Nauka Katolicka

Za martwą miłość nie zdobędziesz Nieba – Środki do nabycia prawdziwego nabożeństwa do NMP Cz.1

Marya nie zadowoli się ogniem martwym , malowa­nym ; ogień miłości ku Niej niech będzie rzeczywistym, czynnym, ruchliwym, który nie spoczywa, ale działa, rusza się, pożera. Za miłość objawioną tylko ustami, zape­wnieniami, słowami, za wiarę martwą, fałszywą nie zdo­będziemy nieba.

Środki do nabycia prawdziwego nabożeństwa
względem Matki Najświętszej.

Rozmyślanie

 

 

1. Wola ma zawsze za przewodnika rozum. Bez niego nie postawi kroku naprzód, bo jest władzą bez światła, władzą podobną do nieszczęśliwego ślepca, którego ktoś musi prowadzić. Dlatego mówi św. Augustyn: »Wola powstaje z rozumu czyli poznania« (1). Ale rozum ludzki, choć jest odblaskiem światłości bożej, choć nie jest władzą ślepą, poznaje przedmioty powoli, częściowo i stopniowo, musi się w nie wpatrywać. Rozum jako strażnik woli, musi uważnie patrzyć z wyżyny, na wzór stróża, któremu Bóg polecił uważać na wozy, które w czasie nocnym szły do Babilonu (2).

 

Ślepy, któremu Pan Jezus cudownym sposobem przywrócił wzrok, na pierwszy rzut oka wziął ludzi za drzewa się poruszające (3). Dopiero, uważniej spoglądając, rozpoznał różnicę między drzewem a człowiekiem. Najpiękniejsza rzecz nie porwie, nie zachęci nas, dopóki jej się nie przypatrzmy dokładniej.

Dlatego pięknie mówi głęboki myśliciel św. Augustyn, że rozum zastanawiający się jest początkiem wszelkiego dobra (4).

Duchowo więc musimy spoglądać na rzeczy wyższe, a spoglądać uważnie, abyśmy prawdę pokochali, przejęli się nią na wskroś.

Kto stanie na wyżynie, na szczycie gór, rozkoszuje się krajobrazem. Widzi u stóp swoich ścielące się doliny, a na nich czaru­jącą oko zieloność, bujną roślinność, piękne lasy, to znów potoki niestrudzone, skaczące po głazach. A im uważniej patrzy, tem więcej widzi rozmaitości i piękności w przy­rodzie — oko jego coraz dalej sięga i powoli powstaje w duszy całość wspaniałego widoku.

 

2. Abyśmy mogli ukochać Bogarodzicę, trzeba nam się zastanawiać, jak Ona wielką, jak możną, jak wspaniałą, jak pełną cnót i zalet niezrównanych.

Powtóre na­leży się uważnie przypatrzyć, jak ta cudowna Pani, Kró­lowa nieba i ziemi, jest dobrą względem nas, jak bardzo nas miłuje, jak nas hojnie obdarza łaskami. Nikt, choćby najgorszy, nie jest wyjęty z pod Jej macierzyńskiej opieki.

Do Maryi Panny możemy zastosować to samo, co mówimy o Bogu i Jego nieprzebranej dobroci względem człowieka. Stwórca każe świecić słońcu nad sprawiedliwymi i nad  grzesznikami, spuszcza deszcz na niwy ludzi dobrych i złych. Wzrok też Królowej niebieskiej zwraca się na wszystkich, choćby najgorszych i najniewdzięczniejszych. O, wpatrujmy się oczyma duszy często i uważnie w tę gwiazdę zaranną, rozpamiętywajmy Jej zalety i cnoty, a osobliwie Jej miłość macierzyńską względem ludzi, a nie­zawodnie umiłujemy Maryę Pannę i staniemy się Jej wier­nymi sługami.

W Księdze Mądrości czytamy:(5) »Myśleć o niej jest doskonała roztropność«. Słowa te stosują uczeni także do Matki Najświętszej w tern znaczeniu, że myślenie, zastanawianie się nad przywilejami Maryi jest wielką mądro­ścią i kluczem do niezrównanych łask, któremi obsypuje Marya Panna swych czcicieli.

 

Widzimy też, że tak czynili Jej wielcy słudzy. Oni przez medytacyę, zastanawianie się ogrzewali się ogniem miłości bożej, a zarazem dochodzili do prawdziwego nabożeństwa ku Maryi, którego podstawą jest miłość.

Kogo bowiem kochamy, dla tego wszystko z radością czynimy, trudy i ofiary największe dla umiłowanego przedmiotu są miłe i słodkie. Za ten skarb ukryty, gotowy człowiek wszystko oddać i poświęcić.

 

Tą drogą doszedł św. Bernard do miłości ku Boga­rodzicy, to samo św. Stanisław Kostka i wszyscy wielcy słudzy Maryi. Wielki teolog, Franciszek Suarez T. J., w uro­czyste święta Matki Bożej przepędzał dwie godziny na roz­ważaniu dobrodziejstw z rąk Maryi i nad Jej cnotami i łaskami. To również czynił błog. Albert Wielki, Domini­kanin, on swą olbrzymią wiedzę, która świat podziwia, po­kornie przypisuje swemu nabożeństwu do Matki Bożej.

 

To niemniej wielcy mistrzowie i geniusze przyznawali, że mo­dlitwa i nabożeństwo do Najświętszej Panny dodawało im polotu, skrzydeł cudownych, na których się wznosili na szczytne wyżyny natchnienia. A. Mickiewicz, który z po­korą wyznaje w swej Improwizacyi do zdumiałych przy­jaciół, że nie swoim, ale bożym zajaśniał blaskiem (6), mi­łował Maryę, był Jej sługą, od Jej wezwania rozpoczął swój najpiękniejszy poemat. Rafael, najgenialniejszy ma­larz, w Maryi pokładał wielką ufność i w modlitwie do Niej czerpał natchnienie, kiedy tworzył obrazy, które do dziś dnia zachwycają znawców.

 

Najmilsi w Panu, chciejmy się również oczyma duszy wpatrywać w tę niebiańską postać Maryi, a spełnimy uczynek bardzo miły Bogu. Zbawiciel świata z krzyża oddał nam Maryę, mówiąc: »Oto Matka twoja«. Weźmy Ją w posiadanie przez rozważanie Jej cnót i doskonałości, przez miłość stąd powstającą i ufność w Jej dobroć i ma­cierzyńską ku nam miłość.

Przez to najpierw uwielbimy Boga, który jest — według Psalmisty — dziwny w Świętych swoich, a tem dziwniejszy w Matce Najświętszej, która jest najpiękniejszem dziełem Jego wszechmocy.

Powtóre to rozważanie przyniesie nam wiele korzyści, będzie rozkoszą serca i źródłem przelicznych dobrodziejstw w życiu, przy śmierci i w wieczności. Cudowne wody tego źródła nie przestaną nigdy płynąć dla nas. Jako skrzętne pszczółki krążą nad kwiatami, siadają na nich i czerpią z nich słodycze, tak my unośmy się duszą nad tym najpiękniejszym kwiatem niebios, a z rozmyślania o Matce Bożej doznamy rajskich słodyczy i pociech.

Nie śpijmy, najmilsi, nie zadawalajmy się gołosłownem twierdzeniem, że kochamy Maryę, ale czynami to pokażmy, bo probierzem miłości są czyny.

Polacy są na­rodem i dziedzictwem Maryi. My to wiemy i przyznajemy. Podoba nam się w poezyi postać Bogarodzicy. Niechże jednak to nasze nabożeństwo nie będzie w fantazyi, ale niech się w życiu okaże (7).

Marya nie zadowoli się ogniem martwym, malowa­nym; ogień miłości ku Niej niech będzie rzeczywistym, czynnym, ruchliwym, który nie spoczywa, ale działa, rusza się, pożera.

Za miłość objawioną tylko ustami, zape­wnieniami, słowami, za wiarę martwą, fałszywą nie zdo­będziemy nieba. Wiemy dobrze, że prawdziwe nabożeństwo w tem polega, abyśmy czynili to ochotnie, co się po­doba, co się odnosi do czci i służby umiłowanej osoby.

Tu wola spać nie może. Pod wpływem rozumu, poznającego wielkość i dobroć Maryi, niech się rwie do uczynków. Ta praca będzie dowodem, że już posiadamy to nabożeństwo lub, że je chcemy posiąść.

 

 

Zakończmy modlitwą:

Bogarodzico Dziewico, zasłu­żyłem już nieraz przez mą niewdzięczność i ospałość w Twej służbie, abyś na zawsze odwróciła ode mnie oczy swego miłosierdzia, bo karą za niewdzięczność jest słusznie odjęcie dobrodziejstw. Przyznaję, żem nie zasłużył na Twą opiekę i dobroć, bom Ci dotąd wcale nie służył lub ozięble to czyniłem.

Matko miłości, szafarko łask bożych, ucieczko grze­sznych, nie porzucaj mnie, ale znoś cierpliwie mą nędzę moralną. Pomnij, że jak jesteś Matką Zbawiciela, tak ró­wnież nią jesteś i dla mnie. Im nędzniejszy jestem, tem więcej mam prawa do Twego Serca macierzyńskiego i Twej pomocy. O Maryo, spraw, abym umiał zastanawiać się, jak jesteś świętą i miłą Bogu i dobrą dla mnie, abym to rozważał ciągle za życia, a po śmierci abym Cię wielbił z Aniołami i Świętymi po wszystkie wieki.

 


Ks. Dr. J. GórkaCZEŚĆ MARYI. O POBUDKACH I ŚRODKACH NABOŻEŃ­STWA DO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY. Nakładem Autora. Główny skład w Księgarni Zygmunta Jelenia w Tarnowie. 1907, str. 127 – 131.

Przypisy:

1) Voluntas oritur ex intelligentia. S. Aug. de Trinit I. XIV, c. 8.
2) Iz. XXI, 7.
3) Marek VIII, 24.
4) Intellectus cogitabundus initium est omnis boni.
5) Mądr. VI, 16.
6)   Panie, jam blaskiem nie swoim zaświecił:
     Mój blask jest słabe Twych ogniów odbicie!
     W piersi tylko uderzę, wnet zdrój słów wy try śnie,
     A jeśli na tym prądzie iskra Boża błyśnie,
     Nie wynik to rozumu, ani płód marzenia, ‚
    Od Boga ją przyjąłem na skrzydłach natchnienia.
7)  Znane to zdanie łacińskie: Probatio dilectionis exhibitio est operis.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “Za martwą miłość nie zdobędziesz Nieba – Środki do nabycia prawdziwego nabożeństwa do NMP Cz.1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: