O bojaźni Bożej. Cz.III – Mistyka Bojaźni Bożej 


MISTYKA BOJAŹNI BOŻEJ

BOJAŹŃ SYNOWSKA JAKO DAR DUCHA ŚWIĘTEGO
Dar Ducha Świętego, wedle nauki św. Tomasza, polega na pewnej stałej łatwości, dzięki której dusza pojętną się staje na działanie samego Ducha Świętego.
Tego rodzaju udoskonalenie jest konieczne, nie tylko w tym celu, aby duszę doprowadzić do większego stopnia świętości, ale choćby i dlatego, aby zapewnić cnotom nadprzyrodzonym samo istnienie w duszy. Metafizycznym bowiem niepodobieństwem jest, aby człowiek przyswoił sobie czynniki z istoty swej nadprzyrodzone tak, jak posiada zasadnicze składniki swej natury. Toteż w ręku człowieka cnoty nadprzyrodzone narażone są na niechybną zatratę, a tylko pomoc i natchnienie Ducha Świętego może zapobiec tak złowrogim skutkom wspomnianej niewspółmierności.
Na to zaś, aby człowiek chętnie przyjął wpływ i działanie Ducha Świętego, otrzymał w jego darach stałą pojętność w tym samym, całym zakresie, jaki obejmują cnoty nadprzyrodzone, zarówno teologiczne jak i moralne. Tak więc i dary Ducha Św. konieczne są człowiekowi do zbawienia, w tej samej właśnie mierze, w jakiej nieodzowne jest samo natchnienie tegoż Ducha Świętego.

Czy jednak pod wpływem działania Ducha Świętego nadprzyrodzony czyn ludzki ulega zasadniczej zmianie?
Na takie pytanie, zgodnie z nauką św. Tomasza, odpowiemy, że istota czynu dokonanego pod wpływem Ducha Św., przyjętym za pośrednictwem darów, niekoniecznie różni się od uczynku pochodzącego z samych tylko cnót nadprzyrodzonych, choć nieraz Duch Św. pobudzi do większej, ponad przeciętny poziom, doskonałości. Co jednak w obydwóch wypadkach okazuje się wręcz odrębne, jest to „sposób” czynności (1).
Inicjatywa w aktach cnót nadprzyrodzonych, nie wykluczając powszechnego wpływu Boga na działanie wszelkiego stworzenia (2), sposób dokonania czynności pozostaje więc mimo nadprzyrodzonego charakteru aktu tylko ludzkim.
Inaczej zaś, jeśli sam Duch Święty pobudzi do czynności. Natenczas akt nadprzyrodzony nacechowany będzie znamieniem boskim, dokonany on został na miarę boską. Dusza wtedy pozostaje bierną pod działaniem Ducha Świętego: z dziedziny poczynań aktywnych wkraczamy w pole doświadczeń biernych, z ascetyki przechodzimy do mistyki jako przeżycia duchowego.
Jakie tedy zadanie przypada bojaźni Bożej, która wypływa z nadprzyrodzonej cnoty miłości, jako jeden spośród siedmiu darów Ducha Świętego? Dlaczego bojaźń synowska zalicza się właśnie do tych darów Ducha Św., zapoczątkowujących w duszy chrześcijańskiej życie mistyczne?
Widząc z jednej strony wielkość i majestat Boga, który jest dobrem najwyższym, z drugiej zaś strony złość i przewrotność wszelkiego choćby najmniejszego grzechu, bojaźń synowska poddaje się Bogu, uniża się wobec niego i unika obrazy bożej właśnie przez wzgląd na Boga.
Niewątpliwie wszelka cnota, będąca skłonnością i łatwością do uczynków dobrych, tym samym już unika grzechu jej przeciwnego: nie chce bowiem postąpić niezgodnie z wymaganiami prawego rozumu. Sprawiedliwy obawia się niesprawiedliwości; jednakowoż bojaźń taka kieruje się pobudką nie wyższą niżeli sama cnota sprawiedliwości — czyli ostatecznie miarą rozumu ludzkiego, choćby oświeconego przez wiarę.
Natomiast bojaźń synowska, która lęka się obrazy Boga, kieruje się względem już boskim, a nie ludzkim: jej miarą i pobudką właściwą jest sam Bóg. Ta zaś okoliczność sprawia, że chociaż niepodobna zaliczyć bojaźni synowskiej do któregokolwiek rzędu cnót, jest ona jednakowoż darem Ducha Świętego, czyniącym duszę czułą na szczytną doskonałość Boga.
Pod wrażeniem niewypowiedzianego majestatu Bożego dusza już nie tylko w samym grzechu, ale choćby w samej chęci porównania się stworzenia z Bogiem dopatruje się prawdziwej okropności, jakiej za wszelką cenę unikać należy (3).
W tej mierze dar bojaźni, jakgdyby przerażony wielkością Boga, przejawia się w szczerej czci dla Boga (4) i stanowi mistyczne udoskonalenie cnoty pokory, która w najgłębszej swej istocie polega na ewangelicznym zaparciu się samego siebie, na całkowitym poddaniu się stworzenia wobec Boga: stworzenie nie tylko uznaje, że samo z siebie nie jest niczym, ale tę swoją własną nicość poddaje Bogu oraz czynnikowi Bożemu, gdziekolwiek napotka go w swoim otoczeniu.
Stąd też błogosławieństwo właściwe darowi bojaźni, głoszące jako jej doskonały owoc ubóstwo ducha, polega — wedle św. Augustyna — na pokonaniu nadętej pychy umysłu ludzkiego czyli na utrwaleniu się w głębokiej, szczerej pokorze.
W oświetleniu tych uwag rozumiemy także doniosłe znaczenie słów Pisma św.: „bojaźń pańska święta, trwająca na wieki wieków” (Ps. 18,10), bo w ojczyźnie niebieskiej nie potrzebujemy wprawdzie obawiać się już utraty Boga, jednak stworzenie pozostanie jakoby „nic” wobec Boga: nieskończona i nieporównana wyższość Boga, oglądanego twarzą w twarz, wzbudza „podziw” stworzenia, które teraz tym bardziej pogrąża się w swej maleńkości: bo mimo udziału w szczęśliwości samego Boga, przepaść nieskończona nigdy nie przestanie dzielić stworzenia od swego Stwórcy.
Nie na tym jednak poprzestaje dar bojaźni synowskiej, lecz błogim swoim wpływem obejmuje całą ową dziedzinę, w której pokora zajmuje iniejsce tak ważne i doniosłe, choć nie wyłączne.
Jest to cały zakres wszystkich cnót, grupujących się około kardynalnej cnoty umiarkowania. Skoro bowiem człowiek całkowicie poddał się Bogu przez cnotę pokory, a w doskonalszym jeszcze stopniu przez dar bojaźni synowskiej, całe swoje szczęście jedynie będzie pokładał w Bogu, pomijając wszelkie ponęty dóbr stworzonych, które tak silnie pociągają serce ludzkie.
Dar bojaźni synowskiej dodaje człowiekowi siłę potrzebną do tego, aby na miarę boską dokonał dzieła umiarkowania i gardził wszystkimi przyjemnościami, które nie są godne przyjaciela bożego.
Wreszcie dar bojaźni synowskiej zachowuje szczególniejszą łączność z boską cnotą nadziei. Jest to nasamprzód oddźwięk skutku, jaki dar bojaźni synowskiej sprawuje w dziedzinie umiarkowania. Odciągając człowieka od znikomych dóbr i wielkości tego świata, dar bojaźni synowskiej powoduje całkowite poddanie się majestatowi Bożemu oraz pokładanie w Bogu wszelkiej swej nadziei.
Ale jest jeszcze coś więcej. Nie potrzebujemy się obawiać, aby Bóg nas zawiódł, lecz sami powinniśmy lękać się własnej niestałości, aby nie wymknąć się spod działania bożego. Obawiamy się, czy też całkowicie poddaliśmy się Bogu i Jego w nas działaniu, a w tej naszej obawie coraz usilniej uciekamy się do jedynej w tych warunkach pomocy, jaką jest sam tylko Bóg. Tak też „dar bojaźni Bożej usuwa poniekąd tę względną niepewność tkwiącą w cno

cie nadziei przez to, że napełnia duszę najwyższym szacunkiem dla Boga i przejmuje ją do głębi przekonaniem o wielkości Bożej, nie znoszącej żadnego porównania z nicością wszelkiego stworzenia” (5).
Nie będąc wprawdzie ani najdoskonalszym ani najszczytniejszym spośród darów Ducha Świętego, bojaźń synowska spełnia więc zadanie bardzo ważne u samych podstaw życia duchowego i stanowi niejako pierwszy warunek oraz etap życia mistycznego, polegający na tym, by człowiek poddał się nadprzyrodzonemu działaniu Ducha Św. a tym samym umożliwił rozwój i rozkwit dalszych darów.
Słusznie stąd możemy powiedzieć za Psalmistą, że „Bojaźń Pańska początkiem mądrości” (Ps. 110, 10), owej mądrości, która jest najwyższym wśród darów Ducha Świętego i bezpośrednio służy boskiej cnocie miłości.
O bojaźni Bożej. Cz.I – Istota i podział bojaźni Bożej

O bojaźni Bożej. Cz.II – Moralna ocena bojaźni niewolniczej 

O bojaźni Bożej”. Lwów: Wydaw. OO. Dominikanów, 1938
Przypisy:
1) 1-2, q. 68, a. 2 ad 1.
2) Non tamen exclusa operafione Dei, qui in omni natura et volunfate interius operatur. 1-2, q. 68, a. 2.
3) Ver. q. 28, a. 4 ad 4. — Tę charakterystyczną łączność bojaźni i czci tak doskonale uchwycił m. i. Sienkiewicz w swej powieści „Rodzina Połanieckich” : „w jego miłości nie było tej bojaźni, która wypływa ze czci” (t. 2, str. 227), „nie było w nim nic… takiej bojaźni, która w mniejszym zakresie ziemskich uczuć jest tym, czym bojaźń boża w uczuciu religijnym” (t. 2, str. 282).
4) Por. I. Mennessier OP., Somme thćologiąue, La religion f. i, Paris 1932, s. 307.
5) Ks. A. Żychliński, Życie wewnętrzne, Lwów 1931, s. 275.

ZASADY PUBLIKOWANIA KOMENTARZY
Prosimy o merytoryczne komentarze. Naszym celem jest obnażanie kłamstwa, a nie przyczynianie się do potęgowania zamętu. Dlatego bezpodstawne opinie zaprzeczające obiektywnej prawdzie publikujemy wyłącznie, gdy zachodzi potrzeba reakcji na fałszywe informacje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com

%d blogerów lubi to: