Aktualności Opinie

Czy warto wracać na tą Mszę?

katolik nie czuje potrzeby ani ochoty uczestniczyć we Mszy. Nie zna jej wartości ani celu. I trudno żeby znał, skoro wprowadzony w 1969 roku nowy ryt wypatroszył Msze św. z prawie wszystkich świętości.  Jak będziesz się modlił tak będziesz wierzył. Jak będziesz wierzył tak będziesz żył. Więc żyje tak, jak (nie)wierzy. Bóg stracił dla niego na wartości.

Powtarzają się coraz liczniejsze głosy że po tzw. pandemii niektórzy wierni nie wrócili do kościoła.  W wielu krajach odnotowuje się wyraźny ubytek wiernych na niedzielnych Mszach. W Irlandii sondaż przeprowadzony na początku września wykazał, że 27 procent katolików regularnie uczestniczyło w Mszy, a po tzw. pandemii, tylko 36 procent z nich wróciło na regularne nabożeństwa. We Francji niedawne badania przeprowadzone na zlecenie dziennika Le Monde pokazują, że z zaledwie 2 proc. katolików uczęszczających na Msze, a ubyło, jak pisze vaticannews, około 30 proc. wiernych.

W Polsce, wg Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC systematycznie na Msze chodziło w 2018 roku 40 proc. katolików, a dziś gołym okiem widać to samo co na zachodzie. Część rezygnuje z Mszy.

Nie ma się czemu dziwić, skoro sami hierarchowie uznali że nie Bóg, czy dusza grzesznika, ale jak u ateistów:  „zdrowie jest najważniejsze”.

Ale jeśli ktoś chciałby za te rezygnacje obwiniać wyłącznie wirusa powinien dostrzec też wspomniane dane wyjściowe. W Polsce 60 procent zdeklarowanych katolików we Mszy uczestniczyła w 2018 roku „od święta” albo wcale. Wniosek jest tylko jeden. Nie odczuwają potrzeby spotkania z Bogiem, albo tam Boga nie odnajdują.

Trudno się dziwić, jeśli zamiast Boga modernizm w centrum stawia człowieka. Tzw. pandemia bardzo to uwydatniła. Wartość życia doczesnego stała się wartością główną nawet dla kapłanów, którzy powinni dawać świadectwo, że to Bóg jest Panem życia i śmierci i to grzechu należy się lękać.

Skąd więc wierni mają mieć świadomość, po co idą do kościoła? Mówi im się o tzw. nawiązywaniu relacji, jakby wiara polegała tylko na uczuciach, nie na woli, a oni tych uczuć nie doznają. Organizuje się na to miejsce, zapożyczone od protestantów, emocjonalne spotkania z uwielbieniem, za to katolickiego uwielbienia próżno szukać na Mszach. Msza plecami do Boga ukrytego w tabernakulum, a może nawet tabernakulum już nie ma. Nikt nie widzi sprzeczności. Jaki sens mają te „uwielbienia” skoro jednocześnie mówi się o „godności człowieka” uprawniającej np do wyciągania ręki po Komunię Św. Ci sami tzw. katolicy tłumaczą przy tym, że Chrystus się uniżył stając się człowiekiem, i to uprawnia ich do wyciągania łap jak do kolegi. Bóg się uniżył, to my też możemy Go uniżać.

Ilu katolików rozumie naprawdę czym jest Mszy św.? Większość powtarza, że ucztą, pamiątką Ostatniej Wieczerzy itp, a więc automatycznie traktuje się Boga jak kolegę przy stole, który przyszedł coś nam dać… Większość nie wie, że Msza jest Ofiarą Przebłagalną i najobfitszym źródłem łask. Nie rozumieją co sprawia Msza św.  Ogromnym zaniedbaniem jest milczenie o tym w kościołach. Zresztą jakie owoce może dać modernistyczny, stworzony na nowo ryt mszy widać właśnie po stanie katolicyzmu.

Jak będziesz się modlił tak będziesz wierzył. Jak będziesz wierzył tak będziesz żył. 

Każdy, kto czytał Krótką analizę krytyczną NOM powinien dostrzec, że pozbawienie Mszy św. tak wielu ważnych treści, zwłaszcza pomijanie wartości Mszy jako Ofiary Przebłagalnej, a sprowadzanie Jej do pamiątki i uczty musiało skończyć się tak, że katolik nie czuje potrzeby ani ochoty uczestniczyć we Mszy. Nie zna jej wartości ani celu. I trudno żeby znał, skoro wprowadzony w 1969 roku nowy ryt wypatroszył Msze św. z prawie wszystkich świętości.  Jak będziesz się modlił tak będziesz wierzył. Jak będziesz wierzył tak będziesz żył. Więc żyje tak, jak (nie)wierzy. Bóg stracił dla niego na wartości.

 

Warto teraz przytoczyć wypowiedz socjologa, która pojawiła się niedawno na stronie Vaticannews. Yann Raison du Cleuziou tak podsumował fakt odchodzenia katolików od Kościoła:

„Jest to związane z przemianami w samym Kościele. Począwszy od lat 70-tych część katolików ma problemy z przekazem wiary swym dzieciom. Niektóre rodziny katolickie postanowiły, że młode pokolenia same powinny sobie wybrać swą duchową drogę. W konsekwencji przestano im przekazywać wiarę ojców – mówi Radiu Watykańskiemu du Cleuziou.

– Brak zainteresowania wiarą wśród młodych stawia też pytanie o jakość katechezy i duszpasterstwa. Tylko 20 proc. młodych poniżej 25 roku życia uznaje się za katolików, a przy tym wielu z nich korzysta z katolickiej oświaty. To pokazuje, że duszpasterstwo w szkołach nie utwierdza ich w wierze. Być może dlatego, że ma ono wydźwięk zbyt humanistyczny, koncentruje się na wartościach dzielenia się, gościnności, wielkoduszności…, a zatem na ideach, które nie są typowo religijne. W konsekwencji młodzi odnoszą wrażenie, że chrześcijaństwo nie jest im potrzebne, bo mogą żyć tymi wartościami bez wiary. Oni po prostu nie widzą, co nowego mogłaby wnieść do ich życia wiara.“

Oto owoce modernistycznego Kościoła pełnego humanizmu i dobroludzizmu, w którym Bóg jest na usługach człowieka, któremu wszystko się należy.

Ciekawe. Vaticannews widocznie uznał, że czytelnicy są tak bezmyślni, że nie powiążą tego z Franciszkiem i jego poprzednikami, tak wbijającymi nam te wartości humanistyczne do głowy począwszy od Pawła VI.

Socjolog nie wie może, jak zresztą wielu katolików, że w latach 70 tych  już wprowadzono nową Mszę. Nie twierdząc, że wtedy był to jedyny powód „problemów katolików z przekazywaniem wiary”, bo modernizm ze „ściekiem wszystkich herezji” jak go nazwał Pius X, zawitał do Kościoła już wcześniej, nie można pominąć, że wzmogły się wtedy dramatycznie przykłady kryzysu, czy wręcz utraty wiary przez zwykłych katolików, którzy przestali wtedy chodzić na nową Mszę, jak i kapłanów, którzy po jej wprowadzeniu masowo odchodzili z kapłaństwa.

Przed tym ostrzegali kardynałowie Ottaviani i Bacci, autorzy Krótkiej Analizy krytycznej NOM :

„Uważa się bowiem, że prawdy Wiary, wyznawane od zawsze przez wierny lud, można zmieniać lub pomijać milczeniem i nie będzie to zdradą świętego depozytu nauczania Kościoła, z którym wiara katolicka związana jest na zawsze. Ostatnie reformy stanowią wystarczający dowód na to, że nie da się wprowadzić nowych zmian w liturgii, nie powodując kompletnej dezorientacji u wiernych, którzy wyraźnie okazują, że są im one nieznośne i niezaprzeczalnie osłabiają ich wiarę.

Dezorientacja i osłabienie i w konsekwencji utrata  wiary. Czy 60 procent katolików którzy „odpuścili” sobie niedzielną Mszę Św. są naprawdę wierzący? Jeśli mówisz „jestem katolikiem ale…” , to nie jesteś katolikiem mawiał tak ceniony przez wielu bp. Fulton J. Sheen.

Kardynałowie Bacci i Ottaviani stwierdzili:

Pragnie się całkowicie wymazać katolicką teologię Mszy Świętej. Zbliżamy się w głównych zarysach do teologii protestanckiej, która niszczy ideę Mszy jako Ofiary.

Trzeba przyznać że się to reformatorom modernistom udało. Jeśli ktoś chce poważnie traktować swoją wiarę i Boga ma tylko jedno wyjście. Powrócić do odwiecznego nauczania KK zgodnego z Objawieniem i Tradycją, którego przejawem i najlepszym wyrazicielem jest Msza trydencka., zwana też Mszą Piusa V. Są dzisiaj kapłani którzy prawdziwą, niezmienną katolicką naukę przekazują. Trzeba ich szukać, jeśli jesteśmy świadomi błędów modernistów.

W bulli Quo primum tempore – Ustanowienie Wiecznego Kanonu Mszy Świętej, Pius V napisał tak:

„Na mocy treści niniejszego aktu i mocą Naszej Apostolskiej władzy, przyznajemy i uznajemy po wieczne czasy, że dla śpiewania bądź recytowania Mszy świętej w jakimkolwiek kościele, bezwzględnie można posługiwać się tym Mszałem, bez jakichkolwiek skrupułów sumienia lub obawy o narażenie się na karę, sąd lub cenzurę, i że można go swobodnie i zgodnie z prawem używać”

Jeśli ktoś śmiał dokonać zamachu na Ryt Rzymski Mszy Św. i przyczynić się  w ten sposób do niszczenia wiary, to świadomy katolik nie ma obowiązku za tym iść. A żaden kapłan, a nawet papież nie ma prawa Mszy trydenckiej zakazywać. Papież Pius V wyraźnie to napisał ustanawiając Wieczny Kanon Mszy. Więc każdy sam niech w sumieniu odpowie: Na którą Mszę warto wracać?


Źródła: Vaticannews.va, cruxnow.com, ekai.pl

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

1 komentarz dotyczący “Czy warto wracać na tą Mszę?

  1. Pingback: Abp. Gądeckiemu przeszkadza obrona wartości katolickich – Niewolnik Maryi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: