Fatima

Fatima – odrzucone przesłanie cz.7 – Cud słońca (13.X.1917)

Oczekiwanie, niepokój związany z oczekiwaniem na ten ogromny znak ciążyło szczególnie na rodzinach dzieci. Niewierzący szydzili z oczekiwań a wrogowie Kościoła trzynasty października uznali dniem ujawnienia mistyfikacji i całkowitego zdyskredytowania Kościoła. Grożono nawet rodzinie surowymi karami, jeśli obietnica ta okaże się mistyfikacją. Krążyła plotka, że umieszczą bomby w Cova da Iria, aby przestraszyć wszystkich, którzy tam pójdą.

Matka Łucji była tak ogarnięta paniką na myśl o zbliżającej się katastrofie, że błagała Łucję, by poszła do spowiedzi. „Ludzie mówią, że jutro umrzemy; zabiją nas, jeśli cud się nie wydarzy.”- „Jeśli chcesz iść do spowiedzi, mamo. Pójdę z tobą – odpowiedziała bardzo spokojnie – ale ja się nie boję. Jestem przekonany, że Pani zrobi to, co obiecała jutro.”

PIELGRZYMI

Rankiem 13 października 1917 r. W Fatimie panował strach i panika. Padał ulewny deszcz, jednak nie osłabił ducha wielu tysięcy ludzi, którzy przybyli z każdej części Portugalii, aby być świadkami cudu. Nawet gazety, do tej pory nieprzyjazne wydarzeniom w Fatimie, wysłały reporterów.

„Pobliskie społeczności, miasteczka i wsie, opróżnione z ludzi- opisywał reporter „O Dia„, gazety lizbońskiej. „Na kilka dni przed trzynastym grupa pielgrzymów podróżowała w kierunku Fatimy. (…) Robotnicy z Marinha, rolnicy z Monte Real, Cortes i Marrazes, kobiety z odległych wzgórz, wzgórz Soubio, Minde i Louriçal, ludzie z każdego miejsca, do którego dotarł głos cudu, opuścili swoje domy i pola i przyszli pieszo, konno lub bryczką. Podróżowali po autostradach i drogach, między wzgórzami i gajami sosnowymi. Przez dwa dni budziły się do życia wraz z kołysaniem się powozów, kłusem osłów i głosem pielgrzymów.”

„Przez całą noc i wczesnym rankiem padał lekki, ciągły deszcz. Moczył pole, zasnuwał powietrze i chłodziły do szpiku kości mężczyzn, kobiety, dzieci i zwierzęta zmierzające ku wzgórzu cudu. Deszcz wciąż padał, miękka, niekończąca się mżawka. Krople spływały po kobiecych spódnicach z grubej wełny lub bawełny w paski, dzięki czemu były tak samo ciężkie jak ołów. Woda kapała z czapek i kapeluszy z szerokim rondem na nowe kurtki ich garniturów. Bose stopy kobiet i spłaszczone buty mężczyzn sunęły w szerokich kałużach błotnistych dróg. Wydawało się, że nie zauważają deszczu. Wspinali się po wzgórzach, nie zatrzymując się, oświetleni wiarą, zaniepokojeni cudem obiecanym przez Matkę Bożą czystym i prostym dzieciom…”

O Século”, inna gazeta lizbońska opublikowała obszerny artykuł na temat wydarzeń dnia: „Wzdłuż drogi spotkaliśmy pierwsze grupy idące do świętego miejsca, wielu spacerujących ponad dziesięć mil, mężczyźni i kobiety,(…) Wydawali się nieświadomi wszystkiego, co się wokół nich działo, niezainteresowani krajobrazem lub innymi wędrowcami, odmawiając Różaniec w smutnym rytmie, jakby zanurzony we śnie. Pierwszą część „Zdrowaś Maryjo” zaczynała kobieta, jej towarzysze podjęli chórem drugą część, błaganie. Powoli kroczyli po zakurzonej drodze, wśród gajów sosnowych i sadów oliwnych, aby mogli przybyć przed zmrokiem w miejscu objawienia. Tam, na otwartej przestrzeni, w zimnym świetle gwiazd, planowali spać i znaleźć najlepsze miejsca w pobliżu błogosławionego dębu, aby umożliwić sobie lepszy widok.”

„Gdy weszli do miasta, niektóre kobiety, już zarażone wirusem ateizmu przez środowisko, żartowały z tego wielkiego wydarzenia. „Czy nie idziesz jutro zobaczyć świętego?” – zapytał jeden z nich. „Mnie? Nie! Nie, chyba że ona mnie zobaczy!” -Roześmiali się serdecznie, ale pobożny był obojętny na wszystko, co nie było motywem ich pielgrzymki. Całą noc najrozmaitsze pojazdy przybywały się na rynek, niosąc wiernych i ciekawskich, a także starsze panie, nieco ponuro ubrane, obciążone latami. Żarliwy ogień wiary lśniący w ich oczach dał im serce do opuszczenia na jeden dzień kącika w domu, od którego byli nierozłączni.”

Niektórzy szacują, że tłum w Cova da Iria tego dnia wynosił co najmniej siedemdziesiąt tysięcy osób. Profesor z uniwersytetu w Coimbrze, dr Almeida Garret, po dokładnym rozważeniu określł tę liczbę na ponad sto tysiący.

OSTATNIE ORĘDZIE

W domu Lucji wszyscy byli zaniepokojeni. Matka była smutna, jak nigdy przedtem. Obawiała się, że to był ostatni dzień Łucji na ziemi. Postanowił także iść: „bo jeśli moja córka umrze, chcę być przy niej”. Dzieci były spokojne, nie dbały o to co się stanie. Hiacynta powiedziała : „jeśli nas skrzywdzą, pójdziemy do Nieba, ale szkoda ich, bo pójdą do piekła”.

„Po wielu zmaganiach i przerwach dotarliśmy w końcu do Cova da Iria. Tłumy były tak gęste, że trudno było je przebić. Wtedy szofer wziął moją Hiacyntę w ramiona i pchając się otworzył drogę do słupów z latarniami, ciągle krzycząc: „Zrób miejsce dla dzieci, które widziały Matkę Boską”.

Tłum stał cierpliwie i ucichł. Nadszedł czas na objawienia, było południe.

„W pobliżu był ksiądz – mówi Senhora da Capelinha – który spędził noc w pobliżu dębu. Kiedy przyjechały dzieci zapytał je o czas objawienia. „W południe” odpowiedziała Łucja. Kapłan wyjął zegarek i powiedział: „Słuchaj, jest już południe.” – Matka Boża nigdy nie kłamie. Poczekajmy.- Minęło kilka minut. Znów spojrzał na zegarek. „Południe minęło. Wszyscy stąd! Cała sprawa jest iluzją! ” „Łucja nie chciała wychodzić, więc ksiądz zaczął odpychać troje dzieci. Łucja, prawie we łzach, powiedziała: „Kto chce, może odejść, ja nie idę. Jestem na własnej posesji. Matka Boża powiedziała, że przyjedzie. Zawsze wcześniej przychodziła, a więc musi wrócić.” Właśnie wtedy spojrzała na wschód i rzekła do Hiacynty: Matka Boża nadchodzi. Widziałem błysk. Ksiądz został uciszony. Nigdy więcej go nie widziałem”

Znalezione obrazy dla zapytania: objawienia fatimskie

Nadeszła godzina objawienia; obiecany cud zaczął się dziać.

Cisza, cisza, Matka Boża nadchodzi” – krzyknęła Łucja, widząc błysk. Po ustaniu deszczu słońce zaczęło stopniowo pojawiać się i przyszła Matka Boża. Jej śnieżnobiałe stopy spoczywały na pięknych kwiatach i wstążkach, którymi pani da Capelinha ozdobiła drzewo. Twarze trojga dzieci przybrały nieziemski wyraz, ich rysy stały się delikatniejsze, ich kolor był bardziej dojrzały, ich oczy były skierowane na Panią.

– „Czego Pani sobie ode mnie życzy?” – zapytała jak zwykle Łucja
„Chcę ci powiedzieć, żeby zbudowano tu na moją cześć kaplicę. Jestem Matką Boską Różańcową. Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać różaniec. Wojna się skończy i żołnierze powrócą wkrótce do domu”.

– „Ja miałam Panią prosić o wiele rzeczy: czy zechciałaby Pani uzdrowić kilku chorych i nawrócić kilku grzeszników i wiele więcej„.
„Jednych tak, innych nie. Muszą się poprawić i niech proszą o przebaczenie swoich grzechów”.
„Niech ludzie już dłużej nie obrażają Boga grzechami”. – kontynuowała Matka Boża, a Jej twarz stała się bardzo poważna
„ Już i tak został bardzo obrażony”.

Łucja, wiedząc, że to będzie ostatnia rozmowa z Matką Boską, chciała się upewnić, że otrzymała wszystkie polecenia, które Maryja chciała jej udzielić.

-„Czy życzy sobie Pani coś jeszcze ode mnie?” – zapytała.

-„Nie pragnę niczego innego.”

Kiedy Matka Boża pożegnała się z dziećmi, otworzyła ręce, które emitowały strumień światła. Gdy wstała, wskazała na słońce, a światło lśniące z jej rąk rozjaśniło samo słońce.

Tam idzie; tam idzie! ” – krzyknęła Łucja, nawet przez chwilę nie odrywając wzroku od pięknej Matki Bożej.

TRZY WIZJE

Słońce było teraz blade jak księżyc. Po lewej stronie słońca pojawił się święty Józef, trzymając na lewym ramieniu Dzieciątko Jezus. Święty Józef wyłonił się z jasnych chmur tylko do swojej klatki piersiowej, wystarczająco, aby mógł podnieść prawą rękę i uczynić wraz z Dzieciątkiem Jezus Znak Krzyża trzy razy na cały świat. Gdy to uczynił Święty Józef, Matka Boża stała w całym swoim blasku na prawo od słońca, ubrana w niebiesko-białe szaty Matki Bożej Różańcowej.

Tymczasem Franciszek i Hiacynta kąpali się w cudownych kolorach i znakach słońca, a Łucja miała przywilej patrzeć na Naszego Pana ubranego na czerwono jako Boskiego Odkupiciela, błogosławiącego świat, jak przepowiedziała Matka Boża. Podobnie jak święty Józef, był widziany tylko od Jego klatki piersiowej do góry. Obok Niego stała Matka Boża, ubrana teraz w fioletowe szaty Matki Bożej Bolesnej, ale bez miecza. W końcu Najświętsza Dziewica ukazała się ponownie Łucji w całej swojej eterycznej jasności, ubrana w proste brązowe szaty Góry Karmel.

CUD SŁOŃCA

Gdy dzieci wpatrywały się w zachwyt tymi najpiękniejszymi niebiańskimi wizjami, tysiące ludzi były zdumione i przytłoczone innymi cudami na niebie. Oto słowa naocznych świadków:

„Mogliśmy z łatwością patrzeć na słońce” – mówił Ti Marto; „Wcale nie przeszkadzało. Wydawało się, że ciągle blaknie i świeci w jeden sposób, potem w inny. Rzucało strumienie światła w jedną i drugą stronę, malując wszystko w różnych kolorach, ludzi, drzewa, ziemię, a nawet powietrze. Ale największym dowodem tego cudu był fakt, że słońce nie przeszkadzało oczom.”„Wszyscy stali nieruchomo i cicho, wpatrując się w słońce” – kontynuował. „W pewnym momencie gra świateł się zatrzymała i słońce zaczęło tańczyć. Zatrzymało się jeszcze raz i zacząło tańczyć, aż zdawało się, że rozluźni się z nieba i spadnie na ludzi. To był moment strasznego napięcia.”

Maria da Capelinha tak opisuje cud: „Słońce rzuca różne kolory, żółty, niebieski i biały. Ciągle drżało. Wyglądało jak obracająca się kula ognia spadająca na ludzi.” Kiedy słońce rzuciło się na ziemię potężnym zygzakiem, przerażony tłum wołał: „O Jezu, wszyscy tu umrzemy; O Jezu, wszyscy tu umrzemy.” Niektórzy błagali o litość: „Matko Boża, zbaw nas;” wiele innych dokonało skruchy. Jedna dama nawet głośno wyznała swoje grzechy. W końcu słońce skręciło z powrotem na swoją orbitę i odpoczęło na niebie. Wszyscy odetchnęli z ulgą; wciąż żyliśmy, a cud, który obiecały dzieci, miał miejsce.”

Cud nastąpił o godzinie i dniu wyznaczonym przez Matkę Bożą. Nikt nie był rozczarowany, nikt oprócz Matki Bożej, która powiedziała, że cud byłby o wiele większy, gdyby dzieci nie były tak źle traktowane. Wiele tysięcy ludzi w Cova da Iria i sąsiednich wioskach było świadkami przytłaczających znaków. Ich świadectwa są bardzo interesujące. Wszyscy zgodzili się, że był to najbardziej niesamowity widok, jaki kiedykolwiek widzieli.

Znalezione obrazy dla zapytania: cud słońca fatima

Gazeta „O Dia” opisuje: „Wtedy, jakby świeciło przez witrażowe okna wielkiej katedry, światło stało się rzadkim niebieskim, rozpościerającym swoje promienie na gigantycznej nawie … Powoli niebieski zniknął, a teraz światło wydawało się być przefiltrowane przez żółte zabarwienie szkło. Żółte plamy spadały teraz na białe chustki i ciemne biedne spódnice z grubej wełny. Były to miejsca, które powtarzały się w nieskończoność nad skromnymi drzewami, skałami i wzgórzami. Wszyscy ludzie płakali i modlili się boso, obciążeni wielkością oczekiwanego cudu. To były sekundy, chwile, które wydawały się godzinami; żyli w pełni. »

„O Século”, inna gazeta lizbońska, przedstawiła bardziej szczegółowy opis niezwykłych wydarzeń. «Z wysokości drogi, na której ludzie zaparkowali swoje powozy i gdzie stały setki ludzi, bojąc się podbić błotnistą glebę, zobaczyliśmy, jak ogromna rzesza obraca się ku słońcu na najwyższym poziomie, wolnym od chmur. Słońce przypominało talerz matowego srebra. Można się na nią gapić bez najmniejszego wysiłku. Nie paliło się ani nie oślepiało. Wydawało się, że miało miejsce zaćmienie. Nagle rozległ się ogromny krzyk: „Cud, cud! Cud, cud!”

«Na oczach zdumionych ludzi, których postawa przeniosła nas z powrotem do czasów biblijnych, i którzy z białymi z przerażenia odkrytymi głowami wpatrywali się w błękitne niebo, słońce drżało i dokonywało szorstkich ruchów niespotykanych poza wszelkimi kosmicznymi prawami; słońce tańczyło, w typowej postaci chłopów. «Na desce rozdzielczej autobusu z Torres Novas stary człowiek, którego postawa i łagodne, męskie rysy przypominają Paula Deroulede’a, odwrócił się w stronę słońca i głośno recytował Credo. Widziałem go później, jak przemawiał do tych o nim, którzy wciąż mieli na sobie kapelusze, błagając ich gwałtownie, aby zdjęli kapelusze przed przytłaczającą demonstracją istnienia Boga. Podobne sceny powtórzono w innych miejscach. Kobieta skąpana we łzach i prawie dusząca się ze smutku szlochała: „Jakie żałosne! Są ludzie, którzy wciąż nie obnażają głowy przed tak olbrzymim cudem! ” «Zaraz potem ludzie zapytali się nawzajem, czy coś widzieli i co widzieli. Największa liczba oświadczyła, że widziały, jak słońce drży i tańczy; inni deklarowali, że widzieli uśmiechniętą twarz samej Najświętszej Dziewicy; przysięgali, że słońce obraca się wokół siebie, jakby było kołem fajerwerków i spadło prawie do tego stopnia, że paliło ziemię promieniami. Niektórzy twierdzili, że widzieli, jak sukcesywnie zmienia kolory. ”

Świadectwo innego świadka, dr Almeidy Garret, profesora na uniwersytecie w Coimbrze, potwierdza inne: „Słońce miało dziwny ruch. Nie było to scyntylowanie ciała niebieskiego przy jego największej mocy. Obracał się z niesamowitą prędkością. Nagle lud wybuchł okrzykiem skrajnej udręki. Słońce, wciąż wirujące, oderwało się od nieba i zbliżyło się do ziemi. Ten ogromny, ognisty kamień młyński zagroził, że zmiażdży nas swoim ciężarem. To było okropne uczucie. «Podczas tego zjawiska słonecznego powietrze nabierało kolejno różnych kolorów. Patrząc na słońce, zauważyłem, że wszystko wokół mnie pociemniało. Spojrzałem na to, co było w pobliżu i odwróciłem oczy w stronę horyzontu. Wszystko miało kolor ametystu; niebo, powietrze, wszystko i wszyscy. Niedaleko mały dąb rzucał na ziemię ciężki purpurowy cień.”

Inácio Lourenço był wówczas dziewięcioletnim chłopcem. Był w szkole, i tak opisuje to co widział „Około południa zaskoczyły nas okrzyki ludzi chodzących do szkoły. Nauczycielka jako pierwsza wybiegła na ulicę, a wszystkie dzieci podążały za nią. Ludzie płakali na ulicy; wszyscy wskazywali na słońce. Był to „Cud” obiecany przez Matkę Bożą. Nie jestem w stanie opisać tego, co widziałem i czułem w tym czasie. Patrzyłem na słońce; wyglądało mi tak blado, że nie oślepiało. To było jak wirująca kula śniegu. Nagle zdawało się, że spada, zygzakiem, zagrażając ziemi. Ogarnięty strachem ukryłem się wśród ludzi. Wszyscy płakali, czekając na koniec świata. «W pobliżu był bezbożny człowiek, który spędził poranek naśmiewając się z prostaków, którzy udali się do Fatimy tylko po to, by zobaczyć dziewczynę. Spojrzałam na niego, a on był odrętwiały, jego oczy utkwiły w słońcu. Widziałem, jak drży od stóp do głów. Potem podniósł ręce do Nieba, klęcząc w błocie, i krzyknął: „Matko Boża, Matko Boża”. Wszyscy płakali, prosząc Boga o wybaczenie im ich grzechów. Po tym wszystkim biegliśmy do kaplic w naszej wiosce. Wkrótce się zapełniły. «W ciągu kilku minut trwania cudu wszystko wokół nas odbijało wszystkie kolory tęczy. Patrzyliśmy na siebie i jeden wydawał się niebieski, drugi żółty, czerwony i tak dalej. Zwiększył terror ludu. Po dziesięciu minutach słońce wróciło na swoje miejsce, blade i pozbawione blasku. Kiedy wszyscy zdali sobie sprawę, że niebezpieczeństwo minęło, wybuchła radość. Wszyscy wybuchli hymnem uwielbienia Matki Bożej. ”

Gdy cud dobiegł końca, a ludzie wstali z błotnistej ziemi, zaskoczyło ich coś jeszcze. Kilka minut wcześniej stali w strugach deszczu,teraz zauważyli, że ich ubrania były zupełnie suche…

Zjawisko widzieli to ludzie wszystkich klas, członkowie Kościoła i niekatolicy. Widzieli to reporterzy głównych gazet i ludzie oddaleni o wiele kilometrów. Nie ma możliwości popełnienia błędu lub złudzenia, gdy blisko sto tysięcy ludzi zgadza się w swoim zeznaniu. Bóg w Niebie wezwał świat do przyłączenia się do niebios, modląc się o cześć i chwałę Jego Najświętszej Matki, Maryi.

Fatima1

Zdjęcie opublikowane przez L’Osservatore Romano. Zostało datowane na 12:30, 13 października, 1917. W tym dniu nie odnotowano zaćmienia; czerń Słońca, powiedział L’Osservatore, została spowodowana „przez bardzo szybki obrót ..” Takiej pozycji w południe nie można wyjaśnić naukowo; żadne obserwacje astronomiczne w innych częściach świata nie potwierdzają, że tak się stało. Zdjęcie, powiedział L’Osservatore, było „ściśle autentycznego pochodzenia” i zostało zrobione przez świadka aparatem, któremu „udało się naprawić wyjątkową scenę”.

POWIEM KIM JESTEM

Tak jak w Lourdes, nie chciała od razu ujawnić Swego imienia. W Massabielle Matka Boża ujawniła Swoje imię dopiero 25 marca, podczas szesnastego objawienia: „Jestem Niepokalanym Poczęciem”. I, jak zauważyła Bernadetta, „to są ostatnie słowa, które do mnie przemówiła”.

Również w Fatimie nie ujawniła Swego imienia aż do ostatniego swego wystąpienia: „Jestem Matką Boską Różańcową”.

Tytuł „Matki Bożej Różańcowej”, wybrany przez Matkę Bożą Fatimską, wyjaśnia zadziwiającą wizję, jaką cieszyli się widzący, podczas gdy tłum był świadkiem wielkiego cudu słońca. Sceny zdecydowanie nawiązują do radosnych, bolesnych i chwalebnych tajemnic Różańca.

Aby zilustrować radosne tajemnice, najpierw pojawia się Święta Rodzina: Święty Józef i Dzieciątko Jezus błogosławiący świat, a po lewej stronie Matka Boża. Potem Maryja objawiła się jako Matka Boża Bolesna. Świętego Józefa zastępuje Pan Jezus, który pobłogosławił tłum. Łucja opowiadała:” Matka Boża ukazała się ubrana jak Matka Boża Bolesna, ale bez miecza w swoim sercu. Nasz Pan pojawił się w Jego dorosłości, ubrany na czerwono, bez wątpienia przypominając nam fioletowy płaszcz, w którym ubrany był w pretorium, podczas sceny koronowania cierniami. Wreszcie, chwalebnym tajemnicom, odpowiada wizja Matki Boskiej z Góry Karmel. „Dlaczego powiedziałeś, że Pani w pewnym momencie wydawała się być ubrana jak Matka Boża z Góry Karmel?” Zapytano Łucję 13 października. „Ponieważ coś zwisało jej z dłoni”, odpowiedziała. W ten sposób trzymała szkaplerz w dłoni, tak jak różaniec trzymała we wszystkich swoich poprzednich objawieniach.

CZEGO CHCE MATKA BOŻA

Podczas każdego z trzech ostatnich objawień Matka Boża ogłaszała: „W październiku powiem, kim jestem i czego chcę.

Czego chce Matka Boża? W pierwszych relacjach dzieci spisanych przez księdza proboszcza, ojca Ferreirę, z 16 października, jak również księdza Lacerdy z 19 października oraz pisemnego sprawozdania z 1922 r. Matka Boża bez żadnego wstępu ogłoszona od razu jako Jej najbardziej istotne zalecenie: „Niech ludzie już dłużej nie obrażają Boga grzechami, już i tak został bardzo obrażony”

Takie jest w istocie najbardziej wyraźne pragnienie Najświętszej Dziewicy, takie, które wywarło największe wrażenie na trzech widzących.

Siostra Łucja w 1937 roku opowiada: «Ze wszystkich słów wypowiedzianych podczas tego objawienia najgłębiej wyryte w moim sercu są słowa prośby naszej Niebieskiej Matki:„ Nie obrażaj już Pana i Boga, bo już jest tak bardzo obrażony ”. „Jak miła skarga, jak delikatna prośba! Która sprawi, żeby rozbrzmiała echem po całym świecie, aby wszystkie dzieci Naszej Matki w Niebie usłyszały dźwięk Jej głosu!”

„Kiedy słońce wróciło do normy, opowiada Carlos Carlos Mendes, wziąłem Łucję w ramiona i poprowadziłem ją na drogę. Tak więc moje ramiona były pierwszą platformą, z której głosiłaby przesłanie, które powierzyła jej Matka Boża. Z wielkim entuzjazmem i wielką wiarą krzyknęła:„ Czyńcie pokutę! Czyń pokutę! Matka Boża chce, abyście pokutowali! Jeśli odprawicie pokutę, wojna się skończy … Wyglądała na zainspirowaną. Naprawdę imponujące było usłyszenie jej. Jej głos miał intonacje, takie jak głos wielkiego proroka

Przesłanie Fatimskie to przede wszystkim ta skarga Matki Bożej, którą kieruje do nas ze smutkiem: „Nie obrażaj już Pana i Boga, bo już został tak bardzo obrażony .”

Siostra Łucja często powtarzała, że podstawową misją, którą powierzył jej Bóg, było nieustanne głoszenie tego żywego wezwania Matki Bożej do nawrócenia: „Rozważam zatem”, napisała w 1941 r., „Że Bóg chciał tylko wykorzystać mnie do przypomnienia światu, że trzeba unikać grzechu i wynagradzać obrażonego Boga przez modlitwę i pokutę.

CODZIENNIE RÓŻANIEC

Druga prośba Najświętszej Dziewicy jest również bardzo ważna i nierozerwalnie związany z pierwszą. W każdym z Jej sześciu objawień Matka Boża powtarzała to samo, zawsze z tym samym naciskiem: „Codziennie odmawiajcie Różaniec!”

Matka Niebieska przyszła nam objawić, że Różaniec jest warunkiem uzyskania wszystkich łask, o które prosimy. Tak, Ona jest Pośredniczką wszystkich łask. Za każdym razem na przekazywane przez Łucję prośby ludzi do Matki Bożej odpowiedz jest jedna. Siostra Łucja wspomina: „Pamiętam, że Matka Boża mówiła, że muszą odmawiać Różaniec, aby uzyskać te łaski w ciągu roku” Jak niezbędny jest Różaniec mówi to jedno zdanie.

STANOWCZOŚĆ SŁÓW

Jeśli weźmiemy pod uwagę odpowiedzi Matki Bożej na wszystkie te prośby o uzdrowienia i inne cuda, to uderza bardzo ich ton. Są niezwykle stanowcze i nie ma w nich żadnego sentymentalizmu który znamy z innych rzekomych „objawień”. Matka Boża mówi wprost językiem matki, która zna swoje dzieci, które bardzo często się łudzą, przeważnie pragną materialnych przysług, zabierania cierpień i krzyży, krótko mówiąc, natychmiastowe zaspokojenie wszystkich ich pragnień.

13 czerwca: „Poprosiłem o uzdrowienie chorego” – wspomina Łucja „Jeśli się nawróci, zostanie uzdrowiony w ciągu roku” 13 lipca: Maria Carreira, bardzo kochająca Najświętszą Maryję Pannę, wzorowa katoliczka poprosiła o uzdrowienie Jana, jej kalekiego syna. –„Nie będzie uzdrowiony i pozostanie biedny. Ale musi odmawiać Różaniec codziennie ze swoją rodziną i będzie w stanie zarobić na życie.” Jakie to surowe słowa, można powiedzieć bez cienia miłości, ale to słowa kochającej Matki. W Lourdes i Gietrzwałdzie odpowiedzi Matki Bożej są w podobnym tonie.

Jan Carreira pozostał inwalidą, został zakrystianinem „Capelinha” i całe swoje życie spędził w cieniu sanktuarium Matki Bożej. Zamiast go uzdrowić, Matka Boża wybrała dla niego życie pełne cierpienia, modlitwy i służby.

19 sierpnia: „Chciałabym prosić Cię o uzdrowienie niektórych chorych”. „Tak, uleczę niektóre z nich w ciągu roku.” A 13 września: „Uzdrowię jednych, ale innych nie, bo Pan nasz nie ufa im”.

Znów te słowa mogą wydawać się surowe, ale ich ton jest bardzo zgodny z Ewangelią: „Wielu uwierzyło w Jego imię, widząc Jego znaki, które uczynił; lecz Jezus im nie ufał, ponieważ znał wszystkich ludzi i ponieważ nie potrzebował, aby ktokolwiek składał świadectwo o człowieku; bo wiedział, co jest w człowieku.„(J 2: 23-25)

Matki Bożej też nie da się oszukać. Nie ma „zaufania do ludzi” większego niż Jej Syn. Co myśli i powie tym którzy modlą się do Niej ustami, a serca mają oziębłe dla Niej i Jej Syna, na przykład zuchwale przyjmując Komunię na stojąco? Albo czy wysłucha tych którzy nie zważając na V Przykazanie „Nie zabijaj” łudzą siebie i przekonują innych że płód to nie człowiek? „Nasz Pan nie ufa im” więc nie warto się łudzić że Ona sądzi inaczej,. Na to wskazuje to zdanie.

MUSZĄ ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE

W końcu 13 października Matka Boża nalega, abyśmy w końcu zrozumieli: grzech jest znacznie większym złem, ponieważ prowadzi dusze do wiecznej ruiny! Matka chce, abyśmy byli bardziej zaniepokojeni wiecznym zbawieniem niż zwykłym uzdrowieniem ciała. Na prośby o uzdrowienie przekazane przez Łucję odpowiada:. „Jednych tak, innych nie. Muszą się poprawić i niech proszą o przebaczenie swoich grzechów” „Niech ludzie już dłużej nie obrażają Boga grzechami, już i tak został bardzo obrażony”

ŁASKI W CIĄGU ROKU

Matka Boża przy każdej prośbie usłyszanej od Łucji powtarza to samo. – „W ciągu roku” 13 czerwca powiedziała o chorym: „Jeśli się nawróci, zostanie uzdrowiony w ciągu roku.” To samo 13 lipca: należy odmawiać Różaniec codziennie”, aby uzyskać te łaski w ciągu roku. 13 września: Za rok będzie lepsza”. A 13 października odpowiedziała na wszystkie prośby Łucji mówiąc: „W ciągu roku udzieli pewnych łask”

Matka Boża uczy nas że aby uzyskać łaskę, nie wystarczy prosić o nią raz na jakiś czas. Musimy pragnąć jej żarliwie i prosić o nią z ufnością, nigdy się nie poddając. Obiecała wysłuchać próśb, ale nie natychmiast.. Jest to kolejna lekcja z Fatimy zachęcająca nas do modlitwy z większą wytrwałością. Niestety często się poddajemy bardzo dużo wcześniej niż po roku..

WIELKI CUD i WIELKA TAJEMNICA

Cud słońca z 13 października jest wielkim znakiem danym przez Boga. Nie tylko świadectwem potwierdzającym orędzie z Nieba ale kolejnym ostrzeżeniem.Z pewnością wyglądał na straszliwą karę rzuconą przez Boga na grzeszną ludzkość, aby przekonać ją do nawrócenia.

Kilka chwil wcześniej Matka Boża z żalem zażądała: Muszą się poprawić i niech proszą o przebaczenie swoich grzechów” „Niech ludzie już dłużej nie obrażają Boga grzechami, już i tak został bardzo obrażony” I zanim jeszcze pielgrzymi dowiedzieli się o tych słowach, „Znak Nieba” uświadomił im ich znaczenie.

Świadkowie opisują że był to okropny moment, kiedy słońce wydawało się, że zaraz spadnie na tłum: «Wołali:„ O Jezu, wszyscy zginiemy! Och, Jezu, wszyscy zginiemy! ” Inni wzywali Matkę Boską do ratowania ich, recytowali modlitwy i prosili o wybaczenie grzechów.

Tajemnica fatimska dopiero się rozpoczęła. Ponieważ Matka Boża przyszła aby wziąć historię w swoje ręce, przypomnieć o karach, które nam grożą i ostrzegła nas. I chociaż wiemy że „na koniec Jej Niepokalane Serce zatriumfuje” to jak dotąd nie zrobiliśmy prawie nic żeby się ratować.

Od objawień minęło sto lat. Musimy być świadomi, że XX wiek to wielki kryzys wiary. Systemy totalitarne traktowały Kościół katolicki jak największego wroga, którego trzeba unicestwić. Odrzucano Chrystusa i wartości chrześcijańskie. Przeszliśmy zbrodnie ludobójstwa, upadek kultury i moralną degeneracje społeczeństw. Matka Boża w Fatimie przypominała, że największym zagrożeniem dla ludzkości jest odrzucenie Boga i Jego praw. Współczesny człowiek żyje jakby Bóg nie istniał, nie ma znaczenia czy jest to ateizm, czy mentalność pseudochrześcijańska która nie chce dostrzec że „Bóg za dobro wynagradza a za zło karze”. Odrzuciliśmy pojęcie grzechu, stał się czymś względnym i dyskusyjnym. Relatywizm moralny to plaga naszych czasów. Nastała „ewangelia sukcesu”.Wyparliśmy prawdę o nienaruszalności ludzkiego życia. Masowo mordujemy dzieci nienarodzone, stosujemy eutanazje, rozwiązłość seksualna sięga wszelkich wynaturzeń. Powszechna jest antykoncepcja, narkomania i wszelkie inne uzależnienia. Ideologia gender wkroczyła do szkół. Ostatnie bastiony wiary już padły. Osiągnęliśmy, lub zaraz osiągniemy punkt krytyczny. Na nic wszelkie apele Matki Bożej. Dążymy do samozniszczenia i nie chcemy tego dostrzec. Nic z tym nie robimy.

A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego.” (Mt. 24, 38 – 39)


Żródło: 1. Wspomnienia Siostry Łucji – tekst zatwierdzony przez Biskupa diecezji Leiria. 2. The True Story of Fatima – ks. Giovanni de Marchi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s