Nauka Katolicka

O oschłości i opuszczeniu duchowym – Św. Bp. J.S. Pelczar

Jeżeli Bóg usuwa duszy swoje pociechy, dusza wpada w oschłość, która jest najniższym stopniem cierpień duchownych.

Jakże się to dzieje?

Oto Bóg usuwa światło wewnętrzne, — i zaraz dusza brnie w grubych ciemnościach, które tylko gwiazdka wiary oświe­ca, nie poznaje dróg Bożych, nie wie, dokąd idzie i jak idzie, czy miłą jest Bogu lub nie, czy postępuje lub się cofa.

Bóg usu­wa siłę i polot, — i zaraz dusza czuje niemoc wielką, a nawet wpada w bezwładność, iż mała słomka zdaje się jej tramem; Bóg usuwa ogień i słodycz, — i zaraz dusza ścina się mrozem, to jest, powstaje w niej oziębłość względem Boga, wstręt do bliźnich , zniechęcenie do siebie.

Stąd modlitwa jej jest bez zapału i skupienia, spowiedź bez uczucia żalu, Komunia św. bez pragnie­nia, praca bez ochoty; ona sama podobną jest do ziemi skalistej, jej życie do drogi przez pustynię, gdzie wiatr dmie piaskiem pa­lącym, a nie ma ni kropli wody, ni cienia drzewa dla ochłody.

 

Na tem polga oschłość.

Oschłość może być dwojakiego rodzaju: naturalna albo nad­naturalna;

pierwsza rodzi pewne, niedługo trwałe zaćmienie du­cha i jakąś odrazę do rzeczy duchownych, — druga rzuca duszę w grubą pomrokę, która długo trwa i coraz więcej przybywa.

Dusza w tym stanie czuje się z jednej strony więcej oderwaną od stworzeń, a więcej zajętą Bogiem, którego pragnie kochać doskonale; ale z drugiej strony uznaje się słabą do wykonania swoich pragnień, a to z powodu niedoskonałości i błędów, które, jak jej się zdaje, ściągają na nią gniew Boży.

 

Różne są stopnie tej oschłości.

Czasem Bóg usuwa duszy pociechy duchowne, lecz nie usuwa jej tego przekonania, że ona Boga miłuje i że ją Bóg miłuje; cierpienie wtenczas jest znośne.

Lecz gdy Bóg chce duszę doskonale oczyścić, pozbawia ją i tej pociechy, a rzuca w otchłań opuszczenia duchownego i oschłości istotnej.

Wtenczas zdaje się duszy, że ją Bóg dla grzechów odrzucił i przeklął, że gniew Jego całym ciężarem ją przygniata, że już niema dla niej nadziei, ni przebaczenia, że wszystkie jej modlitwy, Komunie św., dobre uczynki są wstrętnemi Panu Bogu. Wtenczas nie śmie oczu podnieść w niebo, ani ust do modlitwy otworzyć, ani nawet imienia Boga wymówić; — życie duchowne staje się dla niej męczarnią.

Posłuchajmy, jak ten stan z do­świadczenia własnego opisuje św. Teresa:

Trafiają się w duszy takie oschłości i takie opuszczenia, iż zdaje się jej, jakoby nigdy nie pamiętała o Panu Bogu i jakoby nie powinna o Nim myśleć… Dusza taka cała jest przerażona, a cokolwiek się mówi na jej zaspokojenie, nic to nie pomaga, bo umysł jej tak jest przyćmio­ny, że nie może poznać prawdy. Wierzy tylko temu, co jej pod­suwa wyobraźnia, panująca wówczas nad duszą, i zajmuje się szaleństwami, które jej szatan poddaje. Pan bowiem pozwala wtenczas szatanowi budzić w duszy różne myśli, które ją dręczą, jak np. że jest potępiona i t.p ., skąd dusza uczuwa boleść tak żywą i nieznośną, że chybabym ją przyrównała do męczarni potępionych. W tym stanie nie może ona otrzymać żadnej po­ciechy. Jeżeli weźmie w rękę książkę, pisaną w języku ojczy­stym, nic nie rozumie, jakoby nie znała żadnej litery. Jeżeli modli się ustnie, bo nie jest to czas do modlitwy myślnej, zdaje się jej, jakoby nic nie mówiła, i nie pojmuje nawet tego, co mówi” (1).

 

Co jest przyczyną oschłości duchownej?

Czasem choroby fizyczne, mianowicie nerwowe, albo cier­pienia moralne, jak np. bolesne zawody, potwarze i prześlado­wania ze strony ludzi są bezpośrednią przyczyną, że dusza traci na chwilę chęć do rzeczy Bożych, a szczególnie do modlitwy czuje się nieusposobioną. W tym razie niechaj się podda spokoj­nie woli Bożej, i czyni to, co w takim stanie czynić można.

Często przewinienia duszy, mianowicie: niewierność w na­tchnieniach Bożych, opieszałość w dobrem , brak czuwania, szu­kanie pociech ziemskich, przywiązanie się do stworzeń, roztar­gnienia dobrowolne, słowem, rozmyślne grzechy powszednie sprowadzają stan podobny; niweczą bowiem natchnienia Boże i uczu­cia święte, a rodzą natomiast pomrokę i posuchę.

Niestety, naj­więcej dusz wstrzymuje własną winą pociechy Boże, albo otrzy­mane traci.

Często przyczyną podobnych cierpień jest zły duch, który wszystkie siły wytęża, aby nam odjąć chęć do modlitwy, obudzić niesmak do Komunii św ., wstręt do umartwień, gnuśność w służbie Bożej, — który dlatego wyobraźnię napełnia brzydkimi obrazami, umysł niedorzecznemi myślami, serce ziemi uczuciami.

Wreszcie Bóg sam jest czasem sprawcą prób wewnętrznych, a zamiary Jego wówczas pełne są mądrości i miłości.

Według zdania mistrzów duchownych, zsyła Pan Bóg podobne próby na te tylko dusze, które pragnie podnieść do doskonalszego zjedno­czenia z sobą, zsyła zaś dla ich dobra.

 

Jak już powiedziałem wyżej, pociechy Boże, acz święte i dobre, mogą się stać szkodliwemi dla duszy. Bo najprzód dusza łatwo zadawalnia się gorącemi uczuciami, któremi wtenczas płonie, a nie troszczy się o dobre czyny i zapoznaje tym sposobem istotę pobożności.

Łatwo też lgnie do onych pociech, przez co traci du­chową wolność i czystą pobudkę, służąc Bogu nie dla Niego samego, ale dla Jego darów.

Łatwo wreszcie traci pokorę, bo iż nie czuje w sobie wtenczas oporu namiętności, ale przeciwnie za­pał i łatwość do dobrych uczynków, do umartwień, prac i cierpień, chętnie może uwierzyć, że już ujarzmiła niesforne żądze i nabyła cnót doskonałych, biorąc działanie łaski Bożej za własną siłę, a światło i pociechy Boże za własne cnoty; często nawet ma tajem­ne upodobanie w sobie, sądząc, że wiele postąpiła na drodze Bożej, — że należy do oblubienic wybranych, które mogą rościć sobie prawo do pewnych przywilejów.

Aby więc aby dusza nie żyła w gnuśności lub zaślepieniu, tak szkodliwem dla jej postępu, odbiera jej Pan owe dary nadzwyczajne, i natychmiast dusza poznaje, że niczem nie jest, nic nie ma i nic nie może, że jest przeciwnie słabością i nędzą samą, — a stąd nabywa głębokiej pokory.

Tak czytamy, że św. Klarę de Montefalcone ukarał Pan za jedno próżne upodobanie w sobie odjęciem pociech i świateł niebieskich przez lat piętnaście. Podobnie mówi o sobie św. Bernard: „Pycha zna­lazła się we mnie, dlatego odwrócił się Pan ode mnie„.

 

Czasem pragnie Bóg tym sposobem ukryć przed duszą jej postęp na drodze Bożej, aby ją utrzymać w pokorze; albo też chce utwierdzić duszę w wierze i ufności.

Nie potrzeba — mówi św.Bonawentura — liczyć  tak dalece na pociechy, których my doświadczyli, jak raczej na ufność w Bogu i pewność wiary; gdyż Bóg chce nas pouczyć przez odjęcie pociech, żeśmy powinni budo­wać więcej na prawdzie Pisma św. i powadze wiary, niżeli na naszem, choćby najpewniejszem doświadczeniu.“

 

Czasem znowu chce Bóg duszę wypróbować lub oczyścić.
Ody metal roztopiony gore — mówi święty Hieronim — nie można rozeznać, czy to srebro, czy złoto, lub inny metal, bo w ogniu ma kolor ognisty: tak podczas pociech nie można poznać, jaką istotnie jest dusza, bo każda jest gorącą . Dopiero gdy ogień przygaśnie a pociechy miną, gdy nastąpią próby i cierpienia, objawia się, która dusza jest rzeczywiście Bogu oddaną.

Nadto, miłość duszy wśród pociech zwykle jest niedoskonałą, bo dusza więcej miłuje  Boga dla pociech, niż dla Niego samego. Aby więc dusza służyła Bogu dla Boga, jako oblubienica miłująca, a nie jako najemnica za grosz pociechy, czyli aby — jak mówią Święci — wyniszczyła się z siebie, usuwa jej Pan tę pociechę, a zsyła oschłość i opuszczenie.

Czyni to wreszcie w tym celu, aby duszę zahartować, bo pieszczoty uczyniłyby ją zniewieściałą, — aby w niej miłość stygnącą rozdmuchać, lub tęsknotę za niebem obudzić; bo gdyby dusza nieustannie opływała w pociechy, zdawałoby się jej, że już jest w ojczyźnie, a nie pragnąc innego nieba, wołałaby, jak nie­gdyś Piotr na górze Tabor: Panie, dobrze mi tu być.

 


Bp. Józef Sebastian Pelczar – Życie duchowne czyli doskonałość chrześcijańska według najcelniejszych mistrzów duchownych , Tom II, Kraków, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1886, str. 75 – 78.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s