Luty – Miesiąc Matki Bożej Bolesnej: O Siedmiu Boleściach NMP- Cz.1 Proroctwo Symeona

ROZWAŻANIE
SIEDMIU BOLEŚCI MATKI PRZENAJŚWIĘTSZEJ.

PIERWSZA BOLEŚĆ.

 

PROROCTWO W. KAPŁANA SYMEONA.

Na tym padole nędzy i płaczu każdy się rodzi na to, aby łzy wylewał, i przeniósł miarkę swoich cier­pień, od dnia do dnia się ponawiających. Lecz jak­żeby nierównie godniejszym jeszcze opłakania był los człowieka, gdybyśmy mogli przewidzieć przed czasem cierpienia jakie nas w przyszłości czekają?
Wiedzieć o wszystkich nieszczęściach jakie nas spot­kać mogą, byłoby to dla nas najwiekszem nieszęściem, jak to słusznie mówi jeden z mędrców pogań­skich: „odkrycie przyszłości, powiada on, każdego człowieka zrobiłoby nieszczęśliwym, zanimby jeszcze doznał nieszczęścia samego” (Seneka roz. 98.).

Pan Bóg przez miłosierdzie i sprawiedliwość swoją: zsyłając na nas rozmaite krzyże, przez litość nad nami zakrył nam przyszłość, abyśmy z każdego z nich zbyt trudnego nie doznali ciężaru. Wszakże dla Matki Przenajświę­tszej uczynił Pan Bóg wyjątek, a dlatego aby wy­służyła sobie tytuł Królowej Męczenników, chciał, aby podobnie jak sam Zbawiciel, przed czasem wie­działa o ciepieniach jakie Ją czekały, i aby mękę i śmierć ukochanego Syna swojego bezustannie miała przed oczyma. Z tego też to powodu, skoro święty Symeon wziął na ręce dzieciątko Jezus, wnet przepowiedział Matce ; jakie zniewagi i prześladowania czekają Go od ludzi. Oto ten położon jest na znak, któremu sprzeciwiać sie beda.. i dusze Twa własna przeniknie miecz (Łuk. 11. 34).

Przenajświętsza Panna powiedziała świętej Matyl­dzie w objawieniu, że na te słowa świętego Symeona, wszelka radość, jakiej wówczas jako Matka doznała była na chwilę niosąc swoje dziecię do kościoła, prze­mieniła się była w smutek i boleść, które już Ją odtąd nigdy nie odstępowały. Według bowiem zda­nia świętej Teresy, lubo już i przedtem wiedziała, że Syn Jej miał ponieść śmierć za odkup świata, jednak wtenczas to dopiero roztoczyło się przed Nią całe pasmo wszystkich bolesnych szczegółów tyczą­cych się męki przeznaczonej Zbawicielowi. Zrozumiała dokładnie one słowa Symeona: Oto ten położon jest za znak któremu sprzeciwiać się będą, to jest któ­remu sprzeciwiać się będą w Jego nauce, gdyż nie tylko się z niej naśmiewano, ale nawet nazywano ją bluźnierską: zbluźnił, winien jest śmierci (Mat. 26 — 66. ), zawo­łał bezbożny Kaifasz i jego służalcy w chwili gdy Pan Jezus ogłaszał się Synem Bożym. Którema sprze­ciwiać się będą nie oddając czci należnej Jego osobie; gdyż pomimo tego iż z rodu królewskiego pochodził, wyrzucano Mu niskie urodzenie: Izaliż ten nie jest syn rzemieślniczy? (Mat. XIII — 55) wołało żydowstwo zaślepione, chcąc poniżyć Chrystusa Pana w oczach ludu. Któ­remu sprzeciwiać się będą, zarzucając mu brak po­trzebnych wiadomości i nauki: Jakoż ten umie pismo mówili, gdyż się nie uczył? (Jan VII. 15.) Któremu sprzeciwiać się będa, poczytując go za fałszywego Proroka, co miało miejsce, gdy podczas koronowania cierniem Pana Jezusa, z szyderstwem domagano się od niego dowodów, że jest Prorokiem: „zakryli Go i bili oblicze Jego, i pytali Go mówiąc: prorokuj Mo jest co cię uderzył (Łuk XXII—64.). Któremu sprzeciwiać się będą, ogła­szając Go za pozbawionego zmysłów: 1 mówiło ich wielu z nich, szaleje: czemóż Go słuchacie? ( Jan X—20. ) za zbrodniarza, za człowieka złego prowadzenia się, za przystającego z najgorszymi ludźmi: oto człowiek obżerca i winopilca, przyjaciel grzeszników i celników (Łuk. IX —84.), za czarnoksiężnika. Faryzeusze bowiem mówili: przez książęcia djabelskiego wygania djabły (Mat. IX—34.); za odszczepieńca i opętanego: Żydowie rzekli mu: izali my nie dobrze mówimy, ześ ty jest Samarytan a czarta masz  (Jan VIII—48.), wreszcie za tak występnego był osądzony Zbawiciel, że nawet uznano niepotrzebnem słuchać Go przed wydaniem wyroku który Go potępiał ostatecznie, jak to z wrzaskiem powtarzali Żydzi Piłatowi: by ten nie był złoczyńcą nie podalibyśmy go tobie (Jan XVIII—30.)

Na koniec to proroctwo: Któremu sprzeciwiać się będą spełniło się i na duszy i na ciele Zbawiciela. Speł­niło się na duszy wtenczas, gdy Ojciec Przedwieczny dla tem obfitszych zasług z męki Chrystusa Pana wyniknąć mających, nie wysłuchał modlitwy Jego gdy mówił w Ogrójcu; Ojcze Mój jeśli możliwa rzecz, niechaj odejdzie odemnie ten kielich (Mat. XXVI 36); i gdy dopu­ścił na przenajświętszą Osobę Jego smutki, trwogę, nudzenie i wszelkie najcięższe konaniu towarzyszące uciski, w których powiedział: smutna jest dusza moja aż do śmierci (Mat. XXVI—38.) i gdy krwawym potem był zlany. Spełniło się na ciele, gdy okryty ranami okru­tnego biczowania i koronowania, na koniec przeszyty pięciu plagami i rozpięty na krzyżu, wśród najwię­kszych boleści skonał!…

Otoczony całym blaskiem królewskiej godności Dawid, gdy z ust Proroka Natana usłyszał te słowa: Syn któryć sie urodził śmiercią umrze (Reg. XIII. ), pogrążył się w najgwałtowniejszy smutek, gorzkie łzy począł wylewać, pościł i z wielkiej boleści serca po ziemi się tarzał. Maryja Przenajświętsza spokojnie wyrok Boski przyjęła i z najgłębszą pokorą się mu poddała; lecz pomimo tego, któż wypowiedzieć potrafi smutek i boleści jakie napełniły Jej macierzyńskie serce, gdy patrząc na ukochanego syneczka wzrastającego i pię­kniejącego pod Jej oczyma, słysząc z ust Jego boską naukę ogłaszaną, podziwiając doskonałość i świętość Jego czynów, ciągle miała na myśli przytomną całą mękę i śmierć okrutną, które go czekały. Cięż­kiej a trudnej do zniesienia, dla ludzkiej niemocy, doznał był boleści Abraham, gdy przez całe trzy dni myślał o ofiarze syna swojego Izaaka którą miał spełnić; a Marya przenajświętsza nie trzy dni ale trzydzieści lat w takim smutku przebyła! Lecz prócz tego, czyż można te dwie boleści porównywać z sobą?

Syn Matki Przenajświętszej im doskonalszym był od Syna Abrahama, tem większą musiała być Jej boleść. Przenajświętsza Panna objawiła świętej Brygidzie, że ani chwili nie przepędziła na ziemi w którejby ta boleść nie uciskała Jej serca. „Ilekroć spoj­rzałam na mojego Syna, ilekroć przewijałam Go w pieluszki, ile razy patrzałam na Jego ręce i nogi, tyle razy serce moje jakby nową napełniało się boleścią gdyż mi zawsze stawało na myśli Jego ukrzy­żowanie” (Objaw. ś. Bryg. X- 6. r. 57). 

Marya Przenajświętsza, mówi święty Bernard, przed czasem widziała tego, od którego wszelka moc po­chodzi, który wszelkiemu stworzeniu życie daje, wpadającego w niemoc i konającego wpośród najokro­pniejszych bólów; tego, który jest ozdobą raju nie­bieskiego okrytego ranami i krwią zbroczenego; który jest Królem świata całego, więzionego i skrępowa­nego sznurami jak ostatniego zbrodniarza; widziała Króla wiecznej chwały, cierniową koroną ukoronowa­nego i z szyderstwem królem nazywanego; Stwórcę wszech rzeczy, okrytego wszelkiego rodzaju zniewa­gami i obelgami!

Pisze ojciec Eugelgrawe, że święta Brygida w obja­wieniu dowiedziała się, iż Przenajświętsza Panna o każdym szczególe męki Pańskiej prorockim duchem wiedziała, a stąd, gdy Go karmiła, myślała o occie i żółci, któremi Go na krzyżu poić będą; gdy w pie­luszki przewijała, o sznurach, któremi Go skrępują przed męką; gdy na ręce brała wyobrażała Go sobie na krzyżu przybitego i z krzyżem wznoszonego; a gdy na śpiącego patrzała, zdawało się Jej, że go już w grobie widzi „A wtenczas oczy moje” powiedziała Przenajświętsza Panna do święty Brygidy „napeł­niały się łzami, a serce krajało się od smutku.” 

Powiada Ewangelia święta, że Pan Jezus w miarę jak wyrastał w lata, wzrastał podobnież i w mądrość i w łaskę przed Bogiem i przed ludźmi; A Jezus się pomnażał w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi (Łuk. II. 52. ). Co znaczy, że wzrastał w mądrości i w łasce przed ludźmi, o ile to miało miejsce we­dług ich mniemania, a przed Bogiem (jak to wykłada święty Tomasz (S. Tom. III. pag. 9. 7. art. 12. ), że każda sprawa Jego coraz no­wych nabywała zasług: bo co do stopnia łaski, ta z powodu iż był On razem Bogiem i człowiekiem, od pierwszej chwili Jego życia udzieloną Mu była w najwyższej pełności.

Owoż, gdy Jezus wzrastał w łasce przed ludźmi i ci z tego powodu coraz więcej Go miłowali, jakżeż coraz silniej tem bardziej musiała kochać Go Marya!
Lecz o Boże wielki! o ile wzrastała w Niej miłość do Jezusa, podobnież wzrastała boleść na myśl, że Go utraci umęczonego śmiercią najboleśniejszą, i im bardziej zbliżał się czas męki Syna, z tem większą boleścią wtłaczał się w serce Matki ów miecz prze­powiedziany Jej przez świętego Szymona. To właśnie objawił Anioł świętej Brygidzie, mówiąc: „Ten miecz boleści co godzina silniej przeszywał serce Przenajświetszej Panny, bo z każdą godziną dla Syna Jej zbliżała się chwila Męki” (Fer. 6. lect. 2. c. I6.). 

Przykład

Opowiada Ojciec Eowilion z Towarzystwa Jezuso­wego (Fer. 6. lect. 2. c. I6.), że pewien młodzieniec miał pobożny zwy­czaj nawiedzać codziennie obraz Matki Bożej bole­snej, odmalowany z siedmiu mieczami przeszywają­cemu Jej serce. Zdarzyło się że pewnej nocy mło­dzieniec ten, na swoje nieszczęście, dopuścił się śmiertelnego grzechu. Rano poszedłszy do obrazu Matki Bożej, ujrzał w Jej sercu nie siedm, lecz osiem mieczów. Gdy zdziwiony zastanawiał się nad tem, usłyszał głos mówiący mu, że grzech to przez niego popełniony przydał Maryi ósmy miecz na który pa­trzał. „Wskutek tego szczerze skruszony poszedł niezwłocznie do spowiedzi, i za wstawieniem się Ucie­czki grzeszników a jego najmiłościwszej Opiekunki, odzyskał łaskę Bożą. 

 

MODLITWA 

O Maryo Przenajświętsza! nie jednym lecz tysiącem mieczów grzechy moje serce Twoje macierzyńskie przeszyły: nie Tobie przeto lecz mnie cierpieć i boleć za to należy. Lecz gdyś za mnie karę ponieść raczyła, raczże przez zasługi niewinnych boleści Twoich wy­jednać mi szczerą za grzechy moje skruchę, i łaskę pokornego znoszenia wszelkich dolegliwości i cier­pień jakie mnie na tym świecie spotkać mogą, a które niczem są w porównaniu z temi, jakie za moje występki w piekle by mi się należały. Amen.

Ps. Miesiąc luty tradycyjnie jest poświęcony Matce Bożej Bolesnej.


UWIELBIENIA MARYI przez Św. ALFONSA LIGUOREGO Biskupa i Doktora Kościoła. Kraków. 1887 r

Skomentuj