Na dzień Bożego Narodzenia – Rozmyślania


DZIEŃ BOŻEGO NARODZENIA

„Podnieścież głowy wasze schylone, oto przychodzi odkupienie wasze….  Oto Król pokoju idzie w chwale i majestacie…. Król którego widoku spragniona wszystka ziemia… Wołajcie: Chwała na wysokości Bogu a na ziemi pokój ludziom dobrej woli. Alleluja Alleluja.”

ĆWICZENIE— Otóż nareszcie nadszedł dzień uroczysty za którym ziemia od tylu wieków wzdychała. Otóż szczęśliwe spełnienie obietnic wszystkich Proroków, pragnień wszystkich Patriarchów i sprawiedliwych starego Zakonu! Otóż nadchodzi błoga chwila, gdzie nasze więzy i okowy kruszyć się zaczną! Będziemy wyzwoleni z okrutnej niewoli grzechu, śmierci i piekła, aby wyjść na wolność dzieci Bożych, którą nam zjednało cudowne dzieciątko, co się ma zjawić niebawem. Niebo nam się otworzy przez tego Boskiego Oswobodziciela, który się i dziś rodzi w lichej stajence na słomie między bydlętami, który dla naszej miłości zaczyna od nocy dzisiejszej twarde pasmo 33 letniego życia pełnego boleści. Przebiegnie je aż do kresu ostatniego On Boski zapaśnik w śród trudów, przeciwieństwa, poniżenia, wzgardy i boleści; zawsze zajęty dziełami nieugaszonej, niespracowanej miłości dokona przez najokrutniejszą mękę i śmierć najsromotniejszą w obliczu świata całego.

Przepędź to wielkie święto z największym Nabożeństwem, na jakie zdobyć się potra­fisz; nie czyń nic takiego, co by nie odpowiadało świętości dnia tego; ciągle się módl, albo rozmyślaj, albo dziękuj, albo czytaj, albo słuchaj słowa Bożego; a zawsze z najtkliwszą miłością, piastuj w duszy dzieciątko Boże. Strzeż się, abyś dziś nic nie dał światu, gdyż wszystkie chwile dnia tego, który jest dniem życia i łaski nieskończenie są drogie, a ty powinieneś wszystkiego starania dokładać, aby się odrodzić duchowo  z Chrystusem i nic nie utracić z łask przywiązanych do tej przedziwnej Tajemnicy.

Wejdź w duchu do stajenki Betlejemskiej, i nie wychodź z niej przez dzień cały. Jezus rodzący się w stajni, położony w żłobie, jak najuboższe dziecię, jest to zaprawdę przedmiot godny pilnego rozpamię­tywania nie tylko dzisiaj, ale po wszystkie dni życia. — Wysłuchaj w skupieniu ducha z miłością Serafinów trzech Mszy, które dziś odprawują, na okazanie, że wszyscy ludzie, co żyli pod prawem przyrodzonym,  prawem pisanym, i ci co żyją lub żyć pod prawem łaski, nie mogli i nie mogą być zbawionymi inaczej jak przez Jezusa Chrystusa, który się dzisiaj rodzi. 

Na jednej z tych trzech Mszy, wyjmiesz z najgłębszą czcią, Jezusa ze żłobu, aby Go złożyć istotnie w sercu twoim przez Komunie Św. Przygotuj się do niej z takim nabożeństwem abyś mógł ogniem miłości twojej rozgrzać pieszczone ciałeczko Boskiego dzieciątka, całe zziębnięte w swojej stajen­ce; a zarazem rozpalić serce twoje świętym ogniem tej miłości, która w Jego sercu bez przestanku gorącym płomieniem bucha.

Rozmyślanie.

„Znajdziecie dzieciątko uwinięte w pie­luszki i położone w żłobie.“ (Łuk. 2).

Te są słowa Anioła Pańskiego do Pasterzy czuwających przy trzodzie; słowa zwiastujące im narodzenie Zbawiciela. Słuchaj ich ze czcią boć one i do ciebie wyrzeczo­ne. Przyłącz się do tych Pastuszków, idź z nimi do owej stajenki stokroć szacowniej­szej niźli pyszne pałace najpotężniejszych mocarzów ziemskich. Znajdziesz tam dzieciątko położone w żłobie, ale to dzieciątko jest Bogiem. Jakże pogodzić najwyższy Majestat Boga z niemocą dziecięcia w powiciu.

O cudo pokory i miłości razem! Jakże nie uniżyć pychy naszej, jak nie rozgrzać oziębłości serca naszego! Gdybyś nie był oświecony światłem wiary, czyż na sam widok tej stajni, tego żłobu, tego nędznego powicia, nie zapytałbyś się sam siebie, to dziecię ponosi karę należną pysznemu  hołdownikowi świata, czy też wyobraża Sprawiedliwego, który się uniża z miłości i cnoty, aby zasłużyć nagrodę obiecaną pokornym?

Rozważając niesłychane Jego ubóstwo, zapytasz może sam siebie, czy to dziecię cierpi za bogatego skąpca, który zasłużył na odarcie ze wszelkich dostatków, czy też jest wzorem doskonałego Chrześci­janina; który gardzi dobrami ziemskimi, aby sobie wysłużyć Niebieskie?

Lecz ja nauczony wiarą powiem, że Chry­stus w żłobie jest jednym i drugim, i że mi­łość Jego nieskończona dla człowieka, która Go poniżyła i zubożyła, spowodowała Go także wziąć na siebie karanie, które by zasłużył pierwszy i postawić się za wzór drugiemu.

A tak o Zbawicielu! jesteś tu moim zastawem płacąc za mnie, i wzorem który chcę naśladować. Chcę się upokarzać i zubożyć dla tego, żem na to zasłużył, dla tego, że Cię miłuję, dlatego, że chcę iść śladem Twoim.

II. Przypatrz się jeszcze uważniej Zbawicielowi twemu, patrz co cierpi. Dziecię Nowonarodzone leży w twardym żłobie, w szopie ze wszystkich stron otwartej, i to wśród zimy i nocy. Uważ, że to cierpiące dziecię jest Bogiem nieskończenie szczęśli­wym samym w sobie — cóż powiesz o tej radości i boleści razem złączonych?

Rozmyślaj z uwagą u stóp żłobka tego, wezwij na pomoc  wiarę — ona ci powie że miłość przywiodła Zbawiciela do tego bolesnego stanu.

Domaga On się serca naszego i chce je uczynić godnym miłości swojej, oczyszczając przez cierpienia i obrzydzając mu rozko­sze zmysłowe.
W tym celu odstępuje wszystkich praw, które mu istna Jego szczęśliwość nadaje, poddaje się dobrowolnie wrażeniom bole­ści, zawiesza przez cud miłości to uczest­nictwo radości i wesela, które by powinno istnieć między Bóstwem a człowieczeń­stwem, wstrzymuje i zaciemnia odblask chwały na Swoim ciele, aby je uczynić przystępnym boleści, a tak przebłagać spra­wiedliwość Bożą za występne rozkosze na­sze.

Zaczyna słodki Zbawiciel od dziś w stajni tę ofiarę boleścią, której dokona na krzyżu: czas, pora, miejsce, wszystko się tu zbiega, aby tego Pana i Boga naszego uczynić dzieckiem boleści. Jakże tkliwy wi­dok, a jak potępiający miękkość moją! jaka zachęta do ochotnego cierpienia za własne grzechy, kiedy sama niewinność za cudze tyle cierpi!

UCZUCIA — W jakimże to dziwnym poło­żeniu widzę Cię tutaj Boże Wszechmogący i Zbawicielu mój! Oczy patrzą na dzieciątko nowonarodzone: Wiara mi mówi, że to Bóg Przedwieczny. Rodzisz się w odludnej ubogiej stajence, a mieszkaniem Twoim od wieków Niebiosa: leżysz w twardym żłobie a stolicą Twoją tron chwały na wysokościach — tu między bydlętami, a w Niebie wojskiem  Cherubinów i Serafinów otoczony tu w koło Ciebie głuche ciemności nocy a Tyś jest światłością Niebo i ziemię oświecającą, cierpisz zimno, a Prorocy mnie uczą, żeś Ty ogniem wyniszczającym — spoczy­wasz na ziemi jak najuboższe z dzieci ludzkich, a Tyś źródłem niewyczerpanemu skarbów wszelakich. I trzebaż o mój Boże że ci, dla których to wszystko podjąłeś, tyle Ci zniewag wyrządzają dzisiaj! Niemo­wlęctwu Jezusa mojego, godło Jego pokory, jakżeś pogardzone od dumnych pyszał­ków, co rozumieją, że wolno podłej lepiance ziemskiej wynosić się nad drugich, kiedy ten co ją stworzył, poniża się, upokarza i wyniszcza dla uleczenia jej pychy.

Ubogie pieluszki maleńkiego Jezusa, jak że bywacie poniewierane i nogami deptane od skąpych, bogaczy i zbytników, co się ubiegają za pieniędzmi i próżnymi ozdobami, kiedy ich Pan najwyższy, ze  wszystkiego się wyzuwa, ażeby ich oderwania od dóbr świata tego nauczyć.

Nędzna stajenko, Boskie cierpie­nie Zbawiciela mego, jakże was mało znają rozkosznicy i zniewieściali, co pieszczone­mu cielsku dogadzając, zmysłami tylko żyją kiedy ich Bóg łzami i boleścią się karmi.

Biada mnie o dzieciątko Boże, jeśli nie spojrzysz na mnie okiem litości ze żłobka swego, przed którym upadam na kolana, aby Cię najgłębszym pokłonem uczcić, umiłować, i ubłagać miłosierdzia Twojego, Daj mi łaskę odrodzenia się z Tobą. Sam przyjdź narodzić się w sercu moim, a tak uczynić je godnym posiadania Ciebie w Niebie na wieki.

Uczczenie Bóstwa Jezusowego w żłobku.

Zastępy Niebieskie, Cherubiny jaśniejące światłem, Serafiny gorejące najczystszą miłością — wszystkie chóry Aniołów i Archaniołów, dajcie mi wasze pojęcie, dajcie mi­łość waszą, abym mógł poznać, ukochać, uwielbić w żłobie to samo Bóstwo, którego chwałę, wy nieustannie śpiewacie w Niebie.

Bóstwo w stajni zamiast pałacu, w żłobie, zamiast tronu — objęte ciałem niemowlątka zamiast świątyni, między dwojgiem bydląt, zamiast orszaku Królewskiego.

Bóg Wszechmocny pod tylu zasłonami ukryty Bóg żadną przestrzenią nie ogarnięty, w tak ciasnych granicach zawarty — o dziwo nie­słychane!— o cudo nad cudami! o zachwycie porywający serca! Wszakże to dla nas nę­dzników, dla nas wygnańców Bóg miłości takie cuda czynił!

Bóstwo Przenajświętsze! kłaniam się To­bie z największą pokorą, nie na tronie chwały na którym siedzisz w Niebie w po­śród Cherubinów i Serafów, ale w stajni w drobnym ciałku niemowlęcia, w którym przebywasz teraz—Tam mieszkasz w świetle niedostępnym, którego blasku oczy mo­je śmiertelne znieść by nie mogły; tutaj pod powłoką maluczkiego ciała mogą Cię oglądać oczy moje bez olśnienia. Nie mogłem widzieć Boga, ale mogę widzieć dzieciątko nowonarodzone, a to dziecię Bogiem jest moim, bo pełność Bóstwa w nim zamie­szkuje.

Przyjmijże Panie tutaj pokłon mój, póki nie zasłużę na szczęście uwielbiania Cię na tronie chwały Niebieskiej po wszy­stkie wieki wieków.

Modlitwy na Boże Narodzenie – Ze starego modlitewnika

ŚWIĄTECZNE PRZESŁANIE Abp. Vigano – Piekło współczesnej rewolucji i powrót do Chrystusa Króla


Adwent. Rozmyślania i modły na czas Adwentu oraz Święto Narodzenia Pańskiego. Nakładem XX. Missyonarzy u Ś. Krzyża. Warszawa 1860.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: