Nauka Katolicka

Cierpliwość w niedoskonałościach i upadkach – Bp. J.S. Pelczar

O oschłości i opuszczeniu duchowym – Św. Bp. J.S. Pelczar

Gdybyś się znajdował w podobnym stanie [oschłości i opuszczenia duchowego], nie narzekaj, bo jak poznałeś, Bóg dopuszcza go dla twojego dobra. Samson za­bija lwa zabiegającego mu drogę, a z paszczy jego wydobywa pó­źniej plastr miodu: podobnie pokusa jak lew się sroży, lecz gdy ją pokonasz, słodycz i pociechę duchowną z niej odniesiesz.

Nie lękaj się pokus, bo wszystkie owe myśli niedowiarstwa i rozpa­czy, wszystkie owe uczucia złości, nienawiści lub nieczystości są poduszczeniami złego ducha i poruszeniami zepsutej natury, a więc nie są grzechem , dopóki się im wola opiera. Wprawdzie tego oporu nie czujesz, i w tem jest właśnie twoja męczarnia, lecz ta bojaźń, abyś nie zgrzeszył, ten smutek, iż mogłeś zgrzeszyć, jest najlepszym dowodem, że nie zgrzeszyłeś .

Często u podnóża góry sroży się burza, gdy na szczycie miła jest pogoda; podobnie nieraz w części zmysłowej człowieka szaleją żądze, srożą się po­kusy, gdy na wyżynach duszy, gdzie króluje wola, błogi panuje pokój i święte zjednoczenie z Bogiem.

Nie trwóż się nawet wten­czas, ani się smuć, gdy pokusy są gwałtowne albo długo trwają, jest to bowiem znakiem , iż zły duch lęka się ciebie, skoro gniew swój wytęża, i że na pokusę nie zezwoliłeś; bo gdybyś był ze­zwolił, jużby pokusa ustała, tak jak pies przestaje szczekać, gdy go wpuszczają do domu.

Aby sic nie lękać pokus, uznaj najprzód swoją niemoc i nę­dzę, a potem z całą ufnością oddaj się Bogu. Mów wtenczas za pobożnym autorem księgi „O naśladowaniu Jezusa Chrystusa“ :

„O najbłogosławieńsza łasko … przyjdź, zstąp do mnie, i napełnij mię pociechą Twoją, aby od spracowania i oschłości nie ustała dusza moja. Jeśli mię rozliczne troski kusić i dręczyć będą, nic będę się bał złego, bowiemeś Ty jest ze mną. Łaska Twoja jest siłą moją, radą i pomocą moją. Ona mocniejsza nad wszystkie nieprzyjacioły i mędrsza nad wszystkie mędrce”.

Św. Joanna Franciszka Chantal, nagabywana od silnych pokus, pisała do swojego spowiednika, św. Franciszka Salezego: „Jestem ściśniona strasznemi pokusami i cierpieniami duchownemi; przeciw nim nie mam innego środka i ulgi innej prócz tej, że bez przestanku zwracam wzrok swój do Boga i rzucam się z dziecinną ufnością w Jego objęcia.”

Módl się również do Najświętszej Panny, bo Ona zasłania kuszonych płaszczem swojej opieki. Doświadczył tego św. Franciszek Salezy. Będąc na naukach w Paryżu, doznawał przez długi czas wielkiej oschłości ducha, połączonej z różnemi pokusami i z trwogą równającą się prawie rozpaczy. Mianowicie drę­czyła go ta myśl, że wszystko cokolwiek czyni, jest Bogu niemiłem , bo już jest przeznaczony na potępienie. Pewnego razu, gdy te pokusy były gwałtowniejsze, udał się do kościoła św. Szcze­pana de Gres, a rzuciwszy się na kolana przed obrazem Boga­rodzicy, błagał za Jej przyczyną o tę łaskę, by przynajmniej na ziemi kochał Pana Boga z całego serca, skoro Go nie będzie mógł kochać w wieczności. Zarazem odmówił pobożnie modlitwę św. Bernarda: Pamiętaj o Najdobrotliwsza Panno. Zaledwie ją skończył, aliści natychmiast doświadczył, jak skuteczną jest po­moc Bogarodzicy, bo pokusa pierzchnęła, a młodzieniec odzyskał dawną pogodę ducha.

 

Nie opuszczaj wtenczas zwykłych modlitw i ćwiczeń po­bożnych, inaczej wytrąciłbyś sam sobie broń z ręki i łatwo mógł­by cię szatan pokonać; a choćby cię nie pokonał, dosyć dla niego zwycięztwa, że cię od modlitwy oderwał. Nie rób atoli żadnych postanowień; bo jako w wodzie mętnej niczego widzieć nie można, tak dusza zmącona pokusą nie może zrozumieć woli Bożej. Czasu smutków i zamętów — mówi św. Ignacy — nie należy czynić żadnego postanowienia, przeciwnego dawniejszym postanowieniom, i nie nie zmieniać w trybie życia, a szczególniej żadnym się ślu­bem nie wiązać.

A jakże zwyciężyć podobne pokusy ?

Oto miej silne posta­nowienie, że nigdy nie obrazisz Boga, i takowe często odnawiaj.
Gdy pokusa naciera, zwracaj się krótkim aktem do Boga, poczem bądź. spokojny; gdy ustąpi, nie badaj trwożliwie, czyli ze­zwoliłeś, lecz wzbudziwszy żal za wszystkie możliwe upadki, po­legaj z zupełną ufnością na zdaniu spowiednika. Gdyby ta próba długo trwała, bądź dobrej myśli i uważaj to za dowód najlepszy, „że Pan ma pieczę o Tobie”  i że ci obfite dary gotuje; „czas bowiem osobliwszych pokus jest czasem osobliwszej łaski” .

Zresztą i tem się pocieszaj, że tą samą drogą szli Święci. Św. Joanna Franciszka lat czterdzieści jeden znosiła najstraszniejsze cierpienia, ustawiczną bojażń, najgwał­towniejsze pokusy, tak że jej życie było ciągłą męczarnią i jednym krzyżem wewnętrznym. Św. Grzegorz Nazyanzeński i św. Hiero­nim pomimo życia pokutniczego i późnej starości doświadczali natarczywycli pokus nieczystych, św. Hugona trapiły myśli bluźniercze, św. Katarzynę Sen. wyobrażenia nieskromne, św. Magdalenę de Pazzis pokusy rozpaczy. Mimo to Święci uwielbiali zawsze najmędrsze wyroki Boże, i ty je również uwielbiaj.

 

 

Cierpliwość w niedoskonalościach i upadkach.

 

Niemałem jest cierpieniem dla duszy pragnącej doskonałości, jeżeli nie może stać się doskonałą w tym stopniu i w tym czasie, jako sama pragnie, nieraz też wpada ztąd w niepokój i smutek.  Skądże pochodzi to cierpienie? Najczęściej z miłości własnej. Są mianowicie dusze, które z zapałem stroją się w piękne szaty cnót, ale nie są wolne od upodobania w sobie. Pragną one być niejako aniołami na ziemi, a stąd nie tracić nigdy Boga z pa­mięci, nie doznawać żadnych roztargnień, nie doświadczać żadnych pokus, nie czuć zniechęcenia lub wstrętu; ale przeciwnie, mieć wyobraźnię zajętą świętymi obrazami, serce rozpłomienione ogniem miłości, wolę unoszącą się na skrzydłach do Boga, — słowem, pragną wspiąć się na szczyty doskonałości. Kiedy zaś te ich przesadne życzenia nie spełniają się , gdy uczuwają słabość, nędzę i zepsucie natury, a zamiast szybkim lotem zdążać do Boga, wloką się z trudem po ziemi i ranią się o kamienie: wtenczas w padają w małoduszność, rozstrojenie i smutek.

Aby tego uniknąć, zga­dzaj się i w tym względzie z wolą Bożą, a więc pragnij tej tylko doskonałości, jakiej Bóg od ciebie pragnie, i dlatego tylko, że Bóg jej pragnie. Nie chciej stać się w jednej chwili doskonałym, bo jest to niemożebnem; gdyby zaś było możebnem , byłoby bar­dzo niebezpiecznem ; łatwo bowiem mógłbyś wzbić się w dumę i stać się Lucyferem. Jeżeli nie możesz pozbyć się pewnych nie­doskonałości, nie upadaj na duchu; często zostawia Pan Bóg umyślnie pewne błędy i niedostatki, aby zmusić duszę do ciągłej walki i ciągłego czuwania, by jej pokazać słabość ludzką i po­trzebę łaski, albo by przed nią zakryć jej świętość, a tem samem utrzymać ją w pokorze.

 

Pracuj wprawdzie nad wykorzenieniem tychże, lecz nie trać przytem pokoju i cierpliwości, którą nie tylko względem bliźnich, ale i względem siebie objawiać należy. Ważną jest przestroga św. Franciszka Sal., dana pewnej duszy: „Chciałabyś się pozbyć nie­doskonałości, — i ja również chciałbym tego. Lecz niepokój, jaki stąd uczuwasz, budzi podejrzenie, iż pragnienie twoje nie jest dobre. Tak zaiste, nie jest ono czyste, bo budzi niepokój. Miej zatem w nienawiści swoje niedoskonałości dlatego, że są niedoskonałościami, lecz miłuj je dlatego, iż ci dają poznać własną nicość i słabość, i że dostarczają ci sposobności do ćwiczenia się w cnocie, a Panu Bogu do okazania swojego miłosierdzia.”

Jeżeli ci Pan dał do uprawy rolę twardą i kamienistą, to jest, naturę krnąbrną i do cnoty niepochopną, nie zniechęcaj się, bo im mozolniejszą będzie praca, tem obfitszą będzie nagroda. Mianowicie strzeż się małoduszności, jakoby niemożebnem było dla ciebie dojść do doskonałości; gdyż taki upadek ducha jest zwykle dziełem sza­tana , który nie mogąc duszy pociągnąć do grzechu, stara się ją przynajmniej powstrzymać na drodze cnoty, wmawiając w nią, że byłoby zuchwalstwem i dumą piąć się na szczyty, na jakie wspięli się Święci, — że dosyć dla niej stać na szczeblu najniższym. I zda­rza się nieraz, że dusza daje się ułowić na ten lep fałszywej pokory.

 

Często dopuszcza Pan Bóg duszy dążącej do doskonałości upadać w grzechy mniejsze, jakkolwiek dusza upodobania w nich nie ma, aby ją tym sposobem nauczyć pokory. Kiedy Faraon sprze­ciwił się woli Bożej, mógł go Pan ukarać za pomocą lwów lub wężów, lecz nie uczynił tego , ale raczej wybrał stworzenia tak liche jak muchy i żaby; — i dlaczegóż to? Dla większego pohańbie­nia dumnego Faraona. Podobnie dopuszcza często, że dusza dążąca do doskonałości w pada w małe grzechy, aby poznała, jak jest słabą, skoro pokusy tak małej zwyciężyć nie może.

Przyczyną tych upadków jest zresztą słabość nasza, tak wielka, że — jak gdzie indziej powiedziałem — bez szczególnego przywi­leju Boskiego nie można się ustrzec wszystkich grzechów po­wszednich; a tę słabość czują nawet dusze doskonalsze. „Nie sądźcie — mówi św. Teresa — jakoby te dusze wybrane, co sil­nie pragną i postanawiają unikać najmniejszej niedoskonałości, były wolne od wszelakich błędów i wykroczeń. Są to atoli grzechy tylko powszednie, bo od śmiertelnych zachowują się niepokalanemi, jakkolwiek i w tem nie ubezpieczają się wcale.”

I ty się nie ubezpieczaj, lecz czuwaj ustawicznie; a gdy się potkniesz, natychmiast się dźwigaj i zdążaj dalej drogą Pańską, starając się naprawić, co się było zepsuło. Unikaj wprawdzie grzechów naj­lżejszych, zwłaszcza dobrowolnych, ale z drugiej strony strzeż się niepokoju i smutku; kto bowiem — powiedział św. Aloizy — w po­dobnych razach miesza się i sm uci, ten pokazuje tern samem, że jeszcze nie zna siebie; — przeciwnie, kto już poznał siebie, ten wie , że serce jego jest polem rodzącem ciernie. Tem więcej strzeż się gniewu i oburzenia, jakiem u w podobnych razach niektóre dusze podlegają. „Są to — jak mówi św. Franciszek Salezy — zazwyczaj osoby drażliwego sumienia i pełne dobrej opinii o sobie, tak, że mają się za doskonałe, a stąd trapią się, gdy dostrzegą w sobie jakich błędów lub niedoskonałości. Możnaby je przyró­wnać do tych nierozumnych pieszczochów, co zajęci ciągle swojem zdrowiem , lada dolegliwość uważają za chorobę i ciąglemi lekami niszczą wreszcie naprawdę swój organizm “

 

Zdarza się nawet, że Pan Bóg duszy pobożnej, która atoli poczyna być zarozumiałą lub leniwą, dopuszcza upaść w grzech śmiertelny, aby ją tym sposobem wyrwać z dumy lub oziębłości; w czem staje się podobnym lekarzowi, który nie mogąc uleczyć choroby wewnętrznej, wyprowadza ją na wierzch w kształcie brzydkiego wrzodu, a potem wrzód przecina. Tak uczynił z Da­widem , Piotrem i wielu innymi. Uczą nawet Święci , iż nieraz pożyteczna jest pysznym upaść w grzech ciężki i jawny , aby się nauczyli gardzić sobą i lękać się siebie.

Tak więc Bóg najlito­ściwszy używa samych grzechów jako zachęty do służby gorliwej i wiernej; gdy bowiem dusza rozważa zgrozę nieprawości swoich i wielkość miłosierdzia Bożego, nabiera głębokiej pokory i żywszej miłości, staje się ostrożniejszą i zrzeka się własnej woli, która ją w takie upodlenie i nieszczęście wtrąciła. Nigdyby był Dawid nie miał tak głębokiej pokory, gdyby nie był zgrzeszył, ani Magda­lena tak ognistej miłości, gdyby był jej Pan tak wiele grzechów nie przebaczył. Zaprawdę „kochającym Boga wszystko wychodzi na dobre.

 

Lecz jakże zachować się w podobnym razie?

Najprzód, nie gniewaj się na siebie, bo tem samem zdradził­byś pychę ukrytą, dając poznać, iż uważasz się za coś lepszego, niż jesteś. Nadto gniew z powodu popełnionego błędu jest większem złem niżeli błąd sam , z tej przyczyny, iż ciągnie za sobą zniechęcenie i małoduszność. Jakże się ustrzec tego gniewu?
Należy nienawidzieć grzechu dlatego, że się sprzeciwia woli Bożej i jest obrazą Najśw. Majestatu; w skutek tego żal będzie głęboki, ale spokojny i pokorny. Św. Franciszek Sal. radzi po upadku zapytać się serca, czy ono ma mimo to żywą i silną chęć służenia Bogu, a w razie odpowiedzi twierdzącej, upomnieć je łagodnie i spokojnie, tak doń mówiąc: serce moje, przyjacielu mój, w imię Boże bądź mężniejsze, postępujmy naprzód, uważajmy na siebie, podnośmy się aż do Boga, który jest jedynem naszem wsparciem .

Zamiast gniewać się na siebie, upokorz się głęboko, wyznając, że jesteś grzesznikiem , bo takie upokorzenie się jest nader korzystne dla duszy. „Człowiek — mówi św. Teresa — zyskuje więcej w jednym dniu , w którym w uczuciu swoich nędz i grzechów uniża się przed Bogiem , aniżeli w wielu dniach prze­pędzonych na modlitwie„. Gdyby cię przytem spotkało jakie zawstydzenie z powodu grzechu, przyjmij takowe z radością, grze­chem zaś brzydź się z całej duszy i żałuj zań, jako za zniewagę wyrządzoną Panu Bogu.

 

Powtóre, nie rozpaczaj, jakoby już nie było dla ciebie prze­baczenia , wszakże nie na darmo wisi na krzyżu Zbawiciel, a pod krzyżem stoi Ucieczka grzesznych Maryja. Nawet powtórne upadki niech cię nie w trącają w rozpacz, bo miłosierdzie Pańskie jest nieskończone. Jakkolwiek liczne i ciężkie byłyby twoje grzechy — mówi pobożny pisarz Ludwik Blozyusz — nigdy jednak nie roz­paczaj o przebaczeniu. Upadłeś? Powstań i nawróć się do Leka­rza duszy twojej, a znajdziesz otwarte dla siebie wnętrzności miłosierdzia Jego. U padłeś raz drugi? Drugi raz powstań, jęcz, wołaj, a przyjmie cię zmiłowanie Zbawiciela twego. Upadłeś raz trzeci, czwarty i piąty? Powstań na nowo, płacz, wzdychaj i upokarzaj się, a Bóg cię nie opuści; nigdy bowiem nie wzgar­dził i nie wzgardzi sercem skruszonem , nigdy nie odrzucił i nie odrzuci tego, co się przez pokutę praw dziw ą ucieka do Niego.

Dopóki ty nie przestaniesz wstawać, Bóg też nie przestanie przyj­mować cię ; . . . a nigdy złość i ułomność twoja nie będzie tak wielką, by przewyższyła miłosierdzie Boskie, które nie zna miary ni granic.

 

Zamiast tedy rozpaczać, ufaj Bogu tem więcej, im większą jest twoja nędza. Dziecię nie umiejące chodzić często upada, a iż samo nie może powstać, wyciąga rączęta do matki, która zaraz spieszy mu na pomoc; Bóg cię więcej m iłuje, niż matka swe dzie­cię, skoro więc upadniesz, wyciągaj ku Niemu ręce i błagaj o ra­tunek, a będziesz wysłuchany. „Jako lituje ojciec synów — mówi prorok Dawid — zlitował się Pan nad tymi, którzy się Go boją, boć On zna utworzenie nasze. Wspomniał iżeśmy proch”. W miło­sierdziu też Boskiem połóż swoją nadzieję, mówiąc z patryarchą Jobem : „By mię też zabił, w Nim ufać będę “.

 

Po trzecie, nie zrażaj się do pracy, w tem mniemaniu, jakoby droga do doskonałości była dla ciebie zamknięta. Oto Piotr wyrzekł się Mistrza, a jednak otrzymał wysoką godność na ziemi i wielką chwałę w niebie; więc i ty mimo grzechów i niewierności przeszłych możesz stać się świętym. Niechaj nikt z was, najmilsi, — pociesza nas św. Chryzostom — nie rozpacza o zbawieniu swojem. Jesteś celnikiem , możesz być ewangelistą, — jesteś blużniercą, możesz stać się apostołem. Nie mów zatem : dla mnie już wszystko stracone, ja tyle łask Bożych zmarnotrawiłem , żem już żadnej łaski nie godzien; bo taka pokora, co odbiera ufność i pokój, co duszę czyni małoduszną i przygnębioną, co ją otacza chmurą ciem­ności i smutku, jest dziełem szatana; — gdy przeciwnie pokora święta, lubo każe żałować za grzechy i gardzić sobą, dźwiga je­dnak duszę na skrzydłach nadziei i zapala w niej święty ogień gorliwości.

 

Z pokorą więc, ufnością i żalem idź do spowiedzi, lecz nie żądaj zapewnienia, że ci Pan przebaczył, bo takie zapewnienie byłoby szkodliwe. Kiedy od św. Grzegorza Wielkiego żądała pewna niewiasta zapewnienia, że jej Bóg grzechy odpuścił, odpowiedział jej Święty między innemi w te słowa: „Wiedz, córko najmilsza, że bezpieczeństwo jest matką lenistwa. Dlatego nie pragnij w tem życiu zapewnienia, że ci Pan grzechy przebaczył, abyś się przez to nie stała opieszałą i gnuśną. Napisano: Błogosławiony człowiek, który się zawsze boi; i znowu: „Służcie Panu w bojaźni, a radujcie się mu ze drżeniem . Stąd duch nasz winien być w calem życiu skrępowany bojaźnią, aby mógł kiedyś używać bezpieczeństwa i radości bez końca”

 

Zamiast ubezpieczać się, trwaj zawsze w świętej bojażni i żalu ustawicznym ; bojażń uczyni cię ostrożniejszym , a żal znisz­czy jad grzechu i oczyści duszę. Objawił to Pan Jezus świętej Gertrudzie w podobieństw ie: „Jako człowiek miłujący ochędóztwo, skoro widzi plamę na ręce, natychmiast ją zmywa, zmywając zaś plamę, oczyszcza równocześnie jedną rękę i drugą: tak dusza, zmywając łzami żalu plamę grzechu, oczyszcza się cała i milszą się staje w moich oczach”.

 

Tym sposobem nawet grzechów używa Bóg na dobro duszy. Słowem, Pan Bóg tak prowadzi duszę do doskonałości, jak niegdyś prowadził Izraelitów z Egiptu do Ziemi obiecanej. Niewola egipska oznacza niewolę grzechu, w której tyle dusz nieszczęśliwych jęczy ; ziemia Kanaan , miodem i mlekiem płynąca, przedstawia błogosła­wioną i prześliczną krainę doskonałości. Gdy Pan duszę do tej krainy prowadzi, postępuje z nią zwykle, jak z ludem wybranym. Lud ów przeprowadza przez morze Czerwone, poczem wiedzie go na puszczę dziką i niepłodną, gdzie go skazuje na czterdziesto­letnią tułaczkę, ale przytem daje mu Mojżesza za rządzcę, a słup światła i mgły za przewodnika, spuszcza mu mannę, wydobywa wodę ze skały , każe mu zbudować przybytek i ogłasza swe pra­wo. Krom tego zmusza lud do walki z ościennymi narodami, w której Izrael raz zwycięża, drugi raz klęskę ponosi, w miarę jak się do Boga udaje, lub się Bogu opiera. W reszcie po czterdziestoletniem tułactwie wchodzi lud izraelski do Ziemi obiecanej, lecz tu zamiast spoczynku czekają go nowe walki. Nawet po za­jęciu ziemi Kanaan zostają Jebuzejczycy w Jerozolimie, a na gra­nicach czyhają wrogi bitne, tak iż Izrael musi stać ciągłe na cza­tach i często chwytać za oręż.

Podobnie i dusza przechodzi w życiu duchownem przez pusz­czę, gdzie różne znosi próby i cierpienia; lecz przytem ma słup światła i mgły , to jest, wiarę, — Mojżesza, to jest, przewodni­ka, — arkę przymierza, to jest, Najświętszą Pannę, — mannę niebieską, to jest, Najśw. Sakrament i ciągłą opiekę Bożą. Musi ona również staczać ciągłe boje, w których raz zwycięża, to znowu upada, według tego, czy trzyma się Boga, albo opiera się na sobie. Nawet wtenczas, gdy wchodzi do krainy doskonałości, nie może porzucać czuwania i nie jest wolną od walk , bo i wten­czas czyhają wkoło niej wrogi — świat i czart, a nawet ma nie­przyjaciela w dzielnicach swoich, którym jest zła pożądliwość i miłość własna. Błogo duszy, gdy ustawicznie stoi na straży i broń modlitwy trzym a w ręku ; wtenczas zwycięża i rozszerza swoje granice. Kiedy zaś zasypia lub odwraca się od Boga, na­tychmiast nieprzyjaciele wkraczają i podbijają ją w niewolę; cóż jej wtenczas wypada czynić? Oto zwrócić się z pokornym żalem do Boga, a On ją oswobodzi, jak tyle razy oswobodził Izraela.

 


Bp. Józef Sebastian Pelczar – Życie duchowne czyli doskonałość chrześcijańska według najcelniejszych mistrzów duchownych , Tom II, Kraków, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1886, str.  85 – 91

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s