Nauka Katolicka

Miłość Pana Jezusa w Najśw. Sakramencie – Św. J. Pelczar

Gdyby więc Pan za cenę jednej tylko Ko­munii św. żądał od ciebie ofiary z trudu i cierpień całego życia, a nawet z krwi twojej, wszystko by było za mało.

Zaprawdę, niewypowiedzianą miłość okazał Syn Boży, iż Bóstwo swoje połączył z człowieczeństwem i stał się nam „po­dobnym we wszystkim oprócz grzechu„, — iż jako Bóg-człowiek żył wśród ludzi i umarł za nich, jako ofiara jednająca świat z Bo­giem. Zdaje się, że tu już powinien być kres Jego miłości, bo wszakże On sam powiedział: „ Większej nad tę miłość żaden nie ma: aby kto duszę swą położył za przyjacioły swoje” (1′); lecz mi­łość Jego wynalazła jeszcze jeden stopień, — On „umiłowawszy swe, którzy byli na świecie, do końca je umiłował“ (2), albowiem  został z nimi do końca. I kiedyż został? Oto w wigilię dnia, w któ­rym miał umrzeć na krzyżu; właśnie w onej chwili, gdy ludzie niewdzięczni knuli spisek na Jego życie, gdy niecny uczeń myślał o zdradzie, wysila Pan wszystką miłość Boskiego Serca swego.
Ludzie Go odrzucają, a On staje się dla nich nieustanną ofiarą przebłagania; ludzie odbierają Mu życie, a On życie im daje. Jako kochający ojciec przebacza dzieciom na łożu śmiertelnym i zosta­wia im wszystką majętność: tak Pan nie tylko nie złorzeczy nie­dobrej dziatwie, co śmierć Mu zadała, nie tylko przebacza jej z krzyża, ale gdy pierwej wszystko jej rozdał — naukę, pracę, łaski, zasługi, kościół, pisze jeszcze przed śmiercią niejako testa­ment i zostawia jej dobro ostatnie a największe — Siebie samego.

I jakże zostaje, czy w blasku potęgi i chwały? Nie, — ale w poniżeniu najgłębszym. Wielce się upokorzył w swojem Wcie­leniu , iż Boską naturę połączył z ludzką; lecz w Tajemnicy Ołta­rza zstąpił aż na ostatni szczebel wyniszczenia się. Oto pod po­korną szatą chleba i wina ukrywa nie tylko swoje Bóstwo, ale i człowieczeństwo; zdejmuje z siebie wszelki majestat, pozbawia się pozornie wszelkiego życia, staje się niewidzialnym i jakby „umarłym z serca“ (3), jakby niczem. I dlaczegóż to? Z miłości ku nam , — by z jednej strony być dla nas ciągłą nauką zapar­cia się, pokory, posłuszeństwa i o tiary, z drugiej uniżeniem swojem pociągnąć nas ku Sobie. Gdyby bowiem odsłonił się przed nami w całym blasku chwały, zakrywalibyśmy oblicza nasze i ucie­kalibyśmy przerażeni, a więc miłość ku nam okryła Go szatą pokory. „O jako dobry i słodki jest duch Twój, o Panie! ” (4)

I gdy z jednej strony wyniszcza się aż do ostatniego stopnia, z drugiej wytęża — że tak powiem — wszechmoc swoją i czyni liczny szereg cudów, tak iż Eucharystia Najświętsza jest cudem cudów. Albowiem niszczy istotę chleba i wina, tak iż tylko po­stacie zostają, a więc dzieli rzeczy przedtem niepodzielne; spra­wia, że postacie działają bez istoty; mieści się z Ciałem, Duszą i Bóstwem w małej Hostii, a nawet w każdej acz najmniejszej cząstce tejże Hostii; jest obecny, jak długo trwają postacie; znika, gdy one niszczeją; rozmnaża się w tylu Hostiach, a jednak wszę­dzie jest cały, wszędzie ten sam; — ile tu cudów, spełnionych na słowo Bożej wszechmocy, wymówione przez kapłana, choćby najniegodniejszego, a wszystkie czyni w tym celu, aby zostać z nami.

I jakże długo zostanie ? Do końca wieków, aż Anioł Boży zawoła: Amen, już więcej czasu nie będzie. Wieki płyną, jak chmury po niebie, pokolenia wpadają w mogiły, jak kłosy pod sierpem żniwiarza, — wszystko mija, a Pan Jezus zostaje. Zaprawdę, „niemasz innego narodu tak wielkiego, aby miał bogi tak przybliżające się do niego, jako Pan Bóg nasz przytomny jest na wszystkie prośby nasze.” (5)

(…)

I dlaczegóż zamieszkał Pan wśród ludu swojego? Czyliż może spodziewał się od niego hołdu miłości i chwały ? Ach prze­ciwnie! — On okiem Bożym przewidział, że pomimo takiej miło­ści będzie od wielu zapoznany, od wielu wzgardzony, i — jak mówi Prorok — „nasycony urągania“(6); przewidział wszystkie zniewagi, zelżywości i świętokradztwa, jakie spotkać Go miały w tej najczcigodniejszej Tajemnicy; — a jednak został z nami, aby uwielbić Ojca, a nam objawić swą miłość i przez tę miłość nas zbawić.

A w jakimże celu został z nami?

Oto, aby najprzód ową wielką Ofiarę krzyża powtarzać aż do końca wieków, a tym samym uwiecznić tę miłość, którą nam okazał na krzyżu. „Uczynił pa­miątkę dziwów swoich miłosierny a litościwy Pan — tak mówi o Nim Prorok — dał pokarm tym , którzy się Go boją“ (7). Zaiste, uczynił pamiątkę tej niezmierzonej miłości, która Go nie tylko przy­biła do krzyża, ale kazała Mu nieustannie umierać sposobem mi­stycznym na ołtarzach naszych.

O jakże wielka to łaska, iż mo­żemy codziennie przebywać duchem na Kalwarii i stawać się uczestnikami zasług śmierci Chrystusowej. Wszakże co dla nas jest wielkiem, małem się zdało miłości Pana Jezusa. On bowiem zapragnął nie odrywać się ani na chwilę od nas, bo rozkoszą Jego „być z synami człowieczymi” (8); dlatego stał się więźniem przybytków naszych, w których mieszka we dnie i w nocy. O jakże wielką jest miłość Zbawiciela, iż ani na chwilę nie chciał nas pozbawić słodkiej obecności swojej!

Lecz i to nie wystarczyło Jego Sercu, — On zapragnął od­wiedzać nasze ulice, niwy i domy, a nawet, o dziwy! wchodzić do serc naszych, by się stawać ich pokarmem. Tu już szczyt miłości, tu rozum zdumiony woła: O Panie, jakże dziwne są spra­wy Twoje, i któż je zdoła pojąć?! Bo któż to pojmie, jeżeli go Bóg sam nie oświeci, że syn Boży, Słowo wcielone, Ciałem swoim karmi człowieka. O człowiecze, rozpuść skrzydła duchowi twojemu, rozszerz serce twoje, jako możesz, i staraj się , jeżeli nie ogarnąć, to przynajmniej uczuć niewysłowione szczęście twoje, że Bóg sam staje się dla ciebie pokarmem, — że Ciało Jego, dla ciebie ukrzyżowane, jednoczy się z ciałem twoim, — że Krew Jego, przez którą świat został odkupiony, zlewa się z krwią twoją,— że Dusza Jego łączy się z duszą twoją, — że Bóstwo Jego całą istotę twoją przenika i uświęca.

Daremnie, daremnie, — tego duch twój nie zdoła ogarnąć, ani serce uczuć, jak należy. Świat wi­dzialny jedno tylko i to słabe daje nam podobieństwo. Aby dziecię żyło, bywa karmione tymi samymi potrawami, którymi karmi się matka. Lecz iż one są zanadto twarde i silne, jakże temu zara­dziła mądra Opatrzność? Oto matka pożywa chleb, ten chleb staje się mlekiem, a to mleko karmi niemowlę. O miłości naszego Boga, jakżeś nieskończenie mądra w wynalazkach Twoich! Bóg chciał nas karmić Bóstwem swoim, lecz że to jest potrawa Aniołów, dla nas niedostępna, więc postanowił ją zastosować do naszej słabości. Cóż więc uczynił? Oto nie tylko Słowo stało się Ciałem, lecz nadto okryło się postaciami chleba i wina, czyli pokarm Boży przemienił się w mleko, aby karmić niemowlęta Boże (9).

A na cóż Pan nas karmi?

Na to, aby w nas utrzymywać i po­mnażać życie nadprzyrodzone, by nas oczyszczać, leczyć i uświę­cać, by nas łączyć z Sobą i przemieniać w Siebie. O duszo, po­wiedz sama, czyliż Pan mógł coś więcej uczynić dla ciebie? Zaiste, nieskończona mądrość Boża nie mogła ci dać nic lepszego, nie­skończona wszechmoc Boża nic większego, nieskończona miłość Boża nic świętszego.

Gdyby więc Pan za cenę jednej tylko Ko­munii św. żądał od ciebie ofiary z trudu i cierpień całego życia, a nawet z krwi twojej, wszystko by było za mało; lecz On żąda tylko serca czystego i kilku chwil przygotowania; — czyż nic poznajesz w tym znowu miłości Jego? I gdyby cię przypuścił raz tylko w życiu, po długiej pokucie i modlitwie, do sakramental­nego zjednoczenia z Sobą, nie zdołałbyś się za to odwdzięczyć przez całą wieczność; lecz słuchaj, Pan ci pozwala przyjąć Siebie, ilekroć ty sam pragniesz. Co więcej, On cię zaprasza usilnie, byś jak najczęściej do Niego spieszył, a nawet grozi ci nieprzyjaźnią i odrzuceniem, gdy będziesz od Niego stronił; — czyliż nie po­znajesz i w tym miłości Jego? Zaprawdę, gdy się zastanowimy głębiej nad tą miłością, przyjdzie nam powtórzyć z jedną Świętą: „Miłość Twoja, Panie, jest hojną aż do rozrzutności!” — albo zawołać z pobożnym mistrzem: „O najsłodszy, o najłaskawszy Jezu, jakąż cześć, jakie dzięki, jakie uwielbienie po wieczne czasy winniśmy Tobie za udzielenie nam Najśw. Ciała Twego, którego dostojności żaden język ludzki wysławić nie zdoła” (10).

Lecz jakże odwdzięczymy się Panu?

Miłością, — i to miłością czułą, miło­ścią wdzięczną, miłością ofiarną, miłością nieustającą. A jakże objawimy tę miłość? Ziszczeniem tych celów, dla których Pan został z nami.

A jakież to są cele?

Oto Pan Jezus jest Kapłanem naszym, który za nas i dla nas składa Ofiarę najświętszą; a więc potrzeba uczestniczyć w tej Ofierze.

Pan Jezus jest Gościem naszym, który pragnie naszej obe­cności i naszej rozmowy; a więc potrzeba Go jak najczęściej od­wiedzać.

Pan Jezus jest Pokarmem dusz naszych, do których pragnie usilnie przychodzić; a więc potrzeba Go z wielką miłością przyj­mować.

Pan Jezus jest Królem serc naszych, od których wymaga hołdów i danin; a więc potrzeba Mu takowe z głęboką czcią od­dawać, a z Nim i przez Niego Ojcu Niebieskiemu.

 


Bp. Józef Sebastian Pelczar – Życie duchowne czyli doskonałość chrześcijańska według najcelniejszych mistrzów duchownych , Tom II, Kraków, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1886. str. 263 – 267.

Przypisy:
1) Ś. Jan XV, 13.
2) Ś. Jan XIII, 2.
3) Ps. XXX. 13.
4) Mądr. XII, 1.
5) Deut. IV, 7.
6) Treny III, 30.
7) Ps. CX, 4.
8) Przyp. VIII, 32.
9) Czyt. Św. Aug. in Psal. 31.
10) O naśl. Jez. Chryst. Ks. IV R. II, 2.

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “Miłość Pana Jezusa w Najśw. Sakramencie – Św. J. Pelczar

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: