Nauka Katolicka

Jak się ustrzec grzechu śmiertelnego? – św. bp. J.S. Pelczar

Skoro więc grzech śmiertelny jest tak wielkiem złem , brzydź się nim , ile duch twój zdoła, jak się brzydziła pobożna królowa Blanka, która nic wahała się wyrzec do syna swego — św. Ludwika „Synu mój, wolałabym cię widzieć na katafalku, aniżeli w grzechu
śmiertelnym” . W roku 1858 prowadzono w Nowym Yorku młodego złoczyńcę na stracenie. Wśród drogi sąd najwyższy przysłał mu ułaskawienie, lecz młodzieniec do żywego skruszony odrzucił takowe, mówiąc: „Gdybym żył dłużej, mógłbym wrócić do
dawnych zbrodni i stracić mą duszę; wolę zatem raczej umrzeć, aniżeli raz jeszcze Pana Boga obrazić.” I umarł pełen skruchy i ufności. Obyś i ty podobnie brzydził się grzechem.

Po wtóre,  lękaj się grzechu, jako najstraszniejszego wroga twej duszy i Boga, i uważaj za najwyższą sprawę życia walczyć z grzechem w sobie i w drugich. Niechaj hasłem twojem będą słowa św. Edmunda: „Gdybym widział po prawej wielki ogień, a po lewej grzech: wolałbym rzucić się w ogień, niżeli na grzech zezwolić”; albo słowa św. Anzelma: „Gdybym widział z jednej sfrony wszystkie męczarnie piekła, a z drugiej grzech, i musiał między jednem a drugiem wybierać: bez wahania rzuciłbym się w piekło, aby grzechu nie popełnić.”

Lękaj się tylko grzechu, tylko grzech jest złem. Gdy raz św. Marcina napadli zbójcy
i wymierzyli weń swe miecze, Święty stał bez najmniejszej oznaki trwogi. „Jak to , nie lękasz się śmierci?” — zapytał jeden ze zbójców. „Nie, — ja nie lękam się niczego, prócz grzechu.”

Wreszcie uciekaj przed grzechem, — spieszniej, niż przed wężem, troskliwiej, niż przed śmiercią.

Aby uniknąć śmierci na czas jakiś , skazują się ludzie sami na wielkie cierpienia i ofiary, Nie szczędzą grosza, męczą się głodem , pozwalają sobie palić lub ucinać członki; — o czegóż nie powinni czynić, aby zachować duszę od śmierci wiecznej!

A jednak wielu ludzi wszystkie swe siły wytęża i wszystkich używa środków, aby zgubić tę duszę.

Lecz ty się strzeż podobnego szaleństwa, a ztąd postanów usilnie, że grzechu śmiertelnego nigdy w życiu nie popełnisz, choćbyś miał wszystko utracić, wszystko ucierpieć. To postanowienie często odnawiaj i rozmyślaniem potęguj, ażebyś i ty mógł powtórzyć wielkie słowa św.  Agaty, które wyrzekła do swoich katów: „Możecie podrzeć mi suknie, połamać członki i poszarpać na kawały, lecz nigdy nie odbierzecie mi serca mojego, które jedynie do Boga należy; możecie ostrzyć wasze noże i rozkładać tortury , nigdy jednak nie oderwiecie serca mojego od Jezusa Chrystusa, którego jedynie miłuję”

Aby tego postanowienia dochować, módl się gorąco a często, by ci Pan dał wielki wstręt i wielką obawę przed grzechem.

Rozważaj przy tem szkaradę grzechu, złość jego wielką i straszne skutki; — rozważaj znikomość rzeczy ziemskich — krótkość życia — trwogę śmierci męczarnie pieklą, bo z tego rozmyślania płynie obrzydzenie grzechu.

Rozważaj Mękę Pańską , bo ztąd płynie nienawiść grzechu.

Gdy raz św. Katarzyna Genueńska odprawiła spowiedź generalną, ukazał się jej Pan Jezus, cały krwią zlany i krzyż ciężki na ramionach dźwigający. Ten widok tak poruszył serce św. Katarzyny, że rozpływając się we łzach, wołała: „Już nigdy, o Panie, grzeszyć nie będę! już nigdy ! “ Oby i z przed twoich oczu ten widok nigdy nie znikał.

Rozważaj także sprawiedliwość Pańską, bo ztąd płynie bojażń święta, ta bojaźń, która według słów św. Bonawentury jest niejako odźwierną, strzegącą wrót duszy, by tam zły duch nie wtargnął. Rozważaj dobroć Bożą, bo ztąd się rodzi miłość dziecinna, ta miłość, co raczej wszystko gotowa ponieść, niż zasmucić tak dobrego Ojca.

Aby zaś często myśleć o Bogu, pamiętaj na Jego obecność, zwłaszcza gdy pokusa na cię naciera.

Mów wtenczas za cną Zuzanną: Jakżebym śmiał zgrzeszyć przed obliczem Puńskiem , i odtrąć natychmiast pokusę; ponieważ zaś jesteś słabym i nieskorym do walki, przeto wołaj o pomoc do Boga: „Boże, ku wspomożeniu mojemu wejrzyj i na ratunek mój pospiesz! “ Wołaj mianowicie przez Serce Jezusowe i Niepokalane Serce Maryi.

Czytamy w życiu św. Jacka, że gdy Tatarzy wpadli do Kijowa i już klasztor burzyli, tenże Święty, porwawszy w jedną rękę puszkę z Najśw. Sakramentem , a w drugą kamienny posąg Bogarodzicy, przeszedł nieuszkodzony pośród dzikich barbarzyńców.

Podobnie i ty, duszo, jeżeli jedną ręką uchwycisz się Serca Jezusowego, a drugą płaszcza Niebieskiej Królowej i Matki, przejdziesz wśród wrogów bez szwanku.

 

Aby jednak stać się godnym tej pomocy i opieki, bądź pokornym i nie ufaj sobie, a ztąd unikaj niebezpiecznych okazyj, inaczej Bóg wspierać cię nie będzie, a zostawiony własnym siłom, z pewnością upadniesz; tak bowiem ostrzega I)uch Święty : „Izali człowiek może. skryć ogień w zanadrzu swojem , ale nie gorzały szaty jego. Albo chodzić po rozpalonym węglu, aby się nie oparzyły nogi jego? (Przyp. V I, 27 -28). to jest , któż się oprze sile okazyi, która rozżarza w sercu ogień złej żądzy i pali nim niebacznego.

Jeżeli ludzie tak święci, jak Ewa, Dawid, Salomon, Samson, Piotr, upadli wskutek złej okazyi, któż się jej lękać nie będzie? Lękajże się i ty , a ztąd unikaj tych towarzystw , tych ludzi, tych miejsc, tych zatrudnień i zabaw , które cię według doświadczenia poprzedniego wiodą do grzechu. Z drugiej strony czuwaj ustawicznie, jako żołnierz w ziemi nieprzyjacielskiej, odkrywaj zasadzki szatana i ponęty świata, umartwiaj swe ciało, wyobraźnię i język , poskramiaj skłonności i zbyteczne przywiązania do stworzeń, by cię nie uniosły tam , dokądbyś iść nie chciał.

Strzeż się najmniejszego nawet grzechu, jako się strzeżesz choroby, a mianowicie lękaj się jednego tylko upadku ciężkiego; bo jako gdy na mury miasta jeden hufiec się wedrze, zaraz innym bramy otwiera: tak za pierwszym grzechem idzie zwykle drugi, trzeci, i dziesiąty, aż wreszcie powstaje ztąd nałóg, czyli ta nieszczęsna skłonność, ciągnąca duszę nieprzepartą prawie siłą do złego.

Nałóg to najohydniejsza niewola duszy, to najcięższe dla niej kajdany, to prawie pewna jej zguba; — on to zaślepia umysł, iż promień łaski przedrzeć się doń nie może, i zatwardza serce, że  ani natchnienie wewnętrzne, ani słowo Boże łatwo go zmiękczyć nie zdoła. „Jęczałem — wyznaje o sobie św. Augustyn — skrępowany nie obcem żelazem , ale żelazną wolą moją. Wolę tę podbił nieprzyjaciel i uczynił z niej okowy, któremi mnie ścisnął. Z przewrotnej bowiem woli rodzi się lubieżność, gdy się lubieżności hołduje, powstaje nałóg, gdy się nałogowi nie opiera, następuje konieczność” (Conf. L. VIII ).

Chceszli ujść tak haniebnej niewoli, strzeż się pilnie złego nałogu; a jeżeli nieszczęściem w grzech popadłeś, nie brnijże dalej, ani rozpaczaj, lecz z pokornym żalem błagaj Boga o przebaczenie.
Małgorzata z Kortony splamiła młodość swoją rozpustą i lat kilka żyła w grzesznych związkach z jednym bogatym młodzieńcem. Pewnego razu zdarzyło się , że tenże objeżdżając swe włości, został zabity przez nieznanego mordercę i zagrzebany w lesie. Dwa dni potem przylatuje mały piesek , który mu zwykle towarzyszył, do pokoju Małgorzaty i skomląc żałośnie, ciągnie ją za suknię. Małgorzata zdziwiona idzie za onym pieskiem i znajduje pod drzewem zwłoki nieszczęśliwego młodzieńca, już mocno nadpsute i nieznośną woń wydające. Ten widok przeraził ją aż do dna duszy. „Gdzież teraz jesteś, o nieszczęsny ?” wyjęknęła cała we łzach , i tuż przy zwłokach postanowiła resztę życia poświęcić na twardą pokutę. Wróciła też natychmiast do ojca, lecz wypchnięta z domu przez nielitościwą macochę, uklękła w ogrodzie ojcowskim i tak się modliła: „Zbawco dusz ludzkich, który tylu grzeszników co chwilę nawracasz, czyż nad duszą moją nie będziesz miał litości? Przecież tyle Cię ona kosztuje, ile dusza Magdaleny i Taidy grzesznicy. O Panie, któryś mię krwią Twoją odkupił, nie opuszczaj mnie w nędzy mojej i zmiłuj się nademną”. Poczem pełna ufności udała się do Kortony, aby tam całe życie spędzić w najostrzejszej pokucie.

Z taką ufnością uciekaj się i ty , duszo, do miłosierdzia Bożego , które nic chce śmierci grzesznika, ale go cierpliwie znosi, skwapliwie szuka i miłościwie przyjmuje.

Jeżeli zaś miłosierdzie Pańskie wyrwie cię z grzechów, strzeż się powrotu do nich; jako bowiem Jozue rzucił klątwę na tych , coby się odważyli odbudować Jerycho: tak klątwy Bożej winien lękać się ten , co wybrnąwszy z ciężkich grzechów, znowu do nich wraca.

Mówi nawet Apostoł, że „niepodobna (to jest, bardzo trudno) jest, aby ci, którzy raz są oświeceni, skosztowali też daru niebieskiego i uczestniki się stali Ducha świętego, skosztowali nic mniej dobrego słowa Bożego i mocy przyszłego wieka, a upadli: aby zaś byli odnowieni ku pokucie, znowu krzyżujący sami sobie, Syna Bożego i na pośmiewisko
mający. (Do Żydów VI, 4-6)

Jak bowiem febra powracająca staje się coraz silniejszą , a wreszcie może stać się zabójczą, iż żadna sztuka lekarska nie poradzi: tak też dzieje się z duszą , odpadającą w dawne grzechy , — słabość jej coraz większa upadki coraz cięższe — wreszcie opuszcza ją lekarz duchowny Jezus Chrystus, a dla nieszczęsnej nie ma już ratunku.

 

Ale gdzież jest ratunek dla duszy . która chce wrócić do Boga?

Oto w tym że Jezusie Chrystusie, Zbawicielu świata i Lekarzu dusz , który gładzi z nich grzechy , wraca im życie, leczy ich rany , umacnia ich słabość.

Gdy św . Bernard przypominał sobie grzechy dawniejsze, brał krzyż w ręce , a przyciskając go do serca wołał: „O Jezu , życie moje, Jezu, odkupicielu mój, ponieważ
mam Ciebie, nie rozpaczam , bo  wiem , że Ty nie daremnie wisisz na krzyżu, a Krew Twoja święta nie bez przyczyny rumieni ziemię na Golgocie. Obmyj mię wiec i zbaw od grzechów” .

 


Bp. Józef Sebastian Pelczar – Życie duchowne czyli doskonałość  chrześcijańska według najcelniejszych mistrzów duchownych , Kraków, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1886, str.  142 – 147.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s