Nauka Katolicka

Dlaczego się nie spowiadasz? – O fałszywych argumentach przeciw spowiedzi

W pewnej miejscowości żyje inteligentny pan, na dobrem stanowisku, ojciec czworga dzieci, sumienny pracownik, doskonale się wywiązuje z obowiązków ojcowskich, wszyscy go poważają jako porządnego człowieka, gorliwego patrjotę i dobrego ojca. Cała jego rodzina jest katolicka, dzieci są nadzwyczaj pobożne. Ojciec wielki nacisk kładzie na dobre wychowanie. W piątek mięsa nie widać na stole, a w niedzielę wszyscy idą do kościoła, modlą się przed i po jedzeniu… ale jest w rodzinie coś zagadkowego, czego nikt nie może wytłumaczyć: oto ojciec od czasu swojego ślubu, to jest 23 lata nie był u spowiedzi. Kochany mąż, dobry ojciec, sumienny urzędnik, dobrze wychowany inteligent, nazywa siebie katolikiem, — ale już 23 lata nie był u spowiedzi i wcale się nie wybiera. Dzieci co miesiąc idą do spowiedzi i to go bardzo cieszy. Nie sprzeciwia się również, że żona co piątek przystępuje do Komunji świętej, tylko sam nie chce się spowiadać.
Może nie ścisłe jest określenie, że „nie chce“. Nie jest tak źle, żeby „nie chciał”, tylko się nie spowiada. Dlaczego? Bo zeszłego roku się nie spowiadał. A dlaczego się nie spowiadał zeszłego roku? Bo i przedtem nie był u spowiedzi i tak 23 lata nie był u spowiedzi. Najpierw z wygody, lenistwa, lekkomyślności, potem przyzwyczaił się do tego, później ogarnęła go obojętność i coraz głębiej grzęznął w gnuśności… dziś z pewnością ma nawet powody, dlaczego się nie spowiada.

Jakie może mieć powody?

Warto o nich pomówić, bo niestety, wielu znajdzie się tego rodzaju katolików, którzy za nic w świecie nie wyparliby się swojej wiary, chodzą do kościoła, modlą się, może nawet nie mają ciężkich grzechów, — ale się nie spowiadają, bo od wielu lat popadli w obojętność religijną.

(…)
W imię miłości bliźniego, proszę was Bracia i Siostry, którzy słuchacie moich słów, jeśli dawno nie byliście u spowiedzi, — zastanówcie się spokojnie nad tem, co wam powiem, a przekonacie się, jak nieuzasadnione są wasze zarzuty, jak naiwne i śmieszne są wasze argumenty! Zastanówcie się nad mojemi słowami — nabierzcie siły i odwagi i idźcie do spowiedzi!

 

 

I.
„Nie mam grzechów”.

Na wstępie muszę zaznaczyć, że będę mówił o tych, którzy nie uważają się widocznie za  ludzi twierdząc, że nie potrzebują się spowiadać, bo nie mają grzechów. „Na co mam iść do spowiedzi, nikogo nie zabiłem, nie obrabowałem!”

A) „Nie masz grzechu”, więc nie jesteś człowiekiem, bo człowiek — z wyjątkiem Najświętszej Panny — nie ma prawa twierdzić, że jest bez grzechu.

Nie masz grzechu, czyli nie jesteś człowiekiem, bo skoro jesteś człowiekiem, to i do ciebie odnoszą się słowa św. Jana Ewangelisty: „Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, a prawdy w nas niema” (I. Jan. 1, 8).

„Nie masz grzechu!” Naturalnie, jeśli ktoś długie lata nie był u spowiedzi, łatwo uwierzy, że nie ma grzechu. Kto dawno nosi podarte ubranie i brudne buty, ten nie czuje potrzeby, żeby się oczyścić.

„Po co mam iść do spowiedzi, nikogo nie zabiłem, ani nie obrabowałem!” Jeśli tak mówisz, to posłuchaj słów Ewangelii o bogaczu, który jadł, pił, był pyszny i niemiłosierny, — poza tem nie miał innych wad. Nie zabijał, nie rabował, czyli mówiąc językiem współczesnym, był uczciwym człowiekiem. Posłuchajcie, jaki spotkał go koniec? „Umarł bogacz i pogrzebany został w piekle” (Łk. 16, 22), a przecież nie zabijał, ani nie rabował! Podobnie i syn marnotrawny, o którym czytamy u świętego Łukasza — również nie zabijał, ani nie rabował. Również nie zabijali ci, którzy odmówili wsparcia ubogim, mimo to w dzień Sądu Ostatecznego usłyszą słowa: „Idźcie ode Mnie przeklęci” (Mt. 25, 41).

 

B) Człowiek łatwo może oszukać siebie. Łudzi się, schlebia swojej rzekomej dobroci, ale jeśli gruntowniej rozpatrzy swe sumienie, zauważy tu i tam rozmaite wady i grzechy. Trudno uwierzyć, ile mieści się w nas pychy, próżności, fałszu, okrucieństwa, kaprysu, opryskliwości i egoizmu! Ile w nas gniewu, podejrzliwości, lekkomyślności, złośliwości, chęci szkodzenia innym!

„Nie mam serca człowieka podłego, tylko serce uczciwe, ale i ono jest okrutne” — ktoś trafnie powiedział. Jeśli chcemy być szczerzy, co dzień musimy powiedzieć o sobie: mea culpa, mea culpa. O, tak, moja wina, moja wielka wina!

Żyjemy wśród zepsutego świata, serca nasze jak gąbka nasiąkają brudami otoczenia, plugawe są nasze myśli, nieczyste pragnienia — a ty mówisz, że nie masz grzechu?

 

II.
Spowiedź to wymysł ludzki!

— Czuję się grzeszny, ale do spowiedzi nie pójdę.
— Jak to? przecież mówisz, że jesteś katolikiem!
— Owszem, tak, ale nigdzie nie uznaję formalności, a tem bardziej w dziedzinie wiary. Główną rzeczą jest treść a nie forma.
— Masz słuszność — treść jest główną rzeczą, a nie forma, ale jeśli za czczą formę uważasz to, co ustanowił Chrystus i uważasz, że bez tego można być zbawiony, to w takim razie w ogóle po co przyszedł Chrystus na świat? A przecież wiemy, że On ustanowił Sakramenta, a między innemi i spowiedź.
— Nie! Spowiedzi On nie ustanowił, ale wymyślili ją księża!
— Tak? w takim razie odpowiedz mi na dwa pytania: A) Kto wymyślił spowiedź i B) po co?

A)
Kto wymyślił spowiedź? Czy nie widzisz, że gdyby spowiedź była wymysłem ludzkim, już dawnoby zginęła! Przecież to tak trudna, krępująca rzecz, tak sprzeczna z ambicją i ze skłonnościami ludzkiemi! Tymczasem co widzimy? Istnieje 1.900 lat wbrew nieokiełznanym namiętnościom ludzkim. Fakt ten jest niezrozumiały, wprost niemożliwy, a jednak istnieje.

„Spowiedź to wymysł ludzki?” Jak się nazywa jej założyciel? Czy człowiek mógłby wymyśleń coś podobnego? Pomyśl, że ja wymyśliłem spowiedź — jak ci się zdaje, czy znalazłbym posłuch u ludzi i szliby ławą do konfesjonału? Z pewnością nie! A jednak niezliczone rzesze chodzą do spowiedzi — mało — kochają Sakrament pokuty! W ciągu 1.900 letnich dziejów Kościoła, nigdy nie spowiadało się tylu ludzi, co dziś.

Wytłumacz ten fakt, jeśli potrafisz, a jeśli nie, to uznaj, że już samo istnienie spowiedzi dowodzi jej Boskiego pochodzenia. Mówisz, że spowiedź wymyślili księża. A czy kapłani się nie spowiadają? Poco mieliby wymyśleń rzecz trudną, przykrą dla samych siebie, skoro się spowiadają, zakonnicy również i biskupi, kardynałowie i papież, jak każdy inny katolik!

 

B)
W związku z powyższem, nastręcza się nam drugie ważniejsze pytanie: w jakim celu księża wymyśliliby spowiedź?
Rzecz jasna, że człowiek zwykle wymyśla to, z czego ma korzyść, a w takim razie poco wymyślili spowiedź? Jaką mają z niej korzyść?
Musimy przyznać, że spowiedź nie przynosi im korzyści materjalnej. Za spowiedź nikt nie płaci. Jeśli więc nie dla korzyści materjalnej wymyślili spowiedź, to może dla „rozrywki”, dla „przyjemności”?
Nie bierzcie mi za złe Bracia i Siostry, że na te pytania odpowiem wam zanadto po ludzku, ale tylko tak zrozumiecie, jak niedorzecznem jest twierdzenie, że spowiedź wymyślili księża.
Sami musicie uznać, że to nic przyjemnego siedzieć godzinami w konfesjonale i słuchać rozmaitych okropności i brudów. Na domiar bywają ludzie, którzy zanadto cicho, niewyraźnie mówią, albo mają wady przewodu pokarmowego i okropnie im cuchnie z ust. Po miastach, gdzie przychodzą do spowiedzi ludzie różnych narodowości, a kapłan słabo włada obcemi językami, musi bardzo uważać, żeby nie przeoczyć słyszanych grzechów, bo na ich podstawie trzeba oprzeć rozgrzeszenie. Spowiednik musi mieć dużo samozaparcia i cierpliwości, żeby do każdego spowiadającego przemówić grzecznie, z ojcowską, miłością, skłonić go do szczerego żalu, cierpliwie wysłuchać nieraz długich i nudnych tłumaczeń … o tak kapłani z pewnością nie wymyśliliby na swoją niekorzyść czegoś podobnego!

Nie gorszcie się jeśli powiem, że gdyby spowiedź księża mieli wymyślić, z pewnością by nie istniała! Owszem, chętnie spowiadają, bo wiedzą, że w konfesjonale wyrabia się dusze, spowiadać im nakazał Pan Jezus, ale wierzcie mi, że nad spowiedź niema trudniejszego obowiązku! Po kilkugodzinnem słuchaniu, człowiek wstaje z głową ciężką, połamany, jakby po ciężkiej pracy fizycznej.

A cóż dopiero spowiadanie chorych. Ile bezsennych nocy trawią spowiednicy przy chorych! Ilu się zaziębia i nabawia poważnych chorób, jadąc nieraz w deszczu, lub na mrozie kilkanaście kilometrów na niewygodnym wozie do chorego! Ilu kapłanów zaraża się od chorych i umiera.
,.Księża wymyślili spowiedź?” Nieprawda! Ale jeśli kto powie, że spowiedź wymyślił jeden Kapłan, to ma świętą rację: Spowiedź założył Kapłan, Arcykapłan, który zlitował się nad naszą nędzą duchową, Jezus Chrystus!

 

III.
„Nie będę się spowiadał człowiekowi”.

Wielu widząc bezpodstawność powyższego zarzutu, zasłania się twierdzeniem: „Dlatego się nie spowiadam, bo kapłan jest taki człowiek, jak i każdy inny, a ja nie będę się spowiadać człowiekowi! Tylko Bóg może odpuścić grzechy, ja tylko Jemu będę się spowiadać”. Co mnie tam kapłan obchodzi, może ma więcej grzechów niż ja! …

A) Posłuchajcie, jaką daje odpowiedź Pismo święte takiemu, kto mówi: „nie będę się spowiadać człowiekowi”.
Wiele tysięcy lat temu żył w Syrji bohaterski generał. Byl bogaty i szanowany z powodu swych zwycięskich czynów wojennych, ale nabawi! się strasznej choroby, zachorował na trąd. Nie pomogły ani bogactwa, ani wiedza lekarska, umierał. Tymczasem dostała się do jego domu nowa służąca, żydówka, branka z jakiejś wyprawy wojennej. Widząc nieszczęście swojego pana, opowiedziała, że w ojczyźnie jej żyje prorok Elizeusz, który napewno wyleczyłby generała.
Wieść ta bardzo uradowała chorego. Kazał zapakować wiele podarków i ze świtą ruszył do cudownego proroka. Możemy sobie wyobrazić rozczarowanie i złość, kiedy prorok go nie przyjął — jego — potężnego pana, którego czcił i któremu kłania! się cały naród. Prorok nie pozwolił mu wejść nawet do pokoju, tylko kazał powiedzieć: „Idź i omyj się siedmkroć w Jordanie a wróci się zdrowie ciału twemu i będziesz oczyszczon” (IV. Król. 5, 10).
Zaskoczony tem Naaman — tak się bowiem nazywał ów wódz — zawołał: — Szkoda było czasu, by tu przybyć. Jak brzydko prorok obszedł się ze mną! Nawet mnie nie wpuścił do swego domu, tylko kazał mi wykąpać się w Jordanie, jakby u nas nie było lepszej wody! Wracajmy do domu.
Szczęście, że słudzy byli roztropniejsi, prosili, przekonywali, błagali swego pana, żeby usłuchał proroka, mówiąc: Panie, przecież prorok nic trudnego nie nakazał, gdyby nawet było coś trudnego i tak wartoby wykonać, byle odzyskać zdrowie, wykąp się więc w Jordanie …
Generał usłuchał. Z początku drwił sobie z lekarstwa proroka; bolała go obrażona duma, że naraził się na upokorzenie, ale wykąpał się w Jordanie — i — wyszedł z wody zupełnie zdrowy…

Kochani Bracia! Zmieniają się tylko osoby i nazwiska, fakt pozostał ten sam. Zajęliśmy miejsce generała, prorokiem Elizeuszem jest spowiednik, wodą Jordanu — konfesjonał.
Idźcie, wykąpcie swoją duszę w wodzie łaski Sakramentu pokuty, a będziecie czyści — wzywa Kościół katolicki.
„Mam się spowiadać? Dopiero wtenczas będę czysty? Czy spowiednik nie jest takim człowiekiem, jak ja? Czy nie ma grzechów? Może większych niż inni”.

Pytam się Bracie, Siostro zgorszona, czy miłosierdzie Boże mogło znaleźć łatwiejszy sposób, by oczyścić twą duszę? W spowiedzi możesz śmiało opowiedzieć swoje grzechy kapłanowi, o którym możesz być pewna, że nie zdradzi twoich tajemnic i z pewnością otrzymasz odpuszczenie grzechów! ..Idź, wykąp się w łasce Sakramentu pokuty, a dusza twoja będzie zdrowa i czysta”.

B)
„Tylko Bogu się spowiadam — może powiesz. — Nie potrzebuję pośrednika! Bogu wyznam swoje wady, niech On mnie sądzi„.

Na pozór słuszne rozumowanie, ale w rzeczywistości tak samo błędne, jak i poprzednie. Podobnie złoczyńca mógłby wymyślać przed trybunałem: tylko król może wydać na mnie wyrok! Nie potrzebuję pośrednictwa sędziów! Niech sądzi mnie sam król…
Wiemy, że król oddał sędziom władzę sądzenia, którzy w jego imieniu wydają wyroki. Podobnie w spowiedzi, w trybunale pokuty, gdzie wydaje się wyroki na dusze. Bóg powierzył władzę sądzenia sędziom – spowiednikom, ci wydają wyroki nad grzesznymi.
Rzecz jasna, że strona obrażona dyktuje warunki zadośćuczynienia. Grzesząc, obrażamy Boga, On więc obiera sposób odpuszczenia grzechów.

 

C)
Kapłan jest tak samo człowiekiem, jak inni, nie będę się spowiadać człowiekowi” — krzyczą zwykle ci, którzy niestety poza konfesjonałem — bardzo często — głośno się spowiadają. I)o spowiedzi się wstydzą pójść, ale za to w pociągu, w restauracji, w towarzystwie, na ulicy, wyzywająco i bezczelnie przechwalają się swojemi skandalicznemi sprawkami, aż niedobrze się robi, kiedy człowiek słyszy, ale tacy „nie będą się spowiadać człowiekowi! …“

„Spowiednik jest tak samo człowiekiem!” Powinieneś się cieszyć z tego, że to człowiek, a nie anioł! Ciesz się, że człowiek cię sądzi, który podobnie jak ty, musi walczyć z sobą i ze światem, więc lepiej potrafi zrozumieć twoje słabości.

„Kapłan jest też człowiekiem, tak samo ma grzechy, może większe niż ja“. Czy to prawda? Niestety — może być prawdą! Kapłan jest też człowiekiem, może ulec ludzkim słabościom, podobnie jak Judasz, ale sam odpowie za swoje czyny. Kapłan niedlatego może rozgrzeszyć, że jest świętym, ale dlatego, bo otrzymał władzę rozgrzeszenia, bo jest narzędziem łaski Bożej.

Mniejsza z tem, jakie jest to narzędzie, czy z drzewa, czy ze złota, czy ze srebra, czy z miedzi, — główna rzecz, że pośredniczy. Dobra spowiedź, odpuszczenie grzechów, jest niezależną od spowiednika.

 

IV.
Błogosławieństwo spowiedzi.

Jeśli zgodzimy się, że Bóg w formie opowieści odpuszcza grzechy, trzeba się zastanowić dlaczego chciał, byśmy koniecznie wyznawali grzechy.

W rozważaniach swoich dojdziemy do bardzo cennych wniosków.

A)
Wyznanie grzechów jest początkiem, pierwszym krokiem na drodze poprawy. „Czy oskarżony czuje się winny?” — to pierwsze pytanie sędziego. Dopóki się nie przyznaje, nie można go karać.

Na spowiedzi nie kłamiemy. Pokornie skłaniamy głowę i ze wzruszeniem wyznajemy, żć pozwoliliśmy, by wzięły w nas górę słabości ludzkie, fałszywe poglądy, ale teraz widzimy, że istnieje powszechnie obowiązujący porządek moralny. Człowiek słaby, zaślepiony, może się z porządku tego wyłamać, ale jeśli się zastanowi, musi uznać konieczność jego istnienia.

Dlatego spowiedź jest doskonałym środkiem odstraszającym. Katolik wie, że musi wyznać każdy ciężki grzech i to często daje mu siłę do odparcia pokus: Nie uczynię tego, bo będę się musiał z tego spowiadać!

 

B)
Spowiedź jest doskonałym środkiem wychowawczym. „Poznaj siebie”, było hasłem starożytnych Greków. Faktycznie wielką wartość ma samopoznanie. Ktoś może być chory, a o tern nie wie; jest to stan bardzo niebezpieczny; znając chorobę, uważamy i leczymy się. Ktoś może tonąć po uszy w grzechach, a o tern nie wie i to go zgubi. A kto zna swoje wady, niedoskonałości, swoje grzechy, sumienie będzie mu ciągle dokuczać i jeśli uzna swoje błędy, to już tern samem stanął na drodze do poprawy.

Dlatego spowiedź jest pierwszorzędnym środkiem samowychowawczym. Człowiek zwykle schlebia sobie i pobłaża; własne wady łatwo usprawiedliwia, ale w spowiedzi musi wszystko powiedzieć drugiemu człowiekowi, jego opinja o nas, jest inna i niejednokrotnie budzi z uśpienia nasze sumienie. Żadna instytucja na świecie prócz spowiedzi tak skutecznie nie uczy nas dobra, uczciwości i obowiązkowości!

 

C ) Również możemy powiedzieć, że spowiedź jest najstarszą i najpożyteczniejszą psychoanalizą. Dzisiejsza wiedza lekarska w leczeniu chorych nerwowo posługuje się psychoanalizą. Istota psychoanalizy polega na tem, że wiele funkcyj psychicznych zostaje w podświadomości, które niejednokrotnie rozsadzają naszą psychikę, trzeba je wprowadzić w pole świadomości. Jest dużo przesady i nadużyć w tej dziedzinie wiedzy, ale co w niej jest wartościowego, to chrześcijaństwo już przeszło 1900 lat stosuje w Sakramencie pokuty. Tu faktycznie aż na dno trzeba wnikać w duszę, tu trzeba wyjawić wszystkie swoje tajemnice, dopiero wtenczas czujemy się spokojni i zadowoleni!
Spowiedź jest ulgą dla duszy! Nie tylko uwalnia nas od grzechu, ale odejmuje nam wiele męki i goryczy życia.

Ile dziś zawodów, bólu i goryczy. Jak mało współczucia. Każdy zajmuje się tylko sobą, nie troszczy się o innych. Każdy widzi, jaki jest otaczający świat! Ile wśród nas złamanych dusz. Kto im pomoże, kto im da siłę do dalszego życia? Ile jest wśród nas zawiedzionych serc! Kto je ukoi? Ile jest między nami udręczonych dusz! Kto wróci im spokój? Oto spowiedź, źródło wzniosłych pociech, miejsce, gdzie możemy wylać swoje żale i smutki. Oto spowiedź da je wyjaśnienie, dlaczego między katolikami jest najmniej samobójców, to też słusznie możemy nazwać spowiedź najskuteczniejszą instytucją w obronie życia.

 

<<>>

 

Dziękuję wam, żeście byli cierpliwi i mnie wysłuchali. Na pożegnanie zapytam się raz jeszcze: powiedz, czy pójdziesz do spowiedzi? Posłuchaj, co mówił do mnie pewien mężczyzna.

Długie lata nie był u spowiedzi, w końcu się zdecydował i szczerze się wyspowiadał. Kiedy po Komunji świętej uszczęśliwiony wrócił do domu, czuł się swobodny, odmłodzony na duchu i na ciele. Z dziecięcą radością stanął przed lustrem i powiedział sobie: „Zupełnie inaczej wyglądam po spowiedzi”.

Wszyscy, którzy słuchacie mojego dzisiejszego kazania, jeśli dawno nie byliście u spowiedzi, życzę wam z całego serca, żebyście wkrótce zaznali słodyczy spokoju duszy, jaką daje spowiedź, źebyście wkrótce chwalili się przed sobą: wyspowiadałem się! — Jestem czysty!

Wyspowiadałem się! Czuję słodycz, którą Bóg przygotował dla tych, którzy Go kochają.
Wyspowiadałem się! Teraz już wiem, dlaczego tak wesoło brzmią dzwony wielkanocne!
Wyspowiadałem się! I na moją duszę spłynęła błogosławiona Krew Syna Bożego, wylana na krzyżu.dla odpuszczenia grzechów.

Wyspowiadałem się! I odtąd będę się częściej spowiadać, żeby się włączyć w tajemniczą sieć boskiego prądu, który płynie z Serca Chrystusowego, krąży przez Kościół i który mnie zaniesie tam,
gdzie już nie ma spowiedzi, tylko wieczna komunja,
nie ma grzechu, tylko cnota,
nie ma żalu, tylko radość,
nie ma kary, tylko nagrody,
nie ma potępienia, tylko szczęśliwość,
gdzie wina ustąpiła miejsca błogosławionemu widzeniu,
gdzie tylko jest dusza i Bóg, Bóg w całym Swoim majestacie i dusza szczęśliwa!

Powiedz, czy chcesz tam dojść?
Tak!
To wstań… idź i wyspowiadaj się… a odtąd bądź wiernem dzieckiem Ojca niebieskiego! Amen.

 


Ks. dr. Tihamer Toth –   WIERZĘ W KOŚCIÓŁ POWSZECHNY, Kraków 1935 r.

 

1 odpowiedź »

  1. „między katolikami jest najmniej samobójców” masz jakieś badania na ten temat?

    Wielu księży zniechęca ludzi przy spowiedzi, nie słuchając dobrze i wyzywając. Taka jest przykra prawda.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s