Czym jest pokora (6) – Dusza pokorna gardzi sobą i nienawidzi siebie


Dusza pokorna pamięta, że nieraz splamiła się grzechem, ponieważ zaś każdy grzech, jako rokosz przeciw Bogu, ściąga hańbę, wzgardę i karę: więc i dusza uważa się za godną wszelkiej hańby, wzgardy i kary, a stąd nie tylko jest daleką od upodobania w sobie, ale co więcej, brzydzi się sobą, gardzi sobą, nienawidzi siebie i przyjmuje upokorzenie w duchu pokuty.

Takie były uczucia Świętych. Uważali oni za cud miłosierdzia Bożego, że ich Bóg cierpi na ziemi i nie wtrąca do piekła. Świętemu Dominikowi zdawało się, że obecnością swoją ściągnie przekleństwo Boże na miasta, przez które przechodził; stąd zbliżając się do jakiego miejsca, rzucał się na ziemię i prosił ze łzami o odwrócenie chłosty Bożej. Św. Wincenty a Paulo uważał siebie za gorszyciela i nędznika. Św. Wincenty Ferreryusz porównywa siebie z trupem cuchnącym i toczonym od robactwa. Św. Bernard nazywał siebie drzewem nieużytecznym i zasługującym tylko na spalenie. Św. Klara mówiła do sióstr swoich: „Gdybyście znały, uciekałybyście ode mnie, jakby od zapowietrzonej“. Św. Gertruda uznawała to za cud wielki, że jej ziemia żywcem nie pochłonęła. Św. Franciszek Borgiasz mienił się gorszym od Judasza, podlejszym od szatana, a idąc ulicą, dziwił się , że ludzie nie obrzucają go błotem i kamieniami. Gdy tenże Święty w podróży swojej nocował w jednej izbie wraz z Ojcem Bustamente, zdarzyło się, że tenże Ojciec całą noc kaszlał i nie wiedząc o tym, flegmę na twarz Świętego wyrzucał. Mimo to mąż pokorny ani towarzysza swego nic zbudził, ani nawet na bok się nie usunął.  Gdy rano rzecz się wyjaśniła, a przelękniony O. Bustamente zaczął przepraszać świętego, odrzekł tenże: „Przyjacielu, nie było miejsca stosowniejszego, które byś poplwał, nade mnie”.

Tak się cenili święci. Proś Boga, aby cię natchnął choć cząstką takiego ducha przy tym miej to przekonanie, że „choćbyś jak najwięcej gardził sobą i najgłębiej się poniżał, nigdy do owej przepaści pogardy nie dojdziesz, jakiej godzien jest ten, który nieskończone Dobro obraził” (1).

Lecz jakże okażesz tę wzgardę siebie?

Najprzód, w stosunku do Boga nie zapominaj nigdy, że jesteś grzesznikiem, a więc w modlitwie stój przed Bogiem z zawsty­dzeniem i świętą trwogą, nie odważając się prawie oczu podnieść w niebo. Jak to — mów wtenczas do siebie — ja mam mówić do Boga? ja „proch i popiół”! (Genes. XVIII. 27), — albo powtarzaj słowa św. Franciszka: „Kto ja jestem, o Boże, a kto Ty jesteś?!” — albo wreszcie naśladuj owego celnika, który nie śmiał nawet ust otworzyć do Boga. Jeżeli cię Pan nie wysłuchuje, nie uskarżaj się, mając już to samo za wielką łaskę, iż cię znosi w obecności swojej; czekaj wtenczas pokornie i spokojnie, aż się spodoba Panu wejrzeć na ciebie. Gdy Pan nieco zwleka, nie wpadaj stąd w nie­cność i nie porzucaj modlitwy, pod pozorem, że nie jesteś godnym wysłuchania; bo podobne usposobienie nie jest pokorą, ale mało­dusznością, i jakby tajemną zemstą, wywartą na Bogu za to, iż cię zaraz nie wysłuchuje.
Pokora prawdziwa jest zawsze połączona z ufnością. Uważaj się również niegodnym wszelkiej łaski, z przyczyny twej niewierności i marnotrawstwa darów Bożych; a gdy cię Bóg mimo to łaskami obsypuje, mów wtenczas jak Dawid: „Któżem ja jest Panie Boże i co za dom mój, żeś mi dał takie rzeczy” (I.Paral. XVII). Gdy cię Bóg używa za narzędzie do spełnienia woli swojej, upokarzaj się jako Mojżesz (Exod. III.11): „Któżem ja jest, abym szedł do Faraona; rzuć okiem na innego“.

 

Z drugiej strony nie zapominaj, że dla grzechów swoich za­służyłeś na piekło; stąd gdy spadnie na ciebie jaka wzgarda lub boleść, przyjmuj takową z weselem, a przynajmniej cierpliwie, jako chłostę zasłużoną; nie pragnij być od niej uwolnionym, wy­jąwszy, gdybyś się lękał obrazy Bożej; nie szukaj nawet chciwie ulgi i pociechy, zwłaszcza gdy cię Pan chce tym sposobem upokorzyć; lecz uniżając się pod chłoszczącą prawicą, mów z Proro­kiem : „Bobrze na mię, iżeś mię uniżył“.
Jeżeli Bóg ześle na ciebie upokorzenia i czujesz wtenczas poruszenia niecierpliwości, karć się wewnętrznie: jak to, nie chcesz przyjąć tak malutkiej kary, ty co zasłużyłeś na piekło? — jakżeby się cieszyli potępieni, gdyby im Bóg pozwolił tak małym cierpieniem uniknąć wiecznych męczarni.

 

W stosunku do bliźnich nie tylko nie wynoś się nad nikogo, ale staw się niżej od wszystkich. Tego żąda od ciebie sam Zba­wiciel: „Ktobykolwiek między wami chciał większym być, niech będzie sługą waszym“ (Mat. XX, 26.); i znowu: „ Gdy będziesz wezwań na gody,nie siadajże na pierwszym miejscu, ale usiądź na pośledniem miejscu” (Łuk. XIV, 7 i 10. ) ; — nie mówi Pan: na środkowym, ale: na ostatnim, abyś tylko sam ostatni siedział, i żadnego porównania z innymi nie czynił. „Gdybyśmy wiedzieli — mówi św. Bernard — jak Bóg sam o nas sądzi, moglibyśmy zająć to miejsce, które nam się należy. Ponieważ jednak jest to przed nami zakryte, tak że nikt nie wie, azali miłości lub nienawiści jest godzien, potrzeba przeto według rady Prawdy samej wybierać miejsce najpośledniejsze z którego nas Pan posunie na wyższe”. Takie usposobienie jest konieczne, aby dojść do doskonałości.
Gdy raz św. pustelnik Antoni trwał na modlitwie, usłyszał glos wewnętrzny: „Antoni idź do Aleksandryi, tam znajdziesz garbarza, który cię nauczy doskonałości“. Antoni wziął natychmiast kij w rękę i puścił się do Aleksandryi, gdzie znalazłszy owego garbarza, rzucił mu się do nóg, prosząc o naukę, jakby się mógł stać doskonałym. Ojcze — odrzekł tenże zdziwiony — ja nic innego nie czynię prócz tego, że każdego rana mówię do Boga: Ach mój Boże, wszyscy mieszkańcy Aleksandry! służą ci lepiej i dostaną się kiedyś do nieba, podczas gdy mnie, najgorszego grzesznika, kara wieczna czeka”. Święty Antoni przyznał, że to jest najprostsza droga do doskonałej pokory.

 

Lecz może zarzucisz: pokora jest prawdą, a więc nie wolno kłamać, aby być pokornym; — jeżeli zatem widzę w sobie cnoty lub zasługi, których drugi nie ma, lub w drugim widzę wady jakich ja nie mam, jakże mogę się uznać gorszym od niego?
Odpowiada na to św. Tomasz: Uważaj, co bliźni ma w sobie od Boga a więc dobrego, i przeciwnie, co ty masz od siebie — a więc złego; porównaj to, co bliźni ma dobrego, z tym, co ty masz złego, a wtenczas musisz się ukorzyć przed wszystkimi ludźmi, ze względu na Boga, który w nich mieszka, i ze względu na dary, którymi ich obdarzył. Jestże podobny rozdział moźebny? Dlaczegóż nie? Wszakże ludzie oddają cześć winną królom i uniżają się przed nimi, lubo często przewyższają ich zaletami i cnotami.

Święty Bernard inną jeszcze podaje przyczynę, dlaczego niżej od wszystkich, nawet od grzeszników, kłaść się należy. „Któż bo­wiem wie, o człowiecze, czy ten, którego za najpodlejszego uważasz, za łaską Najwyższego nie stanie się lepszym od ciebie i innych, albo może już jest nim w oczach Bożych„.

Gdybyś był obecny podczas kamienowania św. Szczepana i widział młodzieńca pilnującego szat morderców, który wprawdzie nie ręką lecz językiem i sercem kamienował św. Męczennika, byłbyś zapewne dziękował Bogu, że nie jesteś podobnym jemu prześladowcą; — a jednak ten prześladowca stał się wielkim Świętym, naczynieni wybranym i Apostołem narodów.
Patrz także, oto w 6wiątyni jerozolimskiej modli się faryzeusz i dziękuje Bogu, że nie jest drapieżnym, niesprawiedliwym, cudzołożnikiem, jak inni, że pości dwakroć w tydzień i daje ze wszystkiego dziesięciny; gdy tymczasem celnik, stojąc z daleka, nie śmie ani oczu podnieść, i bije piersi swoje, mówiąc: Boże bądź miłościw mnie grzesznemu! I jakże Pan sam osądził ich modlitwę? Słuchaj, celnik odszedł usprawiedliwiony, iż się poniżył, a faryzeusz został odrzucony, iż się nad innych wywyższał.

 

Gdybyś nawet stał na szczycie doskonałości, nie mógłbyś się wyżej stawić nad najpodlejszego grzesznika; bo najprzód, któż cię wyniósł tak wysoko? Izali nie Bóg? — powtóre, gdyby cię Bóg opuścił, czyżbyś się nie stał gorszym od najgorszego grzesznika? — po trzecie, czyliż wiesz, jak długo w dobrym wytrwać potrafisz?
Św. Franciszek z Assyżu nazywał siebie największym grzesznikiem, a gdy mu zarzucano, że jest wielu zbrodniarzy i złoczyńców bez porównania gorszych od niego, odrzekł: „Słusznie tak mówię, bo gdyby Bóg ostatniemu złoczyńcy tyle łask darów użyczył, ile ja otrzymałem, byłby lepszym i wdzięczniejszym względem Boga. I to również uznaję, że gdyby Bóg swą rękę usunął ode mnie, wpadłbym w grzechy najszkaradniej­sze i stałbym się gorszym od wszystkich złoczyńców”. O ileż słuszniej każdy z nas może to samo powtórzyć.

 

Jeżeli zaś uważasz się za gorszego od wszystkich, okazuj to w całym postępowaniu. A więc nie rwij się na miejsca pierwsze, ale wybieraj ostatnie, albo przyjmuj spokojnie, gdy ci się takowe dostanie w udziale; nie smuć się również, gdy innych nad ciebie przenoszą, uważając się niegodnym i tego miejsca, jakie zajmu­jesz. Gdyby ci wtenczas wyrządzono krzywdę, wolno ci upomnieć się o wymiar sprawiedliwości, lecz doskonalej jest przyjąć to w milczeniu.
Nie żądaj czci dla siebie, wszystkim zaś oddawaj cześć należną, nie tylko wyższym, ale także równym i niższym. „Poddać się wyższym — uczy cię św. Franciszek Sal. — jest raczej sprawiedliwością, niż pokorą; poddać się równym jest przyjaźnią, grzecznością lub taktem ; ale poddać się niższym jest właściwą pokorą, która nam głosi, że będąc niczym, winniśmy się stać podnóżem wszystkich ludzi”. Uważaj się zatem za sługę wszystkich, a jeżeli ci się nastręcza sposobność oddania im jakiej usługi, choćby upokarzającej, uchwyć się jej skwapliwie, nie żą­dając wzajemności od innych. Jeżeli komu wyświadczyłeś coś dobrego, nie żądaj za to podzięki, ani jej przyjmuj, chyba gdyby odmową zasmucił lub zawstydził bliźniego. Z drugiej strony nie skarż się na niewdzięczność ludzką, nie oburzaj się na przykrości doznane, przebaczaj chętnie urazy, znoś wady i słabości bliźnich.

 

Wreszcie w stosunku do siebie pamiętaj, że byłeś i jesteś grzesznikiem, a stąd bądź zawsze wewnętrznie upokorzony i zawstydzony. Strzegąc się zbytniej pobłażliwości dla siebie, sądź wszystkie swoje sprawy surowo, a jeżeli w nich odkryjesz jakieś plamy lub niedoskonałości, potępiaj takowe bez oszczędzania się
i nie tylko potępiaj, ale gładź je pokutą. Strzeż się również upodobania w sobie, myśli wyniosłych i zachceń przesadnych, bo cóż się należy grzesznikowi? Na zewnątrz bądź skromny w mowie, skromny w ubiorze i postawie, skromny w całym postępowaniu; stąd nie stroń od czynności niskich i wzgardzonych u ludzi. Święci nie wstydzili się prac podłych i upokarzających, a nawet szukali ich umyślnie. Święty Franciszek Borgiasz np., acz z książęcego pochodził rodu, spełniał w klasztorze najlichsze posługi, — nosił drwa i wodę, mył naczynia, zamiatał korytarze i t. p.

 

Czym jest pokora (5) – Dusza pokorna lęka się siebie i nie dowierza sobie


Józef Sebastian Pelczar, biskup , Życie duchowne czyli doskonałość  chrześcijańska według najcelniejszych mistrzów duchownych , Kraków, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1886.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: