Egzorty adwentowe (1)- O cnocie roztropności i środkach do jej nabycia

„A tedy ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w obłoku,
z mocą wielką
i majestatem

(Łuk. 21, 27).

 

Rozpoczynamy wiekami uświęcony czas Adwentu, w którym Kościół Boży podaje nam dwie prawdy do nabożnego rozważania: Chrystus Pan przyszedł na ziemię jako Zbawiciel, a przy końcu świata przyjdzie jako sędzia. Jak więc z jednej strony powinniśmy być wdzięczni Synowi Bożemu, że nas odkupił, tak z drugiej strony winniśmy się obawiać ścisłego sądu Jego, który nas niechybnie czeka.
Uczucia te, miłości i bojaźni Bożej, pragnie Kościół święty zaszczepić i utrwalić w naszych sercach, jako też całą treścią obrzędów i modłów adwentowych nas nakłonić, abyśmy korzystając godnie z dokonanego dzieła odkupienia, sposobili się do przyszłego sądu, t. j. pokutowali za popełnione grzechy, a na przyszłość naszą duszę doskonalili i umacniali się w wypełnianiu chrześcijańskich obowiązków.

 

W tym względzie może nam wielce posłużyć rozważanie czterech głównych cnót moralnych, zwanych »kardynalnymi«, które, że tak powiem, są podwaliną całego życia — całej chrześcijańskiej doskonałości. Jak bowiem cnoty Boskie oświecają nasz, umysł, ze stanu grzechu w stan usprawiedliwienia nas przenoszą i dziećmi Bożymi czynią: tak cnoty moralne wpływają na kierunek naszej woli, podnoszą naszą wartość moralną, uszlachetniają nas, zbliżają nas do Boga, na którego obraz i podobieństwo jesteśmy stworzeni.

Na te przeto cnoty kardynalne w tym czasie Adwentu zwrócimy całą uwagę naszą, a w szczególności dzisiaj zastanowimy się nad cnotą roztropności. Mianowicie będę się starał wykazać wam: co to jest ta cnota chrześcijańskiej roztropności, jak wielce nam jest potrzebną a wreszcie za pomocą jakich środków ją nabywamy.

 

* * *

Ze wszystkich władz duchowych człowieka najszlachetniejszą i najszczytniejszą władzą jest rozum. Między chrześcijańskimi zaś cnotami, mającymi zdobić tę władzę rozumu, pierwsze miejsce zajmuje roztropność.

Roztropność chrześcijańska jest to cnota, która wszystkie nasze myśli, słowa i uczynki w ten sposób urządza, by się Panu Bogu podobały, a duszy zbawienny pożytek przyniosły (S. Thom. II. 2. qu. 47 art. 8) — jest to cnota, która kieruje krokami człowieka po drogach tej doczesnej pielgrzymki, aby mógł szczęśliwie osiągnąć swój cel ostateczny.

 

Cnoty tej domaga się od nas Pan Bóg na rozmaitych miejscach Pisma świętego. I tak u Mędrca Pańskiego czytamy:

»Nabywaj roztropności, bo droższa jest nad srebro« (Przyp. 16, 16).

W Nowym Zakonie woła sam Zbawiciel: »Bądźcie roztropnymi, jako wężowie, a prostymi, jako gołębice« (Mat. 10, 16).

Za Zbawicielem idąc, mówi Apostoł narodów: »Patrzcie bracia, jakobyście ostrożnie chodzili: nie jako niemądrzy, ale jako mądrzy« (Efez. 5, 15)

 

Niemniej gorąco zalecają tę cnotę Ojcowie Kościoła. Święty Ambroży przyrównywa ją do źródła. Jak bowiem źródło ożywczą swą wodą roślinom żywotności, a kwiatom świeżości dodaje: tak roztropność, za pomocą dobrych rad i mądrych postanowień, udziela moralnym kwiatom t. j. cnotom tego wszystkiego, co im dodaje powabu i ceny (Lib. I. de officiis c. 13).

Św. Bazyli znów twierdzi, że człowiek bez roztropności podobny jest do okrętu pozbawionego sternika. Jak statek bez kierownika do bezpiecznej przestani zawinąć nie może, lecz, tam i sam wichrem miotany, pędzi na mielizny lub ostre skały: tak i dusza bez roztropności nie może się utrzymać na prostej drodze cnoty, lecz, miotana na wszystkie strony, uderza wreszcie o skałę występku lub błędu (De constitut monast.).

 

Tak, moi drodzy, cnota roztropności jest najpierwszą, najważniejszą między cnotami i niezbędną dla wszystkich bez wyjątku.

