Czym jest pokora (8) – Dusza pokorna pragnie i szuka upokorzenia


Objawy pokory w trzecim jej stopniu.

Dusza pokorna pragnie i szuka upokorzenia.

Dusza doskonale pokorna nie tylko znosi chętnie upokorzenia; ale nadto gorąco ich pragnie; gdy się same nasuwają, cieszy się z nich niewymownie i dziękuje tym, którzy są ich sprawcami i jeżeli upokorzenia same się nie nastręczają, ubiega się za nimi; — bo jej największym szczęściem jest być poniżoną, wzgardzoną, zdeptaną, aby tym sposobem stać się podobną Temu, który dla niej stal się „pośmiewiskiem i wzgardą pospólstwa.

Czytaj żywoty Świętych, a przekonasz się, że nigdy ludzie dumni nie szu­kali tak skwapliwie sławy i zaszczytu, jak święci wzgardy i poniżenia.

Gdy ich ma spotkać chwała, starają się obrócić takową we wzgardę. Do świętego opata Symeona miał przybyć starosta prowincji z licznym orszakiem, aby oglądać męża sławnego i wyjednać sobie jego błogosławieństwo. Kazano się Symeonowi godnie przygotować na przyjęcie tak zacnego gościa. I rzeczywiście przygotował się, bo wziąwszy kawał chleba i sera, usiadł na przeciw i począł żarłocznie zajadać, nawet wtenczas, gdy już starosta się zbliżył. Co widząc tenże, wzgardził Symeonem, jako prostakiem i głupcem, i odszedł, zostawiając go w niewypowiedzianej radości, iż zamiast czci odniósł wzgardę.

Powtóre, Święci uciekają stamtąd, gdzie ich cześć otacza a biegną tam, gdzie mogą doznać poniżenia. Oto dzielny rycerz i znakomity książę akwitański Wilhelm zamienia miecz na koronkę, a purpurę książęcą na habit zakonny. Władca rozległego kraju pada do stóp opata i prosi, aby go do liczby braci przy­jęto, a gdy życzenie jego spełniono, poddaje się dobrowolnie naj­lichszym posługom. Sami zakonnicy nie mogli się wstrzymać od wzruszenia, widząc, jak ta ręka, która w tylu bitwach nosiła zwycięski sztandar Karola Wielkiego, teraz podaje półmiski, wy­ciera garnki i myje podłogę. Inny książę francuski Karloman porzuca tron swoich przodków i ucieka do klasztoru na Monte Cassino, gdzie nieznany spełnia prace najpodlejsze i często od­biera policzki od zuchwałej służby.

Kiedy zaś Święci doznają zawstydzenia lub obelgi, cieszą się niewymownie i dziękują krzywdzicielom. Tak Apostołowie, idąc od rady żydowskiej, gdzie ich obito rózgami, cieszyli się, byli godni cierpieć dla Imienia Jezusowego. Tak czynili Męczennicy, gdy ich prześladowano, — Wyznawcy, gdy nimi gardzono.
Św. Ignacego np. wtrącono do więzienia i okuto w kajdany, jako złoczyńcę; wszyscy się nad nim litują, a on przeciwnie każe się im się radować, i z twarzą promieniejącą od wewnętrznego wesela, woła: „Wiedzcie o tym, że nie ma w całej Salmantyce tak ciężkich kajdan, bym nie pragnął ponieść jeszcze cięższych dla miłości Jezusa Chrystusa.”
Św. Konstancyusz, kapłan ankoński, był w wielkiej czci u ludzi, tak, iż tłumy liczne garnęły się zewsząd, aby go tylko widzieć. Między innymi przyszedł również pewien wieśniak, właśnie wtenczas, gdy Konstancyusz, który był wzrostu małego i twarzy szpetnej, zapalał lampy na ołtarzu. Widząc go ów wieśniak, począł śmiać się i mówić: ”Więc ten to jest wielki człowiek, o którym tyle mówią; — mnie się zdaje, że to tylko pół człowieka.“ Co gdy usłyszał Święty, czym prędzej zstąpił z drabiny, a ściskając owego wieśniaka, rzekł: „dziękuję ci, mój bracie, ty jeden poznałeś się na mnie.” Można sobie wyobrazić zawstydzenie wieśniaka, który odtąd nie wątpił, że Konstancjusz jest wielkim Świętym.

Nie dosyć na tym, Święci szukają skwapliwie sposobności do upokorzeń, a stąd tak mówią i tak czynią, aby świat nimi gardził, św. Wincenty a Paulo opowiadał chętnie o swojej ubogiej rodzinie i o trzodzie, którą pasał w młodości; często, gdy miał znakomitych gości, wprowadzał do ich grona swoich prostych biednych krewnych, aby i nim również pogardzano.

Św. Franciszek Seraficki, chcąc się upokorzyć, wyznał publicznie przed ludem grzechy swoje. Tożsamo św. Izydor, arcybiskup sewilski, kazał się przed śmiercią ubrać w wór pokutny i zanieść do katedry, a położywszy się na ziemi, posypanej popiołem, uczynił publiczne wyznanie grzechów i przyjął Sakramenty święte. Potem przepraszał wszystkich, których mógł był w życiu obrazić, a to z taką pokorą i skruchą, że lud obecny zachodził się od płaczu.

Nadto Święci czynią czasem rzeczy dziwaczne i niedorzeczne, aby ich uważano za głupców i miano w pogardzie. Święty Ale­ksy, zacny Rzymianin, porzuca dom swój, pełen świetności i do­statku, a okrywszy się łachmanami, robi się dobrowolnie żebrakiem i kilkanaście lat żyje z jałmużny. Po czym wraca do domu rodzicielskiego, gdzie niepoznany od nikogo, mieszka pod schodami, jako biedny żebrak, i codziennie liczne odbiera zniewagi od sług swoich rodziców. Dopiero po jego śmierci wykrywa się tajemni­ca.
Św. Filip Nereusz, wielki apostoł Rzymu, pląsa publicznie przed kościołem, chodzi po ulicy w sukni wywróconej i z brodą na pół ogoloną, aby go miano za obłąkanego. Kiedy polscy po­słowie z polecenia papieża przyszli go odwiedzić, on począł im czytać bajki pogańskie i rozmawiał z nimi o czczych fraszkach, iżby go uważali za człowieka płochego i światowego.

Wreszcie Święci odważają się nieraz na rzeczy pozornie złe, aby tylko uniknąć chwały, a ściągnąć na siebie wzgardę- Św. Ambroży n. p ., chcąc uniknąć godności biskupiej, starał się obudzić u Medyolańczyków to przekonanie, że ma różne wady; lecz nic mu to nie pomogło, ‚ — musiał zostać bisku­pem. Św. Szymon Sales udawał długi czas wariata i wystawiał się na publiczne pośmiewisko. Wchodząc np. do miasta Fmezy, widzi za bramą psa zdechłego, — wiąże go tedy u pasa i tak wbiega na rynek, otoczony tłumem uliczników, którzy go szarpią, biją i policzkują, on się z tego śmieje i cieszy.

Tak czynili święci z szczególnego natchnienia Bożego, bo Bóg chciał w nich przedstawić światu szczyty pokory, oraz utworzyć wierne obrazy Syna Bożego, który „mając przed sobą wesele, podjął krzyż, wzgardziwszy sromotą” (Do Żydów XII, 2).

 

Jeżeli te szczyty są dla ciebie niedostępne, a nawet sam ich widok zawrót ci sprawia, pnij się za łaską Bożą tam, dokąd możesz. Wszelako idąc za św. Biskupem genewskim, nie radzę ci bez wskazówki Bożej  czynić coś w tym celu, by świat tobą gardził; bo najprzód może być w tym niebezpieczeństwo dla samej pokory, a powtóre dobre imię jest potrzebne do zbudowania bliźnich.

Za to przyjmuj ocho­tnie upokorzenia niedobrowolne, i dziękuj za nie, jako za najcenniejsze upominki Boże; bo kropla żółci, jaką Pan posyła ci z Kalwarii, większym jest dla ciebie dobrodziejstwem, niż gdyby cię wziął z Apostołami na górę Tabor.

Stąd też nie unikaj zawsty­dzenia, które może cię spotkać, zwłaszcza, gdy potrzeba spełnić obowiązek, — nie ukrywaj własnych słabości, wyjąwszy, gdybyś mógł kogo zgorszyć, — nie wstydź się niskiego pochodzenia, ubogiej rodziny, niekształtnej twarzy, prostej sukni, słabych talentów, podrzędnego stanowiska, poślednich zajęć; a jeżeli doznasz jakiego poniżenia, ciesz się, że cię Pan Jezus przynajmniej na chwilę przyodział swoim płaszczem szkarłatnym.

Czym jest pokora (7) – Dusza pokorna przyjmuje chętnie upokorzenie i wzgardę


Józef Sebastian Pelczar, biskup –  Życie duchowne czyli doskonałość  chrześcijańska według najcelniejszych mistrzów duchownych , Kraków, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1886.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: