Nie pragnijcie wizji, lecz woli Bożej!


„Twierdza wewnętrzna” – św. Teresa od Jezusa, (Mieszkanie I, cz.1)

Jedną tylko dodam tu ważną przestrogę. Jakkolwiek wiecie albo słyszycie o duszach, którym Bóg takich łask użycza, same dla siebie nigdy nie pragnijcie ani Pana nie proście, by was tą drogą prowadził. Słusznie ta droga wydaje nam się bardzo dobrą, słusznie ją bardzo wysoko cenić i poważać macie, ale, byście się same na nią wpraszały, to wam nie przystoi z wielu różnych powodów, z których tu wymienię główniejsze.

Naprzód, nie zgadza się to z pokorą żądać dla siebie tego, na co się nigdy nie zasłużyło. Kto więc takiej rzeczy śmie pragnąć, ten chyba, jak sądzę, nie daje dowodu, by wysoko w tej cnocie postąpił. Jak prostemu wieśniakowi ani na myśl nie przyjdzie, by miał zostać królem, bo między niskością stanu swego a wysokością godności królewskiej widzi przedział do przebycia niepodobny, tak i dusza prawdziwie pokorna ani zamarzy o tym, by mogła być godną łask tak wysokich. Nigdy też, mniemam, niepokorny takich łask nie otrzyma, bo komu Pan chce im użyczyć, temu naprzód daje łaskę jasnego poznania siebie samego. Dusza zaś, znająca samą siebie, nicość i niegodność swoją, jakżeby mogła tak wysoko sięgać myślą i pragnieniem, kiedy już, jak jest istotnie, za wielką łaskę sobie poczytuje, że Bóg dawno jej nie strącił do piekła?

– Po wtóre, kto się waży podobne żywić pragnienie, ten już jest oszukany przez diabła, albo co najmniej bardzo bliskie mu grozi od niego niebezpieczeństwo. Diabłu bowiem dość upatrzyć jaką, choćby najciaśniejszą furtkę do duszy uchyloną, a zaraz przez nią się wciśnie i krocie sideł swoich na niebaczną zastawi.

– Po trzecie, każda żądza, gdy jest silna i niepowściągnięta, roznieca i porywa za sobą wyobraźnię. Człowiek wyobraża sobie wówczas, że istotnie widzi i słyszy to, czego pożąda, tak jak kto na jawie z upodobaniem i długo o czym myśli, temu często to, o czym myślał za dnia, potem i w nocy się przyśni.

– Po czwarte, wielka to śmiałość i zuchwalstwo, by kto sam sobie obierał drogę, jaka mu się podoba, nie wiedząc, czy to droga dla niego odpowiednia i bezpieczna. Każdy z nas ma obowiązek zdać się na Pana, który lepiej nas zna niż my sami siebie, aby nas prowadził, kędy wie, że najlepiej, i aby we wszystkim działa się wola Jego.

– Po piąte, czy sądzicie, że małe mają cierpienia i bóle do znoszenia ci, których Pan takimi łaskami obdarza? Zaiste, cierpią oni niezmiernie i na wszelki sposób. A wy, skądże macie tę pewność, że stanie wam siły na zniesienie takich cierpień?

– Po szóste, kto wie, czy w tym, w czym upatrujesz zysk i szczęście dla siebie, nie znalazłabyś właśnie pewnej zguby? Przypomnij sobie, jak Saul wyszedł na swoim wyniesieniu na królestwo.

16. Podobnych racji wiele jeszcze mogłabym wam przytoczyć. Wierzajcie, siostry, jedna jest tylko droga bezpieczna: chcieć tego, czego chce Bóg, który zna nas lepiej niż my same siebie. Oddajmy się w ręce Jego, niech czyni z nami i w nas wedle woli swojej. W takim postanowieniu trwając wolą niezachwianą, nigdy nie zbłądzimy i zbłądzić nie możemy.

A zważcie jeszcze i to, że z otrzymania, choćby najobfitszego podobnych łask, żadne nie przybywa duszy pomnożenie chwały w niebie; przybywa tylko ściślejszy obowiązek służenia Panu, bo komu więcej dano, od tego i więcej żądać będą. Możności przymnożenia sobie zasług Pan nikomu nie odmawia, choć nie każdemu użycza tych łask nadzwyczajnych; zasługa nasza zawsze od nas samych zależy. Są święci, którzy nigdy widzeń nie mieli ani nie wiedzieli nawet, co to jest miewać widzenia, jak i przeciwnie, są tacy, którym była dana ta łaska, a świętymi nie są. Nie sądźcie, by te widzenia ciągle się powtarzały; na jedną taką łaskę, której Pan jej użyczy, sto i tysiąc dusza wycierpi utrapień i krzyżów; ani też o tym nie myśli, czy i kiedy znowu tę łaskę otrzyma, jeno o tym, by za otrzymaną już wywdzięczyła się Panu, jak zdoła.

Zapewne, że te dary niebieskie dzielną powinny być dźwignią i pomocą do cnoty i wyższej doskonałości; ale kto je osiągnie własnym kosztem i nakładem swoim, w nagrodę cierpienia i pracy, ten nierównie większą ma zasługę. Znałam jedną osobę – czyli raczej znałam ich dwie, jedną z nich był mężczyzna – którym Pan podobnych łask użyczał, a one tak gorąco pragnęły służyć Jemu na koszt własny bez tych nadprzyrodzonych rozkoszy i taką miały nieugaszoną żądzę cierpienia, że żaliły się i jakby wymawiały Panu, na co im daje te pociechy. Chętnie uchyliłyby się od tych pociech i słodkości, jakimi Pan zwykł darzyć na modlitwie dusze bogomyślne, jednak nie od widzeń samych, które same z siebie, jak każdy to widzi i jak ci także, o których tu mówię, dobrze to zrozumieli, i pożytek niezmierny w duszy sprawują i najwyższego poszanowania są godne.

św. Teresa z Avila, – „Twierdza wewnętrzna”, Mieszkanie szóste, rozdział VIII – IX.


ZASADY PUBLIKOWANIA KOMENTARZY
Prosimy o merytoryczne komentarze. Naszym celem jest obnażanie kłamstwa, a nie przyczynianie się do potęgowania zamętu. Dlatego bezpodstawne opinie zaprzeczające obiektywnej prawdzie publikujemy wyłącznie, gdy zachodzi potrzeba reakcji na fałszywe informacje.

Dodaj komentarz