Cnota ta uczy nas: jaką drogę mamy sobie obrać w życiu, jak nią iść bezpiecznie, jak zachować się względem Pana Boga, jak postępować z ludźmi wyższymi, jak z równymi, a jak z niższymi od nas. Wszystkie sprawy odnosi ona do Boga, jako ostatecznego celu naszego; bada pobudki, zamiary i przedsięwzięcia nasze: czy w nich szukamy upodobania Bożego, czyli tylko własnej chluby.

 

Cnota chrześcijańskiej roztropności wskazuje też nam, w jaki sposób mamy postępować z naszym bliźnim, aby go zawsze budować, a nigdy nie gorszyć. Przy tym uczy nas pobłażliwości wad obcych i przymykania oczu na cudze niedoskonałości. Ona nam mówi, że wszystko na tym świecie dobrem i złem się przeplata, muszą zatem być na nim rozmaite niedoskonałości. Jak niegodnym byłoby filozofa, wymagać jednakowego stopnia rzeczywistości we wszystkich prawdach: tak niegodnym jest rozumnego człowieka, żądać, ażeby wszystkie rzeczy ludzkie były doskonałe i nie miały stron ujemnych.

 

Sokrates, filozof grecki, nawoływał uczniom swoim:  »poznaj siebie samego*. Do tego studium samopoznania i świadomości siebie prowadzi człowieka chrześcijańska roztropność. Ona darzy go: poznaniem swoich przywar, swoich nierządnych chuci i przewrotnych skłonności; przekonuje go o jego ograniczonej wiedzy i słabościach moralnych, a przez to chroni go przed próżną zarozumiałością, wskazując mu z jakimi wrogami ma się potykać i jakich środków powinien używać celem odniesienia zwycięstwa.

 

Cnota roztropności uczy dalej: że życie nasze jest jako kwiat znikomy (Job. 7, 7), że rzeczy doczesne, to marność nad marnościami (Ekkl. 1, 2), a w słowach Chrystusa Pana: »Cóż pomoże człowiekowi, jeśliby wszystek świat zyskał, a na duszy swej szkodę podjął?« (Mat. 16, 26) przestrzega nas, abyśmy duszy naszej nie narażali na zgubę, ani dla miłości mamony, ani dla chwilowych ciała rozkoszy, ani dla innych jakich względów. Dusza bowiem to skarb nieoceniony, którego straty nic nam nie nagrodzi, nie powetuje na wieki.

 

Cnota roztropności, ucząc nas strzec skarbu duszy naszej przed grożącymi zewsząd niebezpieczeństwami, nakazuje nam też starać się o zaskarbienie sobie szczęścia i zbawienia wiecznego życiem świętobliwym pełnym zasług i dobrych uczynków. Jak owych pięć mądrych panien, które nie tylko z gorejącymi lampami czekały na oblubieńca, lecz nadto, nie wiedząc godziny, kiedy tenże przyjdzie i na gody je zawezwie, zaopatrzyły się w oliwę: tak też i my, drodzy moi, żyjąc na tej ziemi i wiedząc, że nie wiara sama, ale życie według wiary nas zbawi, powinniśmy — na wzór króla w przypowieści Barlaama — zawczasu do krainy niebieskiej wysłać gońca dobrych uczynków i z mamony niesprawiedliwości skarbić sobie przyjaciół, aby, gdy w drodze naszej ustaniemy, przyjęto nas do Górnego Syonu.

 

Cnota roztropności jest nam wreszcie potrzebną w nabywaniu oświecenia. Ona bowiem poucza nas, abyśmy się starali nie o takie wiadomości, które umysłowi naszemu nie dają nic prócz złudnego blichtru, ale o takie, które są dla nas najpożyteczniejsze. Ona wykazuje, że wiadomości nasze nie powinny być powierzchowne, ale gruntowne i uzasadnione — a ponieważ nie wielkie wiadomości, lecz dobrze użyte, dokonują najważniejszych czynów: przeto roztropność każę nam nasze wiadomości należycie uporządkować i przysposobić na pożywny pokarm dla umysłu i serca, użyć ich do poprawy obyczajów, uszlachetnienia uczuć i dokładnego pełnienia obowiązków naszego stanu.

 

* * *

Znając istotę i potrzebę chrześcijańskiej roztropności, starajmy się jeszcze poznać środki, za pomocą których cnotę tę można nabyć Święci Pańscy wiedząc, że cnota roztropności jest darem Bożym »Pan dawa mądrość, a z ust Jego roztropność« (Przyp. 2, 6), upraszali ją sobie od Pana Boga gorącą modlitwą.

Św. Jan Złotousty wyraźnie zeznaje, że nieraz modlitwa o oświecenie rozumu więcej u niego sprawiała, niż najgłębsze badania. Otóż i my powinniśmy prosić Pana Boga o tę cnotę, wołając z Mędrcem Pańskim:, »Boże ojców moich i Panie miłosierdzia, dajże mi mądrość, abym wiedział, co jest przyjemnego u Ciebie« (Sap. 9, 1—4—10).

Z modlitwą łączyć należy pracę nad sobą, a przede wszystkim starać się o zapanowanie nad namiętnościami, które tym są dla duszy, czym chmury dla słońca; one bowiem przyćmiewają światło wiary i rozumu, a dusza pogrążona w tej ciemności potyka się i nieraz w przepaść upada.

 

Stare przysłowie powiada: »Nie wszystko złoto co się święci; »pod plastrem miodu, który cię przynęca, może piołun znajdziesz«; »nie jeden kwiat kolce w sobie kryje«.
Dawny zaś filozof pisze: »Fałsz niekiedy podobniejszym bywa do prawdy, niż sama prawda i dlatego złe może mieć wszystkie pozory dobrego«. Jakiejże więc ostrożności, jakiej uwagi, jakiej dojrzałości i wytrawności sądu potrzeba, aby nie paść ofiarą złudzenia, nie dać się oszukać pozorem! Dlatego to Duch Święty przez usta Mędrca daje nam tę zbawienną, wielce praktyczną przestrogę: »Oczy twoje niechaj prosto patrzą, a powieki twe niechaj uprzedzają kroki twoje« (Przyp. 4, 25).

 

Idźmyż, drodzy, za tym wezwaniem, strzeżmy się nierozważnego działania, lekkomyślnych zamiarów, porywczych kroków, zastanawiajmy się dobrze nad każdym naszym krokiem, wszystkie nasze postanowienia uprzedzajmy ścisłym rozbiorem rzeczy i rozważnym namysłem.

Pamiętajmy, że na to dał nam Pan Bóg rozum, abyśmy nie szli na oślep, ani za podszeptem ciała i chuci jego, lecz abyśmy każdy nasz zamiar ściśle rozbierali, nie tylko co do samej jego treści i istoty, ale też we wszystkich okolicznościach i następstwach.

Ilekroć się zdarzy jaka sprawa trudniejsza i zawilsza, nie spuszczajmy się na rozum własny, ale szukajmy rady u innych (Tob. 4, 10). Jako żeglarze na morzu nie spuszczają oka z kompasu, który im wskazuje kierunek i chroni ich przed zbłąkaniem się w manowcach: tak i my, będąc pielgrzymami na tym padole ziemskim, miejmy stale zwrócone oczy i serce na kompas najlepszy i najpewniejszy, na przykazania Boskie i głos sumienia.

 

»Nie ustępuj*, upomina Salomon, »ani na prawo ani na lewo: odwróć nogę twoją od złego. Bo drogi, które są po prawej stronie, zna Pan: a przewrotne są, które są po lewej stronie* (Przyp. 4, 27).

 

Wreszcie patrzmy na postępowanie Świętych Pańskich, a szczególnie tych, którzy tą cnotą roztropności jaśnieli, n. p. Wincentego a Paulo, który nic ważniejszego nie przedsiębrał, żadnej nie dawał odpowiedzi lub rady, zanim nie wejrzał okiem ducha na Chrystusa Pana, aby w jego życiu lub słowach znaleźć jaką wskazówkę. Postępujmy, drodzy, i my podobnie. Starajmy się ze szczególniejszą gorliwością o nabycie tej cnoty, a będzie nam ona mistrzem, przewodnikiem i drogowskazem w życiu. Kto z pochodnią roztropności ewangelicznej drogę swoją przebywa, nie zejdzie na zgubne bezdroża, bo oto, co mówi Pan: »Kto za Mną idzie, nie chodzi w ciemności: ale będzie miał światłość żywota« (Jan. 8, 12). Amen.

 


Ks. Feliks Józefowicz- „Egzorty do młodzieży szkolnej : (adwentowe, świąteczne i pasyjne)”. Lwów. 1895

 

WESPRZYJ NAS

Jeśli podobają się Państwu treści które publikujemy i uważacie, że powinny docierać do większej ilości odbiorców, prosimy o wsparcie rozwoju naszej strony.
Wybraną kwotą:

10,00 PLN
50,00 PLN
100,00 PLN

Lub inną dowolną:

PLN

Dziękujemy

WSPIERAM

1 komentarz do “Egzorty adwentowe (1)- O cnocie roztropności i środkach do jej nabycia”

Skomentuj