Cechy dobrej modlitwy cz.IV – O roztargnieniach

Cechy dobrej modlitwy cz.III – Ufność i wytrwałość a modlitwa niewysłuchana

ZE SKUPIENIEM DUCHA

Módl się z uwagą i skupieniem ducha, aby myśl szła w parze ze słowem, a co usta wymawiają, nad tem duch rozmyślał. Czemże bowiem jest modlitwa? Podniesieniem ducha do Boga, a więc nie rąk tylko, — rozmową duszy, a więc nie ust samych; kto zaś tylko ustami się modli, ten się wcale nie modli. (…)

Gdy bowiem dusza wszystkie swe władze zgromadza w świątyni serca, by „się modlić w skrytości”, gdy ciało zbiera swe zmysły i poddaje takowe duszy, wtenczas zbliża się Duch św. i przynosi do tego zjednoczenia ciszę i pokój, tak iż modlitwa jest skuteczną, i ściąga do towarzystwa samego Pana Jezusa.
Przeciwnie, modlitwa dobrowolnie roztargniona jest wzgardą dla Boga, a szkodą dla nas. Bo jakaż to obraza dla Boga, iż gdy On się zniża, aby słuchać człowieka, nędzny człowiek odwraca się od Stwórcy i idzie myślą do stworzeń! „Czyż zresztą może nas Bóg wysłuchać, gdy my sami siebie nie słyszymy “?

Jakiż więc owoc roztargnionej dobrowolnie modlitwy? Ten tylko, że człowiek odchodzi z próżnemi rękami i ściąga na siebie winę przed Bogiem za lekceważenie Jego majestatu. Chceszli tego uniknąć, módl się zawsze z uwagą, a jako owi dwaj Cherubinowie, umieszczeni na arce , mieli skrzydła rozpostarte w górę, tak i duch twój niechaj wśród modlitwy wznosi się do Boga. Lecz cóż począć, gdy roztargnienia gwałtem się cisną?

O roztargnieniach.

Roztargnienia są to obce myśli, które jak rój natrętnych komarów lub jak hordy tatarskie napadają duszę, dręczą ją, pustoszą i niszczą owoc modlitwy, mianowicie myślnej.

Zkądże one pochodzą?

Najprzód ze słabości ciała; — często ciało jest mdłe, osłabione, rozstrojone, mianowicie u osób nerwowych; wtenczas modlitwa jest prawie niepodobną. Niechaj się dusza w tym razie wiele nie natęża, lecz — o ile można zachowa się spokojnie w obecności Bożej i od czasu do czasu wzbudzi jaki akt krótki.
Często pochodzą roztargnienia z wrodzonej słabości duszy, która nie znosi dłuższego spoczynku i nie lubi trwać długo przy jednym przedmiocie, lecz jako motyl przelatuje z jednego na drugi. Mianowicie dusze o wyobraźni żywej i sercu wrażliwem z trudnością
mogą skupić swe myśli i zwrócić do Boga, bo co chwila jakaś myśl obca przemocą się wciska.

Czasem roztargnienia pochodzą od szatana, szatan bowiem nie może znieść modlitwy, wiedząc, że to jest czas łaski dla duszy; dlatego wszelkimi sposobami stara się ją przerwać, i albo mrzeniami, albo rozpala jaką namiętność, albo napełnia wyobraźnię szkaradnymi obrazami i rozżarza zmysłowość, albo budzi niepokój, wstręt, zniechęcenie, drażliwość, ospałość i nudotę. Wtenczas te roztargnienia są liczne, natarczywe, niepokojące, więcej jednostajne, zwykle połączone z pokusami, mianowicie brzydkiemi, bluźnierczemi lub gniewliwemi.

Czasem także Bóg duszę doświadcza, aby ją wypróbować, oczyścić lub podnieść do wyższego stopnia modlitwy.

Najczęściej jednak pochodzą roztargnienia z winy naszej.
Nie czuwamy nad zmysłami, iż pełno próżnych myśli i wrażeń wchodzi do duszy, jakby do domu zajezdnego; jesteśmy „zaślepieni kurzawą miłości własnej i prochem zajęć znikomych” , ztąd pełno w nas trosk ziemskich, dumnych rojeń i samolubnych planów; jesteśmy niezmiernie ciekawi, ztąd mnóstwo nowinek sprowadzamy do duszy; nie staramy się umartwiać, ztąd pełno w nas czczych zachceń i nieporządnych przywiązali; nie przygotowujemy się wcale do sprawy tak ważnej, a podczas modlitwy nie pamiętamy na obecność Boga; więc cóż dziwnego, że tyle mamy roztargnień; —owszem byłoby cudem, gdybyśmy ich nie mieli.

Ale jakże się ich pozbyć?

Rzecz to trudna, tak , że według zdania mistrzów duchownych, niepodobna się od nich całkowicie uwolnić. „Wyznaję szczerze — mówi autor księgi „O naśladowaniu Jezusa Chrystusa” — iż nawykłem być bardzo roztargnionym. Tam często jestem , gdzie jest myśl moja. Tam jest częstokroć myśl moja, gdzie jest to, co miłuję„.

(…) Wszelako — mówi opat Mojżesz — chociaż nie jest w mocy naszej powstrzymać nawału różnych myśli, by nas nie nagabywały, można jednak takowych nie przypuszczać, a gdy się natrętnie wciskają, można je odrzucać, — czyli można się ustrzedz po większej części roztargień dobrowolnych bo te jedynie są grzeszne, i te najwięcej szkodzą, podobne iście do ptaków, wykradających z duszy ziarno modlitwy.

Środki są następujące.

Najprzód módl się gorąco o dar modlitwy, aby Bóg promieniem łaski rozpraszał mgłę roztargnień: tego daru udziela Bóg proszącym , jako przyrzekł przez proroka Zacharyasza: „ Wyleję na dom Dawidów i na obywatele Jeruzalem ducha łaski i modlitw„. Wołaj przeto często do Boga: Panie, naucz mię modlić się i daj mi ducha modlitwy. Łącz przytem modlitwę swoją z modlitwą Chrystusową, aby przez to zjednoczenie modlitwę swoją oczyścić i udoskonalić.

Powtóre, zatykaj źródła roztargnień , a mianowicie czuwaj nad zmysłami, aby się nie błąkały według zachcenia; i oczyszczaj serce z przywiązania nieporządnego lub zbytecznego, jak bowiem kadzidło dopiero wtedy woń swoją wydaje, kiedy zostanie spalone na węglach żarzących: tak i modlitwa tylko wtedy wzniesie się w niebo wdzięczną wonią, gdy wypłynie z duszy umartwionej.
Krom tego przed rozpoczęciem modlitwy przypominaj sobie doskonałości
i dzieła Pana Boga, by rozgrzać swe serce i nastroić takowe na ton miłości Bożej.

Wreszcie szukaj na modlitwę miejsca samotnego, dokądby gwar ziemski nie dolatywał. Gdy pewnego pustelnika pytał ktoś, gdzieby można znaleść Boga, zaprowadził go pustelnik na miejsce puste w lesie i rzekł: „Tu jest Bóg„, dając tem poznać, że w samotności Bóg najchętniej mówi do duszy, a dusza najłatwiej do Boga. Gdy nie możesz znaleść takiego miejsca, osamotnij się w duszy, to jest, idąc na modlitwę zostaw za drzwiami duszy wszystkie ziemskie myśli. Mów do nich, jak św. Bernard: „Zostańcie tutaj, moje myśli, uczucia i sprawy, a ty, duszo moja, wstępuj do wesela Pana i Boga twego, abyś poznała oblicze Jego i nawiedziła świątynię Jego.”

 


Błogosławiona Marya od Wcielenia radzi naśladować rzemieślnika, który, przyszedłszy wieczorem do domu, rzuca w kąt narzędzia i nie myśli o nich aż nazajutrz, — to jest, zapomnieć o święcie i o sobie, a wszystkie swe myśli i uczucia zwrócić do Boga.

Może powiesz: niestety chciałbym tak uczynić, ale myśli to nie narzędzia, nie chcą leżeć spokojnie. Prawda, — więc staraj się takowe natychmiast usunąć, skoro poczną się cisnąć, albo przynajmiej tak je oczyścić, aby nie przeszkadzały zjednoczeniu z Bogiem. (…) W tym celu przejmij się przed modlitwą głęboko tą myślą, że masz mówić z Bogiem , że cała Trójca św. daje ci posłuchanie i wraz z dworem niebieskim na cię pogląda, a tę pamięć na obecność Bożą często odnawiaj.

Podczas modlitwy rzuć kiedy niekiedy okiem na Najśw. Sakrament, na krzyż lub obraz, albo też zrób akt strzelisty, jak n.p : Jezusie, Synu Dawidów, zmiłuj się nademną, daj, abym Cię widział. Gdy cię sen zbiera, rzuć się na ziemię, zwilż oczy zimną w odą, wyciągnij ręce na krzyż , lub módl się głośno.
Gdy spostrzeżesz, że odbiegłeś dobrowolnie od Boga, upokórz się i wzbudź akt żalu, lecz nie powtarzaj modlitwy. A jako podróżny, kiedy zaśnie w drodze i towarzysze go odbiegną, zrywa się czemprędzej i pospiesza za nimi: tak i ty, gdy spostrzeżesz, że byłeś rozerwany lub leniwy, zrywaj się czem prędzej, aby podwojoną gorliwością nagrodzić stracone chwile.

Z niedobrowolnem roztargnieniem walcz bez przestanku, nie zrażając się trudem, ni słabym zrazu skutkiem. Modlitwa jest pracą, podobną do ciągnienia wody wiadrem ze studni, lecz kto się w tej pracy nie leni, temu Bóg rosy i dżdżu nic poskąpi. Odtrącając roztargnienia, nie zwracaj uwagi na ich przedmiot, ani się z niemi potykaj wstępnym bojem , bo któż będzie gonił za muchami, które nas nagabują; ale raczej przypominaj sobie co chwila obecność Pana Boga i rozgrzewaj serce.

Jeżeli pomimo to roztargnienia nie ustąpią, nie smuć się i nie wpadaj w niecierpliwość, bo one wtenczas nie są grzechem. Jako ojciec wcale się nie obraża, gdy syn w gorączce mówi niedorzecznie, lecz raczej lituje się nad nim: tak Bóg z przyczyny niedobrowolnych roztargnień nie wzrusza się do gniew u, ale do litości. Nie porzucaj zatem modlitwy, jako przykrej i niepoźytecznej; jest ona bowiem wtenczas milszą Bogu i pożyteczniejszą dla ciebie, niżeli modlitwa swobodnie z duszy płynąca, a to dlatego, że modląc się mimo
roztargnień, czynisz z siebie ofiarę.

Niechaj cię również nie odstraszają pokusy, jakich nieraz doświadczasz podczas modlitwy, — są to owoce zepsutej natury i złego ducha, którymi cię chce od modlitwy oderwać; odpędź je tylko mężnie, jak odpędził Abraham drapieżne ptaki, co chciały porwać ofiarę złożoną na ołtarzu, a ofiara, jaką chcesz poświęcić Panu na ołtarzu serca, pozostanie nietknięta.

Najlepszą bronią jest w takim razie wzbudzanie aktów miłości jako też innych cnót. Tak n.p. jeżeli cię napastują wyobrażenia nieskromne, nie wpatruj się w takowe, ale odwróć spiesznie myśl swoją i wołaj w duszy : Panie, ratuj! Raczej umrzeć niż splamić się!

Jeżeli się nasuwają ohydne bluźnierstwa, zrób akt miłości i nie zważaj na nie, ani się trwóż. Jeżeli powstają poruszenia pychy i miłości własnej, upokórz się przed Panem, mówiąc: Jam nicestwo i grzesznik!

Jeżeli cię rozpala gniew , żądza zemsty lub niechęć ku bliźniemu, pomódl się w tej chwili, prosząc: Błogosław mu, Boże! Jeżeli cię wreszcie trapi niepokój, rzuć się w duchu do nóg Zbawiciela i mów: W ręce Twoje oddaję siebie i wszystko moje.

cdn.


Józef Sebastian Pelczar, biskup, Życie duchowne czyli doskonałość chrześcijańska, (Kraków 1886r, t. I, rozdz. V – O modlitwie, str. 82 – 87 )

[Oprac. A.S.]

 

Jedna myśl w temacie “Cechy dobrej modlitwy cz.IV – O roztargnieniach”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s