Ratuj grzeszników! – tego wymaga miłość ku Bogu

Ratuj grzeszników , bo tego wymaga najprzód miłość ku Bogu.
Jeżeli ktoś miłuje matkę, czyliż pozwala tonąć jej dziecięciu , które łatwo można uratować: podobnie jeżeli kto miłuje Boga czyż może patrzeć obojętnie, jak giną dusze, które Bóg nieskończenie więcej miłuje, niżeli matka swe dziecię

. Kto więc nie miłuje dusz, nie miłuje Boga.
Tego wymaga przykład Chrystusa. On na to przyszedł, aby szukać owiec zgubionych, On ich szukał z utrudzeniem wielkim a nawet na krzyż wstąpił, aby był od nich widziany. On te ‘gorąco pragnie, abyśmy spełniali życzenia Jego najmiłościwszego Serca i według sił naszych ratowali grzeszników , za których Krew swoją przelał. „Zalecam ci — tak rzekł Pan do św. Katarzyny Sieneńskiej — jak najtroskliwiej, abyś się wytrwale modliła o nawrócenie grzeszników, i proszę cię w ich imieniu, byś Mi gwałt czyniła modlitwami i łzami swojemi”.

Tego wymaga miłość bliźniego. Wszyscy jesteśmy członkami jednego ciała, którego głową jest Chrystus; jako więc zdrowy członek ciała ludzkiego, nie przychodzący w pomoc członkom cierpiącym na próżno zajmuje miejsce: tak i członkowie Kościoła, nie opłakujący grzechów braci swoich i będący nieczułymi świadkami upadku tylu dusz, są wcale nieużytecznymi członkami. Lecz, niestety, gdy bydlę w dół w pada, zaraz biegną ludzie, by je podźwignąć, — tylko duszy, wpadającej w dół grzechu, nikt nie śpieszy na ratunek. Gdy ktoś suknię poplami, zaraz go ten lub ów upomni; lecz niechaj dusza jego będzie brzydka jak piekło, nikt się o to nie troszczy.

I dlaczegóż ludzie więcej cenią bydlę lub suknię, niż duszę? Bo wiary nie mają, lub słabą tylko mają; gdyby mieli wiarę żywą, cóż by było dla nich kosztowniejszego nad duszę, którą Syn Boży więcej cenił, niż chwałę swoją, więcej niż Krew swoją.

Tego wymaga dobro nasze. Ratować grzeszników jest to współpracować z Bogiem w zbawieniu dusz, czyli być Zbawicielem dla ludzi.

O jakże wielka to chwała! Ratować grzeszników jest to spełniać najmilszą Bogu ofiarę, milszą niż modlitwa, milszą niż umartwienie, milszą niż jałmużna i samo sprzedanie w niewolę; — ofiarę tak miłą, iż ona służy Bogu za kamień probierczy miłości.

Gdy bowiem Pan chciał doświadczyć miłości Piotra, nie każe mu zamknąć się w pustyni lub trapić swoje ciało, lecz mówi: „Paś baranki moje“. W średnich wiekach ciągnęły miliony krzyżowców na Wschód, by wyswobodzić Grób Pański spod mocy niewiernych; dziś tego Pan od nas nie żąda , ale za to pragnie, byśmy wyrywali dusze z niewoli szatana.

Ratować grzeszników jest to zobowiązać sobie Pana Boga upewnić Jego miłość; Pan bowiem jest hojny dla tych, co świętym płoną ogniem gorliwości, a nieraz poświęcenie nagradza cudem. Czytamy o św. Andrzeju z Awellinu, że gdy raz wracał wśród nocy od chorego, któremu ostatnie udzielał Sakramenty, a deszcz wielki lał potokiem, na niego i towarzysza ani jedna kropla nie padła. Kiedy zaś wiatr silny zagasił latarnię i tak się ciemno zrobiło, że kroku postąpić nie mogli, światłość nadzwyczajna, której promienie wychodziły cudownie z ciała św. Andrzeja, rozjaśniała im drogę, jakby wśród dnia najpogodniejszego

Przeciwnie, obojętność o zbawienie bliźnich zniechęca ku nam Serce Jezusowe, choćbyśmy się w innych cnotach ćwiczyli.

Pyta się Ojciec Faber, dlaczego niektórzy ludzie pomimo pracy tak mało postępują w życiu duchownem, i tę podaje przyczynę, oni są samolubami, zajętymi tylko sobą i nie troszczącymi się bynajmniej o dusze braci i o dążności Pana Jezusa; dlatego nie wznoszą się po nad poziom pospolitości, nic nie czyniąc takiego, coby im mogło zjednać laski obfitsze.

Inaczej czynią Święci; oni za przykładem Mistrza nie szczędzą oni trudu ni krwi na ratunek dusz. Już Mojżesz prosi za ludem swoim: „Albo im odpuść tę winę, albo jeżeli nie uczynisz’ wymaż mię z ksiąg twoich, któreś napisał.” Podobnie Paweł św. „żąda być odrzuconym od Chrystusa za bracią swoję
Tysiące biskupów i kapłanów kładzie swe życie za dusze; inni całe dni i nocy trawią na nauczaniu lub spowiadaniu. Świątobliwy proboszcz z Ars, Jan Vianney, szesnaście godzin na dobę poświęcał na słuchanie spowiedzi; pobożny dominikanin Jan Novella ostatnim tchnieniem rozgrzeszył zbrodniarza, św. Ignacy Loyola wyraźnie oświadcza:  „Gdyby mi dano do wyboru, wolałbym żyć w bojaźni o swoje zbawienie i pracować tym czasem dla chwały Boga i zbawienia dusz, aniżeli umrzeć natychmiast z zapewnieniem szczęścia wiecznego.” Św. Dunstan aniołom zwiastującym mu w wigilię Wniebowstąpienia, iż na rozkaz Pański mają duszę jego zaprowadzić do nieba, odrzekł: „Wstrzymajcie się , Duchowie niebiescy, dzisiaj umrzeć nie mogę, bo kto jutro lud mój słowem Bożym i Ciałem Pańskim nakarmi”  Ten sam duch ożywia święte niewiasty, św . Teresa w ósmym roku życia idzie nawracać Maurów, później pragnie po tysiąckroć poświęcić swe życie dla zbawienia jednej tylko duszy. Św. Katarzyna Sien. woła: „O jakżebym pragnęła stać u bram piekła, wzbraniać wstępu wszystkim grzesznikom.” Św. Róża z Witerbo posuwa dalej swoją gorliwość, — bo przebiega miasta włoskie, a przemawiając do ludu, nakłania do uległości dla Stolicy Apostolskiej i do porzucenia grzechów.

Ratuj i ty grzeszników, o ile możesz, abyś się stał zbawicielem dla innych; Bóg bowiem postanowił zbawić wiele dusz tylko przez inne. Nie sądź, że dosyć uczynisz, gdy zbawisz duszę własną, bo nie jest to rzeczą bezpieczną jedynie własną zajmować się duszą. Jeżeli przeszedłeś po wąskiej kładce i uniknąłeś niebezpieczeństwa, nie zrywaj kładki za sobą, lecz pozostaw ją dla innych, a nawet wprowadzaj na nią swych bliźnich; cóżby się z tobą stało, gdyby ci miłosierdzie Boże onej kładki nie było położyło i w trudnej przeprawie nie dało pomocy. A jako żeglarze , gdy widzą inny okręt tonący, zatrzymują się , spuszczają w wodzie i ratują ginących: tak i ty gdy widzisz bliźniego w niebezpieczeństwie, opuszczaj nawet modlitwę lub naukę, aby mu śpieszyć na ratunek. „Trzeba wszystko czynić dla bliźniego – mawiał  św. Franciszek Salezy — krom tego tylko, że nie należy dlań  gubić swej duszy.

Lecz jakże ratować grzeszników ?

Najprzód ubolewaj nad smutnym ich stanem. Gdy niegdyś Pan pobił jednej nocy wszystkich pierworodnych Egiptu, wszczął się — mówi Pismo — wielki krzyk w całej ziemi egipskiej, bo nie było domu, w którym by nie leżał umarły.

O jakże dzisiaj wiele jest domów, w których leżą umarli na duszy; czemuż więc nie słychać głosu boleści i narzekania? Ach! nikt się o tych umarłych nie troszczy; — a więc ty  przynajmniej, duszo pobożna, płacz i bolej nad śmiercią tych nieszczęsnych ofiar grzechu(…).

Znoś przy tym grzeszników, jak Chrystus Pan znosił Judasza, jak Bóg nas znosi, gdy nieszczęściem w grzech wpadniemy. Strzeż się pogardy i nienawiści, która wzywa ognia na przestępców, bo usposobienie podobne nie jest duchem Chrystusowym. „Głosić wojnę krzyżową przeciw grzesznikom , uderzać z mieczem w ręku na błędy bliźnich, jest to spełniać dzieła czarta, uderzać zaś na siebie jest przeciwnie dziełem Beżem”. Zamiast więc nienawidzić grzeszników, miłuj ich jako obrazy Boże, a miej to w nienawiści, co te obrazy plami, to jest grzech. Zamiast wzywać na nich kary Bożej, wzywaj miłosierdzia i sam bądź miłosierny bo „kto nie ma politowania dla grzeszników, nie zasługuje, się nad nim Bóg litował”. Zamiast stronić od nich , jakby od zapowietrzonych, zbliż się raczej z miłością, i tylko wtenczas stroń, gdyby cię mogli pociągnąć do grzechu.

Powtóre, pracuj nad nawróceniem grzeszników. Jeżeli jesteś kapłanem , nie szczędź dla nich trudu i poświęcenia, pragnąc nawet swe życie złożyć Panu w ofierze. Jeżeli nim nie jesteś módl się najprzód za braci błądzących, bo taka modlitwa wiele waży u Boga. (…)
Módl się i ty za grzesznikami i błądzących, a zwłaszcza za krewnymi lub przyjaciółmi, jeżeli nieszczęściem stronią od Boga.

Św. Monika przez długie lata płakała i modliła się o nawrócenie syna swego Augustyna i została w wysłuchaną; bo — jak zapewnił św. Ambroży; — dusza, która wiele łez i modlitw kosztuje, zginąć nie może. Jeżeli nawrócenie nie zaraz następuje z powodu że dusza opiera się działaniu łaski, nie ustawaj w modlitwie, zdając się zresztą na wolę Bożą. Kołataj szczególnie do Serca Jezusowego, by z niego wyszły promienie na oświecenie siedzących w cieniu śmierci, — i do Matki Najświętszej, by Ona wstawieniem swoim zasłaniała grzeszników przed strzałami gniewu Bożego.

Córko moja — rzekł Pan do św. Magdaleny de Pazzis — patrz, ile to dusz jęczy w mocy złego ducha; — jeżeli ich moje dusze umiłowane stamtąd nie wyrwą, wpadną nieszczęsne w jego paszczę” . Te i inne słowa taki zapał obudziły w Świętej, iż po pięćdziesiątkroć na dzień ofiarowała w modlitwie
Pana Jezusa za grzeszników. Czyń i ty podobnie, bo Bóg pragnie , abyśmy się za nimi modlili. On grozi wprawdzie rózgą grzesznej dziatwie, lecz chętnie widzi, gdy ktoś z przyjaciół, to jest dusz Jemu miłych, karzącą rękę wstrzymuje. Stąd gdy Mojżesz się modlił, iżby od ludu swego grożącą chłostę oddalił, rzekł Pan do niego: „Puść mnie, że się rozgniewa zapalczywość Moja na nie„. „Puść mnie” — co to jest, Panie? pyta się Augustyn św. Czemu mówisz: „puść mnie” — któż Cię wstrzymuje? Kto? — odpowiada tenże Święty — modlitwa Mojżesza. Dlatego innym razem, chcąc ukarać Izraela, mówi Bóg do Jeremiasza: „Nie módl się za tym ludem , ani mi się zastawiaj”;— a więc modlitwa za grzesznikami gwałt niejako zadaje Bogu.

Ratuj grzeszników modlitwą ciała, to jest, pokutą.

Św. Magdalena de Pazzis zadawała sobie w tym celu najstraszniejsze umartwienia, — a wszystko zdało się jej niczym. „O Panie — wołała w świętym zapale — gdyby mi dano iść do Indyj lub pomiędzy Turków, by ratować dusze, wszystkie cierpienia ducha i ciała zdałyby mi się słodkiemi”.

Ratuj grzeszników cierpieniem,

a więc wszystkie boleści krzyże przyjmuj ochotnie jako pokutę za grzechy twych braci i wszystkie ofiaruj Panu dla nawrócenia tych mianowicie, którzy sercu twemu są najbliższymi.

Ratuj wreszcie grzeszników przykładem,

żyjąc tak, aby życie twoje było Ewangelią dla bliźnich. Św. Franciszek z Assyżu rzekł raz do brata zakonnego: „Pójdźmy powiedzieć kazanie” — i poszli na miasto; lecz zamiast stanąć wśród tłumu, przechodzili jedną ulicę za drugą. „Ojcze — mówi zakonnik — a gdzie będzie kazanie?” – „Jużeśmy powiedzieli„, odrzekł św. Franciszek  i wrócił do domu; bo sam widok sukni zakonnej uważał za kazanie dla świeckich.

Oby każdy krok twój był wymownym skarcenieniwm złych , a zachętą dla dobrych. Dziś szczególnie naprzeciw powodzi grzechów potrzeba postawić groblę dobrego przykładu bo przykład skuteczniejszy niż słowo. Jeżeli podróżnemu wskażesz drogę, wyświadczysz mu wprawdzie usługę, lecz więcej go zobowiążesz, gdy sam go poprowadzisz: podobnie więcej zbudujesz  bliźniego życiem , aniżeli słowem. Są mianowicie dusze słabe, które, podobne do bluszczu, potrzebują koniecznie podpory i zachęty innych, bądź więc dla nich taką podporą. Wszakże nie miej wyraźnego zamiaru budowania bliźnich przykładem , bo by to mogło stać się niebezpiecznym dla ciebie, wstrętnym dla drugich, raczej spełniaj wszystko w tym celu, aby uwielbić Boga, a zbudujesz także bliźniego, nie wiedząc nawet o tym.


Józef Sebastian Pelczar, biskup , Życie duchowne czyli doskonałość  chrześcijańska według najcelniejszych mistrzów duchownych , Kraków, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1886, str. 498- 504.

[Pisownia nieznacznie zmieniona]
[Oprac. A.S]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s