce, strzeżenia się najlżejszych upadków , wielkiej czystości uczuć, całkowitego zaparcia się siebie, ducha ofiary, wielkiej gorliwości w modlitwie. I nie tylko nie uwalnia jej od uczynków, właściwych drodze oświecającej i czyszczącej, przez które się przygotowywała do zjednoczenia, ale każe je spełniać
z większą doskonałością i z większą zasługą.

Pomiędzy temi uczynkami, wlaściwemi obydwom stanom, o których mowa, jedne są ściśle obowiązujące, ponieważ są zawarte w przykazaniach Boskich i kościelnych lub przywiązane do powinności stanu. Inne zaś są tylko radami, które każdy przyjąć i pełnić może, stosownie do mniej lub więcej gorącego pragnienia uświęcenia się. — I tak, pomiędzy uczynkami pokuty, które stanowią drogę oczyszczającą, są takie, z których nikt się nie może uwolnić; są zaś inne, które nie obowiązują koniecznie i jednym są pożyteczne, drugim zaś niepotrzebne —stosownie do osobistego usposobienia, mocy namiętności, gwałtowności charakteru, ciężkości pokus i t.p

Taka jest trojaka czynność i trojaki udział człowieka w działaniu Bożem, na początku, w postępie i u kresu wielkiego dzieła uświątobliwienia człowieka. I tu działanie człowieka jest w tej sprawie tak ważne i tak konieczne, że bez niego samo działanie Boskie byłoby bezowocne.

O. Caussade jednak zdaje się o tem działaniu ludzkiem nic nie mówić w swojej książeczce. Czy stąd w nosić mamy, że podaje w wątpliwość lub zaprzecza potrzeby i ważności tej rzeczy? O ! wcale nie, owszem, w wielu miejscach dziełka swego mówi wyraźnie, iż stan bierny, który zaleca duszy, wcale jej nie uwalnia od czynnego spełniania obowiązków tak ogólnych jak szczególnych. Wspomina nadto, iż dusze, które Bóg nadzwyczajnemi prowadzi drogami, nie powinny się uchylać od używania środków zwyczajnych w Kościele świętym i ogólnych praktyk, podanych przez mistrzów życia duchownego.

Duszom nawet, które łaska Boża sama doprowadziła do tego stanu zjednoczenia zupełnego, zaleca O. Caussade bardzo czynne i gorliwe przyjmowanie i spełnianie natchnień świętych i do wielkiej tymże natchnieniom wierności je zachęca. — Dlaczego więc, zastrzegając i nakazując pod pewnym względem tę działalność, z innej strony w całem dziele swojem zdaje się ją pomijać i zaniedbywać, podnosząc jakby wyłącznie bierne poddanie się działaniu Opatrzności Boskiej?

Dlatego zapewne, iż pisząc szczególniej dla dusz posuniętych już na drodze pobożności i pracujących nad sobą, a zatem dobrze obeznanych ze środkami i praktykami, właściwemi rozwijaniu się życia duchowego, widzi szczególną dla nich potrzebę przedstawienia im, że po spełnieniu tego, co jest w naszej mocy, w sprawie udoskonalenia się — uważa za rzecz niezbędną i najważniejszą całkowite, bierne rzucenie się w ręce Opatrzności Boskiej. Ileż to jest i w zgromadzeniach zakonnych i nawet w śród świata dusz, którym nie potrzeba przypominać, aby się czynnie starały o doskonałość, ale którym trzeba zwrócić uwagę na to, aby pozwoliły w sobie żyć i działać Panu Bogu. — O. Causssde szczególniej odzywa się do takich dusz. Gdyby to dziełko posłużyło im do poznania Boskich względem nich zamiarów, gdyby je uwolniło od bolesnego szamotania się i własnego działania, gdyby je nauczyło nie widzieć w zdarzeniach i kolejach życia bolesnych przeszkód do doskonałości — ale we wszystkiem, w każdej woli Bożej, upatrywać środki zbawienia i uświęcenia się, wtedy dziełko to pożądane przyniosłoby owoce.

Lecz dziełko to nie dla jednej tylko wyłącznie klasy osób jest napisane, jakkolwiek
szczególnie pożyteczne być może duszom na wysokim już stopniu doskonałości stojącym, to jednak dla wszystkich chrześcijan zdrową i pożyteczną zawiera naukę. Wszystkim bowiem objaśnia, iż, jakkolwiek czynnie nad uświęceniem swojem pracować powinni, jednak najważniejszą część tej pracy spełnia sam Pan Bóg. Jemu więc w szczególniejszy sposób mają ją polecić, wierząc mocno, że On ustawicznie się nią zajmuje i stworzeń i życia wypadków ku temu wyłącznie używa. My więc, z naszej strony, aby się uświęcić, nie potrzebujemy, ściśle mówiąc, ani pracować, ani mozolić się, ani cierpieć więcej nad to, co czynimy i cierpimy, bylebyśmy tylko w zdarzeniach, uczynkach i cierpieniach naszych uznawali i uwielbiali najmędrsze i najmiłosierniejsze działanie Boskie, a wtedy wiele zasług zebrać i dojść do wielkiej doskonałości możemy.

Stąd łatwo wnieść nam wypada, iż O. Caussade, nie uwalniając nas bynajmniej od własnej pracy nad udoskonaleniem naszem i nie zaprzeczając jej potrzeby, uczy nas tylko lepiej zużytkowywać działanie Boskie przez doskonalsze poddanie się Jemu.

W zdarzeniach przykrych życia naszego, które uważalibyśmy sobie za nieszczęście, za skutek złości i nieżyczliwości ludzkiej, uczy nas poznawać miłość Boską, używającą tych stworzeń jako do ćwiczenia nas w cnocie.

Takie zapatrywanie się jest prawdziwie w du­chu chrześcijańskim — ono sprawia, iż wszystko staje się środkiem i pomocą do doskonałości — to nawet, co po ludzku uważaliśmy za przeszkody do tej sprawy. Wtedy istoty najobojętniejsze, a nawet nam nieprzyjazne są tylko narzędziami, które muszą w ręku Boga służyć ku dobru naszemu.
Słusznie więc O. C aussade pragnie ogłosić wszystkim tę naukę; wszyscy bowiem , gdyby ją dobrze pojęli, przestaliby uważać świętość za rzecz niedostępną, a przekonawszy się, iż Bóg sam nieustannie nad uświęceniem ich pracuje, spełnialiby odważniej i ochotniej to, co z przykazań i obowiązków wypada na nich do spełnienia.

H. Ramiere. T.J

cdn.


W. O. J. P. CAUSSADE, T. J. – ZDAJ SIĘ NA WOLĘ BOŻĄ! Przekład z szóstego wydania oryginału francuskiego, przejrzanego i skróconego przez W. O. H. RAMIERE T. J. KRAKÓW 1935. NAKŁAD I WŁASNOŚĆ KSIĘGARNI KATOLICKIEJ

O woli Bożej (Cz.III) – Jak i kiedy należy zgadzać się z wolą Bożą?

Zdrowa nauka Kościoła przeciw kłamstwom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “ZDAJ SIĘ NA WOLĘ BOŻĄ! (1) – O zasadach i istocie zupełnego zdania się na Opatrzność Boską

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: