Nauka Katolicka

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XIV – Czym są zachwycenia Boskie

św. Teresa, opisując własne zachwycenia po­wiada że dusza, przyszedłszy do siebie po zachwyceniu, nie może nic z tego, co widziała, innym opowiedzieć, ani nawet sobie przypomnieć, chyba tylko w ciemnych i ogólnych zarysach. Podobnie jak gdyby ktoś wszedł do pałacu królewskiego, prze­pełnionego różnymi przedmiotami, obrazami, posągami i mnóstwem innych kosztownych i gustownie ustawionych ozdób i gdyby to wszystko objął nagłym i pobieżnym rzutem oka, nie mógłby potem przypomnieć sobie szczegółów tej obfitej i różnorodnej miesza­niny ; tak też i dusza, oderwana od zmysłów i przypuszczona do oglądania Boga, widzi w Nim taką wielką obfitość dziwów, że nie może ich sobie szczegółowo zapamiętać.

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XII – Pociechy duchowe – skąd pochodzą i kiedy są niebezpieczne

O zachwyceniach i porwaniach. Co to jest i ilorakie jest zachwycenie? Jakie jego skut­ki? Czem się różni od porwania? Czem się różnią zachwycenia i porwania Boskie od naturalnych i szatańskich ?

 

I.

Dotąd rozprawiałem, według możno­ści, o trojakim duchu: Boskim, szatańskim, i ludzkim, podając za pewne to, co pewne, a co jest wątpliwe, podawałem we formie przypuszczeń. Obecnie pozostaje mi jeszcze z porządku rzeczy pomówić o rozpoznawaniu objawień prawdziwych Boskich od fałszywych i szatańskich. Jest to zadanie bar­dzo trudne ze względu na przeróżne szatań­skie podstępy i złudzenia. Ponieważ zaś zwyczajnie nie otrzymuje człowiek żadnych objawień bez uprzedniego oderwania od zmysłów, bez pewnych widzeń i zjawień; stąd najpierw będę mówił o zachwyceniach i porwaniach, następnie o widzeniach i zja­wieniach, a wreszcie o objawieniach, poda­jąc treściwie to, co wchodzi w zakres ni­niejszej pracy, a unikając wszelkich zbyte­cznych szperanin i dociekań.

Zachwycenie jest podniesieniem duszy przy tak wielkiem odrętwieniu zmysłów, że nie tylko aktu­alnie nie działają, lecz nawet ani same działać, ani też żadnego zewnętrznego wpły­wu przyjąć nie mogą. Św. Augustyn opisu­je w następujący sposób zachwycenie:  Za­chwycenie jest oderwaniem duszy od zmysłów ciała (1), a na innem miejscu tak się znowu wyraża: Zachwycenie jest odrętwieniem duszy, zdarzającem się niekiedy wskutek przerażenia, niekiedy wskutek objawienia i oderwania od zmysłów ciała tak, że sama dusza poznaje to, co jej miało być objawione.

Ponieważ bowiem zmysły przeszkadzają duszy w pozna­waniu rzeczy Boskich, stąd zachwycenie jest koniecznie potrzebne, aby Bóg objawiał człowiekowi skryte rzeczy mądrości swojej (2) i dokonywał w nim dziwów swoich.

Święty Doktor seraficki (3) pochwala następującą definicyą zachwycenia: Zachwycenie jest to pewne rozkoszne wzniesienie się człowieka ponad zewnętrzną część suojej istoty i dostanie się aż do ponad rozumowego źródła miłości Boskiej. Albowiem w nadprzyrodzonem zachwyceniu, o jakiem głównie mówi­my, bywa dusza oderwania od zmysłów, celem oglądania Boga, lub słuchania Go przy zupełnem uciszeniu hałasu i niepokoju zmy­słów i stworzeń. Jednakże właściwiej na­zywają Mistycy zachwycenie: wzniesieniem duszy do Boga, połączonem z oderwaniem od zmysłów zewnętrznych, pochodzącem z wielkości onego wzniesienia.

Dusza bo­wiem, posiadając siłę ograniczoną, im usil­niej i skuteczniej zajmuje się jakąś czymnością, wchodzącą w zakres jednej ze swoich władz, tem bardziej słabnie w czynnościach innych, a im bardziej się wznosi do góry, tem więcej opuszcza ciało tak, ze niekiedy traci użycie zmysłów i nie widzi obecnych przed­miotów, ani nie słyszy mówiących, bo ca­łym zapałem oddaje się wpływowi Boskie­mu, pociągającemu ją i oświecającemu, aby oglądała i cieszyła się rzeczami Boskimi.

Jedynie tylko siła żywotna, jak uczy św. Tomasz (4), nie przestaje działać wśród zachwycenia, bo ona działa w sposób natu­ralny za pomocą sił cielesnych, a nie wy­maga w tej pracy pomocy od duszy, gdyż ma swój oddzielny i samoistny zakres dzia­łania. Zresztą gdyby ona działać przestała, ustałby proces żywienia, który jest konie­cznie potrzebny do życia zwierzęcego i do­szłoby do istotnego odłączenia duszy od cia­ła, co jednak nie jest koniecznie potrzebne do zachwycenia. Do tego bowiem wystarcza, aby dusza nie zwracała się do obrazów, istnie­jących we wyobraźni i do przedmiotów podpadających pod zmysły, a mogła się wznieść do rzeczy Boskich, które przechodzą wszel­kie obrazy i pojęcia przedmiotów stworzo­nych.

(…)

Czy jednak dusza w silniejszem zachwyceniu lub porwaniu opuszcza niekiedy przy pomocy Bożej ciało, lub czy je może opuścić, trudno rozsądzić, gdyż sam Apostoł narodów (5), porwany do trze­ciego nieba, wyznaje, że nie wie, jak się to stało, czy w ciele, czy poza ciałem. Czego zaś taki mąż nie wie, tego i my nie od­ważamy się rozstrzygać. Bo i któż, pyta św. Augustyn (6), mówiąc o zachwyceniu św. Pa­wła, odważy się twierdzić, że wie, o czem Apostoł mówi, że nie wie? Taka sama nie­świadomość opanowała duszę św. Teresy, która opisując skutki porwania (7), tak mówi: Czy się to dzieje w ciele, czy poza ciałem, nie mogę wiedzieć; nie odważyłabym się przysiądź, że wtenczas jest dusza w ciele, ani też że ciało tymczasem bez duszy żyje. Na­stępnie wyjaśnia tę sprawę za pomocą po­dobieństwa i zakończa ją twierdzeniem, że nie wie, co o tem powiedzieć. Przeciwnie zaś św. Katarzyna Syeneńska, która ró­wnież miewała zachwycenia, nie waha się iść dalej i twierdzić na pewne, że jej du­sza niekiedy wychodziła z ciała i używała rozkoszy wiecznych. Zresztą nie ma wątpli­wości, że takie chwilowe odłączenie duszy od ciała może się niekiedy przydarzyć, oczy­wiście nie siłami naturalnymi, lecz za wolą wszechmocy Bożej.

 

 

 

II.

Posłuchajmy Mistrzów, a oni nas pouczą co dusza czyni, lub raczej, co dzieje się z duszą, kiedy uniesiona w górę, opu­szcza zmysły i ciało, a cieszy się ogląda­niem Boga w błogiej i niezmiernie słodkiej kontemplacyi.

Św. Augustyn (8) twierdzi, że dusza ludzka może być za wolą Boga por­waną z życia ziemskiego do anielskiego. W ten sposób, mówi tenże święty, został porwany ten, który słyszał „tajemne: słowa, których się nie godzi człowiekowi mówić” (9), przy czem dokonał się tak wielki rozbrat między duszą a zmysłami, że wyznaje, iż nie wie, czy się to dokonało w ciele, czy okrom ciała, t. j . czy dusza przeniosła się z tego życia do tamtego, nie zrywając związku z dałem, jak to się dziać zwykło przy silniej­szych zachwytach, czy też dokonało się zu­pełne rozłączenie, jakie zachodzi przy praw­dziwej śmierci. Dzieje się to w tym celu, aby się sprawdziły i te słowa: „Nie ujrzy mnie człowiek… a będzie żyw „(10) ; albowiem dusza musi być oderwaną z tego życia, kiedy ma być dopuszczoną do onego niewypowiedzianego widoku.. Toż nie ma nic nieprawdopodobnego, że niektórzy święci jeszcze nie umarli tak, iżby miano ich ciała pogrzebać, a dostąpili tego najszczytniejszego oglądania Boga. To miał na myśli mojem zdaniem ten (11), który nie chciał powiedzieć. 

(…)

Opat Jan (12) opowiada w następujący sposób, co mu się w zachwyceniu przydarzyło. Przypominam so­bie, żem bywał porywany w takie zachwyce­nie duszy, żem zapominał, iż jestem obju­czony brzemieniem ciała, a dusza nagle zrywała zupełnie związek ze zmysłami zewnę­trznymi i zapominała całkowicie o rzeczach ziemskich tak, że ani oczy, ani uszy me były czynne, a umysł tak był pogrążony w rozmyślaniu tajemnic Bożych i spraw duchowych, żem ani nie zauważył, iż od rana do wieczora nie wziąłem do ust pokarmu, a na­zajutrz wątpiłem najzupełniej o wczorajszym poście.

Posłuchajmy dalej, co w tej mierze mówi św. Bernard (13), rozumie się, z własnego  doświadczenia. Nie bez podstawy, mówi on, nazwałem zachwycenie oblubienicy, śmiercią, która jednak nie z życia, lecz ze sideł życia wyrywa, jeżeli (dusza) do tego stopnia się wznosi i ulatuje, że się wywyższa nad po­spolity sposób i zwyczaj myślenia. Czegóż się obawiać rozwiązłości tam, gdzie się nawet życia nie czuje? Kiedy bowiem dusza bywa oderwaną, jeżeli już nie od życia, to przynajmniej od świadomości życia; natenczas koniecznym tego skutkiem będzie, ze się i po­kus doczesnych nie czuje. Obym i ja często popadał w taką śmierć, bym uniknął sideł śmierci moralnej, bym nie odczuwał jadowi­tych pociech rozwiązłego żywota. Dobra to śmierć, która nie odejmuje życia, ale je prze­nosi w lepsze sfery; dobra śmierć, która me niszczy ciała a podnosi duszę. Jednak jest to jeszcze śmierć ludzka! Toż niechaj umrze dusza moja, jeżeli się tak wolno wyrazić, śmiercią anielską, aby zapomniawszy o do­czesności, nie tylko wyzuła się z pożądania rzeczy poziomych i cielesnych, lecz także z ich wyobrażeń i aby duchowo obcowała z tymi, z którymi jest złączona podobieństwem natury duchowej (…).

W śród nadprzyrodzonego porwania nie tylko nie może dusza mówić, ale nawet nie może tego pojąć, co równo­cześnie widzi. Pochodzi to najpierw z tej przyczyny, że sam przedmiot, jako nieskoń­czony, przewyższa wszelkie pojęcia i nie da się ująć i wyrazić żadnymi słowami. Nastę­pnie dusza, chcąc uformować jakiś sąd, mu­siałaby się zwrócić ku swej czynności, czego jednak uczynić nie może, dopokąd trwa w oglądaniu Boga; gdyż tak ściśle łączy się natenczas z przedmiotem widzenia, że jej najzupełniej brakuje sił do wykonania jakiej­kolwiek innej czynności.

Po upływie zaś zachwycenia nie może wypowiedzieć słowa­mi szczęścia, jakiego doznała, bo już nie posiada onego światła, którego blaskiem oświecona, używała Boskich pociech. Po­wyższe zdania stwierdza najzupełniej św. Teresa, opisując własne zachwycenia (14). Po­wiada ona, że dusza, przyszedłszy do siebie po zachwyceniu, nie może nic z tego, co widziała, innym opowiedzieć, ani nawet sobie przypomnieć, chyba tylko w ciemnych i ogólnych zarysach. Podobnie jak gdyby ktoś wszedł do pałacu królewskiego, prze­pełnionego różnymi przedmiotami, obrazami, posągami i mnóstwem innych kosztownych i gustownie ustawionych ozdób i gdyby to wszystko objął nagłym i pobieżnym rzutem oka, nie mógłby potem przypomnieć sobie szczegółów tej obfitej i różnorodnej miesza­niny ; tak też i dusza, oderwana od zmysłów i przypuszczona do oglądania Boga, widzi w Nim taką wielką obfitość dziwów, że nie może ich sobie szczegółowo zapamiętać.

Opisując zaś zewnętrzne objawy zachwyce­nia tak mówi: Dusza w zachwyceniu zda się nie ma ciała i nie ożywia go ; naturalna ciepłota ulatuje z ciała, oddech ustaje tak, że nie znać najmniejszego tchnienia lub po­ruszenia; do tego przychodzi skostniałość i oziębnięcie członków, bladość twarzy i wszy­stkie objawy, występujące na konających lub umarłych.J Oprzeć się zachwyceniu lub je przerwać nie zdoła, chociażby wytężyła ku temu wszystkie siły, gdyż pewien nie­zmiernie gwałtowny napad przychodzi na nią tak nagle, że się jej wydaje, jakoby była unoszoną w nieznane dziedziny. Zdaje się jej, że przebywa w obcej i zupełnie in­nej ziemi, aniżeli nasza; gdzie inne przy­świeca światło, inny jest sposób życia i pojmowania. Niekiedy zaś nie tylko dusza, ale i ciało bywa unoszone do góry ponad ziemię. Ta zaś pomiędzy zachwyceniem a porwaniem zachodzi różnica, że zachwycenie łagodniej odrywa duszę od zmysłów, a por­wanie silniej i gwałtowniej tak, że porwa­nie jest do tego stopnia spotęgowanem za­chwyceniem, iż pewien gwałt zadaje duszy i odrywa ją nadzwyczaj szybko a silnie od rzeczy zmysłowych, a podnosi ją i pobudza do czysto duchowego oglądania i delekto­wania się rzeczami nadzmysłowymi.

 

 

III.

Tak więc o tym mówimy, że popadł w zachwycenie lub porwanie, kto odchodzi od zmysłów. Dzieje się to według nauki księcia Teologów, św. Tomasza (15), tak w dziedzinie władzy poznawania, jako też pożąda­nia. We władzy poznawania dokonywają się owe zjawiska formalnie, bo kiedy umysł zajmie się pewnym przedmiotem, natenczas odrywa się od innych. We władzy zaś po­żądania dokonują się przyczynowo, t. j. siła uczucia opanowuje duszę i ujarzmia ją.

Po­wszechnie znane i przyjęte jest zdanie Dyonizyusza: Miłość rodzi zachwycenie‚(16), bo lubo dusza dwoma skrzydłami wzlatuje ku Bogu, mianowicie poznaniem i miłością, jednakże miłość więcej daje siły i giętkości do lotu. Poznanie bowiem jest pewnego rodzaju przypodobnieniem, służącem do zapale­nia miłości, miłość zaś ma siłę jednoczącą, przemieniając miłującego w umiłowanego, według słów Apostoła: Żyję już nie ja ale żyje we mnie Chrystus (17). Stąd to zwo­lennicy teoryi Platona odmawiają władzy poznawania dokładnej znajomości Boga, a przypisują ją miłości; gdyż przez poznanie wi­dzimy Boga, a przez miłość posiadamy Go, przez posiadanie poznajemy. Toż słusznie mów św. Grzegorz : Sama miłość jest już poznaniem (18).

Podobnie św. Bernard, uznając że są dwa środki wzniesienia się do Boga, t.j. światło rozumu i miłość, pierwszeństwo przyznaje miłości, która wprowadza duszę do piwnicy winnej tak, że może powiedzieć; Zagrzało się serce moje we mnie. a w rozmyślaniu mojem rozpalił się ogień (19). Skoro bowiem, mówi św. Doktor (20);, dwa są rodza­je zachwycenia, jeden iv umyśle, a drugiw uczuciu; jeden we świetle, a drugi w za­jmie; jeden tu uznaniu, a drugi tu poddaniu: toż zaiste pobożne uczucie i pierś zagrzana miłością i strumień świętego poddania, a wre­szcie i potęga gorliwości nie skąd inąd pocho­dzą, jak z piwnicy winnej.

 

Zgodnie ze św. Bernardem podaje Ryszard (21) trzy przyczy­ny zachwyceń, z których dwie przypisuje władzy uczucia, a jednę rozumowi. Pierwszą jest wielka pobożność lub miłość, która w duszy ludzkiej tak silne pragnienie nie­bieskie zapala, że ogień miłości wewnętrznej, wzmagając się ponad naturę ludzką, rozta­pia duszę jako wosk i wyrywa ją z pier­wotnego stanu, a wznosi pod niebiosa. Drugą przyczyną jest wielki podziw, który porywa duszę, wyprowadzając ją pod wpływem świa­tła Bożego z własnych granic, a wprawia­jąc ją w podziwianie najwyższej piękności, wznosi ją na kształt błyskawicy w górne krainy. Zaczyna się to zachwycenie od po­dziwu wynikającego z oglądania pierwszej prawdy i rozwijając się powoli jakoby od świtu, kończy się ostatecznie dziennym upa­łem miłości. Trzecią przyczyną jest wielka przyjemność i radość t. j. kiedy dusza ludz­ka, upojona obfitością wewnętrznej słodyczy zupełnie zapomina, czem jest i czem była, a przejęta dziwnem nadziemskiem uczuciem odchodzi od przytomności.

Z tych przyczyn wywodzi Ryszard zachwycenie i na końcu wspomnianego dzieła (22) dodaje, że można roz­różnić trzy stopnie zachwyceń. Niekiedy bo­wiem, mówi on, zachwycenie wynosi duszę  za granicę zmysłów, niekiedy także po za granicę wyobraźni, a niekiedy i ponad rozum. Któż zaś odważy się przeczyć oderwaniu od zmysłów, lub od wyobraźni, skoro nawet ode­rwanie od rozumu stwierdza powaga Apostola mówiącego: „Znam człowieka … (jeźli w ciele, nie wiem, jeźli prócz ciała, nie wiem, Bóg wie), iż takowy był zachwycony aż do trze­ciego nieba (23). Zaiste dlatego nie mógł rozpo­znać, co się z nim działo, gdyż wskutek zachwycenia wzniósł się ponad sfery ludzkiego rozumu.

Tak więc pierwszy i najniższy stopień zachwycenia polega na tem, że dusza zatopiona w bogomyślności tak dalece całą swą siłę zwraca na wewnątrz, że na zmysły zewnętrzne wcale nie uważa; wskutek czego one przestają na nią działać i odbierać w ra­żenia ze świata zewnętrznego.

Drugi stopień zachwycenia polega na tem, że także wewnę­trzne zmysły pogrążają się w najwyższej bogomyślności wskutek chwilowo zawieszonej twórczej pomocy Bożej, aby się nie zajmo­wały tymi przedmiotami, do których są z natury skłonne.

Nareszcie trzeci, najdoskonal­szy stopień, znany tylko tym, którzy go osięgli, polega na tem, że wyższa cząstka duszy, t. j. rozum i wola wznoszą się w sposób nadnaturalny i niedocieczony ponad wszelkie wyobrażenia i rzeczy zmysłowe, aż do Boga. Na tym stopniu przychodzi ów pokój, w którym dusza zasypia; pokój zwra­cający duszę na wewnątrz; pokój tamujący pamięć o sprawach zewnętrznych; pokój, który przewyższa naturalne władze duszy; który olśniewa światło rozumu; który za­spakaja pragnienie serca; który całkowicie duszę pochłania, tłumiąc równocześnie i wy­obraźnię i pamięć i rozum, jak świadczy Apostoł mówiący, że ten pokój przewyższa wszelki zmysł (23)

cdn.

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XII – Pociechy duchowe – skąd pochodzą i kiedy są niebezpieczne


Kard. Jan Bona – O rozpoznawaniu duchów.  Przełożył Ks. Dr. Jan BernackiTARNÓW.  Nakładem tłumacza. Drukiem Józefa Pisza 1891. str. 259 – 276.

 

1) Lib. 1. ad simpl. q. 1. in Ps. 67.
2) Ps., L, 8.
3) De gradib. contempt.
4) q. 2. q, 175 a. 5. et de Verit. q. 13. a. 4.
5) II. Kor., XII, 2.
6) Lib. 12. de Gen. ad lit. c. 1.
7) Castr. anim.mans. 6. cap, 5.
8) Epist. 102.
9) II. Kor., XII, 4.
10) Exod. XXXIII, 20.
11)  t. j. św. Paweł.
12) Cass. Coli. 19. c. 4,
13) Serm. 52. in Cant.
14) Castr, anim., mans. 6, c. 4.; vitae suao c, 20. et 21.
15)  22. q. 28. art. 3 .
16) De div. nom. c. 4. §. 13.
17) Galat. II , 20.
18) Homil. 27. in Evang.
19) Ps. XX X VIII, 4.
20) Serm 49. in Cant.
21) Libr. 5. de contempl., c 5. sq. c. 19.
22) II. Kor., XII, 2.
23) Filip., IV, 7.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

1 komentarz dotyczący “O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XIV – Czym są zachwycenia Boskie

  1. Pingback: O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XV – Odróżnianie zachwyceń szatańskich od boskich – Niewolnik Maryi – Tak Tak Nie Nie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: