O rozpoznawaniu duchów
Nauka Katolicka

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XVI – Objawienia i ich rodzaje

Św. Bonawentura twier­dzi, że pierwsze trzy rodzaje widzeń mogą zarówno dobrzy i źli otrzymać. Nie czynią one swego właściciela świętym, ani lepszym od innych; owszem zaszkodziły one w li­cznych wypadkach, bo ludzie, odbierając je, wzbili się w pychę i nadużywali ich na wła­sną i cudzą szkodę. Niekiedy znowu wpro­wadzały zamieszanie we wyobraźni i dopro­wadzały do obłędu umysłowego, do złudzeń, oszustw i ruiny duchowej.

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XV – Odróżnianie zachwyceń szatańskich od boskich

 

O widzeniach i zjawieniach. Jak trudno je poznać? Kilka uwag o nich. O trojakim ich  rodzaju. Co to jest widzenie, czyli zjawienie ciałotwórcze, czyli rzeczywiste, a co widzenie wyobraźne?

 

I.

Tak uczeni, jako też prostaczkowie łatwo rozumieją, co znaczy słowo: widzenie lub zjawienie. Atoli niezmiernie ciężko i trudno wyjaśnić, w jaki sposób dokonywują się widzenia i zjawienia, jako też przepowiednie rzeczy ukrytych i przyszłych, czyli objawienia.

Wiele się nad te napracowali nie tylko mędrcy światowi, lecz także i najuczeńsi i najświętsi nauczyciele Kościoła. Św. Augu­styn, któremu nie waham się oddać w tym względzie pierwszeństwa, zapytany listownie przez biskupa Ewodyusza w tej sprawie, nazywa ją bardzo za wikłaną i twierdzi, że jej rozwiązanie wymaga bardzo mozolnej i żmudnej pracy. W jaki sposób, mówi on(1), dzieją się widzenia i przepowiednie rzeczy przyszłych, niechaj się stara wytłumaczyć ten, kto już zbadał: jaka siła wywołuje w duszy ludzkiej proces myślenia. Zauważamy bowiem i prawie naocznie oglądamy, że powstają w niej niezliczone wyobrażenia rzeczy widomych i pod inne zmysły podpadających, a nie rozchodzi się o to, czy one powstają jedne po drugich w pewnym porządku, lub też może w sposób chaotyczny, lecz o to, co nie ulega wątpliwości, t. j. że powstają i jak powstają. Atoli i ten sposób powstania możnaby jeszcze wyjaśnić; bo to są rzeczy powszednie i ciągle się powtarzające. Ale któż się odważy na jakiekolwiek twierdzenie wzglę­dem owych nadzwyczaj rzadko zdarzających się zjawisk? Ja tem mniej mogę się na to porwać, że nawet tego nie umiem wytłuma­czyć, co się nam zwyczajnym trybem na ja ­wie lub we śnie przydarza. 

Następnie opo­wiada o pewnem widzeniu Gennadyusza i tak mówi dalej: Jakkolwiek nie mogę słowami wyrazić, w jaki sposób dokonywują się duchowo te niby cielesne rzeczy, jednakże jako wiem, że się nie cieleśnie dokonywują, tak chciałbym wiedzieć, skąd to pochodzi, że niektóre rzeczy widzimy duchowo, lubo je na pozór cieleśnie oglądamy. Również chciałbym, umieć rozpoznawać widzenia i tych ludzi, których często błąd lub bezbożność uwodzi tak, iż rzekomo takie same miewają widzenia, jak dusze pobożne i święte.

W następnym zaś liście, pisanym do tegoż samego Ewodyusza, tak się wyraża w tym samym przed­miocie, rozbierając słowa proroka Zacharyasza: „I rzekł mi anioł, który mówił we mnie“ (2): Nie trzeba sądzić, że do uszu cielesnych proroka dochodziły ‚z zewnątrz owe słowa: wszak powiada: „mówił we mnie”, a nie „do mnie”. Może to były słowa aniel­skie poddawane wewnętrznie, podobne do zmy­słowych, jakie i my wymawiamy, kiedy nie­raz w myśli i po cichu nawet melodye na pamięć powtarzamy. Cokolwiek zaś niżej powiada: Dlatego też są to dziwne sprawy, że się tak skrycie dokonywają, iż ich czło­wiek widzieć, ani innemu opowiedzieć nie może (3).

To też niema tak mądrego człowie­ka, któryby zdołał własnym rozumem roz­wiązać tę zagadkę, nie otrzymawszy pomocy z góry od Tego, który zwykł tajemnice swojej mądrości objawiać pokornym. Dodać należy, powiada znowu św. Augustyn(4), że zdarzają się widzenia, które tak się przedstawiają oczom duszy, nie tylko pogrążonej we śnie, lub w zachwycie, ale także i na jawie jakoby je cielesnymi oczami spostrzegała. Nie są one sprawą omamienia szatańskiego, lecz skutkiem objawienia duchowego, które się dokonywa za pomocą obrazów duchowych, zu­pełnie podobnych do zmysłowych. Można je rozpoznać tylko wtenczas, kiedy je pomoc Boża tak wyraźnie rozkwieci, iż je rozum ludzki pojąć zdoła, co atoli rzadko się zda­rza wśród samego widzenia, a częściej dopiero po jego upływie. 

Podobnie w innych dzie­łach uczy nas św. Augustyn rozpoznawać widzenia pewne od niepewnych i wskazuje niezawodną drogę do rozwiązania tego głę­bokiego i ciemnego zagadnienia.

 

 

II.

Najpierw tedy trzeba zaznaczyć, że lubo widzenie i zjawienie zwykło się za jedno i to samo uważać, jednakże zachodzi między nimi pewna różnica. Bo zjawienie jest wtenczas, kiedy oglądamy samę tylko zjawiającą się postać, ale nie poznajemy, kto się nam ukazuje; jeżeli zaś do zewnętrznego ogląda­nia przyłączy się poznanie jego istoty, naten­czas będzie to widzenie.

Powtóre należy unikać dwóch ostateczności. W pierwszą popadają ci, którzy bez zastanowienia i bez należytego zbadania wierzą na oślep wszel­kim rzekomym widzeniom niewiast słabo­witych albo ludzi ograniczonych lub oszustów. Takich to karci Mędrzec Pański mówiąc: „Kto rychło wierzy, jest lekkiego serca“ (5).

Drugiej ostateczności dopuszczają się ci, co mierząc sprawy Boże według ludzkich, tak szczupłe zakreślają Wszechmocnemu Bogu granice, iż odmawiają mu mocy uczynienia tego, czego oni zrozumieć nie mogą. Dla nich, powiada św. Augustyn, jedyną normą wiary, jest władza spostrzegania (6). A kiedy ktoś twierdzi, że widział ducha lub jakie widmo, mówią, że się mu chyba śniło, lub go jako chorego odsyłają do lekarzy. Wprawdzie przyznaje, że przy badaniu zjawień należy ostrożnie i powolnie postępować, bo wielu jest i było fałszywych proroków, wie­lu zmyśla wrzekome widzenia i objawienia; jednakże dla kilku fałszywych nie można prawdziwych odrzucać. Byłoby to tem sa­mem, co twierdzić, że niema prawdziwych klejnotów dlatego, że są i sztuczne; lub że się nikt nie może upić winem dlatego, iż nie wszyscy pijący wino upijają się takowem.

Pismo święte starego i nowego zakonu prze­pełnione jest widzeniami i objawieniami;  pełno ich w historyi kościelnej i świeckiej; pełno w dziełach Ojców Kościoła, których świadectwa nikt rozumny nie odrzuci, nikt prawowierny nie zaprzeczy.

 

 

Skoro tedy pewną jest i niezachwianą prawdą, że zdarzały się i zdarzają bardzo liczne widzenia i zjawie­nia już to samego Najlepszego i Najwyższe­go Boga, już aniołów, już to szatanów, już wreszcie ludzkich duchów, tak królujących w niebie, jako też i cierpiących wieczne męki w piekle, lub doczesne w czyścu; prze­to należy, po trzecie, poznać ilorakie jest widzenie lub zjawienie. 

 

Ryszard od św. Wik­tora powiada (7), że są cztery rodzaje widzeń, z których dwa są wewnętrzne, a dwa zewnętrzne. Dwa są cielesne, dwa duchowe. Widzenie bowiem wtenczas jest cielesne, kiedy otwieramy oczy na rzeczy zewnętrzne i wzro­kiem uchwytne; kiedy oglądamy niebo, ziemię, kształty i kolory rzeczy widomych. Ale to widzenie jest najniższe i słabe, bo dla swej ograniczoności nie obejmuje rzeczy bardzo wielkich; ponieważ jest tępe, nie dostrzega rzeczy maleńkich; ponieważ jest słabe, nie widzi rzeczy odległych; ponieważ nie jest prze­nikliwe, nie poznaje rzeczy ukrytych. Zresztą w dziedzinie Mistyki nie ma ono znaczenia; bo to jest czynność zmysłowa i naturalna.

Jest jeszcze inne widzenie cielesne, kiedy zewnętrznie przedstawia się jakaś rzecz lub czynność zmysłowi wzroku, a wewnętrznie zawiera wielkie znaczenie mistyczne. Takie widzenie miał Mojżesz, kiedy zewnętrznie widział krzak gorejący, co wewnętrznie miało znaczenie wyższe, przedobrażające.

Trzeci sposób widzenia dokonywa się oczyma nie ciała, ale serca; mianowicie kiedy dusza, oświecona Duchem świętym za pomocą przedsta­wianych sobie podobieństw i obrazów rzeczy widomych, bywa prowadzoną do poznania rzeczy niewidomych.

Czwarty sposób widze­nia dokonywa się tak, że dusza ludzka poruszona delikatnie i łagodnie wewnętrznem natchnieniem, bez wszelkiego pośrednictwa wyobrażeń lub postaci rzeczy zmysłowych, czysto duchowym sposobem wznosi się do oglą­dania rzeczy niebieskich. 

 

Pierwszy rodzaj widzenia jest naturalny i wspólny nam ze zwierzętami; drugi wyższy i szlachetniejszy; bo oprócz przedstawianych zmysłom przed­miotów wykazuje ukryte w nich znaczenie mistyczne. Trzeci dokonywa się we wyobra­źni, czwarty w umyśle.

 

 

Tak samo cztery rodzaje widzeń rozróżnia św. Bonawentura (8). Niektóre widzenia, mówi on, można nazwać cielesnymi, t. j. te, które człowiek na jawie zmysłami spostrzega. Tak n. p. widział Moj­żesz Pana Boga w krzaku gorejącym, a Patryarchowie Aniołów. Tutaj należy także za­liczyć wszystko, co jakimkolwiek innym zmysłem spostrzegamy, a mianowicie: słuchem, smakiem, powonieniem i dotykaniem, bo zmysłu widzenia używa się ogólnie na wyrażenie wszystkich innych zmysłów. Stąd czytamy w księdze Exodus: „Wszystek lud widział głosy i błyskania i brzmienie trąby” (9) a jednak głosów i brzmienia trąby nie można było wzrokiem pochwycić, lecz słuchem.

Inne wi­dzenia są wyobraźne, które się ukazują na jawie, ale nie zmysłowo, lecz we wyobraźni jak n. p. widzenia Ezechiela, Daniela i innych świętych w starym i nowym zakonie. Są także inne widzenia wyobraźne, które już nie na jawie, ale we śnie otrzymujemy, jak np. Jakób widział Pana Boga na szczycie drabiny, a Faraon i Nabuchodonozor mieli sny prorocze. Inne znowu widzenia są pojęciowe, w w których oko duszy, oświecone czystem świa­tłem, ogląda prawdę w jej istocie, lub pojmuje prawdę, jaka mu we widzeniu wyobraźnem była podana. 

Tak porwany był św. Paweł aż do trzeciego nieba i słyszał słowa nie­wymowne, oglądając przy tem czysto samą istotną prawdę. Podobnie św. Jan, lubo w księdze Objawienia zapowiada rzeczy przy­szłe przez obrazy wzięte ze świata zmysło­wego, według powszechnego zdania rozu­miał dokładnie swe prawdy, jakie nam pod osłoną figur podaje.

 

Św. Bonawentura twier­dzi, że pierwsze trzy rodzaje widzeń mogą zarówno dobrzy i źli otrzymać. Nie czynią one swego właściciela świętym, ani lepszym od innych; owszem zaszkodziły one w li­cznych wypadkach, bo ludzie, odbierając je, wzbili się w pychę i nadużywali ich na wła­sną i cudzą szkodę. Niekiedy znowu wpro­wadzały zamieszanie we wyobraźni i dopro­wadzały do obłędu umysłowego, do złudzeń, oszustw i ruiny duchowej.

 

Nareszcie zauwa­ża św. Bonawentura, że widzenia wyobraźne i ich przedmioty o tyle są prawdziwe, o ile mają wyższe znaczenie mistyczne, ale nie tak, iżby widziane przedmioty rzeczywiście istniały, bo przecież nie jest to prawdą, ja­koby w niebie były woły, lwy, orły i t. p., jak to widział św. Jan w swych widzeniach, lecz są tam owe cnoty i tajemnice, jakie tamtymi figurami są przedobrażone.

 

 

III.

Bardzo obszernie rozprawia o tem św. Augustyn. Jego poglądy podaję tu o ile można jak najtreściwiej. Twierdzi on, że są trzy rodzaje widzeń t.j. zmysłowe, duchowe i umysłowe. Za przykład stawia to przykazanie: Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego. Zmysłowo widzimy litery, któ­rymi wyrażone jest to przykazanie; duchowo t.j. przez wyobraźnią przedstawia się nam obraz bliźniego, a umysłowo tworzymy sobie pojęcie miłości. Wprawdzie można sobie przedstawić w myśli litery nieobecne; mo­żna także obecnego bliźniego zmysłowo oglą­dać, lecz miłości w samej sobie nie można ani oglądać zmysłami, ani utworzyć we wyobraźni jej wyobrażenia; lecz jedynie w umyśle można sobie wyrobić jej pojęcie.

Pomiędzy tymi rodzajami widzeń zachodzi pewna łączność, a mianowicie widzenia zmysłowe budzą obrazy wyobraźne, a te pro­wadzą do pojęciowych. Przekonamy się o tem dokładnie z widzenia, jakie miał król Baltazar, spostrzegłszy rękę piszącą na ścianie. Obraz rzeczy zmysłowej wyrył się w jego wyobraźni i utkwił w duszy tak, że go mógł później myślą oglądać, lecz nie rozu­miał, coby to wszystko miało znaczyć, lubo pojmował, że to nie jest bez wyższego zna­czenia. Przywołuje tedy Daniela. Ten, oświecony duchem Bożym, tłumaczy królowi znaczenie widzenia. Dlatego też on jest wła­ściwym prorokiem, iż zrozumiał umysłem znaczenie widzenia; a nie król, który zmysłowo widział znak zewnętrzny, wyobraźnią odtwarzał w sobie jego obraz, lecz umysłem nie pojmował nic więcej, jak to tylko, że jest w tem jakieś ukryte znaczenie i tego też pragnął się dowiedzieć.

Na jawie łatwo odró­żniamy spostrzeżone rzeczy zmysłowe od wyobraźeń, jakie się nasuwają wyobraźni i łatwo w tym stanie pojmujemy, że pierw­sze są rzeczywistymi przedmiotami, a dru­gie tylko ich postaciami oderwanymi, czyli wyobrażeniami. Kiedy zaś wskutek zamy­ślenia, choroby, lub pod wpływem dobrego albo złego ducha postaci rzeczy zmysłowych tak żywo zarysują się we wyobraźni, jak gdybyśmy na nie oczyma patrzyli, naten­czas nie robimy różnicy między rzeczywi­stością, a jej wyobrażeniami. Wszak sły­szymy często, jak szaleni lub osoby maja­czące w gorączce rozmawiają tak z osobami rzeczywiście obecnymi, jak i z nieobecnymi.

 

W zachwyceniu zaś, kiedy dusza zupełnie oderwie się od zmysłów, ani nie widzi  przedmiotów obecnych, ani nie słyszy ża­dnych mów, lecz cała jej uwaga zwrócona jest ku wyobrażeniom, jeżeli widzenie jest wyobraźne, albo też wprost ku przedmiotom nadzmysłowym, bez pośrednictwa jakichkol­wiek wyobrażeń, jeżeli widzenie jest pojęciowe.

 

Następnie zauważyć należy, że jeżeli wyobrażenia we widzeniu wyobraźnem nic zrozumiałego nam nie podają, w takim razie, są one płodem własnej wyobraźni; jeżeli zaś na mają jakie znaczenie, natenczas nie jest to owocem jakiejś naturalnej władzy  domyślności, złożonej w duszy, ale dokonywuje się to za łaską Bożą, lub za sprawą dobrego, albo złego ducha, z tą atoli różnicą, że duch zły częstokroć blichtrem i pozorami łudzi widzącego, duch zaś dobry nigdy nie przedstawia duszy żadnych innych obrazów, jak tylko takie, które prawdę wyrażają...

 

Wprawdzie wszystkie widzenia odbywają się w duszy, lecz zawsze w pewnym porządku. Wyższe bowiem jest widzenie du­chowe, niż cielesne; a nawet to drugie nie może przyjść do skutku tak, iżby równo­cześnie i pierwsze nie powstało; bo w tej samej chwili, kiedy jakiś przedmiot wywrze wrażenie na zmysły, podobny proces odby­wa się w duszy. Atoli w samym akcie nie mamy świadomości tego podwójnego działania i dopiero wtenczas przekonywujemy się o niem, kiedy ów przedmiot przestanie dzia­łać na zmysły, a mimo to wpływ jego od­czuwamy wyryty na duszy.

Widzenie zaś duchowe może się obyć bez cielesnego, kiedy n.p. obrazy rzeczy nieobecnych przy­pominają się duszy, lub kiedy dobrowolnie jakieś nowe kombinacye wyobrażeń istnie­jących tworzymy, albo kiedy nawet mimo naszej woli same nam się nasuwają. Ażeby jednak przy takiem widzeniu mogło się two­rzyć jakieś sądy, musi przybyć na pomoc widzenie pojęciowe, które już samo przez, się, bez pomocy tamtych, może się dokonać i jest od nich doskonalsze.

Ten ostatni ro­dzaj widzeń nie przypuszcza najmniejszego błędu lub złudzenia; tamte zaś są podlegle fałszom i omamieniom.

 

Tak więc przedsta­wia się w streszczeniu nauka św. Augustyna, za którym według zwyczaju idzie św. Do­ktor anielski (10), ucząc, że widzenia rozróżnia się według władz poznawania, t. j. zmysłów, wyobraźni i umysłu. Mówiąc zaś o zachwy­ceniu św. Pawła, twierdzi, że w onem słowie trzecie niebo należy się dopatrywać trojakie­go rodzaju widzeń tak, że pierwsze niebo będzie tyle znaczyło, co widzenie cielesne, jakie dokonywa się przez zmysły; drugie niebo znaczy widzenie wyobraźne, jakie miał n.p. Izajasz i św. Jan w Objawieniu; zaś trze­cie niebo znaczy widzenie umysłowe, czyli pojęciowe.

 

 

IV.

Sądzę, że z tego, cośmy dotąd po­wiedzieli, jasno wynika, iż spostrzegamy i widzimy te rzeczy, które się naszym zmy­słom lub rozumowi przedstawiają. Również nie ulega wątpliwości, że się to dzieje dwo­jakim sposobem: naturalnym, t. j. w zakresie tych przedmiotów, które siłami naturalnymi poznajemy, lub nadnaturalnym, t.j. kiedy oglądamy przedmioty, których poznanie przechodzi siły naszej natury. I to jest właśnie owo widzenie, czyli zjawienie, o jakiem trak­tujemy, a które, jakeśmy wyżej wykazali, dzieli się na trzy rodzaje: cielesne, wyobraźne i pojęciowe.

Cielesnem lub zmysłowem nazywamy tak dobrze to, które się odbywa za pomocą wzroku, jako też wszystkie inne, które się dokonywują za pomocą innych zmy­słów. Albowiem słowo „widzenie”, służące w pierwszym rzędzie na określenie czynno­ści wzroku dla pewności i ważności tego zmysłu, bywa także używane na oznaczenie działania wszystkich innych zmysłów.

Słowo „widzieć“, mówi św. Augustyn'(11), właściwie przysłuża oczom. Jednakże używamy go także w stosunku do innych zmysłów, kiedy za po­mocą nich coś poznajemy. Mówimy bowiem nie tytko: „patrz, jak to świeci”co oczywiście jedynie oczy poznają; lecz także:„patrz, jak to brzmi; patrz, jak to pachnie; patrz, jak to smakuje; patrz, jakie to twarde“.

Doko­nuje się to widzenie lub zjawienie za pomocą znaków zewnętrznych, albo za pomocą pe­wnych wyobrażeń czyli postaci, jakimi po­sługuje się Bóg, oświecając umysł otrzymującego widzenie, aby mógł zrozumieć przed­miot widzenia, jakikolwiek by on był: czy to może jakiś obraz nasuwający się oczom; czy może jakie słowa utajonej osoby, docho­dzące do uszu; czy może tak wymówione słowa, iż równocześnie okazuje się także postać mówiącego.

Niekiedy odczuwają nie­które osoby wśród zjawień cudownych i przy Komunii świętej, za pomocą zmysłu powonie­nia i smaku, nadzwyczaj przyjemny zapach i dziwną słodycz, jakich żadne ziemskie pachnidła i potrawy nie mają. Przez te zmysłowe znaki pobudza Bóg dusze do gorętszej miłości, aby z tych słody czy wnioskował jak słodki jest Pan (12) i aby tem usilniej starały się o pokorę, w uznaniu, że należą do rzędu tych, którzy niezdatni do pożywa­nia twardych pokarmów jak małe dzieci, karmią się mlekiem pociech niebieskich.

Jednakże trzeba się tutaj mieć na ostrożności przed omyłkami i złudzeniami, na jakie tego rodzaju zmysłowe uczucia są wystawione. Atoli o tem mówiliśmy już nieco w traktacie o mowie Bożej i anielskiej, a jeszcze obszer­niej pomówimy, kiedy już wprost o ich roz­poznawaniu będziemy traktować.

 

 

V.

Widzenie wyobraźne, które św. Au­gustyn nazywa duchowem, dokonywa się za pomocą istniejących we wyobraźni obrazów, czyli wyobrażeń i postaci oderwanych, które Pan Bóg lub aniołowie tak układają, że jasno wyrażają zamierzony przedmiot. Do tego przychodzi światło nadprzyrodzone i umożliwia zrozumienie ich znaczenia.

Niekie­dy dokonywa się także za pomocą całkiem nowych wyobrażeń, jakie jeszcze nigdy nie istniały we wyobraźni, a które dopiero w chwili widzenia Pan Bóg lub anioł podaje.  Działają tak silnie na wyobraźnię, że się od nich oderwać i do czego innego zwrócić nie  może. Jeżeli się zaś ukazuje jaka osoba, natenczas tak żywo przejmuje i porusza wyobraźnię, że zda się, patrzysz na nią oczyma ciała i głos jej uszyma słyszysz.

W ten sposób ukazał się Bóg Danielowi (13). Przypa­trywałem się, powiada, aż postawiono stołki i starowieczny usiadł; szata jego biała jak śnieg, a włosy głowy jego pako wełna czysta; stolica jego płomienie ogniste; koła jej ogień rozpalony. Rzeka ognista, a bystra wychodziła od oblicza jego; tysiąc tysięcy służyło mu, a dziesięć tysięcy po sto tysięcy stało przy nim.

Oczy­wiście wszystko to ukazało się za sprawą Bożą we wyobraźni, aby zjawienie odpowia­dało ludzkiej naturze, którą przedmioty zmy­słowe pociągają i poruszają.

 

Bardzo dosadnie i obszernie opisuje seraficka św. Teresa (14) z własnego doświadczenia ten rodzaj widzeń. Opowiada, że jej Pan Jezus okazywał naj­pierw swe ręce, następnie twarz, potem ukazywał się jej w takiej postaci, jak Go malarze w chwili chwalebnego zmartwych­wstania przedstawiają. A lubo w takich razach uwzględniał jej naturalną słabość, jednakże musiała dobywać wszystkich sił, aby znieść to widzenie. Albowiem ciała uwielbione taką jaśnieją pięknością i tak wielki blask roztaczają na wszystkie strony, że duszę, otrzymującą widzenie, odrywają od zmysłów i pozbawiają ją przytomności.

Stąd też powstawała w niej bojaźń i prze­rażenie, aby przypadkiem nie ulec złudzeniom szatańskim; lecz niebawem łaska Boża rozpędzała wszelkie obawy. Bo aczkolwiek, powiada o sobie, przez kilka lat walczyłam z tą bojaźnią otrzymując tego rodzaju widze­nia; jednakie nie byłabym ani dość zdolną, ani dość uczoną, by sobie wymyślić podobne widoki, bo one niezmiernie przewyższają wszystko, cokolwiek sobie człowiek wyobrazić może.  

Już sam blask ukazującego się Pana przechodzi wszelkie pojęcie. Bo nie jest to blask, któryby raził oczy, ale dziwnie miła światłość i jasność, która w najwyższy sposób działa na wzrok i na oczy, bynajmniej ich nie męcząc. Następnie rozwodzi się obszernie nad opisem onego blasku i powiada, że tak dalece jest on różny od wszelkiego blasku ziemskiego, że nawet słoneczne światło wy­daje się w porównaniu z nim ciemnością. Jest to światło, nie mające nocy, ni zaćmie­nia i nie masz tak zdolnego i bystrego człowieka, iżby przez całe życie zdołał je należy­cie zbadać. Tak zaś nagle zsyła je Bóg i na tak krótką chwilkę ukazuje je człowie­kowi, że gdyby do zobaczenia go potrzeba było otworzyć oczy, juźby nawet do tego zabrakło czasu. Nie zatamuje go żadne roztargnienie, nie oprze mu się żadna potęga i nie wysłuży go sobie żadna zapobiegliwość.

Dalej wyznaje, że nie wie jakim właściwie sposobem Pan Bóg ukazuje się w takiem widzeniu; bo raz zdawało się jej, iż Bóg jest obecnym w swojej istocie. Kiedy indziej znowu pokazywał się jej nie sam przez siebie, lecz jakoby w obrazie. Atoli ten obraz był zupełnie inny, niż obrazy ludzi, wymalowane na płótnie; bo między nim, a obrazami ludz­kimi zachodziła taka różnica, jaka jest między człowiekiem żywym, a malowanym. A więc nazwawszy to obrazem, musimy pamiętać,że to jest obraz prawdziwy a żywy i ukazujący się niekiedy tak wyraźnie, że nie można wątpić, kogo się ma przed sobą.

Na innem zaś miejscu (15), rozprawiając o tym samym rodzaju widzień, powiada, że się jej ukazywał Pan Jezus w takiej postaci, jaką miał za życia, ziemskiego a lubo te widzenia bywały tak jak błyskawica przelotne, jednaka że ten obraz tak żywo rysował się we wyobraźni, że go nie można było w żaden sposób usunąć.

Używając zaś słowa „obraz”, powia­da taż święta, nie chcą wyrazić, iżby to był obraz, powstający zależnie od woli i od siły wyobraźni tego, kto go widzi; lecz jest to obraz  prawdziwie żywy i niekiedy rozmawia z du­szą i objawia jej wielkie tajemnice. Kiedy dusza otrzymuje te łaskę od Boga, prawiezawsze popada w zachwycenie, bo słaba natura ludzka nie może znieść strasznego widoku. Mówię „strasznego”, ho lubo jest nad­zwyczaj piękny i tak wdzięczny i rozkoszny, że chociażby ktoś żył tysiąc lat, nie zdołałby wymyślić coś wspanialszego; jednakże jego urok jest majestatyczny i tak bardzo przeraża duszę, że ona natychmiast poznaje, kogo ma przed sobą. Równocześnie Mądrość Boża usu­wa z duszy wszelką nieświadomość; a chociaż różni różnie o tern sądzą, stawiając przeliczne trudności i zarzuty, jednakże jest rzeczą pewną, że ta łaska pochodzi od Boga; a dusza taka nie lęka się najmniejszego złudzenia. 

 

Tak mówi św. Teresa, a z nią zgadza się najzupełniej jej wierny pomocnik w reformie zakonu Karmelitańskiego, św. Jan od Krzy­ża (16). Trzeba wiedzieć, mówi on, że podobnie jak pięć zmysłów zewnętrznych obudzają we wyobraźni, odpowiednie do otrzymanych wra­żeń, wyobrażenia, tak samo mogą podobne obra­zy i wyobrażenia powstać w duszy bez udziału zewnętrznych zmysłów, sposobem nadprzyro­dzonymi o wiele wyraźniej i doskonalej, jako czytamy w Piśmie świętem, że Pan Bóg n. p. ukazał swoję chwałę pośród Serafinów, zakrywających oblicze skrzydłami, lub kiedy ukazał Jeremiaszowi „laskę czującą” (17), a Danielowi różne inne widzenia. 

Niżej zaś twier­dzi, że dusza, przy nadchodzących tego rodza­ju widzeniach i przy ich rozpoznawaniu zachowuje się zupełnie bierne i że ich nie może uniknąć tak, jak czysty kryształ nie może przeszkodzić, aby go promienie słoneczne nie przeniknęły i nie oświeciły.

Następnie poucza tenże święty jakim sposobem i w ja­kim porządku prowadzi Pan Bóg człowieka od rzeczy zmysłowych do umysłowych, t. j. od dobrego i naturalnego używania zmysłów zewnętrznych do nadprzyrodzonych objawień,, jakimi są zjawienia i objawienia zmysłowe,, które kierują zmysły ku cnocie, a odwodzą od grzesznych przedmiotów. Nadto uszlache­tnia się i potężnieje wyobraźnia przez pobożne rozmyślania; one prowadzą ją do widzeń wyobraźnych, a wreszcie, oderwana od wszelkich wyobrażeń rzeczy zmysłowych, dochodzi przy pomocy Bożej do pojęć umysłowych.

Jeżeli zaś szatan przedstawia wyobraźni podstępnie jakieś zjawisko, tego nie nazywamy ani widzeniem, ani objawieniem, lecz złudzeniem.

 

Katolickie Spojrzenie – wydarzenia,opinie


Kard. Jan Bona – O rozpoznawaniu duchów.  Przełożył Ks. Dr. Jan BernackiTARNÓW.  Nakładem tłumacza. Drukiem Józefa Pisza 1891. str.  296 – 317.

Przypisy:

1) Epist. 100.
2) Zach., I, 9.
3) Epist. 101.
4) Epist. 103.
5) Ekkli., X IX , 4.
6) Serm. 147, de Temp.
7) Libr. I. in Apoc. c.1
8) Process. Relig- c. 18.
9) Exod. c. XX, IB
10) 2, q. 174, art, 1. q. 175 art. 8.
11) Libr. 10. Confess, c. 35.
12) I. Piotr, II, 3.
13) Dan., VII, 9, 10.
14) Vitae suae c. 28.
15) Cast. anim mans. 6. c. 2.
16) Ascens. mont. Carmeli 1. 2. c. 12.
17) Jerem., J, 11

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XVI – Objawienia i ich rodzaje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: