Nauka Katolicka

Miesiąc z Sercem Jezusa (Dzień 3)

Przyznaj tedy, że w grzechu największe jest zło. Grzesząc stajesz się niewolnikiem. Jakże często powtarzasz: „nie mogę.“ Tak jest, grzech zapanowawszy w twem sercu silniejszym jest od ciebie, on cię prowadzi do zguby, rujnuje cię, zabija, ze szczętem ogołaca. A iluż to ludzi w tej strasznej niewoli zostaje? Jest to największa tajemni­ca i najsmutniejsza prawda. Dusze zruj­nowane już nie czują, już nie kochają...

DZIEŃ TRZECI

Krzyż Jezusa

Przymiot pierwszy

,,Mając przed sobą wesele, podjął Krzyż.“
(Hebr. XII, 2).

 

Słyszeliśmy we wczorajszej nauce, że Chrystus Pan oddał nam Serce swoje z krzyżem, cierniami, raną i ogniem, a zatrzymując się wyłącznie nad Sercem ukochanego Zbawcy, poznaliśmy, że ono jest dla nas wzorem najdoskonalszej miłości Boga i bliźniego.
Dzisiaj z kolei rozbierzemy przymioty krzyża i przekonamy się, że wszystkie one przymioty jedną myśl Bożą, a dla nas bardzo zbawienną zawierają, jedną z najpotrzebniejszych dla życia nauk.

To, co nam się przede wszystkiem rzuca w oczy w tym świętym obrazie Najsłodszego
Serca Zbawiciela objawionym św. Małgorzacie-Maryi, jest to Krzyż, który się wznosi ponad Najświętszym Sercem.

Ks. Stanisław Wronka dla Frondy: Serce Jezusa to symbol ...

Krzyż Pana Jezusa daje nam naukę nieskończonej wartości dla zbawienia; naukę o tem, czem jest grzech, i czem jest du­sza ludzka.

Zobaczmy dziś, czego to Krzyż Jezusa  uczy nas o grzechu. Uczy on nas: 1) uni­kać go, 2) wynagradzać zań. Mowa tu głó­wnie o grzechach śmiertelnych; ciernie ra­niące Jezusa nauczą nas i grzechów po­wszednich unikać.

 

 

I. W jakiż to sposób Krzyż zachęci nas  do unikania grzechu?

Nie trudno to spostrzec. Krzyż mówi do nas, że grzech jest jedynym złem, złem najboleśniejszem dla  Boga i dla serca człowieka.

 

1) Tak, jest złem dla Boga… Czytamy  w Piśmie św., że grzech Boga zasmuca,  rani i gniewa. Ten Bóg, który tak ukochał  ludzi, który obsypał ich dobrodziejstwami,  nie może pod pewnym względem pojąć tej  niewdzięczności… Czyż to jest możebne?  woła Bóg w bolesnym podziwie. Ach! pój­dę zobaczyć… „Zstąpię i oglądamu” (Gen. VIII, 21).

I ujrzał On, a przejęty do głębi serca  boleścią, poczyna smucić się do tego sto­pnia, że żałuje, iż stworzył tak strasznie niewdzięczne istoty. „Żal mu było, mówi Księga Rodzaju, że uczynił człowieka na  ziemi.“ (Gen. VI, 6).

Chyba niepodobna z większą siłą się wy­razić i z większą mocą przedstawić nam uczucie swoje.

Jakimże to ciężkim smutkiem i rozgory­czeniem trzeba być przepełnionym, ażeby się do podobnego żalu pobudzić. Lecz ciężki ten smutek zmienia się wkrót­ce w oburzenie i gniew najsprawiedliwszy. Jeżeli Bóg nie może znieść obojętnie nie­wdzięczności grzesznika, nie powinien również znosić Swojej obrazy i podobnej pogardy.Wygładzę człowieka, mówi Bóg, z obliczności ziemi.” (Gen. VI, 7) I otwiera natychmiast upusty niebieskie, ażeby w otchłaniach wody świat oczyścić. Giną wszyscy z wyjątkiem jednej rodziny… I po­tem za grzechy niszczy Bóg ogniem pięć miast występnych…

Powiedzcie proszę, czy mógł Pan Bóg  dosadniej, potężniejszym słowem lub groźniejszym czynem objawić nam, jak dalece grzech rani Go i gniewa?

 

Ach! tak w księdze prawd wiecznych  czytamy coś bardziej jeszcze zdumiewają­cego, i święty Apostoł Paweł wykłada nam tę tajemnicę boleści i śmierci. Grzech po­suwa się do odnowienia w naszych sercach męki Boga, do umęczenia Go ponownie na krzyżu. A mimo to ukochany Zbawca daje nam Swe Serce, Serce z krzyżem, abyśmy poznali, że grzech jest przyczyną po­nownej śmierci Boga na krzyżu. Wspomnijmy sobie z ręką na sercu największy z grzechów naszego życia, rzućmy na krzyż ten Boski swe wejrzenie, na ten krzyż, na którym zawiesiliśmy Zbawiciela. Słuchajmy tego Boga, mówi On i teraz tak, jak mó­wił na Kalwaryi: „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią...“ A błagajcie Go we łzach o przebaczenie, przyrzeczmy Mu, że Go już nigdy więcej obrażać, nigdy w swem sercu śmierci Mu zadawać nie będziem.

Oto wielkie prawdy w Krzyżu Jezusa zawarte, które On nam na pamięć przy­wodzi, i czyż nie wystarczy jedno wspo­mnienie tego Krzyża, ażeby odepchnąć po­kusę i unikać grzechu?… O mój Boże, ra­czej wszystko cierpieć, aniżeli mękę Twoją wznawiać, raczej umrzeć, aniżeli Cię w mem sercu ponownie zabijać!

 

 

2) Do tej pierwszej pobudki wypada do­rzucić drugą, równie potężną dla umysłu poważnego, dla duszy myślącej: a tą wła­śnie jest to, że grzech, który jest jedynem złem dla Boga, jest także złem przeważającem w sercu ludzkiem, on je zasmuca i burzy wyrzutami sumienia, wstydu i bo­leści. On je zaślepia, krępuje i ujarzmia on je wreszcie rujnuje i zabija. Duch Św. objawił nam te wszystkie spustoszenia, któ­re grzech w duszach naszych poczynił.

Rozsądek i doświadczenie ukazują nam i po­twierdzają wszystkie te nieszczęścia! Tak jest, Bóg posiada strzały, a strzały ostre, godzi niemi w serce niewdzięczne; ma On i miecz, miecz połyskujący, i zatapia go w duszy występnej; są to zgryzoty wstydu i boleści, które nas po spełnieniu grzechu dręczą. Po spełnieniu grzechu światło du­szy gaśnie, wzrok jej przyćmiewa się mro­kiem złości; nie mówię już o niebieskiem świetle wiary, ale sama nawet iskra rozu­mu przez grzech zostaje przyćmioną.

„Tajemnicę wypowiadam“ i poganie na­wet, aby poznali samych siebie, mawiali: namiętności serca tłumią w nas piękne my­śli i wszystkie szlachetne uczucia!

Tak, niestety, sama nawet swoboda du­szy ludzkiej niknie w złem. Swoboda, ten dar najwyższy, który Bóg sam w człowie­ku poważa, jest niejako krzywdzony; bo Bóg żąda naszego serca, ale go gwałtem nie pociąga… puka do drzwi, lecz ich nie rozbija… A więc ta swoboda przepada i du­sza pozwala się grzechowi ujarzmiać, krę­pować, pozwala panować nad sobą namię­tności, kto bowiem popełnia grzech, staje się niewolnikiem grzechu. „Wszelki który czyni grzech, jest sługą grzechu” (Jan. VIII, 34).

Św. Augustyn długo i nada­remnie walczył, ażeby skruszyć żelazne pę­ta. „Wolą żelazną, mówi, jestem skrępo­wanym.” Trzeba było cudu miłosierdzia Bożego, ażeby go z nich uwolnić.

 

Przyznaj tedy, że w grzechu największe jest zło. Grzesząc stajesz się niewolnikiem. Jakże często powtarzasz: „nie mogę.“ Tak jest, grzech zapanowawszy w twem sercu silniejszym jest od ciebie, on cię prowadzi do zguby, rujnuje cię, zabija, ze szczętem ogołaca. A iluż to ludzi w tej strasznej niewoli zostaje? Jest to największa tajemni­ca i najsmutniejsza prawda. Dusze zruj­nowane już nie czują, już nie kochają… Wszystko w nich zamarło.

Widzimy dzieci nie miłujące swej matki — matki bez miło­ści dla swych dziatek! Znajdują się, mówi Duch Święty ludzie, których serca są po­piołem i prochem nieczystym. {Sap. XV, 16).  Są i tacy, których serca bez litości, nieczułe, stały się sercem bydlęcia. „Serce zwierzęce niech mu będzie dane“ czytamy o Nabuchodonozorze w księdze Daniela, a było to karą za grzeszne życie jego (Dan. VI, 13). Są wreszcie i tacy, którzy serce strącili zupełnie, zburzyli i stłumili je namiętnościami.

Dwie z tych namiętności stanowią istotne źródło tej ruiny: jest to grzech nieczysty  i niewstrzemięźliwość.Wszeteczeństwo, i wino, i pijaństwo odejmują serce.” (Os. IV, 11). Otóż krzyż Jezusa przywodzi nam na pamięć te wielkie i straszne prawdy w takiem świetle, z jakiem Zbawiciel w za­miarach swego miłosierdzia obciąża krzy­żem występne serca swych dzieci. Bole­ściami utrapień wielu już wyratował i przez łzy nawraca wyrodne swe dziatki ku swej miłości.

Zastanówcie się, czy to nie w grzechu właśnie pierwsza przyczyna wszystkich utra­pień waszych się kryje, nie tam-li jest źró­dło wszystkich nieszczęść? Spieszmy więc rychło nawrócić się do Pana, a On się zli­tuje nad nami. Myśmy Go obrażali, On jednak nie przestał miłować nas, czyż od­mówiłby nam czegokolwiek, gdyby ujrzał nas nawracających się do Niego?

 

 

II. Lecz na tem nie koniec, że krzyż uczy nas unikać grzechu i skłania do porzuce­nia go; uczy on nas jeszcze sposobu, w jaki powinniśmy i możemy naprawiać go.

Krzyż Jezusa podwójną tajemnicę grze­sznemu człowiekowi objawia: tajemnicę sprawiedliwości i miłosierdzia. Ten to krzyż naucza nas, w jaki sposób złagodzić sprawiedliwość, zasłużyć na miłosierdzie.

Pa­miętajmy, że jeżeli sprawiedliwość i miłosierdzie spotkały się i objęły na Kalwaryi u stóp krzyża, to tylko dlatego, że tam była ofiara, która usprawiedliwiła wszystko cier­pieniem, a krwią i łzami winy nasze zmazała. Jest to właśnie główny warunek prze­baczenia Boskiego: naprzód łzy, to jest boleść, później krew, to jest pokuta lub ofiara.

Żeby zaś pójść tą drogą odważnie i z ufno­ścią, dosyć jest rzucić jedno jedyne spoj­rzenie na krzyż Jezusa, na krzyż tego Bo­skiego Baranka, który dźwigał grzechy świata, który za nas był ofiarowany; przy­łączmy więc nasze cierpienia do cierpień Jego, zmieszajmy łzy nasze z krwią Jego, naszą śmierć z Jego.

 

A więc śmiało i z ufnością idźmy na­przód! Jeżeli cierpimy wierzmy w to, iż to jest dowód dobroci i miłosierdzia Boże­go: „Nawróćcie się przestępcy do serca,“ woła do nas prorok (Isai XLVI, 8). Pójdź­my więc do Jezusa, pomnąc na to, że wstę­pując w ślady Jego, możemy odpokutować i zyskać zasługę, możemy zmazać winę, cośmy przez całe życie przez naszą niewdzięcz­ność zadłużyli, a przez nieskończone miło­sierdzie Boże możemy zyskać, nietylko przebaczenie wszystkich win naszych, ale i chwałę wieczną wartości niezmierzonej.  Zanośmy modły do krzyża Jezusowego. Uwielbiajmy ten krzyż najdoskonalszy… Starajmy się pocieszyć Boskiego Mistrza… Wzbudźmy w sobie akt skruchy przez naj­tkliwszą  miłość natchniony.

 

Jeżeli cierpicie, niechże uczucia nasze w cierpieniu odpowiadają miłości i gorli­wości Jezusa, ażeby Mu wynagrodzić i od­pokutować za swoje grzechy i wyprosić przebaczenie dla biednych grzeszników.
Przyciśnijmy do serca i miłujmy nasz krzyż; on jest piękny, jest dobry i wszystek ze złota, jak mówi św. Franciszek Salezy, to jest wszystkie krzyże, lecz nade wszystko krzyż serca.

A my, biedni grzesznicy, jeżeli nas cier­pienie nawiedzi, i jeżeli Bóg nas kocha je­szcze, to niezawodnie nam je ześle, zapu­ka z krzyżem do serca naszego: ufajmy, weźmy go na się bez szemrania i skargi, z wdzięcznością, pomnąc na to, że Bóg nas doświadcza, a nie tylko otrzymamy odpu­szczenie grzechów, ale ufność nas pocie­szy, a zwycięstwo nam doda odwagi.

Witaj krzyżu święty, nadziejo jedyna,
Przymnóż cnotliwym łaskę,
Zmaż grzeszników winę.

 


MIESIĄC CZERWIEC. O ŻYCIU WEWNĘTRZNEM CHRYSTUSA. Na wszystkie dnie miesiąca Czerwca. Z dziesiątego wydania francuskiego opracował X. Roman Rembieliński prof. Seminarjum Metr. św. Jana. WARSZAWA. 1897 r. str. 41- 50.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “Miesiąc z Sercem Jezusa (Dzień 3)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: