Nauka Katolicka

Rozmyślania o pokucie cz. 9 – Jakość spowiedzi

I tak, gdy spowiednik udziela nam przestróg lub nakazuje, abyśmy wrócili na drogę zbawienia, a my z początku niby się na to zgadzamy, potem jednak tysiączne znajdujemy wymówki, spieramy się i że tak po­wiem targujemy ze spowiednikiem, natenczas jest dwoistość umysłu, którą Pismo Święte w ten sposób potępia. 

Spowiedź

Spowiadając się przed kapłanem mającym moc odpuszczenia grzechów, strzec się należy bardzo, 1. dwoistości umysłu, 2. dwoisto­ści serca, 3. dwoistości języka. Trzy te punkta będą przedmiotem rozmyślania niniejszego.

1.

a. Dwoistość umysłu jest wtedy, gdy nie wierzymy tak, jak wierzy dziecię, wszystkie­mu co mówi spowiednik dla naszego zbawie­nia. Gdy wierzymy tylko temu, co się nam podoba, co się najbardziej zgadza z naszem usposobieniem, z naszemi wyobrażeniami i naszemi osobistemi skłonnościami.

b. I tak, gdy spowiednik udziela nam przestróg lub nakazuje, abyśmy wrócili na drogę zbawienia, a my z początku niby się na to zgadzamy, potem jednak tysiączne znajdujemy wymówki, spieramy się i że tak po­wiem targujemy ze spowiednikiem, natenczas jest dwoistość umysłu, którą Pismo Święte w ten sposób potępia. 

c. Przeciwnie, prostota umysłu zależy na tem, aby w osobie kapłana uważać samego Zbawiciela aby z ufnością i dziecięcem pod­daniem się, bez rozbierania i opierania się jakiegokolwiek przyjmować od spowiednika da­wane przez niego wskazówki i stosować się do nich ściśle w zachowaniu się naszem codziennem względem Boga, bliźnich i nas sa­mych.

 

2 .

a. Jak dwoistości umysłu, tak dwoistości, serca strzec się również należy przy spowiedzi. Wtenczas jesteśmy ludźmi dwoistego ser­ca, gdy czegoś chcemy i nie chcemy zarazem, gdy chcemy na przykład osiągnąć jakiś cel, a odrzucamy w części lub zupełnie środki do tego celu wiodące.

b. Chcemy dajmy na to dostać się do nieba, przebywać pospołu ze Świętymi, a nie chcemy wyrzec się grzechu i okazji doń wio­dących. Oświadczamy się za cnotą, chwalimy ją w innych, a gdy idzie o nas samych, nie chcemy ani czuwać nad sobą, ani poskramiać swojego humoru i swych namiętności, ani po­kutować, ani ćwiczyć się w cnotach.

c. Tak postępować, a tem bardziej tak się zachowywać przy spowiedzi, to tyle znaczy, jakby się miało dwa serca. Jesteśmy wten­czas podobni do drzwi w pokoju, które sto razy otwierają się i zamykają dziennie, a w końcu roku są w tem samem miejscu i na tych samych zawiasach. Bóg brzydzi się taką dwoistością serca. 

d. Prostota zaś serca, z jaką naszą spo­wiedź uskuteczniać winniśmy, zależy na tem,
aby chcieć prawdziwie, wolą silną, chcieć bez­warunkowo, i celu którym jest zbawienie, i środków wiodących do otrzymania tego ce­lu; a środkami tymi są: unikanie grzechu, pełnienie powinności, jakieśmy na siebie przyjęli, i ćwiczenie się w cnotach chrześciańskich.

e. Spowiadając się zatem, wyznając grze­chy swoje, bądźmy szczerego, prostego, a nie
dwoistego serca.

 

3.

a. Zważmy, że nie tylko dwoistości umy­słu, dwoistości serca, ale i dwoistości języka, jeżeli zawsze, to przy spowiedzi szczególniej być nie powinno. Dopuszczamy się zaś dwoisto­ści języka, popełniamy ten grzech, gdy się z czego oskarżamy i zaraz uniewinniamy. Mówimy, żeśmy to a to przykazanie przestąpili, tego a tego uchybienia stali się winnymi, przy­chodzimy aby to wyznać, swoją złą wolę ujawnić; a gdy spowiednik udziela nam prze­stróg i rad swoich, gdy nacisk kładzie, że tak czynić nie należało, my uciekamy się do wymówki, do usprawiedliwiania się i tę winę, którąśmy przed chwilą sobie przypisywali składamy na kogo innego, na towarzyszów swoich, na tych co nas otaczają.

b. Tym sposobem postępowania, równie jak dwoma poprzednimi, Bóg się brzydzi. Jak dwoistości umysłu, serca, tak i dwoistości ję­zyka nienawidzi. Wyraźnie mówi w Piśmie
Świętem. „Usty dwujęzycznemi brzydzę się“.

c. Przeciwnie, prostota języka przy spo­wiedzi zależy na tem, aby siebie oskarżyć, innych do swoich przewinień nie mieszać; gdy tę lub inną winę sobie przypisujemy, to już się nie uniewinniać. Ani mniej, ani więcej nie przydawać, ale tyle tylko powiedzieć spowiednikowi, ile potrzeba, aby rodzaj, liczba i cięż­kość się ujawniła naszych grzechów.

d. Kto się bez dwuznaczności, z prostotą spowiada, ten szczegółów niepotrzebnych nie
wylicza, wyrażeń wyszukanych i wymuszo­nych nie używra. Przejęty na wskroś sprawą
tak ważną, stara się jedynie o to, aby spo­wiednikowi swemu dał poznać stan swojego sumienia taki, jaki jest rzeczywiście, bez wy­biegów i bez dwuznaczności.

 

Akt strzelisty.

Wielką i świętą jest sprawa mej duszy, kiedy przy trybunale pokuty staję i z win się mych oskarżam; wszelkiej dołożę usilności, abym ją szczerze i z prostotą zawsze zała­twiał, aby pomiędzy tem co czuję, a tem co mówię żadnego rozdźwięku nie było. Wspieraj mię Panie, błagam usilnie!

 

 

Jakość spowiedzi.

Spowiadając się czyli pokutę ust spełniając. 1) należy bardzo uważać, abyśmy tego nie czynili z przyzwyczajenia tylko, machinal­nie, dlatego że przyszedł czas odbycia spowiedzi. 2)Dobrze się rachować winniśmy z sumieniem, nim do spowiedzi przystąpimy. 3) Sięgnąć pamięcią, jakeśmy poprzednio spo­wiedzi nasze odbywali, dobrze sobie uprzy­tomnić czyśmy pokutę należycie spełnili, po czem przejść do grzechów, które się nam teraz wydarzyły. Te trzy punkta będą treścią rozmyślania niniejszego.

1 .

a. We wszystkiem nawyknienie nie oży­wione duchem żarliwym, sprawia, że to do
czego się zabieramy, zwykle opieszale, martwo, że tak powiem wykonujemy. Tem winniejsi jesteśmy, gdy czynność tak świętą, jaką jest spowiedź, uskuteczniamy bez żywszej myśli, z samego jeno przyzwyczajenia. Uchybiamy sakramentowi bardzo, gdy się tak lekko z nim obchodzimy.

b. Dobrodziejstwem jest niesłychanem ten sakrament, daje nam możność wycofania się z przepaści, w jaką nas popchnęły przestępstwa nasze, sprawia że nie idziemy na wieczne po­tępienie— dlatego wielką z naszej strony by­łoby niewdzięcznością, wielką obrazą Boga, gdybyśmy tego dobrodziejstwa nie cenili od­powiednio i nie zachowywali się względem niego tak, jak na to zasługuje.

c. Sami nadto, tak postępując, wystawia­libyśmy się na niebezpieczeństwo spowiedzi
niegodnej, a tem samem otwieralibyśmy sobie drogę do świętokradztw, jedno po drugiem, kolejno po sobie następujących. Zamiast po­jednania z Bogiem, ku czemu ten sakrament służy, bardziej byśmy się jeszcze oddalali. Nie dopuść tego Panie, nie pozwól, bym się kie­dykolwiek odłączył od ciebie, razem ze świę­tym Ignacym błagam usilnie.

 

2 .

a. Żeby uniknąć tych następstw, do jakich prowadzi spowiedź z nawyknienia odbywana,  nim do konfesjonału przystąpimy, nim spo­wiedź wykonamy, pierwej zawsze badajmy siebie pilnie; jakeśmy się spowiadać zwykli cośmy czynili i jak czynili, nimeśmy przed trybunałem Namiestnika Chrystusowego stanęli.

b. O wiarę tu idzie przede wszystkiem i należne ocenianie Sakramentu. Co nas skła­nia do podjęcia tej świętej czynności, jakiemi pobudkami kierujemy się w tej mierze? Sami ze siebie niedostateczni jesteśmy do wykona­nia czegoś na żywot wieczny zasługującego.
Czyśmy błagali, jak należy, o pomoc z nieba, o światło Ducha świętego, pokazującego niejako, czem jesteśmy?

c. Dajmy na to, żeśmy tego warunku nie zaniechali i prosili jak mogli o poznanie swych
błędów, o oświecenie wewnętrznych ciemności naszych, ale czyśmy ze swej strony korzystali z tego oświecenia, czyśmy wniknęli dobrze w głąb naszej duszy i zbadali troskliwie su­mienie swoje? Jakość i liczbę grzechów na­szych, czyśmy zaznaczyli jasno w umyśle na­szym i następnie całkowicie, dokładnie wyznali przed spowiednikiem?

d. Każda rzecz ma swój początek, jakieś źródło, z którego powstaje. Otóż, czyś my je wykryli i ujawnili przed spowiednikiem? Tysiączne grożą nam niebezpieczeństwa, otóż, czy robimy co jest w naszej mocy, aby ich uniknąć, od sie­bie odsunąć, przewidzieć, naprzód zapobiec?

e. Bez skruchy należytej spowiedź nie uskutecznia się z pożytkiem. Rozbudzanie jej w sobie przed spowiedzią, staranie się aby była właściwą, jest naszym obowiązkiem. I dlatego wszelkich sił dokładajmy, aby znalazła się w naszem sercu i świadczyła przed Bogiem o naszym żalu za grzechy, o mocnem ubolewaniu nad obrazą Mu wyrządzoną.

f. Aby skrucha nie była płonną i nie koń­czyła się na samych słowach, jednocześnie z jej żywem odczuciem w sobie, niech się w nas rodzi także gotowość nie tylko do uni­kania tego, za co tak żałujemy, ale i posuwa­nia się z dniem każdym na coraz wyższy sto­pień doskonałości. Słowem, niech mocne przed­sięwzięcie poprawy życia łącznie ze skruchą za przeszłość towarzyszy do trybunału pokuty. To jest konieczne, to czyni spowiedź naszą ważną i jedna nam przebaczenie win naszych.

 

3.

a. Trzeci jeszcze warunek pozostaje do spełnienia, już w samym akcie spowiedzi wymagany. Po przygotowaniu się, po rozpoznaniu sumienia, wzbudzeniu żalu i uczynieniu mo­cnego przedsięwzięcia poprawy, gdy znajdzie­my się już u stóp Namiestnika Chrystusowego; pilnie na to zważajmy i sumiennie przestrze­gajmy, aby samemu aktowi spowiedzi nie bra­kowało ani szczerości, ani dokładności, ani pokory, ani powolności i troskliwości o dobre jego spełnienie.

b. Po wykonaniu aktu spowiedzi dziękujmy za to, żeśmy takiego szczęścia dostąpili, aby nas nie spotkał ów wyrzut Chrystusa Pana o 10 trędowatych. „Zaż nie 10 jest oczyszczonych, a dziewięć kędy są?“

c. Co nam spowiednik zadał za pokutę, to bez zwłoki należy spełnić. Nie przeinaczać, ale wykonawszy to co było zadane, jeszcze coś dodać ze swej strony.

d. Jeżeli grzechy były bardzo małe, to za radą przewodników życia duchownego, dobrze jest dołączyć jakiś grzech cięższy z życia daw­nego, acz już odpuszczony.

e. Ze stanem naszej łaski, pozyskanym przez spowiedź, rozstalibyśmy się bardzo prędko, gdybyśmy się nie trzymali zdała od niebez­pieczeństw i okazyj grzech powodujących. Obowiązki nasze także bardziej zamiłować winniśmy, dokładniej je spełniać, gdyż opieszałość pod tym względem prędko nas wyzuje z łaski.

 

Akt Strzelisty.

Ach! przerażam się, Panie, następstwami ze zwyczajowej, ozięble odbytej spowiedzi wynikającymi. Przyrzekam za łaską twoją niczego nie szczędzić, abym zawsze z przejęciem tę świętą czynność uskuteczniał i nie karę, ale nagrodę sobie jednał.

 


Ks. Antoni Chmielowski – ROZMYŚLANIA O POKUCIE I JEJ WARUNKACH, Petersburg, 1908 r.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “Rozmyślania o pokucie cz. 9 – Jakość spowiedzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: