Nauka Katolicka

Warunki dobrej spowiedzi Cz.4 – SZCZERA spowiedź

1. Pierwszą przyczyną nieszczerości jest wro­dzona każdemu pycha i miłość własna, że nie­jeden chce za lepszego uchodzić, aniżeli jest w istocie, — i gdy przyjdzie do spowiedzi, to pycha i z niej pochodzący fałszywy wstyd usta mu zamykają i tak jakąś bojaźnią go napełniają, że nie ma odwagi szczerze swych grzechów wyznać, jakby nie wiedzieć co mu się tam stać miało! — W dodatku niejeden już od dziecka przywykł do wymawiania swych win, i choćby nawet z  kłamstwem, i tak się do tego przyzwyczaił, żeby się uniewinniać i wymawiać, że potem z przyzwyczajenia i na spowiedzi, nieraz nawet już bezmyślnie, wy­mawia się, uniewinnia i kłamie, zamiast się do swej winy przyznać i oskarżać....

O czwartym warunku dobrej spowiedzi,czyli o wyznania grzechów na spowiedzi.

1. Musisz swe grzechy wyznać.

W poprzednich rozdziałach mówiliśmy o warunkach spowiedzi, które wypełniać należy przed spowiedzią i które są przygotowaniem do dobrej spowiedzi. Gdyś więc, mój miły Czy­telniku, tamte trzy warunki już dobrze pojął i wypełnił, t. j. gdyś 1. należyty rachunek grzechów zrobił… gdyś 2. za nie serdeczny żal wzbudził, i gdy 3. masz mocne postano­wienie z grzechów powstać i z nich się popra­wić, — dopiero wtedy przystąp do konfesyonalu dla zupełnego i szczerego wyznania swych grzechów czyli do oskarżenia siebie samego.

Z tego, com ci w pierwszej części o spo­wiedzi napisał, sądzę, że już dobrze zrozu­miałeś, że spowiedź czyli wyznanie i oskarżenie samego siebie z swych grzechów, sam Pan Jezus nakazał i że bez wyznania tychże, (a w razie niemożności wyznania — bez pragnienia spo­wiedzi), Pan Bóg nikomu grzechów nie odpuści…

Musisz je wyznać, powtarzam ci, bo Pan Jezus to ci nakazuje, bo bez tego przebaczenia nigdy nie o trzymasz!

Czytałem niedawno, że gdy jednego górala przed śmiercią namawiano do spowiedzi, on miał się niemądrze odezwać: ,.Kiedy teraz idę przed gospodarza, to niepotrzebuję rozmawiać z jego parobkiem”. Gdyby ten nieszczęsny był spowiedź rozumiał i że Kapłan nie jest parob­kiem, ale zastępcą samego Pana Jezusa, którego On sam do słuchania spowiedzi i dawania roz­grzeszenia upoważnił, a spowiadanie się z grze­chów wszystkim nakazał, toby nie był tak nie­mądrze się odezwał!

Tu ci jednak jedną uwagę zrobię, że jak dła chorób ciała szukasz dobrego lekarza, tak i dla uleczenia chorób duszy szukaj dobrego le­karza! i (nie rób tak, jak niektórzy, co naumyślnie chodzą po odpustach, gdzie dużo ludzi do spo­wiedzi i kapłani mało mają czasu — i szukają takiego kapłana, co im, nic nie powie i za wszystko rozgrzeszenie daje, — choćby nawet kto w tych samych nałogach i okazjach bez żadnej poprawy calemi latami żył! Co do wy­boru spowiednika, przytoczę ci tu, co Katechizm Rzymski, z polecenia Soboru Trydenckiego wy­dany, o tem naucza: „Każdy z jak największą starannością powinien się o to starać, aby tego sobie kapłana wybrać, którego zaleca pobożne życie i nauka” (rozdz. 56).

Niedaleko naszego klasztoru są różne za­kłady lecznicze na różne choroby. I przyjeżdżają tu chorzy z bar­dzo daleka — a przecież się dowiedzieli, do­kąd jechać… i gdzie ratunku szukać, i czas na to znaleźli, żeby się zaraz ratowiać, i pie­niądze na drogę… bo dbają o życie swe…
A niejeden ma od dawna jad w duszy, sto­kroć gorszy i niebezpieczniejszy od jadu wścieklizny! i jad ten w duszy nosi, i nie boi się następstw jego, i nie szuka ratunku dla bie­dnej duszy swojej! Oby każdy chciał tak w do­brej spowiedzi lekarza i lekarstwa dla duszy szukać, aby się tego jadu grzechowego cał­kowicie pozbyć, — jak chorzy szukają ratunku dla ciała!

 

A teraz chcę Cię już pouczyć, jaką do­bra spowiedź, czyli, jakiem to wyznanie grze­chów być powinno.

 

2. Z czego i jak spowiadać się trzeba?

Chcesz, żeby twoja spowiedź dobrą i zba­wienną była, to masz się: 1. oskarżyć; 2. z grzechów swoich; 3. z śmiertelnych, 4. z tych wszystkich, 5. z ich liczby, 6. z tych oko­liczności, co rodzaj grzechu zmieniają, 7. jasno i szczerze, bez wymówek i wykrętów.

A teraz szczegółowo, punkt za punktem, sło­wo za słowem, to ci wytłumaczę.

1. Spowiedź ma być oskarżeniem samego siebie. Katechizm Rzymski o tem wy­raźnie naucza, gdy mówi, że spowiedź jest oskarżeniem grzechów. Przed spowiedzią św. mówisz ogólną spowiedź: ,,Ja grzeszny spo­wiadam się (czyli wyznaję i oskarżam się) P. Bogu Wszechmogącemu, Najśw. Maryi Pan­nie.. wszystkim Świętym i Tobie Ojcze du­chowny, żem zgrzeszył… moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina!”

Otóż z tych słów jasno widać, że spowiedź nie jest jakąś poga­danką z księdzem, jakiemś szukaniem pociechy, choćby duchownej, a tem mniej ludzkiej, — nie jest tylko prostem opowiadaniem swoich grze­chów, a tem bardziej nie jest uniewinnianiem się, nie jest użalaniem się i uskarżeniem na drugich, nie jest dysputą z księdzem, ale jest wyznaniem i oskarżeniem swojej winy, jest skargą na samego siebie!

Każde dziecko już wie, co to znaczy skar­żyć kogoś, bo już nieraz skarży na drugich przed rodzicami lub w szkole przed nauczy­cielem… Podobnie, jak gdy do sądu na skargę na kogoś idziesz, to idziesz nie po to, aby go uniewinniać i wymawiać, ale aby winę jego wykazać, i umiesz wtedy drugich oskarżać, otóż tak i na spowiedzi św. masz oskarżać, lecz nie drugich, nie szatana, ale samego siebie i swoje winy wyjawiać, przyznając się bez wymówek, że to twoja wina ! Piotr, nawrócony pokutnik, ma oskarżać Piotra grzesznika, Magdalena pokutnica ma oskarżać Magdalenę grzesznicę.

Źle się więc tacy spowiadają, którzy wyjawiają tylko swoje pokusy albo że ich ktoś do grzechu namawiał, a gdy ich ksiądz spyta, czy była jaka w tem ich wina, mówią, że nie, bo wtedy oskarżają nie siebie, ale szatana lub ludzi, co ich do-grzechu kusili. — Gdy cię kto do grzechu kusił i namawiał, to niech się z tego sam za siebie spowiada, a ty się spowiadaj nie z winy cudzej, ale’z swojej własnej, jeśli w tem jaka twoja wina była. A jak żadnej twej winy nie było, to nie masz co o tem ani wspominać. O drugich tak dalece nie wolno na spowiedzi mówić, że gdy nawet przy oska­rżeniu grzechu swego trzeba coś  wspólniku grzechu wspomnieć, to nigdy nie wolno wymie­niać z osoby, tak, żeby ksiądz wspólnika grze­chu mógł poznać łub się dorozumieć, bo by to było zniesławieniem tej osoby i obmową, a obmawiać na spowiedzi nigdy nie wolno.

—-Źle się spowiadają rodzice, co na spo­wiedzi, zamiast siebie oskarżać, żalą się na swe dzieci i oskarżają je przed księdzem, bo na spowiedzi nie dzieci masz oskarżać, ale siebie. Chcesz coś potrzebnego o dzieciach księ­dzu powiedzieć, powiedz to nie na spowiedzi, ale poza spowiedzią.

—- Źle robią, którzy za­miast siebie, — oskarżają swych w rogów, co ich krzywdzą… Złe tem bardziej ci, co zamiast siebie oskarżać, tylko się uniewinniają i wymawiają. Spowiedź jest oskarżeniem siebie… a to wszystko nie jest żadnem oskarżeniem siebie.

— Pamiętajże więc sobie dobrze to jedno, że na spowiedzi masz się nie uniewinniać, lecz oskarżać — i to nie drugich,lecz siebie. ,,Gdy obwiniasz siebie mówi św . Augustyn — to uniewinnia cię Pan Bóg, uniewinniasz siebie, to obwinia cię Pan Bóg .”

 

 

2. Na spowiedzi masz się oskarżać: z grzechów swoich. Już ci powyżej wytłumaczyłem co to jest grzech, że jest to dobrowolneprzekroczenie przykazania Bożego lub kościel­nego. A-więc niema grzechu, gdybyś zrobił to, co nie jest zakazane lub nie zrobił tego, co nie jest pod grzechem nakazane, albo gdyś choć coś takiego zrobił, ale nie wiedziałeś tego, że to grzech lub zrobiłeś niechcący, bez złej woli.(…) Otóż pamiętaj sobie z tego to jedno: nigdy na spowiedzi nie oskarżaj się z tego, co twoim grzechem nie jest, w czem twojej winy niema!  A z grzechów cudzych wtedy się tylko oska­rżaj, jeśli w tych grzechach jesteś współwinnym, czyli, o ile te grzechy cudze są zarazem i winą twoją i grzechami twoimi.

 

3. Na spowiedzi masz ścisły obowiązek oska­rżać się tylko z grzechów ŚMIERTELNYCH.To ci już wytłumaczyłem przy rachunku su­mienia i przy żalu, i dlatego tu ci tylko krótko powtarzam. Według nauki Soboru Trydenckiego grzechów powszednich, o których pewnie wiesz, że grzechami ciężkimi nie są, możesz się spowiadać i lepiej się ich spowiadać, ale obowiązku ścisłego nie masz; a tem bardziej nie jest koniecznem przy grzechach powszednich wy­znawać liczbę tych grzechów. W jednym tylko wypadku przez zatajenie grzechów małych może być spowiedź zła i świętokradzka, gdyby ktoś przez błędne, i fałszywe sumienie grzech mały miał sobie za wielki albo myślałby błędnie, że i z grzechów nawet małych koniecznie się spowiadać potrzeba, a pomimo tego grzech by taki zataił, bo wtedy, z powodu fałszywego sumienia, spowiedź byłaby złą i świętokradzką.

 

4. Na spowiedzi masz się spowiadać ze WSZYSTKICH grzechów śmiertelnych. To jest
najważniejszy punkt dobrej spowiedzi! Masz się spowiadać ze wszystkich grzechów śmier­telnych, przez ciebie popełnionych, a nie spo­wiadanych jeszcze, — choćby ci one nawet już i odpuszczone były. Bo gdybyś np. grzech jaki bez swej winy na spowiedzi zapomniał, to kapłan, odpuszczając ci grzechu, i ten grzech zapomniany ci odpuścił, — i dlatego, choćbyś sobie przed Komunią św. ten grzech, przedtem zapomniany, przypomniał, to nie musisz konie­cznie zaraz z niego się spowiadać, i możesz spokojnie pójść do Komunii św. — pozostaje ci jednak obowiązek wyznania tego grzechu przy pierwszej następnej spowiedzi. A gdyby i wtenczas ten grzech na pamięć ci nie przyszedł, to masz obowiązek spowiadania się z niego wtedy, kiedy go sobie przy spowiedzi przypomnisz. Bo co innego jest odpuszczenie grzechu, a co innego obowiązek wyznania, — grzech bez twej winy zapomniany, odpuszczo­ny ci jest, ale obowiązek wyznannia pozostaje tak długo, póki go nie wyznasz i z niego się nie oskarżysz.

 

Otóż w tym obowiązku wyznania WSZYSTKICH grzechów śmiertelnych błądzą i grzeszą niestety bardzo wielu! Spowiadają się z ró­żnych grzechów, nieraz i bardzo dokładnie, ale JEDEN jakiś grzech z bojaźni lub wstydu za­trzymują i tają, — albo nieraz i grzech wyznają, ale liczbę grzechów dobrowolnie zmniejszają, i tak cała spowiedź jest nie tylko nieważną, ale i świętokradzką! nie jest lekarstwem, ale trucizną, — nie jest na zbawienie, ale na większe jeszcze potępienie!

Bo kiedy choćby jeden grzech ciężki dobrowolnie zataisz, to wtedy ani twój żal, ani twe postanowienie poprawy, ani twe łzy, ani twe spowiedzi nie są szczere i prawdziwe, bo spowiadając się niby i Pana Boga przepraszając, na samej spo­wiedzi nowy grzech ciężki, śmiertelny popeł­niasz, gdyż Pana Jezusa nie słuchasz w tem, co On ci pod utratą zbawienia nakazuje! On ci nakazuje wszystkie grzechy ciężkie wyznać, a ty ich wszystkich nie wyznajesz, — gdy choćby jeden tylko zatajasz!

Powiedziałem, że taka spowiedź jest świętokradzką, bo znieważasz św. Sakrament spowiedzi, kradniesz rozgrzeszenie kapłańskie, którego by ci kapłan nie dał, gdyby wiedział, żeś ty grzech zataił. Bo kapłan cię nawet zwykle na spowiedzi pyta: „Masz co jeszcze?“ — a ty kłamiesz, nie księdzu tylko, ale Panu Bogu samemu, i odpowiadasz, że nic już więcej na sumieniu nie masz! — a masz grzech ciężki; zatrzymany i zatajony! — Pamiętajże sobie, com ci tyle razy już mówił, że księdza oszu­kasz, ale Pana Boga nie! Ksiądz ci niby róz­gi zeszenie daje, ale Pan Jezus tego rozgrzeszenia nie uznaje i nie potwierdza. Ksiądz ci mówi: „Ja cię rozgrzeszam”, — a Pan Jezus mówi: „A ja cię potępiam !“

 

I drugim, większym jeszcze grzechem jest, gdy po takiej złej spowiedzi idziesz do Komunii świętej, aniżeli, gdybyś przystąpił do Komunii całkiem bez spowiedzi! A dlaczego? Bo na takiej złej spowiedzi nie tylkoś nie otrzymał grze­chów odpuszczenia i pozostały ci wszystkie grzechy, nawet i spowiadane, ale w dodatku do dawnych grzechów popełniłeś nowy grzech ciężki I tak pomijam to, żeś księdzu i lu­dziom twą świętokradzką spowiedzią czas dar­mo zabrał, — pomijam twą obłudę, że udajesz pobożnego, udajesz pokutnika, a jesteś bez­bożnym, — ale podnoszę tylko nowy grzech
świętokradztwa, t. j. ZATAJENIE GRZECHU przez które KRADNIESZ rozgrzeszenie. Znieważasz Sakrament św., Sakrament największego miłosierdzia Bożego ! Bóg czeka
na to, aby ci przebaczyć, a ty w tej chwili Go obrażasz i znieważasz; — On chce cie Krwią swą Boską obmyć, a ty tę Krew Najświętszą niejako nogami depcesz! Wielka to i bardzo wieka i straszna zbrodnia.

A jednak, niestety, choć ludzie dobrze o tern wiedzą, często, przez zatajenie grzechów, świętokradzko się spowia­dają, nieraz przez wiele lat, a nawet jeszcze na śmiertelnej pościeli, i tak na wieczne potętępieme idą! Zobaczysz to z przykładów, które ci poniżej przytoczę.

 

5 . Na spowiedzi masz wyznać LICZBĘ  grze­chów śmiertelnych… Ponieważ o tem mówiłem już przy rachunku sumienia (str. 33. n. 3), więc tu już nie powtarzam.

 

6. Na spowiedzi masz wyznać wszystkie te okoliczności, co rodzaj grzechu zmieniają.
Przy grzechach zachodzą nieraz okoliczności grzech obciążające, nieraz nawet rodzaj grze­chu całkiem zmieniające.

Za przykład weźmy grzech nieczysty, który, z powodu różnych oko­liczności, grzechowi towarzyszących, całkiem innego rodzaju grzechem się staje. I tak: inny jest grzech, kiedy ktoś grzeszy sam tylko ze sobą, inny, gdy grzeszy z osobą drugą; inny, gdy ta osoba jest stanu wolnego, inny, ody jest ślubem małżeńskim lub zakonnym zwią­zana; inny wreszcie, gdy jest krewną, lub powinowatą lub żydem albo żydówką…

Podobnie inny jest grzech nakląć bydlęciu, a inny nakląć ludziom, a inny nakląć, bron Boże, ojcu lub matce! Inny grzech kradzież zwykła, a inny kradzież rzeczy kościelnych. Inny grzech pi­jaństwa u takiego, co od wódki nie ślubował, a inny u takiego, który ślubował. Otóż oko­liczności, rodzaj grzechu zmieniających, może być wiele, i tych się spowiadać potrzeba, zwła­szcza jeśli cię ksiądz o to pyta.

 

 

7. Spowiedź ma być SZCZERĄ i jasną, bez wymówek i wykrętów.
Sądzę, że z tego, com ci dotychczas napisał, zrozumiałeś już, że jeśli chcesz być zbawionym, musisz na świętej spowiedzi być szczerym i szczerze wszystko i jasno, tak jak było, wyznać… Bo do spowiedzi idziesz z rozkazu Boskiego po to, aby siebie przed kapłanem oskarżyć, aby on, o ile możności, tak znał ciebie, twoje sumienie i twoje grzechy ciężkie, jak cię Pan Bóg zna, a przynajmniej jak ty przed Bogiem sam siebie poznajesz. A że kapłan nie jest Duchem Św. ani jasnowidzącym i wszystkowiedzącym, więc masz oskarżać się tak szczerze i jasno, żeby on cię dobrze zro­zumiał. Niejeden nieraz się kłopocze: jak ja to księdzu powiem?… Jak?… tak, jakbyś opowiadał swe choroby lekarzowi, tak, jakbyś przed kimś z tych samych grzechów oskarżał swego wroga, tak jakbyś się z tego zwierzał przed najzaufańszym i najżyczliwszym przyjacielem, bez obwijania, jak to mówią, w bawełnę, bez żadnych ujmowań lub dodatkowi i upiększań, bez żadnych dwuznaczników i przekręcań, żebyś księdza w błąd nie w prowadzał, żeby cię nie miał za lepszego, aniżeli jesteś… Jednem sło­wem: nietylko nie kłam, ale mów prawdę szcze­rze, poprostu; i jasno, tak jak było, i tak jak
teraz jest w twej duszy.

Jak to ludzie nieraz niejasno i nieszczerze się spowiadają, objaśnię ci to niektórymi przy­kładami. Ksiądz np. pyta cię, czemuś się jakiegoś grzechu nie spowiada!?… a ty zamiast przyznać się od razu, żeś ze wstydu taił… mówisz: bom sobie zapomniał. Czyż to jest to samo?… Ksiądz nieraz się pyta np., czy cho­dzisz na Mszę św.? O co tu księdzu chodzi? O to, czyś kiedy Mszy św. ze swej winy nie opuścił? Niejeden odpowiada: chodzę, chodzę, o ja lubię do kościoła chodzić… Ksiądz więc musi się pytać dalej: ,,Czy zawsze w nie­dziele i święta jesteś na Mszy św.?“ Na to niejeden odpowiada: ,,O, to, to nie — bom nieraz opuścił, ale  jak nie jestem na Mszy, to choć wstąpię do kościoła na parę pacierzy, albo idę na nieszpory!“  A przecież przykazanie Kościoła św. nakazuje nie na parę pacierzy wstąpić, i nie na nieszpory chodzić, ale być co niedzielę i święto na całej Mszy świętej. A niejeden, zamiast szczerze się przyznać do winy swej i niedbal­stwa swego, jeszcze się chwali, że lubi do kościoła chodzić! I kapłan dopiero po długich pytaniach i badaniach wreszcie wydostać może, ileś ty Mszy św. z winy swej albo całkowicie albo choć częściowo opuścił! Czyż to jest spo­wiedź jasna i szczera? Czemuż więc od razu, po prostu nie powiesz księdzu, żem tyle i tyle razy z mej winy na Mszy świętej nie był..

Tak podobnie,(..)  spowiadają się inni, gdy np. oskarżając się z grzechów nieczystych,
mówią: „szpasowatem” z dziewczętami. Cóż ksiądz wie? ,:Szpas“ (żart) szpasowi nie równy! bo mógł być żart może niewinny i bez grze­chu, a mogły być, jak to często bywa, różne grzechy ciężkie i bardzo ciężkie! A ty się masz oskarżyć dokładnie z tego, jakie to grzechy i z kim były? — Inny znów spowiada się: miałem ,,myśli” nieczyste. Myśli są w głowie, a on miał nie tylko myśli, ale i w sercu złe pragnienia, chęci i pożądania, a nawet i złe, grzeszne dotykania i zabawki niegodziwe! Czyż taka spowiedź jest szczerą?…

Otóż podobnie wielu i bardzo nawet wielu ma tysiączne wymówki i wykręty i uniewinniania się… coś powiedzą, ale nie wszystko, ale nie tak, jak było, ale nieszczerze i niejasno.

— Nieszczerze też spowiadają się ci, co winę swą zwalają na pokusy, na namiętność, która ich porwała, lub na innych, co ich do grzechu skusili. Tak się spowiadał przed Bogiem i prorokiem Samuelem Król Saul: „Zgrzeszyłem — przyznaje się do czynu — żem przestąpił mowę Pańską… ale nie przyznaje się do swej winy, bo dodaje zaraz uniewinnianie się i wymówkę, że uczynił to, bojąc się ludu i słuchając głosu
ich.” I chce niby Pana Boga przeprosić i prze­błagać, i prosi Samuela o wstawienie się zanim do Pana Boga… lecz Pan Bóg, który gotów każdemu, prawdziwie pokutującemu, grzesznnikowi przebaczyć, Saulowi nie przebaczył, i Sa­muel w Imieniu Bożem to mu ogłasza, że go Pan Bóg odrzucił (I. Król. 15).

 

3. O czterech głównych wymówkach grzechu na spowiedziach.

Na cztery główne wymówki- i’wykręty chcę ci tu twoją uwagę szczególniej zwrócić, a temi są: 1. Jam nie wiedział; 2. jam inie chciał; 3. jam nie mógł; 4. jam musiał.

 

1. „Jam nie wiedział!” Jam nie wiedział, że to grzech albo grzech ciężki; jam nie wiedział, że z tego trzeba się spowiadać i t. p. Uważ no dobrze, czy to prawda?… Bo jeśliś rzeczy­wiście nie wiedział, że to grzech, i podejrzenia grzechu nie miałeś, toś i grzechu nie miał, i nie potrzebujesz się z tego wcale spowiadać… Jeżeliś jednak wiedział, że to grzech, bo ci to, na myśl nieraz przychodziło, a przynajmniej, że to może być grzech, bo cię sumienie gryzło, bo ci to inni, np. własna żona mówiła, — bo cię kapłan nieraz naw et może o to na spo­wiedzi pytał, — a ty mówisz, żeś nie wie­dział, że to grzech,— to się przyznajesz do czynu, ale nie do swej winy, więc oszukajesz i siebie i księdza, spowiadasz się fałszywie i obłudnie! — Ty mówisz, żeś nie wiedział, że to grzech… a gdybyś tak kogoś innego, np. własnego syna lub córkę złapał na czemś po-dobnern, cobyś zrobił? O, możebyś ich za to samo porządnie wykrzyczał, a nawet może i obił… a księdzu mówisz o tem samem, żeś ty nie wiedział, że to grzech! A czemużeś, jak ci przychodziło podejrzenie, że to może grzech, księdza o to się nie spytał?… A bo mi wstyd było!… jakże więc możesz mówić, żeś nie wiedział, że to grzech? — Przypomnijże sobie dobrze, czy nie masz coś takiego na su­mieniu, w czem cię sumienie gryzło i gryzie, a ty wmawiałeś w siebie, że to nie grzech, i możeś mówił księdzu, żeś ty nie wiedział, że to grzech! jak masz coś takiego, napraw spo­wiedzi swoje, i przyznaj się do tego na spowiedzi św.!

 

2. Druga wymówka: ,Jam nie chciał, jam nie chciała!“

— Ta wymówka najczęściej jest u niewiast… Tu ci znów to samo powiem, co przedtem: albo to rzeczywiście prawdą jest, żeś zupełnie nie chciała tego,, co złe było, i było to przeciw twej wołi i bez twojej winy, — to wtedy i grzechu nie miałaś zupełnie, i spowiadać się tego nie potrzebujesz. — Ale! — jeśli to nie jest prawdą, żeś nie chciała, — jeśli w tem jakaś twoja wina była, to nie mówże, że nie chciałaś, bo wtedy fałszywa i obłudna i śwłętokradzka twoja spowiedź!
Ty mówisz, żeś nie chciała i że w tem upo­dobania nie miałaś! Lecz zastanów się dobrze, czy to przed Bogiem jest prawdą? Jeśliś nie chciała i w tem upodobania nie miałaś, a czemużaś na złe pozwoliła, czemuś przystała, czemużeś się dzielnie nie broniła, masz przecież obronę w swych paznokciach! — Gdyby ci kupiec powierzył pilnowanie sklepu, a złodziej chciałby sukno zabrać, a ty widziałbyś to — i tylko tyle może powiedziałabyś: nie bierz! — ale nie broniłabyś, ani krzyku nie naro­biłabyś, — czyby ci kupiec uwierzył, że to bez twej winy złodziej ukradł, i czy ci nic za to nie powie?… Otóż Pan Twój niebieski powierzył ci skarb najdroższy, suknię twej nie­winności, i kazał ci jej pilnować… a tyś sama złodzieja do siebie wpuściła, wiedziałaś, że on złodziejem i na kradzież przyszedł i czyha, żeby cię okraść… a ty potem mówisz, żeś nie chciała i żeś temu niew inna?! Oj, zastanów się dobrze, czy to prawda?…

 

3. Trzecia wymówka: ,Jam nie mógł!” Ja nie mogłem (?!) pokusie się oprzeć, ja nie mogłem się powstrzymać, ja nie mogłem pójść na Mszę św., bo nie miałem np. czasu, ja w służbie, mam drobne dzieci, nie mam w czem; ja nie mogłem pościć… ja nie mogłem krzywdy ludzkiej oddać… jednem słowem, ja nie mogłem tego lub owego zrobić!… Tu ci znów to samo,co i przedtem powiem. Jeśli to rzeczywiście prawda, że nie mogłeś i Pan Bóg to uzna, że nie mogłeś, to i grzechu nie masz i spo­wiadać się tego nie potrzebujesz, — ale ! — jeśli to nie zupełnie jest prawdą, jeśli ty wma­wiasz w siebie i w księdza, żeś nie mógł, a Pan Bóg tego nie uzna i nie potwierdzi, to wtedy fałszywa i obłudna twoja spowiedź!

Weźmy pod uwagę jeden przykład. Iluż to jest takich, co klną całe życie, i pomimo tylu
spowiedzi i obietnic poprawy, nie poprawiają się i w dodatku mówią na spowiedzi: ja nie
mogę się powstrzymać… a nawet: ja muszę kląć! Nie możesz? a czemu?… Przecież tylu ludzi jest, co nie klną nigdy! — Bom się przyzwyczaił! — To się odzwyczaj! Przecież tylu jest ludzi, co dawniej przeklinali i to nawet nałogowo, a dziś nie klną już całkiem! —
Ja nie mogę!… Mówisz: nie mogę! Czy to prawda? Gdyby tak takie prawo było, żeby za każde przekleństwo była kara pieniężna, a wójt egzekwował… kląłbyś? Pewnie, że nie! (,,)

4. O przyczynach nieszczerości na spowiedzi.

1. Pierwszą przyczyną nieszczerości jest wro­dzona każdemu pycha i miłość własna, że nie­jeden chce za lepszego uchodzić, aniżeli jest w istocie, — i gdy przyjdzie do spowiedzi, to pycha i z niej pochodzący fałszywy wstyd usta mu zamykają i tak jakąś bojaźnią go napełniają, że nie ma odwagi szczerze swych grzechów wyznać, jakby nie wiedzieć co mu się tam stać miało! — W dodatku niejeden już od dziecka przywykł do wymawiania swych win, i choćby nawet z  kłamstwem, i tak się do tego przyzwyczaił, żeby się uniewinniać i wymawiać, że potem z przyzwyczajenia i na spowiedzi, nieraz nawet już bezmyślnie, wy­mawia się, uniewinnia i kłamie, zamiast się do swej winy przyznać i oskarżać….

2. Drugą przyczyną — w pierwszej mającą swe źródło — jest fałszywy wstyd... Człowiek nie wstydzi się grzeszyć, a wstydzi się potem oskarżyć! I ten wstyd fałszywy najczęściej usta zamyka! Pamiętajże na to, że lepiej tobie za­wstydzić się przed jednym kapłanem, — który cię może nawet nie zna, (bo możesz sobie ta­kiego poszukać), — aniżeli być potem zawsty­dzonym na sądzie Bożym przed całym świa­tem. Gdyby się potępieńcom wolno było spo­wiadać, toby się oni nie bali i nie wstydzili się grzechów wyznać jawnie i publicznie przed całym kościołem… a ty niepotrzebnie wstydzisz się je wyznać przed jednym kapłanem i to sekretnie, kiedy w dodatku kapłan ma obo­wiązek najściślejszego sekretu spowiedzi, i nie tylko grzechów twych wyjawić nikomu nigdy nie może, ale nawet przed tobą samym poza spowiedzią nigdy nie może coś ci dać poznać z tego, coś mu na spowiedzi wyznawał. Nie bójże się i nie wstydź księdza, ale bój się siebie, Pana Boga i pieklą!

Ale co sobie ksiądz pomyśli o mnie, jak ja takie ciężkie i brzydkie grzechy mu wy­jawię? To, co go uczy Pan Jezus, że większa radość nad jednym grzesznikiem pokutującym, aniżeli nad 99 sprawiedliwymi! Kapłan jest jakby rybakiem ryby łowiącym. Kiedyż to rybak więcej się cieszy, czy wtedy, gdy w sieci zobaczy jaką małą rybkę, — czy wtedy, gdyzłowi tęgiego szczupaka, choćby się nad jegozłowieniem i dobrze namęczył?… Podobne uczu­cie ma kapłan nad grzesznikiem, którego do sieci Pan Jezusa złowi! Ja myślę, że tak, jak Pan Jezus, tak i każdy prawdziwy kapłan Chrystusa, ma z nawrócenia grzeszników największych naj­większą pociechę!

Więc wiesz co o tobie ksiądz sądzi? Sądzi, że cię raz łaska Boża opamiętała i nawróciła i żeś ty poszedł za natchnie­niem łaski… że się chcesz pojednać zBogiem i poprawić, że cię z niewoli grzechu i szatańskiej uwolnił, że cię od piekła wybawił, więc kapłan tylko się raduje i dobrze myśli o to­bie!

Mnie tylko wtedy smutek ogarnia, gdy widzę grzeszników, co się nieszczerze i obłudnie spowiadają i prawdziwie nawrócić się nie chcą! — Do św. Franciszka Salezego przyszła raz do spowiedzi jedna wielka pani, — ale i nie mniej wielka grzesznica. Po spowiedzi, jak to sama potem opowiadała, spytała się trwożliwie św. Franciszka: ,,Jakiem też okiem będzie ksiądz Biskup na mnie teraz patrzał?“ „Jak na świę­tą , odrzecze tenże. — „O! to wtedy musiałby ksiądz Biskup działać chyba przeciw swemu sumieniu i przekonaniu, bo przecież ksiądz Biskup wie dobrze, jak ja żyła i jaką wielką grzesznicą byłam”. —- „Bynajmniej, odpowie­dział święty Biskup, bo pani już nie jesteś grzesznicą, ale przez łaskę poświęcającą uspra­wiedliwioną i świętą”. — „Ale co ksiądz Biskup będzie myślał o mej przeszłości?” — „Nic! ~ bo pominąwszy to, że mi o tem i myśleć nie wolno, — jakżebym ja mógł myśl moją zatrzymywać przy tem, co Bóg sam już oczyścił, obmył i zniszczył?… Będę owszem z Panem Je­zusem i z aniołami serdecznie się cieszył, że się pani nawróciła i do życia łaski wróciła”. — ,,Ale przecież ks. Biskup przed chwilą podczas
mej spowiedzi nademną płakał”. — „Tak, ale to były nie łzy smutku, lecz łzy rozrzewnienia i radości nad nawróceniem pani!“… Podobnie, wierzaj mi, dzieje się w duszy każdego ka­płana, kiedy widzi prawdziwie nawróconego grzesznika!… Prawda, że i kapłani są ludźmi — i może ci się zdarzyć, że trafisz na ka­płana, licznemi już spowiedziami znużonego i zmęczonego, — któremu może z ludzkiej niecierpliwości jakieś nieuważne słówko nie­cierpliwie lub gniewliwie się wymknie… Bądźże wtedy wyrozumiałym i pokornym, i pamiętaj, co mówisz w pacierzu: „Odpuść nam nasze winy, jaki i my odpuszczamy naszym winowaj­com — i pokaż to w uczynku… Chcesz, żeby  ci Pan Jezus liczne twe grzechy przebaczył, przyjm pokornie upomnienienia i naganę, tem bardziej, że kapłan ma prawo ciebie, grzeszni­ka, napomnieć i prawdę ci powiedzieć… A i le­piej ci, że cię kapłan upomni i skarci, a Pan Jezus za to, żeś to pokornie przyjął, odpuści tobie choć część kary doczesnej, za twoje grze­chy ci należnej, niż żeby ci Pan Jezus sam potem grzechy twoje i pychę twoją wyrzucał i za nie karał.

 

3. Powodem zatajenia grzechów są niekiedy i ludzie, którzy, pragnąc się jak najprędzej do spowiedzi dostać, cisną się przy konfesyonale jak śledzie w beczce, i ściskają biednego spo­wiadającego się, że mu prawie tchu brakuje, a on widząc, że go ze wszystkich stron tak ściskają i podsłuchują; i księdza i jego… nieraz tego się zlęknie, by go ludzie nie podsłuchali, i dlatego z bojaźni i wstydu grzechy zatają.

Otóż, mój drogi bracie, czy miłoby ci było,aby ciebie tak przy spowiedzi ściskali i podsłuchiwali?... Pewnie, że nie! — Nie róbże tego drugim. I pojąć nie mogę niesumienności i braku miłości w tej mierze! Przecież sekret spowiedzi obowiązuje nie tylko kapłana, ale i innych, — a któż będzie winien temu, jak ty usłyszysz grzechy spowiadającego się?… Ty sam, — bo za blisko stoisz — tuż przy spowiadającym się.

Jak ja spowiedzi słucham i upomnę ludzi, żeby się nie pchali, a oni mnie nie słuchają, to ja żadnego z tych, co się pchają, nie spowiadam,— i z daleka stojących prędzej do spowiedzi przypuszczam! Oby moja uwaga i upomnienie mogły to niegodziwe i grzeszne nadużycie usu­nąć ! W e wielu miejscach widziałem piękny zwy­czaj, że ludzie stoją szeregiem przy konfesyonale, jeden za drugim, kolejno,, tak jak przyjdą— i nie zdarzy się, aby jeden drugiego uprze­dzał i usuwał… Na miłość Boga i na zba­wienie duszy proszę w as i błagam —Nie pchajcie się do spowiedzi?… bo tam się od­grywa sprawa wiecznego zbawienia lub potę­pienia duszy!… a wy tem pchaniem się nie­jednej świętokradzkiej spowiedzi jesteście po­wodem. I potem chcesz, aby Pan Bóg twoją spowiedź łaskawie przyjął i tobie przebaczył, kiedy przez ciebie, z twej współwiny, drugi świętokradzką spowiedź zrobił?! Oby i Bracia Kapłani u siebie wszędzie ten piękny zwyczaj zaprowadzili, aby ludzie przy konfesyonale nie na kupie ściśnieni, ale pod ścianą jeden za drugim stali… W tedy nie byłoby tyle spowiedzi świętokradzkich! Tu bym dodał tę radę Braciom Kapłanom, aby siadając do konfesjonału wydali ludziom kartki ponumerowane, tak jak stoją, a potem wedle numerów do spowiedzi przy­puszczali.

 

4. Jest jeszcze jedna przyczyna, i to stra­szna, bojaźni i fałszywego wstydu na spowiedzi,  a tą jest szatan i pokusy jego! Szatan dobrze wie, czem jest spowiedź, wie, że jak ty się dobrze wyspowiadasz, to on, który był do­tychczas panem twej duszy, i w niej jakby na tronie swym królował, będzie musiał wtedy twą duszę opuścić — i ciebie utracić, którego miał nadzieję mieć na wieki w swem posiadaniu.
A jeśli szatan zawsze, na każdej spowiedzi, spo­wiedź utrudnia, tedy szczególniej na spowiedzi ostatniej, śmiertelnej, od której cała wieczność zawisła, — zwłaszcza tym, co całe życie świętokradzkie spowiedzi robili i w mocy szatana byli! O, wtedy, jeśli cię szczególniejsza łaska Boża i pomoc Maryi nie wesprą, z pewnością szatan wyspowiadać ci się nie da, i zginiesz na wieki !

Teraz może zrozumiesz, dlaczego to przy spowiedzi tak cię coś za serce ściska i za język jakby trzyma i powiedzieć ci grzechów nie daje… To wpływ szatana, to pokusa jego!
O szatanie pisze św. Piotr w liście swoim, że on „jako lew ryczący krąży, szukając, kogoby pożarł, któremu się sprzeciwiajcie, mocni we wierze” (I. Piot. 5., 8).Nie są to więc tylko puste słowa i wymysły ludzkie, ale prawda za­czerpnięta z objawienia Bożego i z powagi Kościoła i Świętych Pańskich.

— Św. Bernardyn opowiada o jednym świątobliwym słudze Bo­żym, że jednego dnia widział szatana, chodzą­cego od konfesjonału do konfesjonału. Spytał go więc, co on tu robi? Szatan odpowiedział, że robi restytucję, to jest, że oddaje spowia­dającym się to, co im przedtem zabrał — to jest wstyd, który im zabrał wtedy, gdy grze­szyli!... Zgrzeszyć może się zdarzyć każdemu, i kapłani z doświadczenia wiedzą, że ludzie są słabi i ułomni, — a Pan Jezus dał spowiedź nie dla Świętych, ale dla grzeszników, aby ich Świętymi zrobić. Zbłądzić jest rzeczą ludzką, ale w błędzie i złości trwać, szatańską!... Pamiętajże więc na groźbę Pana Jezusa, że jeśli pokutować nie będziesz, zginiesz! — Albo przez szczere wyznanie swej winy pokutuj! albo na wieki zginiesz! — wołam ze św. Wawrzyńcem Justynianem. Innego wyboru i ratunku nie ma!

 


Ks. Feliks Cozel T.J.- „Spowiedź: jaką być powinna i jak się do niej gotować.”  Kraków 1921 r. str.  107 –  134.

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “Warunki dobrej spowiedzi Cz.4 – SZCZERA spowiedź

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: