Krzyż – drogowskaz Boży

Naśladować Chrystusa Pana jest to iść wiernie Jego śladami, a więc tak sądzić, tak pragnąć , tak mówić, tak działać i tak cierpieć, jak to czynił Jezus Chrystus, iżby powtórzyć w sobie — o ile można — życie Chrystusowe. (…)

Tego żąda od nas Pan Jezus: „Jeśli mnie kto służy, niech za mną idzie , a gdziem ja jest , tam i sługa mój będzie“ . A więc ten tylko jest sługą Chrystusowym i ten jedynie będzie zbawiony, kto idzie za Chrystusem ; czyli naśladowanie Chrystusa Pana jest konieczne do zbawienia. Nie trudno to pojąć. Pan Bóg bowiem tych tylko zbawia, których „przejrzał i przeznaczył, aby byli podobni obrazowi Syna Jego”, czyli tych , w których widzi bodobieństwo do Jezusa Chrystusa, „pierworodnego między wielą braci“; bo tą samą miłością, którą miłuje Syna, miłuje również podobnych do Niego, i tem więcej miłuje, im podobieństwo jest wierniejsze; których zaś tak miłuje, tych zbawia. Pan Jezus jest zatem pieczęcią wybranych, i ci tylko wnijdą do chwały, którzy tą pieczęcią są naznaczeni. Jako pieniądz niemający na sobie wizerunku króla, nie bywa przyjęty do skarbnicy: tak dusza niemająca na sobie wyrytego obrazu Chrystusa, nic dostanie się do niebieskiej skarbnicy.

Jeżeli do zwykłego życia chrześciańskiego naśladowanie Jezusa Chrystusa jest koniecznem , o ileż więcej do doskonałego; niema bowiem doskonałości bez wiernego podobieństwa do Chrystusa Pana , niema wiernego podobieństwa bez naśladowania; ztąd im lepszem jest naśladowanie, tem wyższą jest doskonałość. Gdy malarz ma na płótnie utworzyć obraz, oczyszcza najprzód płótno z plam większych i mniejszych, potem daje tło i główne zarysy, a wreszcie takowe wykończa; podobnie aby żyć po chrześciańsku i zbawić duszę, potrzeba z niej zmyć plamy większe, to jest, grzechy śmiertelne, i rzucić ogólne zarysy cnót Chrystusowych , tak jednak , aby podobieństwo do Chrystusa Pana było widoczne ; wykończenie zaś obrazu już do doskonałości należy. Chcesz zatem stać się doskonałym , naśladuj wiernie Chrystusa Pana, tem więcej, że z tego naśladowania nieocenione płyną korzyści.

Owoce naśladowania Jezusa Chrystusa.

Wierne naśladowanie Jezusa Chrystusa uświęca najprzód nasze czynności, albowiem od Chrystusa Pana płynie łaska poświęcająca i duch wewnętrzny, nadający nadprzyrodzoną wartość każdej czynności. Kto zatem chce stać się świętym , winien połączyć się z Panem Jezusem przez Jego łaskę i przejąć się Jego duchem, a ztąd działać zawsze tak , jak Chrystus, i z tych pobudek, jakie miał Chrystus. Powtóre, naśladowanie oświeca, bo Jezus Chrystus jest „światłością oświecającą każdego człowieka na ten świat przychodzącego”; kto zatem za Nim idzie, ten nie chodzi w ciemnościach. Je żeli i ty, chrześcianinie, pójdziesz statecznie za Chrystusem Panem, dojdziesz do światłości prawdy i światłości chwały, jaką Pan zgotował wybranym swoim.

Wreszcie naśladowanie zachęca i pokrzepia, bo Jezus Chrystus jest „pomocnikiem naszym na wieki. “ Opowiada Pismo św., że Gedeon, chcąc zapalić męstwem wojowników swoich, rzekł do nich: „Co ujrzycie, że ja czynić będę, to czyńcie. Wnijdę w część obozu, a co uczynię, naśladujcie.“

Tak i Pan z nami postąpił. Oto szedł pierwszy drogą krzyża, żył na tej ziemi w ubóstwie, pracy, cierpieniu i wzgardzie, aby nas pociągnąć za sobą i dodać nam odwagi. Niema też w życiu naszem żadnej chwili, ani tak przykrej, w której by Pan nie mógł powiedzieć:„Przykład dałem ci, chrześcianinie; — co ty cierpisz, ja to pierwszy ucierpiałem , a ucierpiałem nieskończenie więcej. Żyjesz w ubóstwie i ukryciu, — jam też obrał dla siebie stan ubogi, a lat trzydzieści ukrywałem się w lichej mieścinie. Znosisz choroby i udręczenia, — jam całe życie krzyż dźwigał i na krzyżu umarłem. Jesteś opuszczony od ludzi, skarżysz się na brak pociechy, — i ja też wycierpiałem wszystkie katusze serca. Połącz więc łzy twoje ze łzami mojemi, a nie będą ci tak gorzkie; mniej też będzie ciężył krzyż twój, gdy go razem ze mną poniesiesz.”

I kogóż ten przykład nie umocni? Czytamy w żywocie św. Wacława, że pobożny ten książę zwykł był każdej nocy obchodzić kościoły i modlić się długo pode drzwiami. Dworzanin towarzyszący mu w tej drodze począł raz żalić się na nieznośne zim no, było to bowiem w porze zimowej. Słysząc tę skargę , rzekł mąż święty : „Idż w ślad za mną, a może się zagrzejesz.” I oto ledwie usłuchał dworzanin, aliści poczuł pod stopami swemi najmilsze ciepło, wychodzące ze skrzepłego śniegu. Jeżeli i ty, duszo, pójdziesz chętnie śladami Zbawiciela, doznasz podobnego cudu ,— wszelki ciężar stanie ci się lekkim wszelka gorycz słodką.

Jakim sposobem można naśladować Jezusa Chrystusa?

Najprzód patrz uważnie na Chrystusa Pana, aby ci rysy Jego w pamięci utkwiły; a przytem porównuj życie twoje z życiem Chrystusowem. Jako malarz, gdy chce odmalować obraz, raz pogląda na pierwowzór, to znowu na jego odbicie, aby w niem uwydatnić pojedyncze rysy, lub zatrzeć, co jest niedoskonałego: tak i ty patrz pilnie na Chrystusa Pana, abyś na duszy swej odbił rysy cnót Jego , a zniszczył w niej to wszystko, co z Boskim wzorem twoim wcale jest niezgodne. Do tego zaś posłuży przede wszystkiem rozmyślanie o słowach i czynach Chrystusowych. Szczególnie patrz często na krzyż, ten drogoskaz Boży. Kto podróżuje w obczyźnie, bacznie uważa na drogowskazy, by drogi nie zmylił: i ty podróżujesz w krainie obcej, w której ani zmysły, ani rozum sam przewodnikami być nie mogą; lecz oto Pan Bóg postawił przy drodze krzyż z napisem : ta droga wiedzie do wieczności, a więc wpatruj się weń często, abyś nie pobłądził.
O gdyby ludzie nie spuszczali oka z Ukrzyżowanego, zwłaszcza w pokusach i cierpieniach, jakże świętszem i lżejszem byłoby ich życie.

Wielkie światło i słodką pociechę przyniosłoby również rozważanie tajemnic miłości Bożej w Najświętszym Sakramencie; ale niestety, ludzie kurzawą myśli ziemskich przysypani, zbyt łatwo zapominają o Chrystusie Panu. Toteż słusznie narzeka św. Teresa: „Nasze nieszczęście ztąd pochodzi, iż nie patrzymy na Ciebie Panie. Gdybyśmy zawsze zważali na drogę wiodącą do Ciebie i na nic więcej, prędko przyszlibyśmy do celu ; lecz my nie zwracamy na nią uwagi, przeto potykamy się i padamy po niezliczone razy, a nawet zupełnie opuszczamy tę drogę prawdziwą” .

 


„ŻYCIE DUCHOWE czyli doskonałość chrześcijańska według najcelniejszych mistrzów duchowych”, Tom I , rozdział III, str 36- 41 – fragmenty –  ks. bp. Józef Sebastian Pelczar

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s