Nauka Katolicka

Rozmyślania o miłości Bożej (1): Wstęp

Jeżeli jedynem i gorącem pragnieniem Pana Jezusa, jest rozpalić serce moje tą Bożą miłością, czyż podobna, abym ja miał pragnąć czego innego?...

Na początku nowego roku zapraszamy do serii rozważań nad miłością Pana Boga.  Wiele czasu poświęcamy miłości konkretnego człowieka i do niego, a przecież „Jeżeli jedynem i gorącem pragnieniem Pana Jezusa, jest rozpalić serce moje tą Bożą miłością, czyż podobna, abym ja miał pragnąć czego innego?… Nie myślimy,  a więc nie oszukujmy się że pragniemy tego co On. Tym samym stajemy się nieprzyjaciółmi Boga.


MEDYTACJA WSTĘPNA

„Przyszedłem ogień niecić na ziemi;
a czegóż chcę, jedno aby był zapalon?”

I.

I jakiż to ogień Chrystus Pan przyniósł na ziemię? Ogień miłości Bożej!
Jezus był uosobieniem tej Boskiej miłości i zapragnął tym darem podzielić się z nami: „Słowo stało się ciałem i mieszkało między nami”. Każdą chwilę śmiertelnego życia Swego na ziemi poświęcił, aby nas przykładem i słowem nauczyć miłości Bożej. Dlatego poniósł śmierć straszną na Krzyżu, aby nam tą ofiarą wyjednać łaskę prawdziwego miłowania Boga. Łaska ta jest największą ze wszystkich darów Bożych, w niej zamykają się i z niej powstają wszystkie inne łaski.

Bóg przed przyjściem na świat Jezusa Chrystusa, nie był właściwie znany, ani kochany; nie był i nie będzie godnie uwielbiony, jak tylko za pośrednictwem wcielonego Słowa. Jezus Chrystus jest słońcem miłości, prawdziwem światłem, które oświeca i ogrzewa każdego człowieka.

Jakiż udział miałem dotąd w tym darze Chrystusa Pana?

Jeżeli dusza moja nie płonie jeszcze tym świętym ogniem, który On przyszedł zapalić, sobie wyłącznie przypisać muszę winę. Bóg uczynił dla mnie wszystko, co mógł uczynić.

A ja cóż uczyniłem z mej strony?

Jakżeż powinienem upokorzyć się i zawstydzić! Lecz zarazem jak gorące dziękczynienia powinienem złożyć u stóp Twoich, Panie!

II.

Pragnieniem Chrystusa Pana jest, aby ten ogień rozgorzał w sercach ludzkich.
Jako Bóg, nie może mieć innego pragnienia, ponieważ chwała Jego z naszem osobistem szczęściem nierozdzielnie jest złączona; a tak chwała Boża jak i nasze szczęście polega wyłącznie i jedynie na miłości Bożej. Jako człowiek także innego pragnienia mieć nie może, gdyż ta idea była celem Jego przyjścia na ziemię i ten cel osiągnięty zostanie z chwilą, gdy serca nasze rozgorzeją takim ogniem miłości Bożej, jakim przejęte są dusze mieszkańców Nieba, a której Sam Bóg jest niewyczerpanem źródłem.

W Niebie zatem jest siedlisko tego świętego ognia, który zstąpił na ziemię, aby porwać dusze nasze, rozpalić je, rozpłomienić i wraz ze sobą unieść do Nieba.

Wpierw jednak musimy zniszczyć i wytępić w sobie wszelkie ziemskie uczucia; pokąd bowiem najdrobniejszy pyłek miłości własnej sto i nam na przeszkodzie, nie zdołamy nigdy w całej pełni osiągnąć i posiąść Boskiego szczęścia i chwały!

Jeżeli jedynem i gorącem pragnieniem Pana Jezusa, jest rozpalić serce moje tą Bożą miłością, czyż podobna, abym ja miał pragnąć czego innego?…

Sprzeciwiając się zamiarom Bożym nade mną, mającym służyć do powiększenia Jego chwały, — staję się nieprzyjacielem Boga.

Niwecząc uporem moim dzieło zbawienia, które było jedynym celem przyjścia na świat Chrystusa Pana i lekceważąc tem samem Jego najgorętsze życzenie, jestem nieprzyjacielem Zbawiciela świata.

Zamykając serce moje przed tym świętym ogniem miłości Bożej, który jest dla mnie jedynem źródłem szczęścia i zbawienia, jestem zarazem i własnym nieprzyjacielem.

Mam do wyboru dwie konieczności: płonąć wiecznie ogniem miłości Bożej, lub też płomieniem ognia piekielnego!

Ach! Panie, czyż mógłbym się wahać choćby jedną chwilę między wyborem tego ognia świętego, którym Ty jesteś przejęty i który stanowi Twoje wieczne szczęście i chwalę, a ogniem piekielnym którym płoną szatani, który jest źródłem ich wiecznego nieszczęścia i bezdennej rozpaczy?

Ale niestety, krótkie, niepewne i narozliczne niebezpieczeństwa narażone życie nasze na ziemi, jest jedynym czasem w którym zdobyć i osiągnąć mamy ten ogień, jakim płonąć przez całą wieczność będziemy.

III.

Ten ogień, który Pan Jezus spuścił na ziemię i którym pragnie aby wszystkie zapłonęły serca, nie ogarnie serca mojego, lub też nie na długo się w niem utrzyma, jeśli wola moja sprzeciwi się temu, jeśli nie będę współpracować i całej siły dokładać aby ten ogień w zrastał, wzmagał i utrzymał się w pełnej żarliwości.

Pierwsze ziarno i pierwszą iskierkę tego ognia, otrzymałem na Chrzcie św. Bóg dał mi je z czystej dobroci i miłosierdzia, bo przecież żadną miarą zasłużyć nie mogłem na tak wielką łaskę.
Z tym darem jednak w łożył na mnie obowiązek ciągłego rozdmuchiwania tej iskierki, aby z biegiem lat przy czuwaniu i baczności, powstał z niej obfity i gorący płomień. Jak się wywiązywałem z tego zadania od chwili, kiedy przyszedłem do używania rozumu, kiedy już byłem w stanie rozeznać całą wartość łaski poświęcającej i miłości Bożej?…

Ileż razy przez popełnienie grzechu śmiertelnego zniszczyłem, stłumiłem w sobie ten płomień Boskiej miłości! Wiem, że go zgasiłem, a nawet trudno mi rozeznać czy go byłem w stanie rozpalić na nowo przez Sakrament Pokuty. A jeśli z łaski Twojej, o Panie, ta iskierka przez skruchę na nowo w sercu mojem tleć zaczęła, jest to jeden więcej dar miłosierdzia Twego, którego tak bardzo stałem się niegodnym!

A choćbym był i zachował tę małą iskierkę miłości Bożej, zawsze ciąży na mnie wina, że przez moje niewierności i niedbalstwa nie starałem się jej podsycać; że przez niezliczony szereg grzechów powszednich, nie przypadkowych lecz rozmyślnych, które weszły u mnie w zwyczaj, mogłem ten święty ogień miłości Bożej utracić i utracić na zawsze!

Zresztą i to także wyrzucam sobie, że zmarnowałem , lub też nie korzystałem należycie z tych środków do uświątobliwienia się, z tych łask wewnętrznych i zewnętrznych, które mi Opatrzność Boska zsyłała w celu rozniecenia w mej duszy tego ognia miłości. Gdybym był od pierw szych lat moich dziecinnych wiernie odpowiadał tym łaskom, dziś niezawodnie płonąłbym dla Boga seraficzną miłością.

Otóż pragnę dziś, o mój Boże, opłakiwać przed Tobą moją nędzę, oziębłość i te wszystkie popełnione winy, pragnę za łaską i pomocą Twoją stanowczo z nich się poprawić, rozbudzić jak najgorętszą miłość moją ku Tobie i od tej chwili jak najwierniej spełniać wszelkie przepisy świętych praw Twoich. W tym też celu rozpoczynam te medytacje (lub te rekolekcje moje).

Jezu, najsłodszy mój Zbawicielu, oddaję Ci na własność i bez podziału biedne serce moje. Rządź niem według Twej woli i upodobania, uczyń je zdolnem do przejęcia się i przeniknienia jak najtkliwszą miłością dla Ciebie. Wszak to jest Twojem najżywszem pragnieniem a i mojem także. Nie proszę Cię o słodycze i pociechy, lecz pragnę tylko, abym za pomocą tych ćwiczeń duchownych powziąć mógł stałe i mężne postanowienie, odtąd każdą chwilę życia mego poświęcić wyłącznie Twojej miłości, abym korzystając z każdej zdarzającej się sposobności, wszelkich możliwych używał sposobów do osiągnięcia tego celu, do którego wszystkie moje myśli, zabiegi, uczynki i cierpienia kierować pragnę. Daj mi tę łaskę, o mój Boże, i silną a niezachwianą wolę, a gdy mi tego udzielić raczysz, wspieraj i wspomagaj w pracy, bo bez Twojej pomocy nic uczynić nie zdołam !
Amen.

cdn.

O MIŁOŚCI DO PANA BOGA (Św. A.M. Liguori) – Przeczytaj zanim powiesz że Go kochasz!


Ks. Jean Nicolas Grou T. J. – Rozmyślania o miłości Bożej. Warszawa 1910.

Zdrowa nauka Kościoła przeciw kłamstwom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

2 komentarze dotyczące “Rozmyślania o miłości Bożej (1): Wstęp

  1. Pingback: Rozmyślania o miłości Bożej (2): O miłości Boga do Siebie Samego – Niewolnik Maryi

  2. Pingback: Rozmyślania o miłości Bożej (3) -Bóg stworzył mnie abym Go kochał dla Niego Samego – Niewolnik Maryi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: