W OBECNOŚCI PANA – św. Teresa od Jezusa

„Mnie dobrze jest trwać przy Bogu moim; pokładać w Panu Bogu nadzieję moją(Ps. 72, 28).

Przedstaw sobie Pana, stojącego tuż przy tobie; patrzaj, z jaką miłością i z jaką pokorą raczy ciebie nauczać. Wierzaj mi, takiego dobrego Przyjaciela nigdy, o ile zdołasz, nie odstępuj. Gdy nabierzesz zwyczaju trzymania się zawsze w obecności Jego, a On będzie widział, że czynisz to z miłości i starasz się we wszystkim podobać się Jemu, już się od Niego, jak to mówią, nie odczepisz. Nigdy On ciebie, ani na chwilę nie opuści; będzie cię wspierał we wszystkich strapieniach twoich, na każdym kroku będzie tobie stróżem i przyjacielem. Czy to mała rzecz, jak wam się zdaje? Zawsze i wszędzie mieć przy boku swoim takiego Przyjaciela?”.

„O dusze – niezdolne, jak się skarżycie, długo rozważać rozumem, ani utrzymać bez ciągłych roztargnień myśli zwróconej do Boga, – nawykajcie, nawykajcie do takiego dotrzymywania towarzystwa Boskiemu Mistrzowi! Tego, wiem, że potraficie dokazać; wiem o tym z własnego doświadczenia, bo sama długie lata znosiłam to strapienie. Ale i to wiem, że Pan nas nie opuszcza w tym opustoszeniu, jeśli z pokorą do Niego się garniemy.
A to upewniam was, jest w mocy naszej: możemy przyłożyć się i nawyknąć do
trzymania się stale w obecności i przy boku Boskiego Mistrza… Nie żądam od was wielkich o Nim rozmyślań, ani natężonej pracy rozumu, ani zdobywania się na piękne, wysokie myśli i uczucia: żądam tylko, byście na Niego patrzyły. – Któż wam może tego zabronić? Co wam może przeszkodzić byście, gdy nie zdołacie uczynić nic więcej, nie miały zwrócić na Niego, choćby chwilowo tylko, oczu duszy waszej? Potraficie, gdy tego trzeba, znieść widok rzeczy szpetnych i wstrętnych, a miałby wam być uciążliwym i trudnym widok najwyższej, jaką sobie umysł nasz przedstawić zdoła piękności?…”.

„Nigdy On ciebie, oblubienicy Swojej, z oka nie spuszcza; znosił ciebie, mimo tylu niezliczonych sprzeniewierzeń, jakich się przeciw Niemu dopuściłaś, i tym wszystkim niezrażony, nie przestał przecie pamiętać o tobie i patrzeć na ciebie: czy wielką to wyda ci się rzeczą, byś ty, choć w pewnych czasach, zamknąwszy oczy duszy twojej na rzeczy zewnętrzne, wpatrywała się w Niego? Zważ, że jak mówi do oblubienicy z Pieśni nad pieśniami, niczego więcej od nas nie żąda, tylko jednego spojrzenia. I tak oto w każdej chwili, skoro zechcesz znajdziesz Go…”

„Jesteś w usposobieniu wesołym? – spojrzyj na Pana zmartwychwstałego: samo przedstawienie sobie chwalebnego wyjścia Jego z grobu napełni duszę twoją weselem. Jaka tu jasność! Jaki wdzięk nadziemski! Jaka wielmożność! Jaki triumf! Jaka radość! Z jakim weselem spogląda na to pobojowisko Swoje, na ten grób, w którym stoczył bitwę ze śmiercią, w którym zdobył sobie takie wspaniałe Królestwo i ciebie chce mieć z Sobą uczestniczką jego! Jak sądzisz, czy wielka to rzecz, byś na Tego, który takie wielkie rzeczy dla ciebie uczynił i takie tobie wielkie rzeczy darował, choć niekiedy sercem wspomniała i oczy duszy twojej wzniosła do Niego?„.

„Jesteś smutna i w strapieniu? – spojrzyj na Pana przy słupie, nasyconego boleścią, z ciałem, dla wielkiej miłości, jaką ciebie miłuje, biczami poszarpanymi na szmaty, przez jednych poniewieranego, przez drugich oplwanego, przez innych jeszcze zaprzanego, bez przyjaciół, bez nikogo, kto by się ujął za Nim; drżącego od zimna, a tak osamotnionego, że i ty samotna w strapieniu twoim, możesz bez przeszkody przystąpić do Niego i połączyć smutek twój z boleściami Jego, a biorąc pociechę od Niego, Jego wzajemnie pocieszać. Albo obacz Go konającego w Ogrojcu, lub zawieszonego na krzyżu, albo na drodze bolesnej obarczonego krzyżem, pod którego ciężarem oprawcy nie dają Mu ani chwili ulgi i wytchnienia; obacz jako spogląda na ciebie tymi słodkimi, litościwymi, łzami zalanymi oczyma Swymi i niepomny własnych boleści Swoich, myśli tylko o pocieszeniu ciebie w twoich, za to, że idziesz do Niego, szukając pociechy, i oczy twoje ku Niemu zwracasz, w Niego się wpatrujesz”.

„Jeśli na ten widok serce ci zmięknie, jeśli patrząc na Oblubieńca twego, takie męki dla miłości twojej cierpiącego, uczujesz potrzebę przemówienia do Niego i wylania przed Nim serca twego, mów, i owszem; tylko nie sil się na piękne i wytworne wyrazy; mów w słowach prostych, prosto z serca idących, bo tylko takie mają cenę u Niego…
Ale powiecie może, Siostry, jakże to zrobić? Gdybyśmy mogły oglądać Pana oczyma ciała, jak Go oglądali ci, którzy żyli, gdy On mieszkał i cierpiał na ziemi, ochotnie czyniłybyśmy według tego zalecenia, zapatrywałybyśmy się Nań ciągle, nie spuszczając oka z Niego. – Nie łudźcie się. Kto teraz nie chce się zdobyć na zadanie sobie nieco gwałtu, aby choć oczy powściągnął i starał się we wnętrzu swoim oglądać tego Pana, kiedy żadne mu za to niebezpieczeństwo nie grozi, kiedy chodzi tylko o maluczkie przezwyciężenie siebie, bez wątpienia tym bardziej nie miałby odwagi stanąć z Magdaleną pod krzyżem, gdzie naprawdę musiałby, jak to mówią, śmierci spojrzeć w oczy. Pomyślmy tylko co musiała wówczas wycierpieć Najświętsza Panna i ta błogosławiona miłośniczka Zbawiciela! Ile tam wysłuchała dzikich pogróżek, ile obelg, ile sprośności! Bo jakże to ich tam otaczała zgraja iście piekielna, piekłu i wszystkiej złości jego na służbę oddana. Bez wątpienia, straszliwe tam męki wycierpiały; ale patrząc na większą i sroższą mękę Pana ukrzyżowanego, swojej już nie czuły. Nie sądźcie więc, siostry, by zdolnym był podzielać cierpienia Pana Jezusa, choćby mu było dano oglądać Go oczyma ciała, kto nie nauczył się patrzeć Nań oczyma duszy”.

„Kto pragnie nabyć tego nawyknienia, – bo nabycie jego, jak mówiłam, jest w mocy naszej, – niech ustawiczną pracą wewnętrzną stara się powoli i stopniowo dojść do panowania nad sobą. Praca jego nie pójdzie na marne, ale przyniesie mu wielki zysk Spróbujcie tylko, proszę was, choćbyście z tym miały nieco trudności; każda rzecz z początku jest trudna. Niezadługo, upewniam was, z niezmierną pociechą waszą, doczekacie się tej chwili, że jasno poznacie i same na sobie to stwierdzicie, iż, aby znaleźć tego Ojca, nie macie potrzeby trudzić się i szukać daleko, bo każdej chwili znajdziecie Go we własnym wnętrzu waszym…”.

„Nie żałujcie na miłość Boga was proszę, czasu i pracy na osiągnięcie tak wielkiego dobra; przy pomocy Boskiej w rok jeden, może w pół roku dojdziecie upewniam was do celu. Powiedzcież, jaki to krótki trud w porównaniu z takim ogromnym zyskiem. Będziecie miały w sobie założony mocny fundament pod wszystko, cokolwiek Pan w was zdziałać zechce; jeśli Mu się spodoba podnieść was do rzeczy wyższych, znajdzie was przygotowane, tym samym, że znajdzie was przy boku Swoim. Niech nas w Boskiej dobroci Swojej broni od tego, byśmy się oddaliły kiedy od obecności Jego. Amen”.


„Ćwiczenia duchowne w szkole św. Teresy od Jezusa” – Wydawnictwo „Głosu Karmelu”, Kraków 1933.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s