Nauka Katolicka

Nauka o sądzie szczegółowym – Św. Jan.M. Vianney

Przywoła nam na pamięć wszystkie dobre myśli i natchnienia, których nam użyczał obficie. Niestety, ileż łask zmarnowaliśmy! Przypomni nam zachęty do cnoty, nauki katechizmowe, czytania pobożne, spowiedzi, Komunie. Wielu chrześcijan nie otrzymało ani setnej części tych łask, a przecież się uświęcili. Biada chrześcijanino­wi, który z tych skarbów nie korzystał!

Oddaj liczbę włodarstwa twego; albowiem już włodarzyć nie będziesz mógł.

(Łuk. XVI. 2).

 

Czyż się nie przejmiemy trwogą na wspomnienie surowych sądów Bożych? Dni życia naszego są policzo­ne; nie znamy godziny i chwili, kiedy nas przed stolicę swoją zawezwie Sędzia najwyższy i każe zdać ścisły rachunek. Wiara nam mówi, że jeszcze mamy nadzieję, że jeszcze możemy się przygotować na ów straszny moment, aby nas tak nie zaskoczył, jak owego włodarza, o którym mówi Ewangelia.

W dzisiejszej nauce wykażę wam, że nastąpi kiedyś sąd szczegółowy dla nas, na któ­rym zdamy ścisły rachunek ze wszystkich uczynków naszych. Następnie wskażę wam środki, których mamy użyć, aby dla nas nie wypadł niekorzystnie.

AKTUALNOŚCI

I.

Wiadomo wam, że dwa razy będziemy sądzeni: na końcu świata w obliczności wszystkich ludzi i zaraz bezpośrednio po zgonie.

Życie ludzkie można ująć w te trzy słowa: żyć, umierać i stanąć na sądzie. Tego pra­wa nieodmiennego nikt nie uniknie. Rodzimy się, by umierać, umieramy, aby stanąć na sądzie, który rozstrzy­gnie o naszem wiecznem szczęściu lub nieszczęściu. Sąd ostateczny, na którym wszyscy stanąć musimy, będzie tylko ogłoszeniem wyroku zapadłego w godzinę śmierci.

 

Moi drodzy, Bóg policzył nasze lata i oznaczył, który rok ma być ostatnim w naszem życiu. W tym ostatnim roku zna ostatni miesiąc, w miesiącu ostatni dzień, a w dniu ostatnią godzinę, w której żyć przestaniemy.

Co się sta­nie z grzesznikiem, który sobie długie obiecuje życie?

Przeliczy się, bo niespodzianie nadejdzie dlań ostatnia godzina, gdzie już nie będzie żadnej nadziei i ratunku. Natychmiast przy śmierci nastąpi sąd.

Powiecie mi: My dobrze o tem wiemy. — Choć wiecie, ale nie wierzycie, bo gdybyście wierzyli, nie pozostalibyście ani chwili w sta­nie grzechu i nie narażalibyście się ustawicznie na pie­kło.

O, nadejdzie chwila, w której Bóg przyłoży pieczęć nieśmiertelności na długi wasze, przyłoży pieczęć i zna­mię, których nikt nie rozerwie! O straszna chwilo, któ­ra bieżysz z taką szybkością i prowadzisz za sobą stra­szny szereg wieków! Tak jest, każdy z nas z osobna stanie przed trybunałem Jezusa Chrystusa, aby zdać rachunek z dobrego i złego.

Nieraz Pan Bóg za życia je­szcze, dla przestrogi i poprawy błądzącego, sprowadza tę chwilę.

Pewien wyuzdany człowiek, dopuściwszy się wśród dnia wielkich występków, miał w nocy widzenie i zdawało mu się, że stoi przed stolicą Boga. Można so­bie wyobrazić, jaki ogarnął go wstyd, jaką gorycz uczuł w duszy! Gdy się przebudził, widziano, że był cały w po­tach, że włosy mu całkiem posiwiały i tak mówił do lu­dzi ze łzami: Zostawcie mię samego, widziałem straszne­go Sędziego! Przebaczenia, przebaczenia, o Boże! Przy­byli doń w odwiedziny jego występni towarzysze, bo się dowiedzieli, że jest chorym. Gdy go pocieszali, odezwał się do nich: »Idźcie odemnie precz! Wy już nie jesteście moimi przyjaciółmi, nie chcę was znać odtąd. Widzia­łem Sędziego w chwale i majestacie. Oskarżano mię i stawiano pytania, na które nie mogłem nic odpowie­dzieć. Wszystkie moje występki są spisane dokładnie. Czytałem je, poznałem ich złość i liczbę. Gromada złych duchów czekała już, by mię porwać do piekła. Precz, obłu­dni przyjaciele, nie chcę was nigdy widzieć! Za wielkie sobie szczęście poczytywać będę, jeżeli zdołam surową pokutą uśmierzyć gniew Sędziego. Ostatnia chwila może i dziś dla mnie nastąpić!… Boże, przebacz mi! Boże, zmi­łuj się nademną« ! Rzeczywiście resztę życia spędził we łzach i pokucie.

 

Na sądzie szczegółowym zdamy rachunek najpierw ze wszystkich darów, któreśmy od Boga otrzymali.

A najpierw otrzymaliśmy od Niego dobra przyrodzone ciała i duszy. Zapyta nas więc Sędzia, na co używaliśmy sił fizycznych? Czyśmy oddawali usługi bliźniemu? Czyśmy
pracowali usilnie? czyśmy pokutowali i odbywali piel­grzymki do miejsc świętych? Może przeciwnie, używa­liśmy zdrowia na zabawy, gonienie po szynkach, okra­danie bliźniego, na roboty w dni niedzielne, na podróże niepotrzebne w dni świąteczne, zamiast się modlić i spę­dzić je na dobrych uczynkach?

Następnie będzie nas py­tał Sędzia, czyśmy nie używali na złe darów rozumu: na czytanie złych książek, obcowanie z przewrotnymi, na oszukaństwo w kupnie i sprzedaży, na fałszywe przy­sięgi, wszczynanie procesów, na zemsty, bluźnierstwa przeciwko Bogu i religii i wymyślanie przeciwko księ­żom?

Będzie nas jeszcze badał Sędzia, czyśmy nie ukła­dali piosnek nieczystych lub szarpiących sławę bliźnie­go, czyśmy nie uczyli czegoś złego innych? I znowu zda­my rachunek, czyśmy należycie używali swego majątku. Biada wtedy ojcom i matkom, jeżeli kupowali dzieciom stroje na zgubę ich własnych i cudzych dusz.(…)

Przej­rzymy, ale już będzie za późno.

AKTUALNOŚCI

Następnie zdamy rachunek z łask porządku nad­przyrodzonego.

Urodziliśmy się na łonie Kościoła kato­lickiego, gdy tylu innych ludzi żyje i umiera w błędach pogańskich.

Przypomni nam Bóg, przez ile lat, miesięcy, tygodni i dni utrzymywał nas przy życiu, chociaż mógł nas słusznie ukarać śmiercią, bośmy Go ciężko obrazili.

Przywoła nam na pamięć wszystkie dobre myśli i natchnienia, których nam użyczał obficie. Niestety, ileż łask zmarnowaliśmy!

Przypomni nam zachęty do cnoty, nauki katechizmowe, czytania pobożne, spowiedzi, Komunie.

Wielu chrześcijan nie otrzymało ani setnej części tych łask, a przecież się uświęcili. Biada chrześcijanino­wi, który z tych skarbów nie korzystał!

Gdy się nad tem zastanowił św. Augustyn, mówił z bojaźnią: „Co się ze mną stanie, po tylu otrzymanych łaskach? Więcej się lękam z powodu łask zmarnowanych, niż grzechów popełnionych! O Boże, jaki mię los czeka?“.

Opowiadają, że nawet św. Teresa trwożyła się w ostatniej chorobie, kiedy porównała swe życie z życiem Zbawiciela. W dniu tym sprawiedliwy Sędzia słusznie nam zarzuci, żeśmy nadużywali Jego Krwi Przenajświętszej i nie korzystali z Je­go skarbów. Nazwie nas niewdzięcznymi, nieurodzajnemi drzewami i winnicą, która nie wydała owoców, pomimo tylu trosk i starań. Jak ciężkie wtedy usłyszymy wy­rzuty!

Opowiada św. Jan Klimak, że pustelnik Szczepan po życiu surowem umierał w podeszłym wieku. W przed­dzień śmierci miał oczy otwarte i spoglądał na prawo i lewo, jak gdyby widział kogoś, który żądał od niego rachunku. Obecni słyszeli, że jakaś osoba stawiała pyta­nia, na które chory odpowiadał. — »Tak jest, popełni­łem ten grzech, ale za niego pościłem tyle a tyle lat”. To znowu brzmiała odpowiedź: »Nie prawda, tego grzechu się nie dopuściłem”. — Lub: Zawiniłem, lecz Bóg miłosierny darował mi«. Ten sąd niewidzialny napełnił trwogą obecnych, jak mówi wspomniany Święty, tem więcej, że obwiniano na nim niesłusznie Szczepana o nie­które grzechy.

Jeżeli zatem święci Pustelnicy, którzy spędzili swe życie we łzach i pokucie, trwożyli się przy owym rachunku, co będzie z grzesznikiem, który zoba­czy około siebie same tylko występki, który nie będzie miał na czem oprzeć swej nadziei ?

 

Sąd ten odbędzie się wobec Boga, naszego Anioła Stróża, który przypomni nasze dobre uczynki, i czarta, który wyjawi grzechy na­sze.

Następnie Bóg ogłosi wyrok na całą wieczność.

Św. opat Agaton patrzył przy śmierci nieruchomie w niebo. Spytał go jeden zakonnik, na coby spoglądał? — »Jestem w obliczu Boga, brzmiała odpowiedź i czekam na sąd. Zdaje mi się, żem wiernie spełniał przykazania, mimo to nie jestem bez obawy, bo sądy Boże są odmienne od sądów ludzkich«.

 

Jeżeli straszną jest rzeczą zdawać rachunek z łask zmarnowanych, co będzie, kiedy nas sądzić będą z grze­chów popełnionych najpierw myślą: z nieczystych pra­gnień, nienawiści, zazdrości, pychy, obłudy?

Poda zły duch księgę, w której spisał wszystkie uczynki bezecne, szkaradne spojrzenia, cudzołóstwo, świętokradzkie spo­wiedzi i Komunie św. O lepiejby było, gdyby Bóg wtedy bez sądów wtrącił bezbożnego do piekła, uniknąłby bowiem przynajmniej okropnego wstydu!

 

Prawdopodobnie sąd ten odbędzie się w pokoju i przy łóżku umierającego. Grzesznicy niewstydliwi zo­baczą, jako bezbożny Baltazar, wypisany na ścianach straszny wyrok potępienia. Przeczyć nie będą mogli, bo Jezus Chrystus otworzy księgę i wskaże im miejsce i go­dzinę popełnionego grzechu. Już wówczas nie będzie czasu na pokutę, bo wtedy przeklnie na wieki Zbawiciel niegodziwego grzesznika.

Staną w tedy przed oczyma umierającego w całej grozie, pod w pływem światła Bo­żego, wszelkie nieczystości (…)

Na świecie znajdzie człowiek zawsze coś na swoją obronę, tu tego nie będzie. Zły duch nie omieszka stawić nam przed oczy grzechy, które z winy naszej inni popeł­nili. Zobaczą niedobrzy rodzice, ile razy z ich winy opu­ściły dzieci modlitwy poranne i wieczorne. Gospodarze zobaczą, ile razy nie pozwolili pasterzom iść w niedzielę na Mszę św. i katechizm. Żywo stanie przed oczy pija­kom, ilu ludzi skusili do szynków, a rozpustnym, ile razy uwiedli inne osoby. (…)

Sądzić nas wtedy także będą z uczynków, któreśmy spełnili dla przypodobania się światu, jedynie dla oka ludzkiego, z wszelkiej obłudy i faryzaizmu.

Nie potrze­buję dodawać, że Jezus Chrystus osądzi nas z tego ta­kże, żeśmy zaniedbywali spełniać dobre uczynki, choć nam się do tego często nadarzała sposobność

Ileż ra­zy mogliśmy w dzień powszedni wysłuchać Mszy św.?
Ileż razy mieliśmy sposobność odwiedzić Najświętszy Sakrament, wyspowiadać się, przyjąć Komunię św., speł­nić uczynek miłosierny, umartwić się w jedzeniu, a nie korzystaliśmy z tego wszystkiego? Bóg za życia udziela chrześcijaninowi wszystkich łask potrzebnych do zbawie­nia.

Gdy się potępi, sam sobie winę przypisze, bo nie chciał współdziałać z łaską Bożą, bo nadużył wolnej woli.

 

AKTUALNOŚCI

II. 

Co ma czynić grzesznik, aby w owej chwili mógł być bezpiecznym?

Niech zaraz wejdzie w siebie, niech pocznie zastanawiać się poważnie nad stanem swej duszy, niech godzinę śmierci i sąd szczegółowy ma na pamięci, a napełni się serce jego świętą bojaźnią, która jest początkiem mądrości?

Niech na wzór Zacheusza odda wszystko, co doń nie należy. Gdyby tego nie uczynił, nie uniknąłby piekła. Niechże z Dawidem gorzko pła­cze za grzechy popełnione i nie dopuszcza się nowych. Niech się głęboko uniży przed Bogiem i przyjmie z weselem, a przynajmniej z poddaniem i świętą rezygnacyą wszystkie cierpienia z Jego ręki. Albowiem lepiej płakać i pokutować na ziemi, niż po śmierci, gdzie łzy i cier­pienia są bez zasługi.

 

Bracia najmilsi, lękajmy się duchowej ślepoty!

Pamiętajmy, że w chwili, kiedy się najmniej spodziewać będziemy, zapuka Pan Jezus i wezwie nas na straszny sąd.

Błogosławiony człowiek, który o tem pamięta i go­towy jest każdej chwili zdać przed Sędzią sprawiedli­wym rachunek z włodarstwa swego. Amen.

 

Nauka o grzechu śmiertelnym – Św. J. M. Vianney

Działanie sumienia. O złym i dobrym sumieniu.

„Z umysłu odstąpili od Boga” – Przyczyny zepsutego sumienia


Św. Jan Maria Vianney – Kazania niedzielne i świąteczne. Tom I. Z drukarni Józefa Chęcińskiego we Lwowie. 1906, str. str. 255 – 261.

AKTUALNOŚCI

0 komentarzy dotyczących “Nauka o sądzie szczegółowym – Św. Jan.M. Vianney

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: