Tag: Msza Św.

Komunie Św. bez dziękczynienia

„Si scires donum Dei”
„Gdybyś znała dar Boży!”

Kilka dusz wewnętrznych wyraziło nam smutek, jakiego doznają, widząc, że w niektórych miejscowościach większa część wiernych opuszcza kościół zaraz po Mszy świętej, podczas której komunikowali. Co gorsza, zwyczaj ten rozpowszechnia się coraz bardziej nawet w zakładach wychowawczych i internatach, w których niegdyś uczniowie, przystąpiwszy do Stołu Pańskiego, pozostawali w kaplicy po kilkanaście minut po zakończeniu Mszy, przyzwyczajając się w ten sposób do dziękczynienia, po czym najlepsi z nich zachowywali do końca życia piękne to nawyknienie.

Wówczas też chcąc wykazać konieczną potrzebę dziękczynienia, przytaczano fakt, że święty Filip Nereusz kazał raz dwom ministrantom towarzyszyć z zapalonymi świecami pewnej pani, opuszczającej kościół niezwłocznie po Mszy i Komunii. Ileż to razy opowiadano o tej zasłużonej nauczce, która nieraz wydawała owoce!

Dzisiaj jednak widzimy coraz większe poufalenie się w stosunkach zarówno z wyższymi, jak z równymi i niższymi, a nawet z Panem Bogiem.

Czytaj dalej „Komunie Św. bez dziękczynienia”

Krótka analiza krytyczna NOM – czyli znanej Ci Mszy ( cz.II)

Zapraszamy do zapoznania się w pierwszej kolejności z częścią pierwszą analizy tutaj ⇒  Krótka analiza krytyczna NOM – czyli znanej Ci Mszy ( cz.I)
Część II

Rozdział V

Przejdźmy do spełnienia ofiary.

W Mszy katolickiej dokonuje się to za pośrednictwem czterech elementów. Są to w kolejności: Chrystus, kapłan, Kościół i wierni.

1. Wierni w nowym rycie

Novus Ordo przypisuje wiernym funkcję autonomiczną, a tym samym całkowicie błędną, począwszy od definicji – „Msza jest to święta synaksa, czyli zgromadzenie ludu Bożego”, po końcowe pozdrowienie ludu przez kapłana, wyrażające obecność Pana w zgromadzonej wspólnocie, „w którym to pozdrowieniu oraz odpowiedzi ludu przejawia się tajemnica zgromadzonego Kościoła” (nr 28).

Prawdziwa obecność Chrystusa? Z pewnością, lecz tylko duchowa. Tajemnica Kościoła? Tak, lecz tylko jako zwykłego zgromadzenia, które jej pragnie i jest jej znakiem.

Powraca to nieustannie: w przesadnym podkreślaniu wspólnotowego charakteru Mszy (nr 74-152), w niesłychanym dotychczas rozróżnieniu między Mszą z ludem („cum populo”) a Mszą bez ludu („sine populo”) (nr 203-231), w definicji „modlitwy powszechnej albo modlitwy wiernych” (nr 45), gdzie po raz kolejny podkreśla się „funkcję kapłańską” ludu („populus sui sacerdotii munus exercens”), przedstawioną w sposób dwuznaczny z powodu pominięcia wzmianki o podporządkowaniu kapłaństwu hierarchicznemu. To kapłan, poświęcony pośrednik, przedstawia wszelkie intencje wiernych w modlitwach Kanonu rzymskiego – Te igitur i Memento.

Czytaj dalej „Krótka analiza krytyczna NOM – czyli znanej Ci Mszy ( cz.II)”

Krótka analiza krytyczna NOM – czyli znanej Ci Mszy ( cz.I)

Na mocy treści niniejszego aktu i mocą Naszej Apostolskiej władzy, przyznajemy i uznajemy po wieczne czasy, że dla śpiewania bądź recytowania Mszy świętej w jakimkolwiek kościele, bezwzględnie można posługiwać się tym Mszałem, bez jakichkolwiek skrupułów sumienia lub obawy o narażenie się na karę, sąd lub cenzurę, i że można go swobodnie i zgodnie z prawem używać. Żaden biskup, administrator, kanonik, kapelan lub inny ksiądz diecezjalny, lub zakonnik jakiegokolwiek zgromadzenia, jakkolwiek nie byłby tytułowany, nie może być zobowiązany do odprawiania Mszy świętej w inny sposób, niż przez Nas polecono. Podobnie nakazujemy i oznajmiamy, iż nikt nie może być nakłaniany bądź zmuszany do zmieniania tego Mszału; a niniejsza Konstytucja nigdy nie może być unieważniona lub zmieniona, ale na zawsze pozostanie ważna, i będzie mieć moc prawną”

(Św. Pius V, bulla Quo primum tempore – Ustanowienie Wiecznego Kanonu Mszy Świętej, 14 lipca 1570 r).

««»»

NOM Novus Ordo Missae – Nowy porządek Mszy. Tzw. nowa Msza, czy Msza posoborowa, została wprowadzona w 1969 roku, a wymyślona, zredagowana i opracowana z miesiąca na miesiąc. Ta zmiana była modernistyczną rewolucją, i już teraz można stwierdzić że, zamachem na Kościół Katolicki i Tradycję. Spełniło się to, przed czym przestrzegał m.in. Papież Pius X w Encyklice Pascendi. Wiara katolicka zaczęła być podmieniana jawnie, choć pod płaszczykiem unowocześnień.
Msza Św. Tradycyjna (tzw. trydencka) choć nie jest zakazana i nigdy nie została wycofa, jest praktycznie wyrugowana z naszych kościołów. W zasadzi trzymając się litery prawa kanonicznego, to jest, teoretycznie, rytem ciągle obowiązującym i wiodącym. W praktyce większość z nas o Mszy trydenckiej słyszała niewiele, lub zupełnie nic. W ramach reform soborowych, zezwolono na odprawianie mszy w nowym rycie (NOM), w językach lokalnych. Ale nigdy nie zakazano starego. Potem to co miało być wyjątkiem, zostało regułą a to co było rytem podstawowym przekształciło się w ryt nadzwyczajny. Bez jakichkolwiek podstaw prawnych
Papież Benedykt XVI wprowadził przepisy potwierdzające to, że każdy ksiądz ma prawo do odprawiania mszy w rycie trydenckim i żadnych specjalnych zgód na to nie trzeba. Jest jednak problem. Najczęściej jest tak, że nawet jeśli wierni się domagają odprawiania, choć raz w tygodniu Mszy trydenckiej, to wyegzekwowanie tego prawa u biskupów graniczy z cudem. Dlaczego???
Poniższa krótka analiza krytyczna NOM przedstawiona przez dwóch kardynałów, już w 1969 r niech będzie przyczynkiem do refleksji co straciliśmy i dlaczego…

Czytaj dalej „Krótka analiza krytyczna NOM – czyli znanej Ci Mszy ( cz.I)”

Msza św. istnieje dla przeistoczenia

Gdybyśmy wiedzieli, czym jest Msza św., nawrócilibyśmy cały świat. Dokonalibyśmy w krótkim czasie jednej z największych rewolucji duchowych. Odnowilibyśmy oblicze ziemi. Wszyscy kapłani byliby świętymi, a wszyscy parafianie zostaliby odmienieni.

Lecz o tym, czym jest Msza św., wiemy jeszcze bardzo mało. I my duchowni, i nasi wierni. Do ołtarza przystępujemy z oczyma na pół oślepłymi. Na pół świadomi, nie zdajemy sobie dokładnie sprawy z tego, co czynimy.
Mamy wszelkie powody po temu, by na początku Mszy św., głęboko pochyleni odmówić Confiteor, uderzyć się w piersi i powiedzieć z przekonaniem: mea culpa, moja wina.

Nieznajomość Mszy św. jest wielką winą i ogromnym nieszczęściem chrystianizmu.

Czytaj dalej „Msza św. istnieje dla przeistoczenia”

Życie jest Mszą Świętą

Pewien katolicki pisarz powiedział kiedyś, że nie lubi niedzieli. Dzień Pański, uważał, to dzień, w którym sobie chrześcijanie drwią ze swego Boga. Nie wiele poważniej odnoszą się i do Mszy św. Lepszy jest dzień roboczy. Każdy się okazuje, czym jest.

W niedzielę jest wiele udawania, wyrachowania, nadrabiania miną, powierzchowności. Nawet i w ćwiczeniach pobożnych. Msza św. kłamie. Nie sama w sobie i dla siebie, ale święcenie jej przez dzisiejszych katolików.

Udaje się, jakoby ona była czymś najgłębszym, centralnym, obchodzącym cały świat, czymś najważniejszym w życiu, co się odgrywa raz w tygodniu na oczach całej ziemi.  W rzeczywistości jednak Msza św. nie wchodzi, a przynajmniej nie głęboko wnika w życie i dzieje świata. Nie jest sercem i duszą chrystianizmu, tak, by życie chrześcijan samych stawało się Mszą św., chociaż prawo Mszy św. jest prawem chrześcijańskiego życia.

Niedziela nie powinna kłamać. Msza św. również nie może kłamać. Musi ona być wiernym wyrazem tego, czym my jesteśmy, co myślimy i czego chcemy. To, co wykonujemy, to nie tylko coś najbardziej Bożego na ziemi, ale zarazem i coś dla ludzi największego. Niedziela ze swoją sumą to ośrodek i szczyt życia-Mszy świętej.

Czytaj dalej „Życie jest Mszą Świętą”

WSPÓŁOFIARA – istota życia katolickiego

„Msza św. wciąż się odprawia”

Powyższymi słowami zamknął Henryk Sienkiewicz pewną dyskusję religijną, prowadzoną w „Rodzinie Połanieckich” przez osoby tej powieści. To właśnie powiedzenie Sienkiewicza zostało wykpione przez Stanisława Brzozowskiego, jednego z najtęższych krytyków polskich, jako objaw płytkości rozumowania Henryka Sienkiewicza.

Według Brzozowskiego każdy pojedynczy Polak uważa, że jeśli tylko uczęszcza się na Mszę świętą, to tym samym nie ma potrzeby mozolić się i wysilać, aby cośkolwiek nad to zrobić? Kto zatem ma rację: Sienkiewicz czy Brzozowski? Oto pytanie, które pragnę w niniejszym artykule rozstrzygnąć. Odpowiedź na nie zmusza nas do zastanowienia się nad najgłębszą tajemnicą katolicyzmu, nad ofiarą Mszy świętej.

Bez tej Ofiary nie ma św. Sakramentów, nie ma Kościoła, nie ma działania
nadprzyrodzonego, nie ma najistotniejszych przeobrażeń dusz ludzkich, nie ma zbawienia…

Czytaj dalej „WSPÓŁOFIARA – istota życia katolickiego”

O Ofierze Mszy Świętej

Wszystkie dobre uczynki razem wzięte nie są warte jednej Mszy świętej, bo tamte są dziełami ludzkimi, a Msza jest dziełem Bożym.

Nawet męczeństwa nie da się porównać z Mszą świętą – jest ono bowiem ofiarą, jaką człowiek składa Bogu ze swojego życia, a Msza święta jest ofiarą, jaką Bóg złożył z samego siebie człowiekowi, przelewając za niego krew.

Czytaj dalej „O Ofierze Mszy Świętej”

O codzienną godną Komunię Świętą

Godne ze wszech miar podziwu było męstwo i nieustraszona odwaga wyznawców Chrystusowych w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Z weselem i pieśnią na ustach szli na męczeństwo, wśród tortur i najokropniejszych katuszy z miłością w sercu przebaczali swym prześladowcom, dla imienia Chrystusowego porzucali bogactwa i wyrzekali się najwyższych dostojeństw w państwie. Mimo krwawego prześladowania, przez kilka wieków chrześcijaństwo szerzyło się z coraz to większą szybkością na ziemi, zraszanej obfitą krwią tych pierwszych bohaterów Wiary.

Skąd im ta moc i nieustraszone męstwo?

Z częstej, codziennej Komunii św.

Bo chrześcijanie tych czasów jak najściślej łączyli się i jednoczyli z Chrystusem Panem, utajonym w Najświętszym Sakramencie. Wówczas nie było Mszy Św., podczas której wszyscy wierni nie przystępowaliby do Stołu Pańskiego. Trwali w nauce apostolskiej i w uczestnictwie łamania chleba (Dz. Ap. 2, 42).

Czytaj dalej „O codzienną godną Komunię Świętą”

"Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. a jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?" ( J, 18.23)