„Święci” posoborowego „Kościoła”


Kościół Katolicki uznając kogoś z świętego orzeka duże prawdopodobieństwo, graniczące z pewnością, że dana osoba jest w Niebie, a nie powoduje że ktoś się tam znajdzie. Jest to tzw. pewność moralna w odróżnieniu do pewności absolutnej  – dopuszcza więc wynik przeciwny, z racji tego, że opiera się tylko na danych empirycznych a nie na metafizycznych. Tylko Bóg wie wszystko o danej duszy. Kościół opiera się tylko na dostępnych danych. Dlatego też procesy beatyfikacyjne i kanonizacyjne , aż do Soboru Watykańskiego II trwały bardzo długo, przy zachowywaniu ścisłych procedur. Utwierdzano się że cnoty katolickie kandydata na świętego są bezsprzeczne pozbawione przynajmniej w pojęciu ludzkim wątpliwości. Najmniejsza skaza mogła doprowadzić do zakazu rozpowszechniani treści głoszonych przez dana osobę, nie mówiąc już o stwierdzaniu jej świętości.  Długi czas i procedury pozwalały też poznać owoce działań kandydata na świętego. Widać tym samym, że Kościół działał zgodnie z naukami Pana naszego Jezusa Chrystusa który jest przecież Prawdą, a więc jest rzeczą niepojętą, aby ktoś zasiadł u Jego Bogu skażony kłamstwem lub jakimkolwiek odstępstwem.

Oczywiście to wszystko się zmieniło po przejęciu władzy przez modernistów. Wojtyła kanonizował blisko 500 ludzi a beatyfikował ponad tysiąc. W porównaniu z czasami przed soborowymi, kiedy kanonizowanych liczyło się  bardziej w liczbach jednocyfrowych, niż dziesiątkach, nagle, w czasach psucia wiary i obyczajów powstała linia produkcyjna świętych – w myśl nowej zasady, że do świętości każdemu niewiele brakuje i każdy zostaje zbawiony.    Jednak jeżeli sprawa dotyczy np. dzieci z Fatimy, to nie zastosowano żadnej przyspieszonej ścieżki. Musiały długo czekać i do tego uroczystość oprawiono żałobnymi czarnymi kolorami. 

Fatima w ciemnościach

Takie piękne, pobożne życie; krótkie, ale pełne poświęcenia, pokuty i cierpienia za innych nie podoba się modernistycznym odstępcom. Teraz szuka się łatwiejszej „świętości”. 

Fatima – odrzucone przesłanie. Cz.5 – OFIARA (19.VIII.1917)

Siostra Łucja – ta prawdziwa, a nie sobowtór – jest w oczach katolików już dawno świętą i głęboko wierzymy, że jest z Panem naszym Jezusem Chrystusem. Chociaż nie wiemy gdzie jest jej ciało, to wiemy gdzie jest jej dusza.

Zabić Fatimę ! – Co stało się z siostrą Łucją ?

Oprócz  beatyfikowanie i kanonizowanie tylu osób aby każdy znalazł dla siebie, coś co mu akurat się podoba, zastosowano też bardziej brutalne metody dla promowania ich fałszywych nauk. Faustynę Kowalska zakazana przez Kościół Św. przywrócono do łask w jednym celu – promowania fałszywego Miłosierdzia.

Kłamstwo jest ich bogiem, a szatan ojcem.

Stygmaty, bilokacje i inne cuda nigdy nie były najważniejszym elementem, a nawet można powiedzieć że Kościół bardzo podejrzliwie na takie rzeczy patrzył aż do Soboru Watykańskiego II. Wiadomo, że stygmaty jeżeli nawet naprawdę występują, bo często są fałszywe i nawet Ojca Pio o ich spowodowanie podejrzewano, mogą mieć różne czysto medyczne przyczyny. Nigdy więc aspekty fizyczne nie miały dużego znaczenia.

Sobór Watykańskiego II otworzył wrota piekieł i ściek wszystkich herezji zalał Kościół Katolicki.

Mur obronny runął, Trzecia Świątynia została zniszczona. Kowalskie, Kozłowskie i inni „mistycy” szatana których wcześniej trzymano z daleka od wiernych zaszczepili jad herezji niemal we wszystkich.

„Nie oceniaj innych”, „nie osądzaj innych” krzyczą z każdej strony powołując się na słowa Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale zapominając dodać, że chodzi tu o prywatne wyroki, a nie obronę wiary nam przekazanej i łamanie przykazań Bożych. Czy ty nie oceniasz – nie odróżniasz dobra od zła? To obowiązek twojego sumienia! Każdy ma prawo głosić prawdę i jeżeli takiego człowieka atakujesz, to musisz wykazać że kłamie, bo inaczej postępujesz tak jak ten co uderzył Jezusa Chrystusa w twarz, gdy postawiono Go przed sanhedrynem. Czyż apostołowie, święci nie nazywali zła złem, nie krytykowali odstępstw i herezji? Czyż nie nawracali innych, czyż za to nie ginęli? Zwykli kapłani, czy tez świeccy katolicy, czyż przez wieki nie robili tego samego? Nie wolno „oceniać” heretyków – czy to też oznacza że morderców gwałcicieli itp. też nie? Kto najczęściej atakuje  każdego kto głosi prawdziwą, odwieczną naukę katolicką? Właśnie ci którzy wołają że nie wolno oceniać i mówią o miłosierdziu mimo wszystko. Jednak pokazują że ich miłosierdzie – bo nie ma to nic wspólnego z Miłosierdziem Boga – i brak osądu sytuacji innych dotyczy tylko zwolenników ich protestanckich teorii. Brak logiki w całym myśleniu wyznawców dzisiejszej sekty modernistycznej jest tak porażający, że tylko ślepy go nie zauważy, a oni nie widzą. Ponieważ rozum zastąpili emocjami i uczuciami i to do tego pogańskimi. Nie znają wiary katolickiej, tylko dzisiejszy modernistyczny ściek herezji, a i twierdzą że są katolikami.

Prawdziwych świętych odsunięto na bok. Św. Jan od Krzyża mówi – zostaw wszystko co ma chociaż cień niepewności.  Kto to teraz stosuje?

Miliony wyznawców zjawy z Medjugorie, czy też Faustyny, ale też jawnych odstępców jak wszyscy papieże posoborowi, którzy zostali  uznani „świętymi”.  Dobrze ze zastąpili ołtarze tymi ich stołami to zostali wyniesieni na stoły, a nie ołtarze. Przyjdzie czas i na Bergoglio  na pewno też zostanie „świętym”.

  • To przecież taki dobry człowiek – dba o biednych razem z najbogatszymi tego świata.
  • Dba o zdrowie razem z aborcjonistami i zwolennikami depopulacji .
  • Jawny komunista i czciciel Allaha,  Pachamamy, „matki ziemi” i nie wiadomo czego jeszcze.
  • Grzechy ciała którymi  Bóg się brzydzi i tak jak NMP mówiła w Fatimie – przez nie najwięcej ludzi idzie do piekła, dla niego „nie są najważniejsze”!
  • Dwoistość języka jest jego głównym znakiem rozpoznawczym np. W sprawie aborcji słownie czasami potępi, ale czynami zawsze wspiera .

I tak dalej długo by można wymieniać ale to murowany kandydat na świętego dzisiejszej synagogi szatana. Wszystko odwrotnie niż przekazał na Pan nasz Jezus Chrystus.

Ale aktualnie następnym świętym w kolejce jest Benedykt XVI . Ten modernistyczny teolog postąpił zupełnie odwrotnie od męczenników katolickich, którzy za wiarę umierali – uciekł na emeryturę i działał jako taki zawór bezpieczeństwa do którego uciekali ci, którzy nie mogli znieś herezji Franciszka. Jak wiadomo ucieczka z pola walki jest odwrotnością trwania przy Chrystusie aż do śmierci.  Ale przecież pewny kandydat na świętego synagogi szatana.

Tak dla przypomnienia – odwrotnością Boga jest Szatan ale przecież dzisiejsi oświeceni tylko z nazwy katolicy nie lubią tych przestarzałych prawdziwych świętych jak np. Św. Jan od Krzyża,  czy Św. Teresa od Jezusa i wielu innych którzy napisali piękne rzeczy o  duchowym życiu katolika. Chociaż oni łączą w swoich naukach idealnie serce i rozum . Nie to „sztywniacy” jak to określa Bergoglio.  Ludzie potrzebują cudów, bilokacji, otaczania się wianuszkiem kobiet, dziwnych wzruszeń,  rzucania się po podłodze podczas pogańskich seansów charyzmatycznych, albo spotkań w barze z też „świętymi” widzącymi  z Medjugorie.

Potrzebują usprawiedliwienia swoich grzechów, a tego ani w Ewangelii, ani w Tradycji nie znajdą. Dlatego stworzono maszynkę do robienia świętych „na miarę” w trybie przyspieszonym. Robi się to jak leci – sprawiedliwy czy heretyk, bez różnicy, każdy w rozgardiaszu znajdzie dla siebie usprawiedliwienie.

Komuniści chcieli i chcą jednego rządu,  jednej religii ;  naziści spod znaku SS chcieli jednego rządu i  jednej religii; moderniści też dążą do jednego rządu  i jednej uniwersalnej religii. Dziwna zgodność?  Może nie taka dziwna jak się przyjrzymy bliżej.  Łączy ich Helena Blavatsky, podobnie jak Wojtyła, nauczała, że religie są do siebie bardzo podobne, a wszystkie pochodzą z tego samego pierwszego źródła. Kotlarczyk mentor Wojtyły był nią zafascynowany  Podobnie jak hitlerowcy z SS,  Komuniści czczą swoich przywódców w mauzoleum, naziści też otaczają czcią swoich dowódców , a moderniści kanonizują swoich papieży.

Blawatsky to słynna okultystka – łączy ich  więc jedno Szatan.

To że dzisiejszy kościół świętość zastąpił grzechem, to jest jedna sprawa,  ale drugą o wiele smutniejszą jest to, że wierni wolą grzech niż świętość. Nie chcą odrzucić kłamstw,  tylko wolą nie widzieć. Nie chcą widzieć choć wszystko jest już jawne, nie zakryte.

Chociaż Franciszek nazywa nawracanie innych strasznym grzechem przeciwko ekumenizmowi i pogaństwem, to nie można słuchać jego bluźnierstw i kłamstw, tylko modlić się bezustannie o nawrócenie grzeszników i innowierców.

Służebnica Pańska NMP mówiła w Fatimie żebyśmy w końcu przestali obrażać Boga i się modlili. Więc zróbmy to – ratujmy każdego,  każdą zagubioną owieczkę. Z Bogiem, z Matką Boga pokonamy zło, lub polegniemy ale tylko ciałem, bo duszy zapewnimy życie wieczne.

 


Arkadiusz Niewolski


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: