Luty – Miesiąc Matki Bożej Bolesnej: O Siedmiu Boleściach NMP- Cz. 6 Przebicie boku Jezusowego i zdjęcie z krzyża

ROZWAŻANIE
SIEDMIU BOLEŚCI MATKI PRZENAJŚWIĘTSZEJ.

Szósta Boleść.

PRZEBICIE BOKU JEZUSOWEGO I ZDJĘCIE Z KRZYŻA

O! wy wszyscy, którzy idziecie przez drogę, obaczcie i przypatrzcie się, jeśli jest boleść, jako boleść moja (1)

Dusze pobożne, słuchajcie co mówi do was Marya, pogrążona w swoich boleściach: „Dzieci moje kochane, wśród boleści moich, nie żądam od was pociechy, bo od śmierci Jezusa żadnej pociechy serce moje doznać nie zdolne, tylko proszę was zwróćcie oczy duszy waszej na mnie Matkę bolesną, i uznajcie, czy była kiedy boleść jaka, równa boleści która przeszyła serce moje, po stracie Syna mojego najdroższego!”

O! Pani moja i Matko najboleśniejsza, gdy tedy wszelką pociechę oddalasz od siebie, a pragniesz tylko, abyśmy wywdzię­czając się za to coś dla nas cierpiała, rozpamiętywali Twoje boleści, otóż przypomnę sobie jeszcze, że po śmierci Jezusa nowy miecz przeszył duszę Twoją, gdy włócznią przebito bok Zbawiciela, i gdy na ręce Twoje przyjęłaś ciało Jego przy zdjęciu Go z krzyża. Ta to była szósta boleść Matki Przenajświętszej, i nad nią zastanowimy się.

Dotąd boleści Maryi następowały jedna po drugiej, każda z osobna, lecz tu, zdaje się, jakby się razem w jedną zebrały, aby tem dotkliwiej serce tej Matki żałosnej dotknąć.

Matce każdej, dość jest przypomnieć śmierć syna, aby rozżywić w jej sercu cała miłość, jaką miała dla niego, i obudzić uczucie najżywszego przywiązania. Wszakże, niekiedy wspomnienie przykrości jakich nie­którzy rodzice doznawali od dzieci, zmniejsza żałość z ich straty doznaną. Lecz któżby śmiał pomyśleć, żeby tu miało miejsce coś podobnego. O! Maryo! czyż kiedykolwiek mógł stać Ci się powodem, byle najmniejszej przykrości, Syn Twój najukochańszy, który zawsze tak Cię; kochał, szanował, poważał i we wszystkiem był Ci uległy i posłuszny!… I takiego to Syna straciłaś! Któż wypowiedzieć Twoją boleść potrafi? Sama, sama Ty Matko najboleśniejsza, naucz nas pojąć i ocenić Twoje smutki i żale!

Niezwłocznie po śmierci Zbawiciela, mówi pewien świątobliwy pisarz, najprzód Przenajświętsza Panna zaczęła się modlić, towarzysząc tym sposobem duszy Syna swojego, i przedstawiając Ją Bogu Ojcu przed­wiecznemu: „Przychodzę, mówiła wtenczas do Boga, przychodzę ofiarować Ci o! Panie, duszę Syna Twojego, który razem i moim był synem; Syna Twojego, posłusznego Ci Ojcze przedwieczny aż do wylania ostatniej kropli krwi swojej; przyjm go na łono Twoje Ojcowskie. Już teraz sprawiedliwość Twoja zadość uczynienia dostąpiła, wola twoja spełnioną została, i już wielka ofiara na wieczną Twoją chwałę dokonana.” A potem zwracając się do zlodowaciałego ciała Jezusowego. „O! rany i blizny; zawołała, nie­pojętą miłością spowodowane, cześć wam oddaję i dzię­kuję za nie o! mój Synu! boś niemi świat odkupił i ludzi z Bogiem pojednał. Stać ono będą odtąd otworem, aby każdy uciekający się do zasług Zbawiciela wyczerpnął z nich zbawienie. Ileż to dusz uzyska przez nie odpuszczenie grzechów! ile przez nie zapali się miłością najwyższego dobra!” 

Żeby nie przeszkodzić uroczystości Wielkanocnego Szabatu, Żydzi umyślili zdjąć z krzyża ciało Jezusowe. Lecz ponieważ prawo nakazywało, aby ulegający podo­bnej karze, zostawali na krzyżowem rusztowaniu dopokądby ducha nie oddali. przyszli przeto oprawcy z okrutnemi narzędziami, przeznaczonemi do połamania Mu kości, co już dokonali byli na dwóch łotrach współ­cześnie obok Zbawiciela ukrzyżowanych. Marya stojąc i płacząc pod krzyżem, ujrzała przybywających katów, uzbrojonych w maczugi i ciężkie młoty. Najprzód za­drżała od przerażana, a potem przybliżając się do nich: Syn mój, powiedziała, Syn mój już nie żyje! nieprzydatnem więc już teraz dla wasze samych okrucieństwom, nie odnawiajcie mojej męki.”
Prosi ich i błaga, mówi święty Bonawentura, aby Mu nie łamali kości; lecz gdy tak do nich prze­mawia, widzi, aż tu jeden z bezbożnych żołnierzy wy­mierza włócznię naprzeciw Jezusa i bok Mu przebija! Jeden z żołnierzy, mówi Ewangelija święta, włócznia otworzył bok Jego, a natychmiast wyszła krew i woda (2).
Na to silne pchnięcie, krzyż się zachwiał, a serce Jezusa na dwie części rozdzielone zostało, według objawień święty Brygidy (3). Wyszła z Niego krew i woda, bo już w całem ciele Zbawiciela kilka tylko kropli krwi było, które wylał do ostatniej, aby nam okazać, że wszystką krew swoją przenajdroższą wydaje za nas. Rana to nową była dla Jezusa obelgą, lecz ból i cierpienie Marya już tylko uczuła. „Podzielił Chry­stus z Matką tej rany pocisk, mówi pobożny Lanspergus, aby Jego zniewaga, a Maryję boleść dotknęła.”

Utrzymują Ojcowie święci, że ten to był właści­wie mówiąc, on miecz boleści przez Symeona prze­powiedziany, miecz nie materyalny, nie z żeleza, ale miecz boleści przeszywający duszo Maryi, gdy włócznia przebiła serce Jezusowe, w ktorem Ona przebywała bezustannie; włócznia, którą przebito bok Zbawiciela, mówi Bernard święty, utkwiła w duszy Matki Bolesnej, i już jej stamtąd nic wyjąć nie mo­gło (4). I sama Matka Przenajświętsza powiedziała razu pewnego świętej Brygidzie w objawieniu: „Gdy żołnierz wyciągnął włócznię z boku Jezusowego, cała była krwią zbroczona, a natenczas zdało mi się że własne moje serce przebitem zostało, i że z niego krew się toczyła” (5). I Anioł objawił tejże świętej, że nie małym było to cudem przez Boga dokonanym, iż Przenajświętsza Panna nie skonała od boleści wów­czas doznanych. W innych swoich cierpieniach i smu­tkach miała przy sobie Syna ukochanego, obecnością swoją wszelkie troski kojącego, lecz tu już i obecności Jego była pozbawioną.

Wszakże, obawiając się nowych jakich jeszcze zniewag wyrządzić się mogących ciału Jej Syna najdroższego, Marya poprosiła Józefa z Arymatei, aby udał się do Piłata i uzyskał pozwolenie pogrzebania Go, aby tym sposobem ochronić Go od tego. Józef przeto poszedł do Piłata i przedstawił mu żądanie stroskanej Matki. Ulitował się Piłat i przychylił się do zaniesionej prośby.
Wzięto się tedy do zdjęcia Jezusa z krzyża. O! Ma­tko przenajświętsza! wydałaś na świat Syna Two­jego dla naszego zbawienia: otóż w jakim stanie oddaje Ci Go tenże świat na powrót! Miły mój jest biały i rumiany (6), mogła wtenczas powiedzieć Marya, odzywając się słowy pieśni Salomonowych, a w tej chwili oddajecie mi zdjętego ze sromotnego rusztowa­nia, okrytego ranami, krwią zbroczonego, spełniającego co do słowa ono proroctwo Izajaszowe: widzieliśmy Go i nie było na co pojrzeć (7); myśmy Go poczytali jako trędowatego, i jakoby zasłoniona twarz Jego i wzgardzona, skąd aniśmy Go mieli znać (8).

O! ileż to mieczów boleści przebiło razem serce tej Matki, mówi święty Bonawentura, gdy przypatrzyła się ciału Syna swojego zdjętemu z krzyża! Można to pojąć, wyobrażając sobie jakiego uczucia smutku i żalu do­znaje każda matka, na widok martwych zwłok własnego dziecka! Świętej Brygidzie objawionem było, ze najprzód wzniesiono i oparto o krzyż trzy drabinki; ucznio­wie wstąpili na nie, odczepili ręce i nogi Zbawiciela, a gwoździe, według podaniu Metafrasta, oddano Maryi. Potem wziąwszy we dwóch, ciało Jezusowe, jeden objąwszy Je około ramion, drugi przy nogach, zdjęli Go z krzyża. Wielki czciciel Matki Przenajświętszej Bernardyn de Busto, wyobraża sobie, że w tej chwili Matka Boska powstała, wyciągnęła do Syna ręce, objęła Go i do serca przycisnęła; potem usiadłszy na krzyżu, z wyrazem najżywszej boleści, przypatruje się zmarłemu ciału Zbawiciela, widzi usta rozwarte, oczy słupem stojące; przypatruje się jednej po drugiej ranie rąk, nóg i boku przebitego; widzi w wielu miejscach kości do żywego odkryte biczowaniem; odej­muje koronę cierniową i znajduje całą głowę okrutnie zdartą, krwią zlaną, i woła: „O! Synu mój! Synu! do czegóż to przywiodła Cię miłość ku ludziom! cóżeś im złego uczynił, żeby się tak z Tobą obeszli! Tyś mi był synem, ojcem, bratem, oblubieńcem, Tyś był mojem szczęściem najwyższem, moją chlubą i miłością jedyną, Tyś mi był wszystkiem. Patrzże Synu, w jakiej teraz boleści pogrążona jestem: wejrzyj na mnie, i pociesz mnie! Lecz niestety! nic mi nie odpowiadasz: Tyś już żyć przestał! A wy ciernie okrutne, ty włócznio niemiłosierna, mówiła znowu zwracając swą mowę do samychże narzędzi męki Jezusowej, jak mogłyście dręczyć Stwórcę waszego. Lecz cóż temu winne ciernie, gwoździe i włócznia? wy to, wy nieszczęśni grzesznicy byliście prawdziwymi sprawcami okrutnej męki i śmie­rci Syna mojego!”

Tak przemawiała Marya, pogrążona w najwyższej bo­leści. Lecz gdyby teraz kiedy w chwale niebieskiej się znajduje, mogła doznać jakiego cierpienia, o! jakążby boleścią serce Jej było przejęte, na widok tylu ludzi prześladujących i krzyżujących na nowo Jezusa grzechami swojemi! O! nie zasmucajmy już odtąd tę naszą Matkę najukochańszą, która tyle dla nas wy­cierpiała; a jeśli często postępkami naszymi staliśmy się powodem jej smutku, słuchajmy dziś jej głosu; woła bowiem na nas onemi słowy Proroka pańskie­go: Nawróćcie, się przestępnicy do serca (9). Uciekajcie się grzesznicy do serca Jezusowego, któreście zra­nili; szczerze tylko nawróćcie się do Niego, a on was przyjmie i do tegoż serca przygarnie. Aby ujść su­rowości Jego sprawiedliwego wyroku, nie do kogo in­nego, lecz do Niegoż samego się udawajcie. Od Je­zusa sędziego, załóżcie appellacyę do Jezusa Zbawiciela; przed wyrokiem Jego trybunału, schrońcie się pod krzyż Jego.

Przenajświętsza Panna powiedziała w objawieniu Świętej Brygidzie, że gdy zdjęto z krzy­ża Jezusa, Sama przymknęła Mu powieki, lecz że rąk rozciągniętych żadnym sposobem złożyć nie mogła: bo Pan Jezus chciał, aby ręce Jego tak rozwarte po­zostały, jakby na znak, że zawsze gotów jest przy­jąć i przygarnąć do siebie skruszonego grzesznika, uciekającego się do Niego. „O! ludzie, ludzie, mówiła także Marya, odkąd Syn mój tak was ukochał że umarł za was, już dla was przeszedł czas trwogi i obawy, już tylko kochać powinniście Tego, który was ukochał bez miary.” Oto czas twój, czas miłu­jący (10)

Święty Bernardyn powiada, że bok Chrystusów na to tylko został włócznią otwarty, aby przez te ranę widzialną, dojrzeć można było niewidzialną ranę miłości Jezusa do ludzi (11). Gdy przeto, mogła na koniec powiedzieć Matka przenajświętsza, Syn mój na to aby ci dać serce swoje, człowiecze, dozwolił aby Mu bok rozwarto, słuszna abyś Mu oddał swoje, bez poniesienia nawet takiego cierpienia.

Jeśli więc wy słudzy i czciciele Maryi chcecie trafić do serca Zbawiciela, rozmyślajcież pobożnie boleści serca Ma­ryi, bo przez Jej serce, najpewniejszy wstęp do ser­ca Jezusowego. 

«« »»

Przykład

Pewien grzesznik, po wielu popełnionych zbro­dniach, zamordował własnego ojca i brata. Uszedłszy z domu, krył się po różnych miejscach. Podczas wiel­kiego postu zdarzyło się mu być na kazania, w którem kapłan mówił o miłosierdziu Boskiem; wskutek tego poszedł zbrodniarz ten do spowiedzi. Spowied­nik wysłuchawszy jego strasznych wyznań, a nie znaj­dując w nim dostatecznego żalu, polecił mu aby po­szedł przed ołtarz Matki Bożej Bolesnej, i prosił Ją o wyjednanie mu łaski szczerej skruchy. Uczynił to ten grzesznik, i wkrótce padł tam nieżywy. Nazajutrz,
gdy kapłan polecał ludowi duszę zmarłego, ukazała się w kościele biała gołąbka, z której dziubka wyle­ciała kartka i upadła przy nogach księdza. Podniósł ją i znalazł na niej te słowa: „Dusza zmarłego, sko­ro wyszła z ciała, poszła prosto do Nieba, a ty nie przestawaj, jak to dotąd czyniłeś, ogłaszać nieskończo­ne miłosierdzie Boskie (12). Wnosić trzeba, że grzesznik ten, za wstawieniem się Matki Bolesnej, otrzy­mał łaskę tak nadzwyczajnej skruchy, że od niej sko­nał, i dlatego poszedł prosto do nieba.

MODLITWA

O! Maryo Przenajświętsza! która w każdej Twojej sprawie miłą bodąc Bogu, najmilszą Mu byłaś i największeś zasługi położyła, w znoszeniu niezmiernych boleści przy śmierci Syna Twojego doznanych; przez boleść jakiej doznałaś przy przebiciu włócznią serca Syna Twojego, i przy zdjęciu ciała Jego z krzyża, proszę Cię i zaklinam, zlituj się nade mną, bom ja to grzechami mojemi ukrzyżował Jezusa, i bok Jego nie raz jeden okrutnie przebił. Im większe były bo­leści Twoje pod krzyżem, tera większa moja w nich nadzieja, że przez ich zasługi wyjednasz mi odpusz­czenie grzechów. Lecz nie na tein jeszcze ograniczam prośbę moją Matko najboleśniejsza, nietylko, proszę Cię, pojednaj mnie nędznego grzesznika z Synem Twoim najdroższym, ale także spraw, abym odtąd kochał Go nad wszystko, i już nigdy niczem nie obra­ził; któż o! Pani łatwiej od Ciebie wyjednać mi tę łaskę potrafi. Amen.

Poprzednie części TUTAJ


UWIELBIENIA MARYI przez Św. ALFONSA LIGUOREGO Biskupa i Doktora Kościoła. Kraków. 1887 r.

Przypisy:
1) Tren. 1. 12.
2) Joan. 19. 34.
3) Obja. ś. Bryg. ks. l. roz. 2.
4) ) S. Bern. de comp. Virg. 2.
5) Obj. św. Bryg. rozd. 10.
6) Pieś 5, 10.
7) Is. 53.
8) Ibid.
9) Iz. 45. 8.
10) Dz. 16. 8
11) Ś. Bern. Kaz. o męce Pańsk.
12) Disc. super Psal. Miserere.

Codziennie wieczorem wspieramy osoby wyrażające swoje poddanie się woli Boga naszą modlitwą:

Niech się stanie wola Twoja! (Módlmy się)

„Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Jednak nie Moja wola, lecz Twoja niech się stanie.”

Wskazane jest też dodać za Matką Boga: „Oto Ja służebnica(sługa) Pańska(i), niech Mi się stanie według Twego słowa!”

Codziennie wieczorem wspieramy osoby tak wyrażające swoje poddanie się woli Boga modlitwą :

CZYTAJ CAŁOŚĆ