Obsesyjny strach hierarchów przed katolicką Mszą Św. – Wyniki ankiety dotycz. „Summorum Pontificum”

Konferencja Biskupów Francji opublikowała 18 stycznia tekst zatytułowany: „Podsumowanie wyników konsultacji w sprawie stosowania Motu proprio Summorum Pontificum.” Jest to odpowiedż na zestaw pytań które Kongregacja Nauki Wiary skierowała do wszystkich biskupów świata, w kwietniu 2020 roku. Dotyczyły one oceny stosowania w ich diecezji Motu Proprio Summorum  Pontificum Benedykta XVI, „zezwalającego” jak by niektórzy chcieli, na odprawianie  Mszy św. w tradycyjnym rycie rzymskim, który żadnych zezwoleń nie potrzebuje bo został ustanowiony po wieczne czasy przez Piusa V (bulla Quo primum tempore).

Wyniki ankiety były do przewidzenia. Trudno oczekiwać czegoś innego także w Polsce, ale warto zwrócić uwagę na modernistyczne uzasadnienia i się do nich odnieść.

Biskupi francuscy w dokumencie potwierdzają że Msza Św w tradycyjnym rycie rzymskim (łacińska) cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Szczególnie wśród młodych świeckich, ale też seminarzystów. Dlatego zalecają, aby niektórzy seminarzyści byli przygotowywani do odprawiania takiej Mszy.

Nie dziwi tu powód. Biskupi wprost stwierdzają że chcą odciągnąć wiernych od kapłanów sprawujących Mszę św. „wyłącznie w formie nadzwyczajnej” (jak ją nazwano matacząc, że jest to ten sam ryt Mszy Św co stworzony od nowa i na kolanie NOM). Ci kapłani są traktowani jako największe niebezpieczeństwo. Padają zarzuty nie wiadomo jak potwierdzone, że na takich Mszach występuje „ubóstwo w przepowiadaniu” albo rzadko mówi się o Duchu Świętym”. Zapewne biskupi stali z licznikiem nad wypowiadanymi słowami, i miernikiem „bogactwa”, jakie sami niewątpliwie posiadają przy narzędziach „nowej ewangelizacji” posiłkującej się wsparciem protestantów, pseudocharyzmatyków i całej mieszaniny ekumenicznych „wspólnot” i „proroków”. Natomiast argument że wierni mają ograniczony dostęp do słowa Bożego”, podczas gdy samemu się ten dostęp ogranicza nie potrzebuje żadnego komentarza.

 

Mając na uwadze te wnioski francuskich modernistów, należy przyznać że decyzja Benedykta XVI, podjęta przez Motu Propio Summorum Pontificium w 2007 r., aby „pozwolić” kapłanom na możliwość celebracji Mszy Św. w rycie rzymskim, zgodnie z mszałem z 1962 r. była ruchem wyrachowanym. Uznano że odgórne „przydziały” na Msze, kontrolowane przez modernistów, których często poziom „ubóstwa w przepowiadaniu” jest tragiczny, ale nie odbiega od modernistycznej normy, pozwolą na kontrolę i ograniczenie dostępu wiernym do prawdziwej nauki Kościoła.

Jakkolwiek strasznie to brzmi, trzeba zdać sobie sprawę że papieże począwszy od Pawła VI za główny cel obierali sobie „odnawianie Kościoła” i „nową ewangelizację” opartą na błędach i herezjach modernizmu. Nowa Msza też miała to na celu.

Episkopat przyznaje nawet że oferowanie (jak na straganie!?) Mszy łacińskiej potencjalnie powstrzymuje wiernych przed dołączeniem do schizmatyckiego ich zdaniem Bractwa św. Piusa X (FSSPX), ale nie przywraca wiernych z Bractwa, nawet jeśli „Msza łacińska” jest odprawiana w kościele w pobliżu parafii FSSPX . 

Teraz wszystko co zgodne z odwieczną nauką KK zawartą w Tradycji i Ewangelii jest wrogie „modernistycznemu  kościołowi, więc trzeba to ograniczać a najlepiej likwidować. To są wnioski wynikające z tego Podsumowania: zatrzymać odradzanie się katolickiej Mszy Św. i zmusić księży oraz ​​wiernych związanych wyłącznie z Mszą Wszechczasów do zaakceptowania i praktykowania „obu form”. Więc wszyscy broniący NOM zapewnieniami że „obie msze są tak samo ważne” powinni się zastanowić dla kogo są pożyteczni.

Według kard. Burke’a „w hierarchii” są tacy, którzy chcą „ostatecznie znieść” Mszę Wszechczasów. Wspominał też, jak się okazuje słusznie, o wydarzeniach, które będą miały na to wpływ. Jet to zniesienie komisji Ecclesia Dei i ankieta Kongregacji Nauki Wiary w sprawie wprowadzenia w życie Motu Proprio Summorum Pontificum. Wnioski  ankiety właśnie widzimy. 

 

Tragiczne jest to, że biskupi stwierdzili w dokumencie, że owszem, Msza Św. w tradycyjnym rycie rzymskim  stwarza „poczucie sacrum”, warunki do powagi i wewnętrznej modlitwy, a nawet wzmacnia wiarę w Rzeczywistą Obecność Chrystusa i  czyni  „ofiarny” wymiar Mszy św. bardziej wyraźnym. Ale nie to jest dla nich ważne. Ważniejsze jest to, że moderniści czują zagrożenie.

 

Równoległy Kościół nabiera kształtu – czytamy w dokumencie. Tworzą się wspólnoty krytyczne wobec „Kościoła soborowego”, co prowadzi do powstania „dwóch Kościołów” .

Można powiedzieć: No to się wydało!

Nawet jeśli w swoim zaślepieniu niechcący zauważają że istnieją „dwa Kościoły„, to nie przyjmują do wiadomości że tylko jeden może być prawdziwy. Nie przyznają że ten ich -„równoległy kościół” odrzucający Tradycję jest „ściekiem herezji” – tak modernizm nazwał św. Pius X.

Wolą nie widzieć dlaczego wierni po zetknięciu się z prawdziwą nauką KK i jego Świętą Mszą, nie chcą wracać do modernistów mimo że im „oferują” – jak wiejski skansen w wielkim mieście – indultową Mszę. Okazują się fanatykami którzy, widząc rosnące zainteresowanie Mszą w tradycyjnym rycie rzymskim, skutkującą zbliżeniem do Boga i prawdziwej wiary prowadzą oszukanych  wiernych na zgubę wieczną, byle nie przyznać że nie są Kościołem Katolickim. Patrząc na własną klęskę, kontynuują dzieło zniszczenia, jednocześnie poszukując nowych sposobów ewangelizacji, odrzucając sprawdzone. 

 

Niestety tak samo jest z wiernymi którzy widząc zło wokół siebie nie potrafią zrobić kroku w tył, żeby wrócić na właściwą drogę. Tkwią jak przywiązani do tego dzieła zniszczenia. Nie pomagają im też ci, którzy podając się za „tradycjonalistów” stoją na pozycji, że NOM – mszy która doprowadziła do upadku wiary, trzeba bronić. 

Nie ma „dwóch równoległych Kościołów”, bo zawsze jeden musi być fałszywy. Tak jak nie ma dwóch Ewangelii. Ewangelia i Kościół są niezmienne. W niczym sobie nie zaprzeczają jak to jest nagminne u modernistów. Jeśli ktoś widzi te porażające różnice w głoszonych naukach i postępowaniu, to stoi przed wyborem: Czy chce być w Kościele Katolickim, czy modernistyczno – protestanckim, posoborowym tworze z własnym rytem mszy dopasowanym do głoszonych herezji.

Powinien też zdać sobie sprawę że wszelkie posoborowe zmiany miały swój jasny modernistyczny cel, choć może nieliczni (nawet kapłani), zdają sobie z tego sprawę i błądzą w sprzecznościach, próbując zachować równowagę między wbitym im do głów modernizmem, a nauką katolicką. Jednak nie po to stworzono z protestantami (i masonami) nową mszę – ucztę ze stołem i żydowskimi modlitwami, żeby nadal była tym czym była – Ofiarą. Tworzono ją dlatego aby przyniosła określone cele – I przyniosła takie jak np Komunia na stojąco, czy do rąk. Nie Bóg nam prostuje kolana tylko diabeł. Takie są owoce NOM. Utrata wiary katolickiej, w tym w obecność Chrystusa w Najśw. Sakramencie. A ci którzy pracowali nad takimi efektami nigdy się do takich zamiarów nie przyznają.

Jednak większość nawet nie chce tego dostrzec.  Niech się obudzą, że mają ucztę i dlatego większość podejdzie i wyciągnie ręką jak protestanci po kawałek chleba. 

Jeśli chcesz ratować swoją wiarę nie idź na ucztę.

 

Agnieszka Szaroleta


Źródło: churchmilitant.com, paixliturgique.com

Czy warto wracać na tą Mszę?

Agnieszka Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw kłamstwom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

2 myśli na temat “Obsesyjny strach hierarchów przed katolicką Mszą Św. – Wyniki ankiety dotycz. „Summorum Pontificum”

  • 10/02/2021 o 08:04
    Permalink

    „Rzadko mówi się o Duchu Świętym” – najgorzej, gdy posoborowym ideologom w ich „przepowiadaniu” Duch Święty myli się z tzw. „duchem soboru”, „duchem Asyżu” czy innym „duchem czasu”.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

%d bloggers like this: