Nauka Katolicka

Wartość naszych czynów dla Boga – O pobudkach dobrych i złych – Św. J. Pelczar

Lecz niestety, mało ludzi bogatych w za­sługi, mało doskonałych, bo mało działa z dobrych pobudek; stąd sprawdza się na nich groźba Pańska; „Siew wielki wrzucisz w ziemię a mało zbierzesz, bo wszystko pożre szarańcza“. Ludzie rzucają obficie nasiona modlitw, postów, ofiar it.d., a żniwo ich bardzo będzie skąpe, bo prawie wszystko niszczy szarańcza złej pobudki.

I.
Znaczenie pobudki

Oknem domu duchownego nazwałem dobrą pobudkę i pro­stotę. Cóż to jest pobudka? Jest to niejako wewnętrzna sprężyna działania, która jakąś czynność wywołuje, albo na nią wpływa.  Tak naprzykład, jeżeli daję jałmużnę w tym celu, aby otrzymać łaskę Bożą, lub przeciwnie, aby chwałę ludzką pozyskać, na ten ­czas ta chęć otrzymania laski Bożej lub chwały ludzkiej jest po­budką mojego czynu.

Łatwo można zrozumieć, że pobudka li tylko od nas zale­ży i całkowicie królestwu naszej duszy podlega, bo któż może nas zmusić, abyśmy chcieli, czego nie chcemy, lub chcieli tak, jak nie chcemy.

Nie trudno także pojąć, że pobudka jest źró­dłem czynności i jakby jej duszą, bo od niej zależy życie, czyli moralna wartość czynności. Dlatego nazwałem ją oknem ; jak bo­wiem tyle tylko światła wchodzi do domu, ile okno wpuszcza: tak tyle ceny ma czynność, ile zasługuje pobudka.

Jeżeli ta po­budka jest dobra, czynność także jest dobra, gdy przedmiot jej jest dobry lub przynajmniej obojętny; jeżeli pobudka jest zła, tedy i czynność sama jest zła, choćby przedmiot był najlepszy.

Pan Jezus sam to przedstawił w słowach: „Świecą ciała twego jest oko twoje. Jeśliby oko twoje było szczere: wszystko ciało twoje światłe będzie. Ale jeśliby oko twoje złe było: wszystko ciało twoje ciem­ne będzie” (1), to jest, jako oko kieruje ciałem, tak pobudka duszą. Oko szczere jest to pobudka dobra, która na całe ciało życia du­chownego i na każdy członek, to jest, na każdy uczynek, blask swój roztacza, iż w jej świetle nawet czynność obojętna staje się dobrą. Oko złe jest to pobudka zła, która nawet uczynki dobre przemienia w dzieła ciemności.

Cóż zwyczajniejszego nad uży­wanie snu lub pokarmu, a jednak te czynności, spełnione w sta­nie łaski i z pobudki nadprzyrodzonej, stają się nadprzyrodzone­mu i zasługującemi na żywot wieczny. Przeciwnie, cóż świetniej­szego nad apostolstwo lub śmierć męczeńską; a jednak, jeżeli te sprawy płyną ze złej pobudki, n.p. z próżnej chwały, nie tylko nie mają żadnej wartości, lecz stają się nawet karygodnemi.

Bóg bowiem ceni duszę nie ciało czynności, to jest, patrzy na po budkę, a to dlatego, iż przez nią objawia dusza swoją wierność lub niewierność, swoją miłość lub oziębłość.

Oto Pan Jezus sie­dzi przy skarbonie świątyni jerozolimskiej i pogląda okiem Bożem na wchodzących. Zbliżają się Faryzeusze i rzucają hojne dary,—zbliża się uboga wdowa i rzuca dwa grosze. Tedy zwraca się Pan do uczniów i mówi: „Zaprawdę powiadani wam, iż ta uboga wdowa więcej włożyła, nikli wszyscy, którzy kładli do skarbu“ (2).  Dlaczegóż Panie? przecież ona wrzuciła tylko dwa grosze. Dla­tego, że jej pobudka była najdoskonalsza.

Pobudka to rozróżnia czynności, podobne na zewnątrz, i na­daje im rozmaitą wartość. Przedstawił to Pan Jezus w podobień­stwie siejby, która jednym przyniosła owoc trzydziestokrotny, in­nym siedmdziesięciokrotny, innym wreszcie stokrotny, — Apostoł zaś Paweł w podobieństwie budowy, twierdząc, że wszyscy budu­jemy na fundamencie wiary, lecz jedni kładą złoto, srebro i ka­mienie drogie, inni drwa, siano i słomę, które w dzień Pański goreć będą (3)

Poznajesz stąd znaczenie pobudki (4). Ona jest podwaliną każdej cnoty; a jako dom wspierają słupy, słupy zaś opierają się na swoich podstawach: tak nasze życie duchowne opiera się na cnotach, cnoty zaś opierają się na pobudce (5). Ona nadaje czyn­nościom naszym nadprzyrodzoną wartość, bo je wyjmuje z pod panowania żądz i miłości własnej, a poddaje królestwu łaski Bo­żej.

Ona pomnaża nasze zasługi, cokolwiek bowiem czynimy w stanie łaski i z dobrej pobudki, staje się zasługującem na ży­wot wieczny, choćby to był czyn bardzo drobny; im zaś dosko­nalsza pobudka, tern większa zasługa. Słusznie tedy przyrównano pobudkę do steru, iż jako ster kieruje okrętem , by wpłynął do portu: tak pobudka czynności ludzkie zwraca do Boga i do przy­stani niebieskiej.

O jakże wielka stąd dla nas pociecha, iż Bóg nie mierzy darów naszych według zewnętrznych rozmiarów, lecz według we­wnętrznej pobudki. Tym sposobem najlichszy żebrak więcej może zebrać zasług, niż król na tronie, i nikt skarżyć się nie powinien, że nic nie jest w stanie zrobić dla Pana Boga. Bo któż z nas tak jest ubogim, by nie mógł coś miłego ofiarować Bogu? Jeżeli nie może dać grosza lub innej ofiary, może dać serce szczere i chętne, a ten dar jest Bogu najmilszy.

Któż również nie może stać się doskonałym? Jeżeli nie może czynić wielkich rzeczy, może czynić małe i za pomocą doskonałej pobudki uczynić je wielkiemi; bo dobre uczynki nie oceniają się jak sztuki złota, któ­re im cięższe, tern większą mają w artość, ale raczej podobne są do płomienia, który tern jest czystszy i jaśniejszy, im mniej za­wiera dymu i wilgoci “(6).

Lecz niestety, mało ludzi bogatych w za­sługi, mało doskonałych, bo mało działa z dobrych pobudek; stąd sprawdza się na nich groźba Pańska; „Siew wielki wrzucisz w ziemię a mało zbierzesz, bo wszystko pożre szarańcza“ (7). Ludzie rzucają obficie nasiona modlitw, postów, ofiar it.d., a żniwo ich bardzo będzie skąpe, bo prawie wszystko niszczy szarańcza złej pobudki.

 

 

II.
Rodzaje pobudek

1. POBUDKI ZŁE

Jakież tedy mogą być pobudki ? Jedne są złe, a wśród nich najczęstszą i najgorszą jest żądza próżnej chwały. Jest najczęstszą, bo któż od niej jest wolny? — nawet świętych i dosko­nałych napada, nawet samotność pustyni i furta klasztorna nie zdoła jej wstrzymać. Opowiada św. Grzegorz Wielki, iż pisząc znakomitą księgę „Liber Moralium”, zamierzył sobie wyłącznie chwalę Bożą i pożytek dusz, a jednak wśród pisania zakradła się tajemna chęć podobania się ludziom i zyskania oklasków. Któż więc nic będzie się lękał sideł próżnej chwały, zwłaszcza że ona jest obrzydliwą i karygodną przed Bogiem, niebezpieczną i szko­dliwą dla duszy. Pan Bóg uczynił wszystko dla chwały swojej, aby wszelkie stworzenie śpiewało Bogu nieustający hymn uwiel­bienia; z ludźmi zaś zawarł niejako ugodę, aby wszelką chwałę z dobrych uczynków odnosili do Boga, jakby winną daninę, a za to mieli na ziemi wszelki z nich pożytek, w niebie zaś pożytek i chwalę.

Jeżeli więc człowiek przywłaszcza sobie chwałę z do­brych uczynków, wywraca porządek Boży i staje się buntowni­kiem, złodziejem, przeniewiercą i bałwochwalcą.

Bóg powiedział: „Chwały mojej nie dam inszemu” (8), a człowiek oszukuje Boga i wykrada chwałę dla siebie. Bóg chce być jedynym oblubień­cem duszy, a dusza stroi się w szaty piękne, to jest, w dobre uczynki, aby się przypodobać komu innemu. Bóg chce być sam Bogiem człowieka, a człowiek czyni Bogiem siebie i każe sobie palić kadzidło. Stąd próżna chwała jest przedmiotem nienawiści i kary Bożej.

O jakże winna dusza czuwać, aby się jej nie dała usidlić, zwłaszcza, że wróg to podstępny i zdradliwy. Bo najprzód próżna chwała jakby cień jaki ściga cnotę (9) i z dobrych uczynków się rodzi, podczas gdy inne występki pochodzą z grzechów. Istny to mól, którego suknia wydaje, i który suknię niszczy. Powtóre, nieznacznie i chytrze wkrada się do duszy, podobna do rozbójni­ka, który przyłączając się do podróżnego, udaje, że tąż samą puszcza się drogą, a potem, gdy podróżny sądzi się bezpiecznym, zdradziecko nań napada i życie mu odbiera. Wreszcie, trudno się jej pozbyć, bo wszędzie się wciska, wszędzie nurtuje, nie da się wyrwać do szczętu, nawet zwyciężona korzysta z klęski i czę­sto zwycięzców zwycięża. Jest to ostatnia suknia, którą dusza ściąga (10), — ostatnia walka, którą musi staczać (11); często bowiem i na łożu śmiertelnem pozbyć się jej nie może, a życie niejednej duszy jest od początku do końca ciągłą komedyą.

 

Niewypowiedziane są szkody, jakie ta wada w duszy zrzą­dza. Ona odbiera wszelką wartość dobrym uczynkom, tak iż najświetniejsze sprawy, których źródłem jest próżna chwała, nie tylko nie mają żadnej zasługi, ale nawet stają się grzesznemi.

Dlatego mówi Pan o Faryzeuszach, iż odebrali na ziemi zapłatę swoją, i upomina wszystkich: „Strzeżcie, abyście sprawiedliwości waszej nie czynili przed ludźmi, abyście byli widziani od nich, bo inaczej zapłaty mieć nie będziecie u Ojca waszego, który jest w niebiesiech ‚ (12); a prorok Aggeusz odzywa się do ludzi żądnych próżnej sławy: „ Połóżcie serca wasze na drogi wasze. Sialiście wiele a zwieźliście mało, jedliście a nie najedliście się, piliście a nie napiliście się, okryliście się a nie zagrzaliście się, a kto zy­ski zbierał, kładł je w dziurawy mieszek“

O ileż to ludzi rzuca zasługi swoje w dziurawy mieszek próżności! Słusznie zowią ją Ojcowie przymilającą się złodziejką dóbr duchownych , trucizną słodką ale zabójczą, strzałą lecącą szybko, raniącą zgrabnie, lecz za to śmiertelnie ; i każą uciekać od niej ze strachem.(…)

Strzeż się i ty próżności, ile tylko możesz; a w tym celu pamiętaj, że Bogu samemu wszelka z twoich uczynków należy się chwała, — pamiętaj, że oko Boże zwrócone jest ciągle na cie­bie, — pamiętaj na słowa i przykład Zbawiciela, — na zgubne skutki próżności, — na śmierć, sąd i wieczność. Gdy masz coś czynić, nie zastanawiaj się nad tern, czy cię ludzie pochwalą lub zganią; staraj się tylko zadowolnić Pana Boga, a ludzi o tyle, o ile miłość bliźniego wymaga. Nie czyń również nic w tym celu, aby ujść nagany lub zyskać dobre imię, bo ta pobudka zawsze jest niedoskonałą, a łatwo może stać się złą. Obyś się tylko po­dobał Bogu, a będziesz się podobał i ludziom. Gdy coś dobrego czynisz, szukaj raczej ukrycia, aby nawet prawica nie wiedziała, co czyni lewica; chyba że chwała Boża, miłość bliźniego lub obo­wiązek żąda, abyś czynił coś jaw nie, bo wtenczas niech świeci światłość twoja przed ludźmi, aby wszyscy chwalili Ojca, który jest w niebiesiech.

 

Strzeż się mianowicie obłudy faryzejskiej, która wiele czyni dobrego, ale dla chwały ludzkiej i upodobania własnego, — któ­ra siebie ubóstwia, a innymi gardzi, — która na zewnątrz wy­daje się cnotą, a wewnątrz pełna jest przewrotności i szkarady.
Zaiste, nic nad ten występek ohydniejszego przed Bogiem i ludźmi.

Złemi są również pobudki, które szkodę bliźniego a korzyść własną mają na celu, a których źródłem jest samolubstwo, cechą  dwulicowość.

Złemi są wreszcie pobudki, których źródłem jest miłość wła­sna, a celem własna pociecha. Jakkolwiek bowiem czyn dobry przynosi sam przez się pociechę, i nie jest grzechem przyjąć ta­kową; niegodzi się jednak czynić dobrze li tylko w celu zyskania tej pociechy. Bóg bowiem — mówi św. Grzegorz — przyłączył pociechę do czynności jako przyprawę, a nie czynność do pocie­chy jako środek; kto więc w czynności szuka tylko pociechy, przewraca porządek Boży, bo czyni to celem, co powinno być środkiem, a stąd grzeszy.

Niestety, trafia się to dosyć czę­sto, nawet duszom doskonalszym, które nieraz gardzą pochwałą ludzką, ale za to chcą mieć to tajemne zadowolenie, że dobrze czynią i że są miłemi Bogu.

Świątobliwy jeden pustelnik rozmy­ślał długo w nocy nad tym wyrokiem Pisma św., że wszystkie nasze uczynki będą ważone na wadze. Gdy wreszcie znużony zasnął, miał sen następujący. Zdawało mu się, że widzi Sędzie­go Chrystusa, siedzącego na tronie, przed którym stał Anioł z wa­gą w ręku. Co chwila przychodzili zmarli na sąd, a każdy z nich miał dwa brzemiona — jedno dobrych uczynków, drugie grzechów. Anioł kładł te brzemiona na wagę, a według tego, które z nich przeważało, wypadał wyrok zbawienia lub potępienia. Właśnie zbliżała się jakaś staruszka, niosąca wielkie brzemię dobrych uczynków; lecz jakież było zdziwienie pustelnika, gdy Anioł je odważył, a brzemię grzechów, lubo wcale nie wielkie, okazało się cięższem. „I któż się tedy zbawi — zawołał ze strachem — jeżeli ta niewiasta, mająca tyle dobrych uczynków, została odrzu­coną?“ Na te słowa zbliżył się doń Anioł i rozwinął przed nim ono brzemię, — a w niem było wiele brzemion mniejszych, z na­pisami: modlitwy — posty — jałmużny — Komunie św. i t. p. I jeszcze więcej zdziwił się pustelnik, jak tyle uczynków dobrych tak mało może ważyć. Tedy rzekł doń Anioł: „Otwórz te brze­miona. “ Pustelnik otworzył je i spostrzegł, że były próżne. „Wi­dzisz — rzecze mu dalej — wszystkie te uczynki mają wartość li tylko w oczach ludzkich, lecz nic nie znaczą wobec Boga, bo wypłynęły z żądzy własnej chwały i korzyści. Oto się sprawdziły na tej niewieście słowa Proroka, iż niektórzy zasnęli, mieniąc się bogatymi, a obudzili się z próźnemi rękami; — zasnęła ona snem śmierci, sądząc, że jest bogatą w dobre uczynki, a teraz obu­dziła się, mając ręce próżne.“ Po tych słowach ocknął się sta­rzec i wziął je sobie do serca; obyś i ty na nie pamiętał.

 

 

2. POBUDKI PRZYRODZONE I ZIEMSKIE

Są inne pobudki, które wprawdzie nie są w sprzeczności z wolą Bożą, lecz nie dążą także wprost do Boga. Pochodzą one z rozumu lub serca, lecz bez względu na wolę Bożą objawioną, dlatego nazywają się przyrodzonemi.  Taką jest pobudka, jeżeli czynimy coś dobrego z tego powodu, iż jest rzeczą szlachetną i piękną dobrze czynić, że do tego pociąga nas wrodzone uczucie, albo że tego stanowisko, potrzeba lub przyzwoitość wymaga. Ta­ką jest także pobudka i wtenczas, jeżeli czynimy coś dobrego w tym celu, aby sobie zobowiązać bliźniego i skłonić go do wza­jemności, albo by mu swoją przychylność i wdzięczność okazać.

Czynności, z tych pobudek płynące, nie są grzeszne, lecz nie są także nadprzyrodzone i zasługujące na żywot wieczny, bo brak im „Bożej pieczęci”. Aby je uczynić zasługującemi, potrzeba być w stanie laski, a powtóre częstymi aktami miłości wszystkie swoje czynności odnosić do Boga. To ofiarowanie wszystkich spraw swoich na chwałę Boga, w celu uświęcenia ich, radzą Święci czynić codziennie przy rannej modlitwie, a nawet i w dzień często powtarzać.

Tutaj należą pobudki ziemskie, które wprawdzie dążą do Boga, lecz na to tylko, aby od Boga dobra ziemskie wyjednać, lub karę doczesną odwrócić. Taką jest pobudka wtenczas, jeżeli czynię coś dobrego, n. p. modlę się, poszczę, daję jałmużnę, w tym celu, aby za to otrzymać od Boga czerstwe zdrowie, ob­fite plony, pomyślny skutek jakiejś sprawy itd. Te pobudki nie są nadprzyrodzone, lecz nie są także złe, i wolno ich używać, byle tylko z należnem poddaniem się woli Bożej.

 

 

3. POBUDKI NADPRZYRODZONE

Pobudki nadprzyrodzone są te , których źródłem są trzy cnoty teologiczne, czyli boskie: wiara, nadzieja i miłość.

Do pobudek wiary należy rozkaz lub przykład Jezusa Chry­stusa i nadprzyrodzona doskonałość, zawarta w wykonaniu każdej cnoty chrześciańskiej. Te pobudki są wielce pożyteczne i potrzeba mieć je ciągle na pamięci, przedewszystkiem zaś poglądać często okiem ducha na Jezusa Chrystusa. Z pobudkami wiary łączą się pobudki bojaźni, które również są dobre, jeżeli bojaźń jest syno­wską, a nie niewolniczą.

Pobudki nadziei mają za cel dobro nasze nadprzyrodzone. Taką mamy pobudkę, jeżeli coś dobrego czynimy w tym celu, aby otrzymać przebaczenie grzechów, wypłacić się sprawiedliwo­ści Bożej, zwyciężyć pokusę, nabyć cnoty, zasłużyć na niebo. Te pobudki są dobre, i można się niemi zagrzewać do pracy i walki, jako się zagrzewał prorok: „Nakłoniłem serca swego, abym czynił sprawiedliwości twoje na wieki dla odpłaty“ (13). Tak też zagrzewali się Męczennicy.

Oto przed trybunałem sędziego stoi matka Felicyta z siedmiu synami. Sędzia stara się pięknemi słowy namówić ją do złożenia bogom ofiary, lecz ona mężnie od­powiada: „Nie spodziewaj się, Publiuszu, abym się wyrzekła wiary w Jezusa Chrystusa, Bóg Wszechmocny umocni mię i nie dozwoli, aby Jego służebnica, walcząca dla Jego chwały, była zwyciężo­na”. „Nędzna — odpowie sędzia — jeżeli śmierć dla ciebie tak miła, to idź i umieraj; ale jakież szaleństwo skłania cię, że chcesz dzieciom twoim odjąć to życie, któreś im dala”. „Dzieci moje —odrzekła Felicyta — żyć będą wiecznie w Jezusie Chrystusie, je­żeli wiernemi Mu pozostaną; lękać się zaś powinny męczarni bez końca, jeżeli złożą ofiary bałwanom A obracając się do synów, rzecze: „Widzicie to niebo tak piękne i tak wzniesione, — tam to Jezus Chrystus czeka was, aby was uwieńczyć. Trwajcież w Jego miłości i walczcie dla zbawienia dusz waszych.“ Tak po­krzepieni wszyscy synowie wraz z matką śmierć ochotnie ponie­śli. Niechże ta nadzieja będzie i dla nas otuchą i dźwignią. Na­leży tylko uważać, aby szczęście nasze nie było celem wyłącznym i ostatnim ; ktoby bowiem służył Bogu w tym tylko celu, iżby uniknąć piekła a pozyskać niebo, tak, że przestałby służyć, gdy­by piekła i nieba nie było, wykraczałby ciężko przeciw Bogu, bo Bóg dla niego byłby tylko środkiem, a nie celem.

 

Pobudki miłości mają za cel Boga i wszystko, co z Bogiem ma związek. Taką mamy pobudkę, jeżeli czynimy coś dobrego dla uwielbienia tym czynem Pana Boga, oddania Mu chwały i przypo­dobania się Jego Majestatowi; albo dla oświadczenia Mu wdzięczności za wszystkie dobrodziejstwa, jakie wylał na nas i na innych, na Najśw. Człowieczeństwo Pana Jezusa, na Najśw. Pannę, na Aniołów i Świętych; albo dla rozszerzenia chwały Pana naszego Jezusa Chrystusa i zużytecznienia Krwi Jego Przenajświętszej; albo dla uczczenia Najśw Bogarodzicy i całego Dworu niebieskiego; albo dla uweselenia Kościoła tryumfującego, dla przyozdobienia Kościoła walczącego i dla pociechy Kościoła cierpiącego; albo dla wyjednania łask Bożych braciom naszym , dla nawrócenia niewier­nych lub grzeszników, albo wreszcie dla spełnienia woli Bożej i dla uświęcenia duszy naszej w tym celu, by ją uczynić piękniej­szą świątynią Ducha Świętego i godniejszem naczyniem łaski .(14)

Te pobudki są najsłuszniejsze; jeżeli bowiem Bóg jest na­szym początkiem i końcem, jeżeli tak nas umiłował i tyle dla nas uczynił: azaliż nie jest rzeczą sprawiedliwą, byśmy wszystko czynili dla Jego chwały i z miłości ku Niemu. Wszakże On sam tego żąda: „Jeśli tedy ojciec ja jestem , gdzież jest cześć moja? a jeślim ja Pan, gdzież jest bojaźń moja? “ (15); Apostoł zaś upomi­na: „Chociaż tedy jecie, choć pijecie, choć co innego czynicie, wszystko ku chwale Bożej czyńcie” (16). Te pobudki są Panu Bogu najmilsze, bo najlepiej ziszczają myśl Bożą, która stworzeniom została wytkniętą, a którą jest chwała Boża.

Te pobudki są najdo­skonalsze, bo pochodzą ze źródła najdoskonalszego, to jest, z miłości. W nich dusza nie szuka ni chwały swojej, ni szczęścia swojego, lecz chwały i szczęścia Boga samego, i nie dlatego Bo­ga miłuje, że On dla niej jest dobry, lecz że Sam w sobie jest najdoskonalszy i miłości najgodniejszy; ona nawet wyrzekłaby się chwały niebieskiej, byle przez to Bóg był uwielbiony, i nie waha­łaby się zstąpić do pieklą, byle tam mogła miłować Boga. Tak miłują błogosławieni w niebie, tak miłują dusze święte na ziemi.

 

Te pobudki są dla nas najkorzystniejsze, bo za miłość wiel­ką płaci Bóg wielką miłością, jako rzekł w objawieniu do św. Katarzyny Sen.: „Córko moja, myśl o mnie, a ja będę myślał o tobie; staraj się wszystkimi środkami służyć mi jak najdoskona­lej i chwałę moją rozszerzać, a nie lękaj się niczego, bo ja sam będę twoją obroną, ja ci dam zwycięztwo nad w rogami, udosko­nalę cię w cnotach, wzbogacę w zasługi i zbawię”.

(…)

Duszo miła, jeżeli pragniesz, aby strzały twoich uczynków trafiały zawsze w Serce Jezusowe i sprowadzały ci stamtąd zdroje łaski, czyń wszystko z miłości i dla miłości.

A jakim że sposobem ?
Oto najprzód każdego poranku ofiaruj Bogu siebie i swoje wszystko, mówiąc:

Ofiaruję Ci, Boże, siebie samego i wszystko moje: myśli, słowa, uczynki, cierpienia, każde moje tchnienie, każdy krok mój, nawet sen i pokarm mój; przyjmij to , Panie, jako ofiarę miłą na chwałę Twoją i dla spełnienia Twojej woli, i udziel mi łaski, abym to wszystko doskonale spełnił, a raczej Ty sam , Panie, przeze mnie to spełnij.

Tę intencyę odnawiaj często w ciągu dnia, n.p. gdy godzina bije, gdy spojrzysz na krzyż lub obraz, i t.p. Niech wtenczas wylatują z serca twego akty wewnętrzne i pragnienia święte, jak iskry z ogniska.

Podo­bnie gdy masz coś czynić lub cierpieć, mianowicie ważniejszego, podnieś zaraz swą duszę do Boga, mówiąc: Dla Ciebie, Panie, pragnę to czynić lub cierpieć.

Dobrze jest także czynić coś w tej intencyi, jaką sobie Pan Bóg w tej lub innej czynności zamierzył, bo ta inteneya jest najdoskonalsza. Możesz zatem mówić:

O Boże i Panie mój, pragnę spełnić tę czynność w tym celu, jaki mądrość Twoja za stosowny uznała; kieruj mną teraz, abym to tylko uczynił, czego Ty pragniesz, i tak, jak Ty pragniesz.

 

Lecz najkorzystniej uczynisz, jeżeli wszystkie swe myśli, słowa, uczynki i cierpienia połączysz z myślami, słowami, uczyn­kami i cierpieniami Pana Jezusa, aby takowe przez to połączenie oczyścić, udoskonalić i uzacnić. Jak bowiem latorośl, jeżli nie tkwi w winnej macicy, nie rodzi jagód, a nawet usycha: tak du­sza jest niepłodną, a nawet życia nie m a, jeżeli nie jest połączo­ną z Panem Jezusem. To połączenie uskutecznia łaska poświę­cająca w Sakramentach. I znowu, jako gdy kto na winnej macicy zaszczepia latorośl szlachetniejszą, otrzymuje jagody doskonalsze: tak, jeżeli dusza swoje sprawy łączy ze sprawami Pana Jezusa, nadaje im blasku i wartości, jakich pierwej nie miały.

Objawił to Pan Jezus św. Gertrudzie. Pewnego razu ukazał się jej Pan na tronie chwały, mając u stóp swoich św. Jana Ew angelistę w po­staci osoby piszącej. Błogosławiony Apostoł zdawał się niekiedy maczać pióro w kałamarzu, który trzymał w ręku, i wówczas
kreślił litery czarne, niekiedy znowu maczał je w ranie otwartej Serca Jezusowego, a wtenczas litery jego były czerw one, nastę­pnie poprawiał jeszcze te ostatnie litery atramentem czarnym i złotym. Święta pojęła z objawienia, że czarne głoski oznaczały uczynki dobre, — zwykłe litery czerwone przedstawiały modlitwy odpra­wione na pamiątkę męki Jezusa Chrystusa, — złoto zaś i purpu­ra , pomieszane z sobą, wyobrażały uczynki cnotliwe, spełnione jedynie na chwałę Boga, w zjednoczeniu z zasługami Jezusa
Chrystusa.

 

Pojmujesz teraz, jak wielką jest cena pobudki doskonałej; a więc staraj się wprowadzić tę pobudkę do każdej choćby naj­lichszej czynności, szczególnie zaś łącz się ustawicznie z Panem Jezusem ; tym sposobem lichy twój kruszec przemieni się w złoto. Jako w świątyni Salomona wszystko było ze złota lub złotem po­kryte : tak niechaj każda czynność twoja płynie z miłości, albo przynajmniej łączy się z miłością.

 

 

4. POBUDKA CZYSTA

Wiele dusz czyni niby wszystko dla Boga, a jednak ich czynności nie są doskonałe. Dlaczegóż to ? Oto dlatego, że ich pobudka jest nieczysta, to jest, zmieszana z pobudką złą lub przynajmniej z pobudką niższego rzędu.

Tak n. p. niejeden daje jałmu­żnę z miłości ku Bogu, lecz nieznacznie ogląda się na ludzi i miłą mu jest ich pochwała; inny modli się dla uwielbienia Pana Boga, ale przy tem szuka upodobania swojego i t. d. Rzadko kto, wyjąwszy dusze święte, ma w czynności jakiejś jedną tylko pobudkę, a tem rzadziej jest tą pobudką czysta miłość ku Panu Bogu. Niestety, tak wielką jest słabość nasza, iż z trudnością nam przychodzi od­rzucić wszelki wzgląd na ludzi i siebie, a „zadowolnić się sądem jednego Boga”(17), czyli zdobyć się na pobudkę czystą; zwykle po­dajemy Bogu „wino pomieszane z wodą”, — dlatego tak mało jest uczynków doskonałych.

Pobudka czysta widzi tylko Boga, szuka tylko Boga, siebie zaś tylko w Bogu; stąd pięknie mówi św. Alfons Liguori (18) iż Święci mają jedno tylko oko i to na Boga zwrócone, gdy prze­ciwnie synowie świata posiadają mnóstwo ócz, któremi na marne jego dobra chętnie poglądają.

Pobudka czysta to jak niebo po­godne, którego żadna chmurka nie zaciemnia; poznać ją możesz po cechach następnych:

Jeżeli nie chcesz być widzianym i chwa­lonym od ludzi, nie pragniesz ich oklasków, nie szukasz ich wdzię­czności, nie lękasz się ich sądów, nie smucisz się z ich nagany, ani nawet śledzisz, jak cenią twe czynności, — jeżeli pomyślny skutek nie podnosi cię w dumę, niepomyślny zaś nie w trąca cię w niepokój, — jeżeli cię cześć i miłość ludzka nie łechce, a niewdzię­czność nie zraża, — jeżeli nie czujesz zazdrości, gdy widzisz że inni działają, a ty zostajesz w ukryciu, lecz tak się cieszysz ze spraw cudzych, jako ze swoich, — jeżeli się zadawalniasz tem, co ci Bóg daje, a nie masz gorączkowych pragnień, — wreszcie jeżeli z tą samą starannością i gorliwością spełniasz czynności jawne jako i ukryte, świetne i niskie, uwielbiane od wszystkich i będące w pogardzie: można powiedzieć, że masz pobudkę czystą (19).

 

O taką pobudkę staraj się usilnie, aby nie tylko dążyła do Boga, czyli by była prostą, ale aby wyłącznie Boga miała na celu; bo, jak uczy księga „O naśladowaniu Jezusa Chrystusa”, „czło­wiek wzbija się nad rzeczy ziemskie dwoma skrzydłami, to jest, prostotą i czystością; prostota powinna być w chęci, a czystość w uczuciu, prostota dąży do Boga, czystość Go dosięga, obej­muje i w Nim się rozpływa” (20). Aby nabyć podobnej prostoty i czystości, proś najprzód Pana Jezusa, iżby ci dał swoje pobudki i serce twoje oczyścił.

Rozważaj dalej, że to serce stworzone jest tylko dla Boga, że zatem wszelkie uczucie, które się do Boga odnieść nie da, jest dlań uszczerbkiem. Rozważaj nagrody czy­stej pobudki; jeżeli bowiem kubek wody podany ubogiemu nie ujdzie zapłaty, o jakże nagrodzi Pan wielkie prace i cierpienia z miłości ku Niemu podjęte. „Jeżeli Jezusa we wszystkiem szukasz, niemylnie znajdziesz Jezusa; jeżeli zaś szukasz samego sie­bie, znajdziesz siebie, ale na zgubę twoją” (21).

Rozważaj przykład Pana Jezusa, który sam o sobie mówi: „Jać nie szukam chwały swej“, ale „co się mu (Ojcu) podoła, zawżdy czynię“ (22). Rozważaj przykłady Świętych, których jedynem hasłem były te słowa św. Ignacego: „Wszystko na większą chwałę Bożą”, a których calem szczęściem i całą nagrodą był Bóg.

Kiedy ów wielki mędrzec i wielki Święty, Tomasz z Akwinu, modlił się przed krucyfiksem, usłyszał głos, pochodzący od Pana Jezusa: „Tomaszu, dobrześ o mnie napisał, jakiejże za to pragniesz nagrody ?“ Na co Święty odrzekł: „Żadnej innej, o Panie, tylko Ciebie samego.”

Chodź przytem nieustannie w obecności Bożej, i pamiętaj, że przy tobie stoi Anioł Stróż, by każdą czynność dobrą, niby ofiarę miłości, nieść przed tron Boży. Szczególnie zaś miłuj gorąco Pana Boga, miłość bowiem wtajemniczy cię w dążności Serca Jezu­sowego i udoskonali twą pobudkę. Gdy masz rozpocząć jakąś czynność, badaj pilnie, azali szukasz w niej Boga i tylko Boga, a podczas czynności oglądaj się tylko na Boga, jakoby prócz Boga i ciebie nikogo nie było na świecie.

 

 


Bp. Józef Sebastian Pelczar – Życie duchowne czyli doskonałość chrześcijańska według najcelniejszych mistrzów duchownych , Tom II, Kraków, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1886, str. 130 – 143.

 

1) Ś. Mat. VI, 22.
2) Ś. Mar. XII, 48.
3) 1. Do Korynt. III. 12-14.
4) Uwaga. Jeżeli rzecz sama w sobie jest zła, nie uświęci jej naj­lepsza pobudka, bo mówi Apostoł: „Nie mamy czynić złych rzeczy, aby przyszły dobre” (Rzym. III, 8).
5) Ś. Brzeg. Mor. liii. XXVIII. c. VI, 3.
6) Św. Franc. Sal.
7) Deut. XXVIII, 38.
8) Izaj. XLII, 8
9) Ś. Hier. ad Eustoch
10) Platon
11) Ś. Bernard
12) Ś. Mat. VI, 1
13) Ps 118, 112

14) Faber

15) Mal. I. 6

16) I Kor. X, 31

17) Ś. Hieronim adv. Lucifer.

18) O miłości P. J. R. VII.

19) Tamże.
20) Ks. II. R. IV, 1.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

1 komentarz dotyczący “Wartość naszych czynów dla Boga – O pobudkach dobrych i złych – Św. J. Pelczar

  1. Pingback: „Ukrywaj swoje zasługi, inaczej łatwo je stracisz” – O pracy nad czystymi pobudkami uczynków – Niewolnik Maryi – Tak Tak Nie Nie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: