O rozpoznawaniu duchów
Nauka Katolicka

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XV – Odróżnianie zachwyceń szatańskich od boskich

...osoby, mówiące w zachwyceniu w imieniu Pana Jezusa, lub jakiego Świętego tak, jakoby pod ich naciskiem mówiły, a nie ze siebie, albo są oszukane, albo oszukują. A jednak głupi świat podziwia, zachwyca się i uwielbia mo­wy, czyny i osoby tego rodzaju.

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XIV – Czym są zachwycenia Boskie

 Czem się różnią zachwycenia i porwania Boskie od naturalnych i szatańskich?

 

IV.

Inaczej zapatruje się na zachwycenie św. Franciszek Salezy (24). Rozróżnia on trzy rodzaje zachwycenia, t. j. zachwycenie ro­zumu, woli i czynu. Jeden z nich, powiada tenże święty, zachodzi w dziedzinie rozumu, drugi we woli, a trzeci w działaniu; jeden we świetle, drugi w cieple, a trzeci w czynie; jeden sprawia podziw, drugi zapał gorliwości, trzeci działa. Pierwszy rodzaj pochodzi z nad­zwyczajnego oświecenia niebieskiego, którem dusza przejęta, poznaje jakąś nową i dawniej znaną prawdę i przez to poznanie wpada w po­dziw i w zachwycenie. Drugi rodzaj pochodzi ze samej natury i istoty miłości, prowadzącej do zachwyceń; gdyż Bóg jako nieskończona Dobroć i Piękność pociąga duszę do miłości, a jako igła zamagnesowana nabiera tym sposobem, że się tak wyrażę, czucia i życia i chwieje się, rusza i nie spocznie, dokąd nie przyjdzie do należytego kierunku ku biegunom ; tak też i dusza, uwolniona pod wpływem miłości Bożej z więzów ciała i wyswobodzona z zależności od zmysłów, wznosi się do góry ku zjednoczeniu się z Bo­giem, Dobrem najwyższem. To zaś oświece­nie i zapał zazwyczaj idą ze sobą w parze i we wzajemnej zależności. Jednakże nie zawsze. Jak bowiem filozofowie pogańscy mieli więcej wiedzy niż miłości, tak znowu częstokroć u Chrześcian więcej można znaleść miłości, niż wiedzy tak, że nadprzyrodzone zachwycenie jest raczej dziełem woli, niż ro­zumu i ma więcej ciepła, niż światła.

Wreszcie trzecim rodzajem, uzupełniającym po­przednie, jest zachwycenie życia i czynów; kiedy dusza wznosi się ponad ziemskie pragnienia i nędzę zepsutej natury, a przy łasce Boskiej staje się ponad siły natury zdolną do zachowania przykazań Bożych, do przyjmowania niebieskich natchnień i do do­skonałego pełnienia cnót. A więc kiedy ktoś przenosi pokorę nad pychę, ubóstwo nad dostatki, wzgardę nad zaszczyty, a umar­twienie nad rozkosze; taki człowiek wiedzie życie zachwycone i zostaje pod wpływem ..Bożym, jakoby w ciągiem porwaniu do dzieł i życia nadnaturalnego. Ten rodzaj zachwy­cen jest skuteczniejszy i bezpieczniejszy, aniżeli zachwycenia rozumu i woli; nie podlega złudzeniom; ma w sobie mniej okaza­łości, ale więcej świętości. W niem wystę­puje człowiek w roli czynnej, w tamtych zaś gra rolę bierną.

 

Co się zaś dotyczy przyczyn, wywołujących zachwycenie, nie należy odstępować od nauki św. Tomasza, który wywodzi (25) zachwycenie z trojakich przyczyn: z natury ludzkiej, z wpływu sza­tańskiego i z pomocy Bożej.

Zachwyt na­turalny i pewne oderwanie od zmysłów po­chodzi z choroby, którą lekarze zowią osłu­pieniem, lub katalepsyą (26). Nawiedzeni tą chorobą tracą czucie i siły i w jakiem po­łożeniu napadnie ich ta choroba, w takiem skostnieli i bezwładni pozostają z oczyma otwartymi i nieporuszalnymi. Na pozór wyglądają, jakoby byli całkiem przytomni, a tymczasem są oni zupełnie pozbawieni użycia zmysłów. Przykład takiej choroby podaje Galenas (27), opowiadając o swym ko­ledze szkolnym, że wskutek ustawicznej pracy naukowej wtrącił się w taki stan, iż leżał jak drzewo zesztywniały i wyprężony a lubo zdawało się, że na nas otwartymi oczyma spoglądał, jednakże nie zdradzał ani ruchem, ani słowem, samowiedzy. Po upływie paroksyzmu powiadał, że słyszał lubo nie­dokładnie i niejasno, o czemeśmy mówili nawet niektóre rzeczy pamiętał i twierdził, i  wszystkich obecnych spostrzegał, ale nie mógł mówić, ani poruszyć sobą.

Ferneliusz zaś opowiada o innym człowieku, który w tym stanie nic nie słyszał i tak był znie­czulonym, że nawet ukłucia nie czuł, ale le­żał jak trup. Niekiedy uważają ludzie ciemni zwyczajne zemdlenie za zachwycenie, jak o ten wspomina św. Teresa (28), przywodząc liczne tego przykłady. Inni znowu zalicza­ją letarg do chorób sprowadzających zachwy­cenie. Atoli w letargu popadają ludzie w sen bardzo głęboki i tracą najzupełniej świadoność o wszystkiem, co w prawdziwem zachwyceniu nie przychodzi.

Nadto prawdzi­wy zachwyt, czyli oderwanie od zmysłów, może sprowadzić nadzwyczaj żywa wyobra­źnia (…)

 

Atoli zachwycenie wznoszące duszę do Boga, nie jest dziełem natury, uczy św. Tomasz (27). Szatan zaś spra­wia zachwycenia w ten sposób, iż tamuje komunikację pomiędzy zmysłami a duszą. Św. Augustyn mniema, że tego rodzaju były zachwycenia Plotyna i innych ówczesnych zwolenników Platona. Również nie ulega wątpliwości, że zachwyty Montana i jego towarzyszek były dziełem szatańskiem.

Nie można tu wreszcie nie wspomnieć o opisie zachwycenia, jaki nam podaje autor książki „O tajnej filozofii egipskiej”, przypisywanej niesłusznie Arystotelesowi (28). Częstokroć wśród rozmyślania, powiada on o sobie, zdawało mi się, iż porzucam ciało, a cieszę się Do­brem najwyższem z niewypowiedzianą rozkoszą. Stąd też jakoby ogłuszony pozostawa­łem w uczuciu, iż jestem cząstką wyższego świata i żem tu nadzwyczajnem jakiemś świe­tle osiągnął życie wieczne; jednakże nie mo­żna tego ani wypowiedzieć, ani wysłuchać, ani zrozumieć. Nareszcie zmęczony umysł oparł się na wyobraźni, a kiedy mi zabra­kło onego światła, czułem się zasmuconym.
Tak się wyraża autor, podniesiony na duchu albo za pomocą naturalnej kontemplacyi, albo też omamiony szatańskiem złudzeniem.

 

 

V.

Wyjaśniwszy w poprzednich ustępach naturę i podział zachwyceń i porwań, musimy się następnie zająć sprawą trudniejszą i mozolniejszą, t.j. rozróżnieniem zachwytów naturalnych i szatańskich od nadnaturalnych i Boskich.

Albowiem podstępy szatańskie są niezliczone, mrzonki wyobraźni są przeróżne, a drogi Boże są niedocieczone tak, że niedoświadczeni, do których siebie zaliczam, nie zdołają ich poznać. Stąd też wypływa, żeby się bardzo wątpliwie i fałszywie w tym względzie wyrokowało, gdyby się nie opierało na cudzem doświadczeniu. Słusznie bo­wiem powiada Ryszard: Najlepiej uczy nas w tej mierze doświadczenie tych ludzi, którzy pełność onej mądrości nie tyle z nauki cudzej,ile raczej z własnego doświadczenia posiedli (29).

Z ich tedy dzieł zaczerpnąłem pewne pra­widła, według których nie trudno będzie odróżnić prawdę od fałszu, byleby nie wy­rokować na podstawie jednego lub drugiego  prawidła, odrębnie wziętego, lecz na podsta­wie kilku, razem zebranych.

 

 

1. Osłupienie naturalne, pochodzące ze zawrotu głowy, z katalepsyi, lub z innej choroby, zdołają lekarze bez wszelkiej trudności rozpoznać po objawach, ukazujących się na ciele chorego. Również z tempera­mentu można na pewne wnosić na jakość zachwycenia; bo n.p. ludzie temperamentu melancholicznego zwykli się tak głęboko zatapiać w jednej myśli, ze łatwo zapominają o innych. Tak samo ludzie, pozostający pod gwałtownem uczuciem miłości lub pragnienia, albo przygnieceni nawałem boleści lub smu­tku, tak się zwykli wyłącznie temu oddawać że od zmysłów odchodzą, jakoby popadali w zachwycenie. Jednakże prawie niepodobna, by w tego rodzaju osłupieniu nie pozostała władza w żadnym zmyśle. Słusznie też z własnego doświadczenia powiada Kajetan (30):  Częste objawy zachwytów u osób chorobliwych pochodzą pierwotnie z dobrowolnego zastana­wiania się nad własnym stanem; następnie przyzwyczajenie przechodzi w naturę tak, i wbrew woli takiej osoby zachwyty przychodzą. Dowodem tego jest owa okoliczność, ze jeżeli się całą siłą ducha zajmą przez dłuższy czas innymi myślami, uwalniają się od powyż­szych przypadłości.

 

 

2. Z tego wynika, że bardzo oględnie należy rozpoznawać zachwycenia u osób początkujących w życiu duchowem. Albowiem dusza słaba, oddając się zbyt usilnie rozwa­żaniu spraw Bożych, do czego nie była dawniej przyzwyczajona, tak się niekiedy przejmuje ich nowością i słodyczą, że o wszystkiem innem zapomina i zda się popada w zachwycenie. Jako upojenie zwykło pocho­dzić z większej mocy wina, lub ze słabości głowy; tak też i zachwycenie przydarza się niekiedy początkującym wskutek nadzwyczajnej słodyczy niebieskiej, której jeszcze znieść nie zdołają. Wiadomo nam z doświad­czenia, że są tak mocne głowy, iż nawet większa obfitość wina nic im nie szkodzi; a przeciwnie innych już najmniejsza doza upaja.

Podobnie zdarza się przy używaniu pociech duchowych, że dusze słabsze mniej są zdolne do przyjmowania ich słodyczy bez jakiegoś nadużycia. Nawet doskonalsi otrzymują je od Boga niekiedy w takiej obfitości, żeby mogły życie cielesne zabić, gdyby ich Opatrzność Boża nie zmniejszyła, lub nie usunęła.

 

 

3. Roztropny dusz kierownik powinien w razie zdarzających się zachwyceń zbadać dokładnie, czy dusza, jego pieczy oddana, jest istotnie godna tak wielkiej łaski, czy się pozbyła wszelkiego przywiązania do stworzeń; do jakiego stopnia miłości Bożej doszła; jak wielką jaśnieje czystością i jak da­lece postąpiła w pokorze.

Następnie należy zbadać, czy tak jak w duszy, miewa także zachwycenia w obyczajach, czy mianowicie żyje życiem nadziemskiem i Bogu oddanem przez całkowite umartwienie; bo czyje życie nie odpowiada tak wielkim darom, tego zachwycenia są bardzo podejrzane i nie należy ich uznawać za prawdziwe, ale raczej za złudzenia szatańskie.

Nie mówię, że już od każdej niedoskonałości musi być wolną taka dusza, bo podniesienie ku Bogu nikogo nie wyzwala ze zwyczajnej natury ludzkiej, pod­ległej niedoskonałościom powszednim; ale należy się wystrzegać, iżby według tego nie mierzyć świętości u drugich. Owszem  zachwycenia należy za mało znaczące uważać, jeżeli się nie zdarzają osobom ugruntowanej świętości, które za ich pomocą postępują w dobrem i utrwalają się w cnotach tak, że nie ma najmniejszej obawy przed złudzeniem szatańskiem.

Bardzo też zbawienna jest rada dla początkujących, a nawet i dla doskona­łych, aby zachwyceń unikali i aby się im wszystkimi siłami opierali za przykładem świętych. Czytamy o Opacie Sisoi (31), że kiedy­kolwiek modlił się stojąco, jeżeli tylko rąk na dół nie opuścił, natychmiast popadał w zachwycenie. To też ilekroć wypadło mu razem z drugim bratem zakonnym odprawiać modlitwy, natychmiast opuszcza! ręce, aby nie popaść w zachwycenie. Łukasz Wading (32) pisze, że franciszkanin Bogeryusz miał po­wiedzieć swemu spowiednikowi, opowiada­jącemu o częstych zachwyceniach świętego Egidyusza, że dusza czysta, wznosząc się ku Bogu, łatwo popada w zachwycenie i że znał pewnego człowieka, który całymi dniami opierał się ze wszystkich sił, by nie popaść w zachwycenie i tyle pracował, aby się przez porwanie nie połączyć z Bogiem, ile inni starać się zwykli, aby się do Niego zbliżyć. Niejednokrotnie opierała się tej łasce św. Teresa, zwłaszcza w obecności innych sióstr. Albowiem święci bardzo nisko o so­bie sądzą i uważają się za niegodnych tej łaski, a bardzo wielką przykrość im sprawia wszelkie ukazywanie się wobec świata. Zre­sztą mądrze uczyni dusz kierownik, kiedy  widząc, że jakaś dusza doszła do wysokie­go stopnia świętości, me zwraca na to jej uwagi, lecz jej pozwala w prostocie serca i w zapoznaniu własnego stanu postępować za pociągającym ją Bogiem. W ten sposób najlepiej się strzeże dary Boże i osłania po­korę.

 

 

4. Pewną oznaką, a przynajmniej nasu­wającą podejrzenie, iż jakieś zachwycenie pochodzi od szatana, są przechwałki, iż ktoś może na zawołanie popaść w zachwyt, gdyż zachwycenie nikomu się nie dostaje jako trwała właściwość, jako stały przymiot, lecz łaska Boża pociąga duszę do siebie kiedy i jak chce. Takim samym znakiem jest twierdzenie, że ktoś według upodobania może przerwać zachwycenie, lub że za wymówiniem jakiegoś słowa powróci do zmysłów. Wszakże moc Boga nie jest przywiązana do słów, chyba żeby to był rozkaz przeło­żonego, domagający się spełnienia posłuszeń­stwa. Jednakże ten ostatni znak sam przez się nie jest jeszcze zupełnie nieomylny, lecz dopiero wtenczas, kiedy go inne poprą.

Dalszym znakiem fałszywego zachwycenia jest, kiedy dusza zachwycona zajmuje się różnymi myślami i pojęciami przedmiotów stwo­rzonych, lub popada w wir różnych wyobrażeń, bo w zachwyceniu prawdziwem dusza zajmuje się jedynie Bogiem; a w Nim cudownie pogrążona, o wszystkiem innem zupełnie zapomina tak, że nawet nie może modlić się za przyjaciółmi, lub chcieć czego innego, jak tylko tego, co Bóg chce. Chociażby ktoś pozostawał w zachwyceniu przez kilka dni bez pokarmu i napoju, co się za cud zwykle uważa, nie byłoby jeszcze dowodem, że zachwycenie jest nadprzyrodzone, bo leka­rze podają bardzo liczne przykłady, iż ludzie bez cudu mogli przez dłuższy czas żyć bez pokarmu i napoju (33).

Również fałszywe są zachwycenia tych ludzi, którzy popadają w zachwycenie wśród gestów i ruchów nieprzyzwoitych; którzy w samej chwili zachwycenia wymawiają słowa próżne, nieja­sne, niedorzeczne i nieoględne; którzy się chełpią ze zachwyceń i opowiadają o rzeko­mych objawieniach rzeczy błahych, próżnych i drobiazgowych; którzy nie starają się o postęp w życiu duchowem i nie ćwiczą się w pokorze. Znakomicie mówi o tem Kajetan (34):  Należy zauważyć, że jeżeli przy takich zachwyceniach zdarza się coś naturalnie lub obyczajowo nieprzyzwoitego, czy to w porusze­niach wewnętrznych, czy zewnętrznych; na­tenczas nie będzie to zachwycenie prorockie, lecz źródłem jego będzie słabość, obłuda, złu­dzenie szatańskie, lub naturalny skutek za­topienia się w rozważaniu jakiej sprawy.

Następnie zaś dodaje, że ci, co w zachwy­ceniu mówią, a potem rzekomo nie wiedzą, co mówili, a jednak według tego postępują; jako też ci, co niby to chcąc niechcąc wszystko cokolwiek wiedzą, jakoby pod obcym naciskiem wypowiadają, nie są pra­wdziwymi prorokami. Stąd więc wynika, mówi dalej tenże sam Kajetan, że osoby, mówiące w zachwyceniu w imieniu Pana Jezusa, lub jakiego Świętego tak, jakoby pod ich naciskiem mówiły, a nie ze siebie, albo są oszukane, albo oszukują. A jednak głupi świat podziwia, zachwyca się i uwielbia mo­wy, czyny i osoby tego rodzaju.

Widocznie zapomina o słowach Apostoła (35) mówiącego. I duchowie proroków poddani są prorokom, t. j. mówią ze spokojem duszy, a nie popa­dają jako szaleńcy w gwałtowne wybuchy; lecz kiedy zechcą, mogą milczeć i odłożyć mowę na czas stosowniejszy.

 

Prawdziwie Boskie zachwycenie jest pełne bojaźni i trwogi; bo aczkolwiek du­sza ma nadzwyczaj silny pociąg do Boga, jako do swego celu i środkowego punktu ciężkości, jednakże dążenie do Niego bez po­sługiwania się zmysłami, jako niezgodne ze zwykłą ludzką naturą, napełnia ją niesły­chaną trwogą.

I nic dziwnego; bo jakżeżby się przeraził ten człowiek, który zamie­rzając wyjść na wysoką wieżę po szcze­blach długiej drabiny, gdy po stopniowem minięciu kilkudziesięciu szczebli, nagle uczuwa się pochwyconym i przeniesionym w powietrzu na sam szczyt onej drabiny i po­stawionym na wieży? Taka trwoga rodzi bardzo wielką pokorę już to ze względu na niebezpieczeństwo cięższego upadku z więk­szej wysokości, już to dlatego, że dusza wyniesiona do niedostępnego światła Bożego, widząc w niem nawet najmniejsze usterki własne i poznając dokładnie, jak daleką jest od owej czystości i doskonałości, jakich ko­niecznie potrzebuje, aby być godną tak wielkich darów Bożych, przejmuje się stra­chem i zawstydzeniem.

 

 

6. Ponieważ zewnętrzne objawy tak pra­wdziwego, jako też i fałszywego zachwycenia zwyczajnie są jednakowe; aby jedno od dru­giego rozpoznać, trzeba najpierw poznać przyczynę i okazyę, wywołującą zachwycenie; a następnie należy zbadać jego okoliczności i skutki.

Mianowicie trzeba zbadać, czy pochodzi z usilnego zastanowienia się nad jakąś prawdą, lub też z nadmiaru miłości; czy ktoś popadł nagle w zachwycenie, lub może wskutek jakiejś okoliczności i jakiej; może wskutek jakiego widzenia i czego w niem doznało ciało, a czego dusza. Czy wśród zachwycenia było jakie użycie rozu­mu lub może inne władze były w niem czynne. Czy słyszał jakie słowa i jakie; czy widział osobę, mówiącą takowe; może to są upomnienia lub rady i do czego zmie­rzają ; może zapowiadają rzeczy przyszłe, a w takim razie skutek zatwierdzi ich pra­wdziwość ; może wyjawiają czyjeś wady lub występki i w jakim celu ; może dążą do zniesławienia kogoś? Czy się zachwycenia zdarzają w miejscu publicznem i wśród licznego zebrania widzów ; czy się im opie­ra i czy je usiłuje ukrywać?. Czy po upły­wie zachwycenia pamięta, co w niem widział i mówił; czy mu to głęboko tkwi w duszy, nawet po długim czasie, bo jeżeli zapomina, nie będzie to zachwycenie prawdziwe, ale choroba.

Czy może powątpiewa o zachwy­ceniu i jego prawdziwości; bo kto miał prawdziwe zachwycenie, ten nie może wąt­pić, że był u Boga a Bóg w nim. Czy po zachwyceniu zostało w ciele pewne umęcze­nie i osłabienie, jak powiada prorok Daniel (36): Widziałem widzenie wielkie, a nie zostało we mnie siły, ale i osoba moja zmieniła się we mnie i struchlałem i nie miałem nic siły.

Kiedy bowiem dusza pogrąży się w rozpamiętywaniu rzeczy Boskich, natenczas skupiają się także siły żywotne około czynno­ści duchowych, a ogień miłości wewnętrznej udziela się także władzom zmysłowym tak, że koniecznie musi przyjść do zatamowania sił i soków żywotnych, t.j. ostygnięcia, zbiednienia i osłabnienia ciała. Z tej też przyczyny, t.j. dla gwałtu, jaki zachwycenie zadaje zmysłom ciała, zwykło prawdziwe za­chwycenie trwać krótką chwilę. Niema w tem sprzeczności, że niektórzy święci miewali dłuższe zachwycenia, bo mogły w nich za­chodzić pewne pauzy, albo też mogły to być słabsze oderwania.

Zresztą nie trzeba za­pominać, że u niektórych osób mogą za­chodzić omdlenia i pewne oderwania od zmy­słów, wskutek słabych sił fizycznych. Można się o tem przekonać w ten sposób, że jeżeli się usunie zbyt surowe posty i wzmocni się nadwerężone siły, natychmiast ustają takie rzekome zachwycenia. Jużeśmy po­wyżej wspomnieli, że tego sposobu uży­wała św. Teresa względem pewnej zakon­nicy.

 

7. Najpewniejszym znakiem prawdziwego i nadnaturalnego zachwycenia jest harmonia pomiędzy obyczajami osoby, popadającej w zachwycenie, a między tą nadzwyczajną łaską. A mianowicie: jeżeli taka osoba gardzi światem, brzydzi się jego próżną chwałą; jeżeli skutecznie usiłuje Bogu służyć; jeżeli się uznaje za niegodną tak wielkiej łaski jeżeli ciągle w dobrem postępuje; jeżeli ścisłe zjednoczenie z Bogiem pomnaża w niej pokorę, zaparcie siebie, nienawiść ku sobie, a miłość ku Bogu.

Nadto prawdziwe zachwycenie zwykło sprowadzać szczere pragnienie śmierci, jako mawiał Apostoł: Pragnę być rozwiązanym i być z Chrystusem (37), jako też wesele i radość przejmujące całą naturę ludzką tak, że dusza nie może ich ani wypowiedzieć, ani pojąć, ani znieść. I stał się w sercu mojem, powiada Jere­miasz, jakoby ogień gorejący i zawarty w kościach moich i omdlałem, nie mogąc znosić (38). Albowiem dusza zachwycona i porwana, mówi Dyonizyusz Kartuz (39), wprowadzona zatopiona w skarby chwały, w ocean nieskoń­czonego Bóstwa, podziwiając nieopisany majestat istoty wiecznej, niezależnej, niczego nie potrzebującej, która nic ma przyczyny własnego pobytu okrom siebie, a w której ręku wszystko spoczywa: rozpływa się i ustaje sama w sobie, a przechodzi cala w Panu chwały i w źródło światła i w otchłań Bó­stwa, zasypiając i spoczywając w Oblubieńcu i pochłoniona miłością na nic innego nie zważa. 

 

Kiedy dusza bezwiednie i mimowol­nie popada w zachwycenie, zwykło się to odbywać wśród tak silnego oświecenia nie­bieskiego, wśród tak wielkiego żaru miłości że nawet i ciało niekiedy unosi się w górę. Ten rodzaj zachwycenia dokonywa się tak gwał­townie, że dusza nie może się mu żadną miarą oprzeć. Św. Bernard (40) nazywa najszczęśliwszymi tych, którzy tak popadają, w zachwycenie, iż niejako grzebią w niezgłębionej dobroci Bożej własną wolną wolę, a żarem miłości przenoszą się w skarby chwa­ły, nie wiedząc, czy się to w ciele, czy okrom ciała dokonywa, tylko tego pewni, że są w zachwyceniu.

 

 


Kard. Jan Bona – O rozpoznawaniu duchów.  Przełożył Ks. Dr. Jan BernackiTARNÓW.  Nakładem tłumacza. Drukiem Józefa Pisza 1891. str.  276 – 295.

Przypisy:
24) De amor. Dei, Libr. 7. c. 4.
25) Cfr. Fernelii libr 5. Patol. c. 2.;
26) Sennerti, Instit. med. 1.2. part. 3. sec,1. cap. 9.
27) 2. 2. p. 175 art. 1. ad 1.
28) Libr 1. c. 4.
29) Libr. 5. de contempl. c. 10.
30) 1.2. q. 17. art. 7.
31) Vitae Patrum , libr. 5, libell. 12.
32) Anno 1287. n. 10.
33) Cfr. Zaccbias, lib 4. lit. 1. quaest. 7.
34) 2. 2. q. 178. art. 8.
35) I. Kor., XIV. 32.
36) Dan., X, 8.
37) Filip., I, 23,
38) Jorem., X X , 9.
39) In funte lu – cis, art. 17.
40) Serm. 2. in Asc. Dom.

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

1 komentarz dotyczący “O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XV – Odróżnianie zachwyceń szatańskich od boskich

  1. Pingback: O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XVI – Objawienia i ich rodzaje – Niewolnik Maryi – Tak Tak Nie Nie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: