Cechy dobrej modlitwy cz.V – O oschłości duchowej

Cechy dobrej modlitwy cz.IV – O roztargnieniach

Módl się także sercem gorącem , czyli, jak się zwykle mówi nabożnem; z serca bowiem, jako ze źródła, płynie modlitwa i na serce również Bóg patrzy.
Ludzie — mówi św. Grzegorz — ważą serce podług słów , Bóg zaś waży słowa według serca.”Gdy więc serce jest gorące, choćby słowo było nieudolne, modlitwa jest doskonałą; gdy serce zimne, a słowa wymowne, modlitwa jest kłamliwą i Panu Bogu wstrętną, jako sam się skarży przez proroka: „ Ten lud czci mnie wargami swemi, ale serce jego dalekie jest odemnie“.

Lecz na czemże polega modlitwa serca i czy na tkliwości uczucia objawiającego się we łzach i westchnieniach? Wprawdzie czytamy, że wielu Świętych wylewało hojne łzy na modlitwie, że innym , jak n. p. św. Alojzemu lub  św. Stanisławowi Kostce, twarz od wewnętrznego wzruszenia płonęła: lecz mimo to łzy i wzruszenia nie są probierzem doskonałej modlitwy; często bowiem ta czułość pochodzi z wrodzonej tkliwości serca, żywej wyobraźni lub silniejszego wrażenia, a więc nie jest dziełem łaski ani znakiem prawdziwej pobożności. Trafia się nawet często, że jakaś dusza modli się wrzekomo gorąco i czule, a jednak modlitwa jej nie jest miłą Bogu. Przyczyna jest ta , że prawdziwe nabożeństwo zależy na rozgrzaniu serca miłością Boga i pochodzącej ztąd gotowości woli, aby wszystko czynić, czego Bóg od nas żąda; ta zaś gotowość może być bez pociechy wewnętrznej, a nawet bez smaku i poczucia.

Abyś to lepiej zrozumiał, nie pomijaj różnicy między nabożeństwem istotnem, a nieistotnem , czyli nadzwyczajnem. Pierwsze jest spokojną ale silną gotowością woli służenia Bogu, drugie z tą gotowością łączy pociechy i słodycze wewnętrzne, których owocem jest dziwna radość, siła i błogość w duszy ; — a są one często tak obfite, że nawet ciału się udzielają. Te pociechy nic tworzą istoty nabożeństwa, są jednak darem Bożym, a więc potrzeba je przyjmować z wdzięcznością i należycie cenić; potrzeba z nich korzystać, ale się do nich nie przywiązywać, uważając je niejako za orzeźwienie wśród męczącej podróży, które winno nam sił dodawać, a nie wstrzymywać nas w drodze.

Ale czy wolno o nie prosić? Wolno — byle w dobrym celu, n.p. dla utwierdzenia się w cnocie, a nie dla zaspokojenia duchownego łakomstwa. „Proś Boga, — wzywa sam św. Bernard – aby ci dał światło nabożeństwa, pogodę dnia, szabat ducha, abyś jako wysłużony wśród wielu trudów żołnierz żył odtąd bez znoju, i z rozszerzonem sercem biegł dróg przykazań Bożych, abyś to czynił z największą słodyczą i rozkoszą, co pierwej czyniłeś z goryczą i przymusem ducha”. Toż samo inni mistrzowie duchowni twierdzą, że pobożność uczuciowa ułatwia polot duszy do zjednoczenia się z Bogiem. Atoli św. Teresa nie odważyła się nigdy prosić o pociechy na modlitwie, uważając to za wielką łaskę, że jej Pan pozwolił stać przed obecnością swoją.

Proś więc i ty zawsze o nabożeństwo istotne, o pociechy zaś warunkowo: jeżeli się Tobie, Panie, podoba. ..Są one zwykle pokarmem dusz doskonałych i to nie ustawicznym; często jednak karmi Bóg niemi dusze początkujące w Jego służbie, jakby dziatki małe mlekiem swych piersi, aby je pociągnąć do wzgardy pociech światowych i do miłości krzyża. Gdy zaś podrosną i ukochają krzyż, usuwa im takowe, jużto za karę nadużycia, już to bez winy, by duszę oczyścić, albo wypróbować.
Starajże się i ty, chrzcścianinie, modlić się zawsze z nabożeństwem, wzbudzając stosowne uczucia, jakoto czci, miłości, upokorzenia, oddania się, żalu i t.p .; gdyby jednak mimo twej pracy serce było twardem i zimnem, nie zaprzestawaj ani skracaj modlitwy.

Jak zaś należy zachować się w czasie oschłości duchownej, posłuchaj.

Dusza zostająca w oschłości staje się podobną do opoki skalistej lub puszczy bezwodnej; zdaje się jej , że Bóg odwrócił od niej twarz swoją i spełnia na niej przekleństwo, rzucone na lud Izraela: „Niechaj będzie niebo, które nad tobą jest, miedziane, ziemia, którą depcesz, żelazna” ; bo gdy dusza chce modlić nie może ani myśli zebrać, ani uczuć rozniecić, tak iż modlitwa staje się dla niej męczarnią.

Pochodzi to czasem z rozkroju duszy spowodowanego cierpieniami fizycznemi lub moralnemi, — czasem jest dziełem szatana, który — jak się rzekło wyżej — jest śmiertelnym wrogiem duszy modlącej się, a ztąd stara się ją albo rozprószyć, albo zniechęcić, albo pokusami zatrwożyć, — czasem wreszcie Bóg to sam dopuszcza, by albo duszę ukarać za jej lenistwo duchowne, za brak umartwienia i czuwania nad sobą, za przywiązanie się do stworzeń i dobrowolne niewierności, albo też by jej stałości doświadczyć i zasługi pomnożyć.

Jeżeli podobnym stanem Pan cię nawiedzi, nie lękaj się; nie jesteś ty pierwszym , bo przed tobą wiele dusz podobną szło drogą. Św. Antoni pustelnik, lubo tak gorliwy w modlitwie, skarżył się jednak : „O jakżebym chciał być dobrym , o Panie, ale mi myśli moje nie dopuszczają”. Podobnie żali się św. Bernard: „Wyschło serce moje, zsiadło się, jak mleko, stało się, jako ziemia bez wody, nie mogę się skruszyć do płaczu , — tak twarde mam serce. Nie smakuje mi śpiewanie, niemiło mi czytać, nie mam pociechy z modlitwy” . Również inni Święci doświadczali oschłości na modlitwie, często przez czas długi. Nie myśl zatem , że cię Bóg opuścił; nie — On cię tylko doświadcza, czyli na modlitwie chcesz zadowolnić Boga, czy siebie; a jeżeli sądzisz, że za winę niedbalstwa odjął ci Pan słodycz i skupienie w modlitwie, upokórz się, wielbiąc sprawiedliwość Bożą. „Słuszna jest rzecz o Panie — tak mów do Boga — że mnie nie chcesz słuchać i drzwi przedemną zamykasz, gdy ja tyle razy zamykałem serce moje na głos Twoich natchnień i kołacącemu nie chciałem otworzyć”.

Wszakże zkądkolwiek oschłość przychodzi, nie opuszczaj, ani przerywaj modlitwy, jakkolwiekby była przykrą, a nawet wstrętną. Pamiętaj, że istotą nabożeństwa nie są pociechy, lecz oddanie się woli Bożej, i że -ta modlitwa jest najlepszą, w której wolę Bożą spełniamy; gdy więc Pan Bóg żąda od ciebie modlitwy oschłej, ofiaruj Mu oschłą, pragnąc jednak , aby była gorącą. Taka modlitwa jest miłą Bogu i korzystną dla duszy, bo jest połączona z ofiarą. Oto modlitwa Pana Jezusa w Ogrojcu była najdoskonalszą i najcenniejszą, — a jednak tej modlitwie towarzyszyła najstraszniejsza oschłość. „Nie potrzeba się zatem zrażać, ani tracić ducha z przyczyny oschłości na modlitwie, nie należy również rozpaczać o jej skutku , bo chociaż Pan się ociąga, przyjdzie jednak w końcu i da wszystko odrazu”.

Taka modlitwa jest jakby drogą , wiodącą wśród puszczy do oazy, to jest, do wysepki, pełnej słodkich owoców i świeżych źródeł; gdy dusza nie lęka się puszczy, prędzej czy później napoi ją Pan i hojnie obdarzy, bo wszakże zapewnia nas Prorok: „ W ziemi pustej i niezdrożnej i bezwodnej jako i w świątnicy stawiłem się przed Tobą, abym widział moc Twoje i chwałę Twoję”.
Co więcej, taka modlitwa jest milszą Bogu i korzystniejszą dla duszy, aniżeli gdyby jej towarzyszyły najczulsze wylewy serca, bo najprzód jest czystą od skażenia miłości własnej, która w niej nie znajduje dla siebie pokarmu, a powtóre, bo jest połączoną z wielu cnotami. I tak, łączy się z nią męztwo, gdy dusza mimo przeszkód nie zraża się , — łączy się pokora, gdy dusza uznaje swą nędzę i czuje się niegodną pociech Bożych, — łączy się zgadzanie z wolą Bożą, gdy próby Pańskie przyjmuje cierpliwie, — łączy się wierność, gdy mimo pozornego opuszczenia trwa silnie przy Bogu. To też i Pan nie skąpi dla tej duszy nagród swoich, lubo takowe są nieraz przed duszą ukryte.

Lecz powiesz może: Ach ja wtenczas ani na jedną myśl, ani na jedno uczucie zdobyć się nie mogę. Dobrze, — więc stój spokojnie przed Bogiem , jak żołnierz przed drzwiami pałacu , lub posąg w ogrodzie królewskim.

Raz skarżył się młody pustelnik przed św. Makarym : „Ojcze, nie mogę się modlić”. „Synu — odrzekł św. Makary — nie opuszczaj modlitwy, owszem módl się dłużej, mówiąc do siebie: „Dla miłości Pana Jezusa chcę pilnować ścian mojej komórki” . Patrz — mówi podobnie św. Franciszek Salezy – iluż to dworzan idzie codziennie na pokoje królewskie bez nadziej nawet rozmawiania z królem , lecz na to tylko , aby spojrzał na nich i aby mu złożyli hołd swój. Tak i ty idź na modlitwę jedynie dla służby Bożej i dla okazania Bogu swojej wierności. Gdy przemówi do ciebie pociechą wewnętrzną, dziękuj Mu za to , gdy nie przemów i, a nawet udawać będzie, że cię nie widzi, stój spokojnie przed obecnością Jego , a prędzej czy później wejrzy i nagrodzi.

Nieraz się zdarzy, że sercem oschłem i zimnem rozpoczniesz modlitwę; lecz tem się nie zrażaj, owszem módl się usilnie, bo w chwili, gdy najmniej będziesz się spodziewał, rzuci Pan promień swej łaski, i wnet znikną ciemności, pękną lody , a potoki słodkiej pobożności płynąć będą w twem sercu.
Najkorzystniej jest wtenczas oddawać się woli Bożej. „Jeżeli — mówi św. Joanna Franciszka de Chantal — dusza czuje się przygnębioną wewnętrzną oschłością, niechaj w modlitwie zstąpi do nicości, a przytem poddaje się z ufnością woli Bożej. Niechaj trwa w obecności Boga, jak biedny poddany przed królem , i tylko takich słów używa , które miłośne zgadzanie się z wolą Bożą wyrażają”. Dobrze jest wtenczas mówić z pokorną ufnością: O Panie, Ty jesteś jedyną podporą duszy mojej i całą moją pociechą. Św. Filip Nereusz radzi duszy , zostającej w oschłości, naśladować żebraka i z wyciągniętą ręką iść do Pana Jezusa , do Najświętszej Panny, do Anioła Stróża i do Świętych Pańskich, prosząc o kilka okruszyn duchownej jałmużny. Tak postępuj, duszo, w czasie oschłości, a odniesiesz z niej niemałe korzyści.

 


Józef Sebastian Pelczar, biskup, Życie duchowne czyli doskonałość chrześcijańska, (Kraków 1886r, t. I, rozdz. V – O modlitwie, str. 87 – 92 )

[Oprac. A.S.]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s