Nauka Katolicka

Rozmyślania o pokucie cz. 6 – Pobudki do żalu za grzechy.

Byłbym chyba kamieniem, gdybym tego nie czuł i nad tem nie bolał. Za mnieś to drogi Jezu ponosił. Gwoździe, których użyto, były duże, oględności przy wbijaniu nie zachowywano żadnej, o jak najprędsze załatwienie się z tą sprawą chodziło; nie dziw więc, że nie tylko przeszywano członki na wskroś, ale przy tem rozrywano i kaleczono w nieludzki sposób skórę rąk i nóg, nerwy, kości.

Rozmyślania o pokucie cz. 5 – Żal za grzechy

1. Nic tak skutecznie w nas nie rozbudza żalu, jak rozważanie męki i śmierci Jezusa
Chrystusa, który z czystej miłości, aby nas zbawił, tyle poniósł cierpień niewysłowionych.

2.Niech grzesznik zawsze przed sobą ma krucyfiks, gdy pragnie obudzić w swem sercu żal, i niech się zastanawia nad tern i trzema pytaniami: Kto cierpi? Co cierpi? Za kogo
cierpi?

1.

a. Zważ, coś grzesząc śmiertelnie uczy­nił, kogoś obraził? Otoś nieskończony majestat Boga znieważył; Panu i Dobroczyńcy posłuszeństwaś odmówił, przeciw Jego woli postąpił, opornymeś i zuchwałym się okazał.

b. Otoś nierozsądkiem, lekkomyślnością swoją nad Dobro Najwyższe przełożył rzecz lichą bardzo, pogardy godną, a tem samem pozbawiłeś się, samochcąc tego Najwyższego Dobra. Ojcu i Łaskawcy swemu najlepszemu za Jego miłość niewysłowioną, za dary niezliczone, zniewagęś straszną wyrządził. Mękęś Zbawcy twego Najdroższego w niwecz obrócił, nogami że tak powiem podeptał, niewdzięczno­ścią szkaradną odpłacił, wiarę Mu zaprzysię­żoną haniebnie złamał.

c. „Jak mogę odważyć się—wołał nieraz święty Bernard—podnieść oczy moje do tak dobrego Ojca w niebiesiech, ja tak zły syn! Zagaśnijcie oczy moje i rozpłyńcie się w potok łez; głęboki wstyd niech rumieni moje lica; życie moje niech ustanie, niech je ból i gorzkość strawią; dni moje winny upływać w ciąg­łych westchnieniach i skargach nad sobą sa­mym”

d. O jakże żal tego Anioła — Bernarda świętego—zawstydza nas małodusznych a wielkich grzeszników. Małe może miał jakie usterki, od ludzkiej natury nieodłączne, a tak ubole­wał, tak się korzył przed Panem nad Pany, tak błagał o ich przebaczenie!

 

2 .

a. Cierpienia drogiego Zbawcy naszego były nie wysłowione. Poczuła je martwa nawet natura: trzęsła się ziemia, pękła skała, zaćmiło słońce, zgrozę swoją niejako i boleść zazna­czając.

b. Jakimże wstydem spłonąć winieneś, jaki wyrzut sobie czynić, jeśli tę śmierć stra­szną swego Zbawcy przed oczy sobie sta­wiasz, a poruszania żałosnego w swej duszy nie czujesz, jak lód zimnym jesteś, obojętnym.

c. Ocuć się z letargu, umysł twój ziemskością nasiąknięty niechaj się wzruszy, oduczuć i pragnień ziemskich niechaj się oderwie. Serce twoje, twarde jak skała, niechaj się skruchą kraje i żalem. Otwórz ten grób dzieł mar­twych, to jest, grzechów, dokładnie i szczerze je wyznaj. Jak zasłona w świątyni Jerozolim­skiej, zakrywająca miejsce święte nad świętemi rozdarła się od góry aż do dołu, tak niech się rozedrze zasłona rozum i serce twoje mgłą osłaniająca, abyś poznał i naśladował cnoty Chrystusa Pana— a wtedy usunie się przeszkoda od Boga cię dzieląca!

d. Za syna się marnotrawnego uważaj i tak jak on upadek swój opłakuj. Ileż to było w jego sercu boleści! Czuł, że się stał wy­rodkiem—to też bolał nad tem głęboko i wo­łał sercem rozdartem: Ojcze zgrzeszyłem! Ja­kiż to żal, jakie łzy wieją z tego okrzyku!

e. Ile to w jego duszy było zawstydzenia i pokory! Po tylu upadkach, czuje się niegod­nym łaski przebaczenia, niegodnym ojcow­skiego uścisku, to też woła z rumieńcem na czole: „nie jestem godzien zwać się już sy­nem twoim“ — przyjmij mię choć za sługę, choć ostatni kącik daj mi pod swoim dachem! Oto cudowna spowiedź, oto żal godzien tej  nazwy.

f. Żal nie powinien być płonnym, musi być skutecznym, musi wydać owoc zbawienny, inaczej nie przyda się na nic. Dwie głównie rzeczy są owocem żalu: „nienawiść do grzechu i poprawa na przyszłość. Zawarł to Zba­wiciel w tych słowach: „Yade in pace et noli amplius peccare“.

g. Tak drogi Zbawco, gdy rozważam, coś cierpiał dla mnie, serce mi się od żalu krajać
powinno.

 

3.

a. Tyle i takie cierpienia za mnieś podjął drogi Jezu! Moje-to grzechy nie co innego wielką Ci boleść sprawiały, gdy szaty Twoje do ran przywżałe gwałtownie zdejmowano z Ciebie. To co już przyschło było trochę, na nowo się rozwierało i płynienie krwi Twej Przenajdroższej powodowało. Prócz bólu, takie obnażenie wobec wszystkich o wstyd także przyprawiało.

b. Jakże mnie to pobudzać winno do smutku i żalu za grzechy!

c. Wkładanie na krzyż, bezlitosne wycią­ganie rąk i nóg do miejsc oznaczonych na krzyżu, dokonywanie wszystkiego z pośpie­chem, przez żołdaków wrogich, któż wypowie, jak okropnem było, jaką mękę zadawało, ile cierpień sprawiało drogiemu Zbawcy mojemu.

d. Byłbym chyba kamieniem, gdybym tego nie czuł i nad tem nie bolał. Za mnieś to drogi Jezu ponosił.

e. Gwoździe, których użyto, były duże, oględności przy wbijaniu nie zachowywano żadnej, o jak najprędsze załatwienie się z tą sprawą chodziło; nie dziw więc, że nie tylko  przeszywano członki na wskroś, ale przy tem rozrywano i kaleczono w nieludzki sposób skórę rąk i nóg, nerwy, kości.

f. Dreszcz po mnie przechodzi, bezwład­ność pewną czuję, gdy się nad tem przybija­niem gwoździami zastanawiam, a bardziej jeszcze jedno i drugie się powiększa, gdy myślę że to dla innie i za mnie podjąłeś to wszystko drogi Jezu!

g. Nie Ty Panie mój, ale jam się przez skruchę krzyżować winien, jako winowajca, któremu się kara taka całkiem słusznie należy. Na podobieństwo gwoździ niech skrucha prze­szywa duszę moją, pamięć i wolę, abym tym sposobem przebaczenie mych w in pozyskał.

h. Przy krzyżu Chrystusowym staję, mi­łością się doń przybijam , wstrętem do grze­chów przejmuję i pragnę, całem sercem pragnę, abym się już nigdy od mego Zbawcy nie od­
łączył!

 

Akt strzelisty.

Tak drogi Jezu, sam na sobie doznaję, że rozważanie gorzkiej męki Twojej jest najdzielniejszą pobudką do żalu za grzechy. Utwierdzaj mię w tem przekonaniu błagam pokornie, i często przed oczyma mojemi stawaj i gorzką mękę swoją przypominaj!

 


Ks. Antoni Chmielowski – ROZMYŚLANIA O POKUCIE I JEJ WARUNKACH, Petersburg, 1908 r.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “Rozmyślania o pokucie cz. 6 – Pobudki do żalu za grzechy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: